Podstawa sprawiedliwości (16 Ndz A 140720)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W szesnastą niedzielę roku A Kościół podaje nam jako pierwsze czytanie fragment księgi Mądrości. Księga Mądrości to ostania – pod względem chronologicznym – księga Starego Testamentu. Napisana w środowisku żydowskim, ale w diasporze. Dostrzega się w niej elementy kultury greckiej i znajdujemy w niej pewne refleksje wskazujące na znajomość sytuacji społeczno-politycznej imperium rzymskiego.

Dla nas chrześcijan lektura tej Księgi uzyskuje pełny i właściwy wyraz w świetle zbawczego wydarzenia Jezusa Chrystusa. Tego, który objawił całe bogactwo mądrości Boga. Zauważamy, że są wyrażenia, które pochodzą ze środowiska i kultury tego świata, a jednocześnie stają się – jeśli poczynimy odniesienie do Chrystusa ‑ świadectwem najwyższego działania Boga, w którym objawia się Jego mądrość pełna troski o człowieka.

Podstawą Twojej sprawiedliwości
jest Twoja potęga,
wszechwładza Twa sprawia,
że wszystko oszczędzasz  (Mdr 12,16).

 

Spróbujmy spojrzeć na powyższe słowa i na cały fragment czytany w tę niedzielę jako na „spotkanie” się ludzkiej refleksji (szaty językowej) z treścią objawienia Bożego. Daje się ono odkrywać przez pryzmat działania Boga wobec stworzenia dopełnionego w Jezusie Chrystusie.

 

1. Władza „człowieka” i idolatria

Kiedy stwierdzenie: „Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga” spojrzymy odczytujemy tylko w kluczu ludzkiego rozumienia i odnosimy je do władzy człowieka, kojarzy nam się to z absolutyzmem w wydaniu, że silniejszy ma rację i że to on ustanawia grę „sprawiedliwości”. Czytaj więcej…

W dzisiejszej liturgii słowa, w czwartek 15 tygodnia roku II, czytamy takie oto słowo wypowiedziane przez Izajasza:

Panie, użyczysz nam pokoju,
bo i wszystkie nasze dzieła Tyś nam zdziałał!
(Iz 26,12).

Jest to bardzo mocne i znamienne przesłanie. Pamiętamy, że Izajasz wypowiada te słowa w kontekście zagrożenia, jakie przepowiada w imieniu Boga, a którym będzie wygnanie babilońskie. Jest to wezwanie do nawrócenia. To wezwanie do nawrócenia nie jest tylko pewnym moralnym czy moralizującym wezwaniem. W tym wezwaniu bardzo znaczną nutę odgrywa aspekt obietnicy.

Treścią czy zawartością tej obietnicy jest pokój, który jest i będzie zawsze darem Boga. Kiedy to się stanie i na jakich warunkach może się spełnić? To wyraża druga część tego złożonego zdania: „bo i wszystkie nasze dzieła Tyś nam zdziałał”. Warto zaznaczyć, że użyty czas perfectum w języku hebrajskim nie odnosi się tylko do przeszłości, ale wskazuje także na pewność działania również w przyszłości.  Właśnie w przyjęciu działania Boga w życiu człowieka leży zasadnicza kwestia czy problem. Warunkiem wejścia w pokój i doświadczenie dobrodziejstwa pokoju jako daru Boga jest to, by człowiek wszedł w rozeznanie, poznanie i uznanie, oraz akceptację życiowej prawdy, że wszystkie dzieła, jakie się dzieją w jego życiu, są dziełem Pana.

Niby to takie proste. Jednak nie chodzi o to, aby uznać to werbalnie czy nominalnie, i nadal być protagonistą własnego życia. Konieczne jest, by przyzwolić realnie naprawdę i fakty, że to Pan Bóg kształtuje moje myślenie i moje działanie. Ja jestem Jemu całkowicie poddany jako jedynemu źródłu życiowej prawdy i mocy działania. Jeśli i na ile przyzwolę na to, to wkrótce zobaczę, że jestem w jedności i zgodzie z sobą samym, z innymi. Odkrywam pokój we wszystkich relacjach jako dar i formę życia.

Tym co jest (winno być) dominantą chrześcijańskiego życia, okazuje się wówczas nie tyle imperatyw moralny ile obietnica. Panie, obdarzysz nas pokojem, kiedy my, słuchając Ciebie i pozwalając na Twoje prowadzenie, uznamy realnie, że najważniejsze jest to, abyś Ty spełniał w każdym z nas swoje dzieło. My jednak jesteśmy wezwani do tego, by to uznać i pozwolić Tobie w nas działać.

Bp ZbK

Skuteczność Słowa Boga ( Ndz A 2014)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W piętnastą niedzielę roku A Kościół podaje nam jako pierwsze czytanie w liturgii Eucharystii krótki fragment z 55 rozdziału Księgi Izajasza. Jest to zakończenie drugiej części tej księgi zwanej Księgą Pocieszenia (rozdziały 40-55). Są to proroctwa wypowiedziane i spisane pod koniec wygnania babilońskiego przez nieznanego nam proroka a zostały przypisane Izajaszowi i włączone do jego zbioru (Deuteroizajasz).

Celem proroctw zawartych w tej części księgi jest pocieszenie ludu doświadczonego wygnaniem i zapewnienie o bliskiej interwencji Boga, który sprowadzi swój lud ponownie do Ziemi Obiecanej. Księgę przenika i charakteryzuje obwieszczanie wierności Boga. Potrzebne było (i jest potrzebne) doświadczenie, jakie spadło na Sługę Pańskiego, ale to ono prowadzi do ukazania i wprowadzenia nowego stylu życia wynikającego z Bożego daru i Bożego ducha. Bóg jest wierny swojemu przymierzu i swoim wybranym daje udział w owocach tej swojej wierności.

Z tych proroctw płynie zapewnienie, że ci, którzy doświadczą interwencji Pana Boga i poznają Jego wierność, będą znakiem wierności Boga dla wszystkich ludzi. Krótko przed słowami czytanymi w dzisiejszej liturgii znajdujemy takie oto zapewnienie: „Zawrę z wami wieczyste przymierze: są to niezawodnie łaski dla Dawida. Oto ustanowiłem cię świadkiem dla ludów, dla ludów wodzem i rozkazodawcą” (55,3n). Mamy więc wizję powszechnego zbawienia, które jest owocem wierności Boga zgodnie z Jego odwiecznym zamysłem. To jest powód, że Bóg sieje swoje słowo; że powołuje ludzi do siania tego słowa. Owoc głoszonego słowa rodzi się w każdym pokoleniu. Słyszymy więc dziś takie oto zapewnienie:

 

słowo, które wychodzi z ust moich,
nie wraca do Mnie bezowocne,
zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem,
i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55,11).

 

Działanie słowa Bożego jest porównane do deszczu, który nawadnia ziemię i czyni ją urodzajną. Takie też jest i tak działa słowo Boga.

 

1. Słowo, które wychodzi z ust Boga

Jest to słowo, które wychodzi (pochodzi) z ust Boga. Określenie „usta Boga” jest używane jako synonim samego Boga i Jego działania (zob. np. 2Krn 36,12; por. Ap 19,13nn). To przez słowa ust swoich Bóg wszystko stworzył i podtrzymuje. Bóg wypowiada swoje słowo i wszystko się staje. Czytaj więcej…

W czternastą niedzielę roku zwykłego czytania liturgiczne w sposób bardzo prosty a jednocześnie zdecydowany i radykalny wzywają nas do odczytania królewskiego przesłania zwycięstwa, które jest jednak bardzo odmienne od naszego powszechnego odczucia i przekonania w tej materii.

W ogólnym odczuciu zwycięstwo kojarzy się zazwyczaj z doświadczeniem czy faktem pokonania kogoś, kto jest przeciwny albo kto bywa postrzegany jako przeciwnik. Zwycięzca zaś jest odbierany czy sam pojmuje siebie jako tego, kto ma rację, nawet gdyby – jak to zresztą bywa nierzadko – nie miał racji i nie działał sprawiedliwie. Łączy się to zazwyczaj z przemocą dokonaną w niesprawiedliwości. Bardzo łatwo prowadzi do wszelkiego rodzaju niszczenia i korupcji (zepsucia) normalnych relacji między ludźmi. W takich przypadkach prawda, sprawiedliwość, poszanowanie godności człowieka itp. schodzą na dalszy plan a bywa, że nie zostają wcale brane pod uwagę.

Oto słyszymy słowa Proroka:

Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie,
Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski.
Pokorny jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy … 
On zniszczy rydwany w Efraimie i konie w Jeruzalem . . . (Za 9,9n)

 

Oto zapowiedź radości sprawiedliwości, ale także zniszczenia i pokonania. Warto zastanowić się przez chwilę nad sensem i sposobem realizowania się zapowiedzianego zwycięstwa.

 

1. Król idzie . . .

Zapowiedź dotyczy nadejścia, albo raczej w ogóle przychodzenia czy nadchodzenia króla. Możemy myśleć o jednorazowym wkroczeniu, ale możemy i powinniśmy też myśleć o stałym przychodzeniu. Czytaj więcej…

Przeżywamy doroczną uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła. Jest to zawsze ważny moment dla życia całego Kościoła. Dla mnie osobiście ma też szczególną wymowę dzisiaj, kiedy po raz pierwszy ją przeżywam jako biskup Diecezji, dla Której św. Piotr i św. Paweł są Patronami, i przeżywam ją w Katedrze – kościele pod wezwaniem tychże Apostołów.

Spróbujmy wniknąć w korzenie wiary tych dwóch Apostołów, którzy są świadkami i jakby kolumnami wiary Kościoła przez pokolenia – są także dla nas, w dwudziestym pierwszym wieku umocnieniem i paradygmatem naszej wiary. Weźmy dwa fragmenty Słowa z dzisiejszej liturgii.

 

Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony.
Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew,
lecz Ojciec mój, który jest w niebie (Mt 16,17).

Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości,
który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia,
a nie tylko mnie, ale i wszystkim,
którzy umiłowali pojawienie się Jego (2Tm 4,8).

 

Z przytoczonych dwóch fragmentów jeden jest słowem Jezusa o Piotrze drugi jest wyznaniem Pawła, świadomego już końca swego ziemskiego życia. Obydwa są świadectwem tego, co działo się w życiu tych ludzi i czego dokonała w nich znajomość Jezusa Chrystusa która została im dana „z góry”  Nie była to tylko znajomość Jezusa wynikająca z poznania ludzkimi oczyma, ale głębokie doświadczenie wiary, które całkowicie wywróciło ich życie, mniemanie każdego z nich o sobie samym. Po prostu dokonała się w nich totalna przemiana. Nowe stworzenie. To ich ostatecznie jednoczy jako świadków wiary w Jezusa Chrystusa.

 

1. Różni, lecz odniesieni do Tego samego Pana

Gdy spojrzymy na życia każdego z tych dwóch Apostołów, to musimy najpierw stwierdzić, jak bardzo różny był punkt wyjścia w przypadku każdego z nich w procesie zaistnienia w nich wiary. Czytaj więcej…

Kończy się okres Wielkanocny. Zamyka go Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Jest to też pamiątka dopełnienia całego dzieła zbawienia. Nawet można i trzeba powiedzieć, że jest to świętowanie stale aktualnego dopełniania się zbawczego dzieła Jezusa Chrystusa w Kościele i przez Kościół. Dokonuje się to przez wszystkie pokolenia w każdym czasie i w każdym miejscu. Dobrze jest spojrzeć na to wydarzenie sprzed prawie dwóch tysięcy lat w zestawieniu z ostatnim opowiadaniem z historii początków, czyli opowiadaniem o wieży Babel oraz w zestawieniu z opowiadaniem z początków historii narodu Izraela, czyli wydarzeniem spod Synaju.

Dla lepszego rozumienia tych wydarzeń i ich wzajemnego związku pomocne będzie zwrócenie uwagi na pierwsze zdanie dzisiejszego pierwszego czytania. W przekładzie Biblii Tysiąclecia, który używamy w liturgii, brzmi ono r

Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy,
znajdowali się wszyscy razem
na tym samym miejscu (Dz 2,1).

 

Przekład ten bierze pod uwagę aspekt chronologiczny wskazując na nadejście dnia Piećdziesiątnicy. Autor Dziejów Apostolskich, św. Łukasz używa jednak bardziej specyficznego czasownika, który nie tyle wskazuje na następstwo wydarzeń, czyli nadejście dnia Piećdziesiątnicy, ile na aspekt wypełnienia się i dojście d pełni. Używa bowiem złożonego czasownika „sym-pleroo”, który dosłownie oznacza takie składanie  wszystkiego razem, by była pełnia, by się dokonywała pełnia. Oczywiście nie można wykluczyć aspektu chronologicznego.

1. Przygotowanie i dopełnienie

Podstawowa idea czy treść wspomnianego czasownika odnosi do pełni, do takiego dopełnienia, które staje się ostateczną pełnią. Tego czasownika używa też św. Łukasz w swojej Ewangelii w odniesieniu do kluczowego momentu z ziemskiego życia Jezusa, kiedyś to „dopełniły się dni jego wzięcia z tego świata” (Łk 9,51). Czytaj więcej…

Wniebowstąpienia Jezusa to wydarzenie, które daje okazję do stawiania szeregu pytań dotyczących sensu całego działania Jezusa za Jego życia oraz Jego Męki i Zmartwychwstania. Przez czterdzieści dni ukazywał się Jezus uczniom na różne sposoby i w różnych okolicznościach. Pouczał ich i wyjaśniał im Pisma odnoszące się do Niego i do całego Jego dzieła zbawczego.

Uczniowie, jako jeszcze ludzie tej ziemi, jako ci, którzy co prawda mieli już obietnicę nowości i mocy płynącej z Ducha Świętego. Jednakże ta obietnica pozostawała jeszcze stale obietnicą. Należało czekać, aby się ona spełniła. Jezus polecił im czekać i nie odchodzić z Jerozolimy aż do czasu, kiedy ta obietnica się spełni. Dopóki jednak ona si nie spełniła, ich spojrzenia na Jezusa, ich rozumienie wydarzeń, jakich byli świadkami czy w których uczestniczyli i na całą historię zbawienia były jakby stale zbyt ich własne, zbyt przeniknięte ich duchem i ich oczekiwaniami. Jakby chcieli, by spełniły się ich oczekiwania, a za mało oczekiwali tego, co Bóg w swoim zamyśle przygotował: Dlatego, jakby przynaglając pytali:

 

Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?

(Dz 1,6).

 

Taka jest sytuacja człowieka. Człowiek pyta stosownie do swego doświadczenie i do swoich oczekiwań. Chce, by spełniła si jego wizja życia. Trudno jest mu wyjść poza swój widnokrąg. Pozostaje najchętniej w świecie swoich projekcji. One wydają mu się najbardziej słuszne i godne spełnienia.

 

1. Oczekiwanie odbudowy królestwa Izraela

Można powiedzieć, że pytania uczniów Jezusa było jak najbardziej uzasadnione. Naród był pod okupacją Rzymian. Dla wierzących Izraelitów nie była to tylko kwestia swobody politycznej i społecznej. Była to także, a może przede wszystkim kwestia rozumienia i doświadczenia prawdy relacji z Bogiem, Czytaj więcej…

W piątą Niedzielę Wielkanocną roku A Kościół nam podaje jako pierwsze słowo fragment z Dziejów Apostolskich. Jest to przedstawienie jednego z wydarzeń, jakie miały miejsce w pierwotnej wspólnocie wierzących w związku z rozrastaniem się ich liczby i w związku z tym, że coraz to liczniejsza była grupa chrześcijan pochodzących z pogaństwa.

Prawdopodobnie w mentalności chrześcijan pochodzących z judaizmu stale w jakiejś mierze dominowało przeświadczenie o ich pierwszeństwie i jakby większych prawach do wszystkiego, co było przejawem korzystania z darów. Przejawiało się to także w takim praktycznym względzie, że – jak pisze św.  Łukasz – zaniedbywano wdowy chrześcijan pochodzących z pogaństwa. Nie wiadomo, jak to rzeczywiście było, ale takie odczucie mieli helleniści. Z tego powodu szemrali. Wiemy wszyscy, jak łatwo jest znaleźć nawet błahy powód do szemrania i niezadowolenia, kiedy pozostaje nierozwiązany jakiś głębszy problem. Problem relacji judeochrześcijan z hellenistami będzie miał jeszcze wiele przejawów zarówno tych opisanych w Dziejach Apostolskich jak i tych, które na różne sposoby ujawniały się w historii Kościoła.

Święty Łukasz przedstawiając więc w prawdzie sytuację w ówczesnej wspólnocie pisze wprost:

 

zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom,
że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy.
Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły
– powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów.
Upatrzcie zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie,
cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości.
Im zlecimy to zadanie  (Dz 6,1-3).

 

Propozycja, z jaką wychodzi Dwunastu to próba zaradzenia zaistniałemu problemowi, który w jakiś sposób niszczył życie wspólnoty. Zewnętrznym i dostrzegalnym przejawem ego było szemranie. Z kolei szemranie, jeśli nie zostaną rozwiązane jego powody i te bezpośrednie i te najgłębsze, powoduje pewną eskalację napięć i może prowadzić do zagrożenia jedności i do faktycznego rozłamu.

 

1. Problem i problemy

Problem pojednania i rozwoju jedności jest centralnym w dziele odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa i jest centralnym elementem chrześcijańskiego świadectwa, jakie zostało przez zlecono przez Jezusa Chrystusa Kościołowi. Czytaj więcej…

W trzecią Niedzielą Wielkanocną roku A Kościół nam podaje jako pierwsze czytanie fragment mowy św. Piotra wypowiedzianej w dniu Piećdziesiątnicy,  zapisanej przez św. Łukasza w Księdze Dziejów Apostolskich. Ta mowa św. Piotra ma wiele wątków, które wskazują na wypełnienie się obietnic Bożych w wydarzeniu śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, a czego ukoronowaniem jest Zesłanie Ducha Świętego na Apostołów i tym samym początek życia i misji Kościoła.

W niniejszym rozważaniu skoncentruję się na słowach św. Piotra zaczerpniętych z Psalmu 16. Autor Dziejów przytacza fragment tego Psalmu korzystając z jego wersji greckiej, by ukazać, jak Dawid, który wypowiedział te słowa w przeżywanej przez siebie trudnej sytuacji – w sytuacji prześladowania. Wedy to, żeby nie popełniać więcej błędów, które już wcześniej mu się zdarzyły i żeby nie próbować ratować siebie w niewłaściwy sposób, prosił Boga, by o Go miał w swej pamięci przed sobą we wszystkim, co poczyna i co robi. Tekst hebrajski mówi dosłownie: Kładę (stawiam) sobie Pana przede mną … Czasownik jest wyrażony w hebrajskim „perfectum”, co oznacza na pewność dokonania zarówno w przeszłości jak i w teraźniejszości oraz w perspektywie przyszłości. Przekład grecki tej części Psalmu wyraża czynność jako patrzenie do przodu czy stawianie sobie przed oczy i używa czasu przeszłego niedokonanego. Stąd mamy przekład z dzisiejszego czytania:

 

Miałem Pana zawsze przed oczami,
gdyż stoi po prawicy mojej,
abym się nie zachwiał (Ps 16,8; Dz 2,25).

 

Możemy w tym dopatrywać się wyrazu różnych aspektów relacji człowieka z Bogiem i pewnego procesu odkrywania i kształtowania tych relacji.

 

1.  Mieć zawsze Pana przed oczami

Zarówno w znaczeniu, w jakim mamy użyte w tekście hebrajskim, czyli stawiać sobie zawsze Pana  przed sobą, jak i w znaczeniu, jakie mamy w tekście greckim czyli widzieć czy kontemplować przed sobą Pana, a więc mieć Go zawsze przed oczami, w odniesieniu do historycznego kontekstu, w jakim wypowiada te słowa król Dawid, chodzi o to, aby w sytuacji kryzysu nie szukać rozwiązań innych, niż zgodne z zamysłem Pana Boga. Czytaj więcej…

Tegoroczna druga Niedziela Wielkanocna, zwana też od czasu kanonizacji św. Siostry Faustyny przez Jana Pawła II, Niedzielą Miłosierdzia, ma w tym roku bardzo wymowny charakter i wydźwięk. Stała się liturgicznym kontekstem kanonizacji dwóch papieży, którzy mieli bardzo wielki wpływ na kształt Kościoła i jego działalności w drugiej połowie XX wieku i których nauczanie rzutuje na sposób życia i misji Kościoła w początku XXI wieku. Papież św. Jan XXIII zwołał i otworzył Sobór Watykański II a św. Jan Paweł II był jego aktywnym uczestnikiem, który wniósł swoją myśl i świadectwo wiary w dokumenty Soboru a następnie, w swoim długim pontyfikacie, stał się realizatorem postanowień i ducha tegoż Soboru.

Jako pierwsze czytanie w tej dzisiejszej liturgii II Niedzieli Wielkanocnej słyszeliśmy fragment Dziejów Apostolskich. Jest to jeno z tak zwanych „summariów”, jakie św. Łukasz co pewien czas czyni w swoim dziele, m.in. dla podkreślenia wagi niektórych aspektów swojej narracji czyli swego teologicznego dzieła o Kościele.

W czytanym dzisiaj fragmencie daje obraz pierwotnej wspólnoty chrześcijan w Jerozolimie. Słyszymy więc o tym co cechowało tę wspólnotę i jak przejawiało się jej życie. Przytaczam tutaj fragmenty

 

… trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie,
w łamaniu chleba i w modlitwie.
Bojaźń ogarniała każdego,
gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów.
Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne (…).
Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni,
a łamiąc chleb po domach,
przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca.
Wielbili Boga,
 a cały lud odnosił się do nich życzliwie  (Dz 2,42nn).

 

Nie ulega wątpliwości, że św. Łukasz daje tutaj idealny obraz pierwszej wspólnoty jerozolimskiej. Słuszne jest, byśmy stawili sobie pytanie i dal na nie – przynajmniej jakąś odpowiedź: jest to czysty ideał i pewna projekcja, czy też jest to odzwierciedlenie rzeczywistości, jaka zaistniała między ludźmi i która jest nadal aktualna także w naszym dzisiejszym społeczeństwie.

 

1. Skąd taka przemiana

By dać odpowiedź na wyżej postawione pytanie, trzeba zatrzymać się nad tym, co św. Łukasz powiedział wcześnie, gdy przedstawił bardzo wyczerpująco i dobitnie wydarzenie dnia Piećdziesiątnicy. Czytaj więcej…

Następna strona »


css.php