Dzisiejsza liturgia stawia nam przed oczy wizję Nowego Jeruzalem . Miasta Świętego, w którym nie będzie już ani żałoby, ani krzyku, ani trudu bo pierwsze rzeczy przeminęły. Będzie to całkowicie nowa rzeczywistość i nowy sposób przeżywania relacji z Bogiem z bliźnimi:

Oto przybytek Boga z ludźmi:
i zamieszka wraz z nimi,
i będą oni Jego ludem,
a On będzie „Bogiem z nimi”

Jest to odsłona tego, co jest ostatecznym celem. Jest to „apokalypsis”, czyli objawienie, odkrycie czy odsłonięcie tego, co do czasu jest zakryte. Ta odsłona ma za zadanie ukazanie celu, do którego zmierzają wszystkie wydarzenie tego czasu czyli tego świata. Dzieje się tak, aby wszyscy, którzy przeżywają ten czas i żyją w tym świecie, mieli klucz do odczytywania i rozumienia wydarzeń tego świata, by się w ni nie zagubić i nie ulec zniewoleniu innym siłom i innym typom władzy niż sam Bóg i Pan dziejów.

Jakie są dzieje tego świata

Widzimy i przeżywamy to sami na każdym kroku i w każdej sytuacji. Jest właśnie trud, jest zmaganie, jest walka. Dotykają nas wszystkich skutki zła. Jest cierpienie, jest niesprawiedliwość, poniżenie, zniewolenie. Wszyscy w jakiś sposób chcemy dobrze, a różne nam to wychodzi i różne są tego skutki. Niesiemy brzemię naszego życia. Tego życia, które niesie w sobie coś z oszukania, jakie rozpoczęło się w raju – w grzechu pierworodnym.

Bóg nie zostawił ludzkości w tym stanie zamętu i oszukania. Nie zostawił człowieka w tym stanie braku znajomości prawdy o sobie samym i pretendowaniu do tego, że by zbudować sobie świat według własnego pomysłu – jak to jest zilustrowane w opowiadaniu o wieży Babel (Rdz 11)

Bóg dał swego Syna – Wcielone Słowo swoje

Syn Boży wszedł w nasze ludzkie życie. Wszedł do końca w wydarzenia historii ludzkości, by dać ludziom klucz do życia, by otworzyć przed nami drogę wyprowadzającą z zamętu i pozwalającą utrzymać właściwy sposób życia, by nie ulegać zamętowi, by umieć się odnajdywać nawet w najbardziej zawiłych czy przewrotnych sytuacjach. Jezus stanął wobec tej ludzkiej przewrotności będącej skutkiem oszukania. O jednym – bardzo charakterystycznym momencie – mówi dzisiejsza Ewangelia relacjonując wydarzenie z Wieczernika w ostatni ziemski wieczór życia Jezusa:

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział:
«Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą,
a w Nim Bóg został chwałą otoczony.
Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą,
to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym,
 i to zaraz Go chwałą otoczy.

Te słowa Jezusa skierowane do Apostołów są objawieniem prawy w kontekście zdradzieckiego działania Judasza. Jezus intepretuje „wydarzenie Judasza”. Na tle tego wydarzenia objawia właściwą wizję wszystkiego, co ma się z Nim stać i co będzie też owocem Jego Wydarzenia – Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Objawia jakby cel i skutek tego niecnego zdradzieckiego wydarzenia podjętego przez jednego z uczniów, wskazując na moc działania Boga Ojca. Tym samym pozostałym uczniom i nam wszystkim – na miarę naszej wiary – objawia klucz i sposób podchodzenia do wszystkiego, co zagraża, co dotyka jako zło, co krzyżuje nasze własne plany itp. Jest inne rozwiązanie i inny finał niż tylko ludzkie przewidywania i zamierzenia. Ktoś inny jest ostatecznym Panem wszystkiego.

Kształtowanie się wspólnoty wierzących w Jezusa

Ewangelia obwieszczająca wydarzenie zbawcze spełnione w Jezusie Chrystusie gromadzi uczniów. Stają się oni wspólnotą uczniów, którzy dają się przenikać duchowi Jezusa i przeżywają – a jakim stopniu – to samo, co On przeżył. Są oni bowiem w tym świecie pełnym zamętu niosąc w sobie zaczyn samego Jezusa. Są przeniknięcie dzięki wierze jego duchem. Objawiają przez swoją wiarę i czyny związek z Jezusem i tworzą jedność w Jego imię i Jego mocą.

Nie jest to jakaś wspólnota organizacyjna, lecz wspólnota ducha. Tego Ducha, który pozwala im rozumieć ten czas jako czas doświadczenia, ucisku, drogi przemiany itp. Tak umacniali Apostołowie wierzących w Listrze, w Ikonium i Antiochii i wszędzie, gdziekolwiek odwiedzali wspólnoty:

zachęcając do wytrwania w wierze,
«bo przez wiele ucisków
trzeba nam wejść do królestwa Bożego».

Bardzo potrzebujemy dzisiaj w Kościele i w każdej jego konkretnej wspólnocie umocnienia w tej prawdzie i w tej praktyce. W takim odniesieniu do Jezusa Chrystusa. Do Jego sposobu wejścia w chwałę i oddania Bogu Ojcu chwały. To jest droga realizacji przykazania miłości – na miarę Jego miłości: Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem. Taka jest droga naszej przemiany, która doprowadza nas do udziału w Królestwie, do uczestnictwa w Nowym Jeruzalem.

Bp ZbK

Jesteśmy w okresie wielkanocnym. Liturgia utrzymuje nas w radosnym duchu zmartwychwstania Pańskiego. Nie jest jednak pozbawiona odniesienia do trudnej prawdy życiowej całej wspólnoty i każdego jej członka. Zmartwychwstanie bowiem to nie tylko radość, ale także prawda a właściwie propozycja przeżywania ludzkiej śmiertelności.

Sens blasku Zmartwychwstałego Pana

Blask Zmartwychwstałego Pan pozwala i uzdalnia wierzących w Niego do tego, aby nie uciekać w jakąkolwiek euforię i w konsekwencji zawsze jakąś alienację czyli wyobcowanie z życia. Wręcz przeciwnie: spotkanie Zmartwychwstałego daje moc Ducha, który sprawia, że nasze śmiertelne ciało, a więc my w całej naszej ziemskiej rzeczywistości jesteśmy w stanie podejmować wszystko, co nas spotyka. Co więcej, zaczynamy coraz to głębiej pojmować, że jednie podejmują to wszystko, co stanowi trud i krzyż naszego życia, wchodzimy coraz pełniej w prawdę tego życia i odkrywamy siebie coraz bliżej Zwycięskiego Pana.

Dlatego dzisiaj Kościół proponuje nam jedną z wizji Apokalipsy św. Jana właśnie dla naszego pocieszenia i umocnienia na drodze zwyciężania:

oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć,
z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków,
stojący przed tronem i przed Barankiem.
Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy.

Może w nas rodzić się odruch i pragnienie, aby znaleźć się w tym przedziwnym orszaku przez Zwycięskim Barakiem. W tym przedziwnym tłumie, który stanowi jedność, dlatego, że dokonało się zwycięstwo – czego znakiem są białe szaty i palmy.

Być w gronie zwycięzców

Otrzymujemy jednak pouczenie dotyczące natury tego przedziwnego orszaku. To pouczenie jest uczynione w formie pytania retorycznego, jakie jeden ze Starców otaczających tron Baranka zadaje św. Janowi, po to, by go niejako sprowokować do refleksji.

Ten fragment w czytaniu dzisiejszej liturgii jest opuszczony. Jan na to pytanie retoryczne stawione przez jednego ze Starców odpowiada to, co mógł powiedzieć: Panie, ty wiesz! Wtedy ten Starzec daje pouczającą odpowiedź:

To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty,
i w krwi Baranka je wybielili
.

Tutaj mamy odpowiedź na wszystko, co ma się stawać w nas jako uczniach Jezusa Chrystusa. Jako w tych, którzy idą za Barankiem zabitym i stojącym. Jako ci, którzy otrzymują udział w Jego mocy i przez to otrzymują białe szaty, wybielone we Krwi Baranka. Jest to znak udziału w prawdzie i rzeczywistości zmartwychwstania. Staje się to jednak pośród ucisku, trudności – a nawet niesprawiedliwości i prześladowań.

Co robić?

Żyjemy w czasie, w którym w naszym społeczeństwie pewne tendencje przeciwne logice Baranka – Jezusa Chrystusa bardzo mocno się nasilają. Przesłanie dzisiejszej niedzieli jest skoncentrowane właśnie na tym, by iść za Jezusem Chrystusem jedynym dobry, bo prawdziwym Pasterzem. Jest o właśnie ów Baranek zabity i stojący. On jest jedynie właściwym i prawdziwym Pasterze. Poniżony, ale mający prawdziwą władzę nad wszystkim, a nie tylko nad pewnymi rejonami życia społecznego i politycznego.

Baranek, za którym idziemy i do którego się uciekamy, niczego nie rozgrywa w różnego rodzaju walkach, sporach i wojnach, lecz podejmuje prawdę śmiertelnego człowieka i ukierunkowuje go na nowe życie. Dlatego też my, jako uczniowie Jezusa, idący za tym przedziwnym Barankiem, musimy uważać, żeby nie dać się sprowokować i nie wchodzić w walkę używając tej samej „broni”, którą stosuje świat. Naszą ostateczną bronią i obroną jest ta przedziwna tajemnica Baranka zabitego i zwyciężającego. Jest przeżywanie różnego rodzaju ucisków, by nie dać się sprowokować do przewrotnej walki, lecz iść za Barankiem, który obdarza przedziwną mocą uczestniczenia Tajemnicy Jego Męki i Śmierci, by mieć udział w Jego zwycięskim Zmartwychwstaniu.

Obyśmy chcieli korzystać z Jego mocy i nie bali się żyć doświadczając ucisku, jaki świat generuje, ale który służy do właściwego oczyszczenia i stwarza warunki (trudne, bo trudne) do wybielania szat we Krwi Baranka.

Bp ZbK

Przeżywamy okres Wielkanocny. Dziś 3. Niedziela roku C. Ewangelia mówi o kolejnym ukazaniu się Jezusa uczniom. Jest to opowiadanie zawarte w Ewangelii wg św. Jana. Dzieje się to nad Jeziorem Tyberiadzkim. Tak, jak to było na początku publicznej działalności Jezusa.

Ten 21. rozdział Janowej Ewangelii jest uważany za drugie jej zakończenie. Koncentruje się na ukazaniu relacji Jezusa do Piotra i kształtowaniu związku Piotra z Jezusem już nie w kategoriach spotkań, jakie miały miejsca przed wydarzeniem pasyjnym, lecz jest to jakby nowe wydanie powołania Piotra. Piotr zostaje niejako uchwycony przez Jezusa w podobny sposób jak to było na początku. Uderza podobieństwo tej sceny z przedstawieniem pierwszego spotkania Piotra z Jezusem, jak je przedstawia św. Łukasza (5,1-11). Jest to jednak już doświadczenie o wiele głębszym znaczeniu.

Doświadczenie fiaska własnej koncepcji i nowa perspektywa

Wobec nocnego połowu, podczas którego nic nie ułowili, Piotr i jego towarzysze na polecenie Jezus zarzucają sieci. Czynią to zapewne niejako wbrew sobie, ale wykonują polecenie Jezusa:

Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi,
a znajdziecie.

Faktycznie połów był bardzo obfity.

Dialog – odkrywanie prawdy

Po tym obfitym połowie ma miejsce swoisty dialog, a właściwie pewne skrutynium, jakie Jezus robi Piotrowi. Czyni to, by uświadomić Piotrowi jego osobistą sytuację, w której działał według swego ludzkiego doświadczenia – nie tylko w czasie nieudanego połowu ryb, lecz także w czasie, kiedy zaparł się Jezusa. Słuchał wtedy bardziej swego głosu i był pod wpływem lęku o siebie. Wtedy to zaparł się Jezusa i wyparł się przynależności do grona uczniów Jezusa.

Teraz Piotr miał okazję trzykrotnego przyznania się do Jezusa i wyznania Jezusowi swojego przywiązania do Niego i swojej miłości. Nie było to zapewne dla Piotra łatwe, ale to było dla niego konieczne. Tego domagała się nowa sytuacja, w której Jezus powierzył mu odpowiedzialność za prowadzenie wspólnoty uczniów i całego Kościoła. Już Piotr wiedział, że nie może polegać tylko na swojej intuicji, na swoim doświadczeniu i przekonaniu o swojej wierności.

Misja – oparta na słuchaniu Boga

Piotr wiedział już, że jego relacja do Jezusa musi być przeniknięta gotowością nawrócenia, czyli odwracania się od siebie a zwracania się do Jezusa i do Jego mocy. To był warunek, by był zdolny przyjąć misję, jaką zamierzał powierzyć mu Jezusa.

To doświadczenie potrzeby i konieczności własnego nawrócenia i otrzymana wówczas misja pozwalały mu w przyszłości przyjmować postawy, o jakich świadczy opowiadanie z Dziejów Apostolskich. Wobec więzienia i otrzymanych razów ze strony przedstawicieli ówczesnej władzy i wszystkich innych zagrożeń już miał pewność, że ludzkie rozeznanie nie jest wystraczające i nie wahał się wyznawać, że trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi i cieszyć się, że on i jego bracia stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa

Stale potrzebujemy uczenia się słuchania głosu Boga. Zazwyczaj dociera to do nas na tle naszych porażek, gdy i na ile zostają oświecone Ewangelią.

Bp ZbK

Kolejne dwa dni naszej konwiwencji. W czwartek w Jerozolimie. Po drodze zatrzymanie się nad Jordanem w miejscu Chrztu Jezusa. Następnie w Jerozolimie Wieczernik, gdzie odnowienie zobowiązań wynikających z biskupstwa. Bazylika Grobu Pańskiego i Eucharystia w Kaplicy zwanej Najświętszego Sakramentu prowadzonej przez Ojców Franciszkanów.

W Piątek nad Jeziorem Galilejskim: Tabga. Celebrowaliśmy Jutrznię i była długa katecheza o charakterze misyjnym. Odniesienie sytuacji z czasów Jezusa do naszej współczesnej sytuacji, w jakich przychodzi żyć na różnych kontynentach i w różnych krajach czy kulturach.

Eucharystia przy kościele Prymatu.

Po południu katecheza o Drodze w Domus Galilaeae.

To w skrócie telegraficznym.

Pozdrawiam Wszystkich Blogowiczów. Polecam w modlitwie.

Niechaj Pascha Pana będzie naszą radością i mocą!

Bp ZbK

Dzisiejszy dzień (środa w Oktawie Wielkanocy) to oficjalne rozpoczęcie Konwiwencji. Rozpoczęliśmy według już tradycyjnie utartego schematu. Najpierw przedstawienie wszytkach uczestników. Odpowiedzialni ekip katechistów wędrownych, którzy prowadzą ewangelizację w poszczególnych krajach i regionach świata, przedstawiali ekipy i przybyłych z tych krajów biskupów bądź też ich delegatów.

Na obecnej konwiwencji Jest obecnych około 100 biskupów i dwóch kardynałów. Nadto jest obecnych około 250 prezbiterów i katechistów świeckich. Głównie małżeństwa. Jesteśmy ze wszystkich kontynentów.

Kolejnym momentem była celebracja pokutna. Ta też jest zawsze w programie na rozpoczęcia takiej konwiwencji. Zresztą to jest też zazwyczaj praktykowane w przypadku wszystkich innych konwiwencji.

Trzecim elementem tego dnia była skrutacja Słowa Bożego. Tekstem wyjściowym był tekst Hbr 2,14n. Chodzi o właściwy ustawienie antropologiczne stanowiące tło dla rozumienia historii zbawienia.

Wreszcie wieczorem była uroczysta Eucharystia z tekstami liturgicznymi Środy w Oktawie Zmartwychwstania Pańskiego .

Pragnę jeszcze dodać, że przy okazji przedstawiania się ekip katechistów i biskupów z poszczególnych regionów dokonuje się mały przegląd sytuacji Kościoła na całym świecie. To wszystko nabiera wagi, doniosłości i wyrazu w różnych barwach i odcieniach na tle wszelkiego rodzaju kryzysów i bolesnych wydarzeń w świecie. O niektórych jest głośno i media się rozpisują. O wielu innych nie wiele się mówi w środkach publicznego przekazu. Niektóre kryzysy i problemy nie stanową przedmiotu zainteresowania i nie są niejako na fali medialnej.

To wszystko uświadamia, w jak bardzo kruchym świecie żyjemy. Po to jednak jesteśmy w Galilei. Po to słuchamy orędzia Zmartwychwstałego Pana, by sami zostać przeniknięci Jego Duchem i nieść nadzieję życia wszędzie tam, gdzie nasi bracia i siostry są na różne sposoby doświadczani przez różne interesy, które zdają się rządzić i – w realiach tego świata – rządzą procesami ekonomicznymi, politycznymi, ideologicznymi. My wierzymy, że ostatecznie władza należy do kogoś innego. To Ukrzyżowany i Zmartwychwstały Pan ma klucze śmierci i życia. Jemu zawierzamy nasze życie i bycie w historii dziejącej na tym świecie w oczekiwaniu Jego Przyjścia.

Pozdrawiam Wszystkich i polecam w modlitwie

Bp ZbK

Jestem na konwiwencji biskupów w Domus Galilaeae. Jesteśmy tutaj przez kilka dni tego wielkanocnego tygodnia, taj świętej Oktawy. Jest to już tradycyjna Konwiwencja, podczas której biskupi z całego świata związani na różny sposób z Drogą Neokatechumenalną lub chcący bliżej poznać Drogę przeżywają to wszystko, co wynika z polecenia Jezusa danego w poranek Zmartwychwstania, by poszli do Galilei, by mogli spotkać Jezusa.

Naturalnie, oprócz biskupów są też ekipy katechistów odpowiedzialnych za Drogę w różnych regionach świata. Jest nas kilku biskupów z Polski i są także katechiści z Polski.

Będę – w miarę możliwości – informował o niektórych momentach i aspektach tej Konwiwencji.

Pozdrawiam wszystkich Blogowiczów znad Jeziora Galilejskiego. Pamiętam w modlitwie – szczególnie o tych, którzy mnie o to prosili i polecali się ze swoim różnymi sprawami.

Pan zmartwychwstał! Zaprawdę zmartwychwstał i nas poprzedza …
Poprzedza do Galilei każdego z nas.

Obyśmy dawali się zaskoczyć i przeniknąć Jego wkraczaniem w nasze życie

Bp ZbK

Światło Zmartwychwstałego (190421)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Pozdrawiamy się dziś słowami:

Chrystus zmartwychwstał!
Prawdziwie zmartwychwstał!

Zmartwychwstanie naszego Pana to największe wydarzenie, które rzuca światło na nasze śmiertelne życie.
W pozdrowieniu, którego używamy w tym czasie, odnosimy się do tego Wydarzenia.

Przeżywamy więc Święta Paschalne. Po liturgii Wigilii – a więc świętego czuwania i celebrowania w znakach Tajemnicy Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego – cieszymy się owocami tej Tajemnicy. Pasja Jezusa to klucz do życia. Liturgia Wigilii Paschalnej może być przyrównana do „korzystania” i użycia czy zastosowania tego klucza. Przynajmniej w naszym myśleniu, naszym sercu i naszej woli. Światło płynące ze Zmartwychwstania to owoc „zastosowania” tego klucza do naszego życia. To właśnie jest treścią naszej radości paschalne.

Dzięki temu, że przeżyliśmy w kilkudziesięcio osobowej wspólnocie rekolekcje oparte o treści i liturgiczną celebracje całego Triduum, wytworzyła się pewna więź poczucie wspólnoty opartej na doświadczeniu Tajemnicy Pana. Dziś rano celebrowaliśmy najpierw Jutrznię a następnie zasiedliśmy przy świątecznym stole. Była okazja do rozmów i dawania świadectwa. To dzielenie się doświadczeniem Zmartwychwstałego to forma przywoływania Jego Obecności. Coś z tego, co jest proklamowane w dzisiejszym czytaniu Jutrzni, kiedy Piotr daje świadectwo swego doświadczenia i mówi o sobie i pozostałych Apostołach jako o świadkach, którzy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu (Dz 10,41).

W tych rozmowach jawi się coraz to bardziej intensywnie kwestia potrzeby formacji inicjacyjnej, czyli wprowadzania w Tajemnicę Jezusa Chrystusa i Kościoła a nie tylko pozostawać na płaszczyźnie korzystania z pewnych tradycji i zwyczajów, które czasem już nie mówią wiele o tym, z czego wyrosły i jakie treści winny być z nimi wiązane. Bardzo łatwo wciskają się w te zwyczaje treści, które pochodzą z mentalności tego świata i tym samym tracą wiele z tego, co pierwotnie oznaczały.

Święta Paschalne to dobra okazja do tego, by wracać do czystego źródła chrześcijaństwa i zabiegać o jak najpełniejsze kształtowanie chrześcijańskiej wiary.

Życzę Wszystkim Blogowiczom owocnego przeżywania czasu paschalnego. Niech wiara w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana będzie światłem na każde wydarzenie i każdą sytuację naszego życia.

Bp ZbK

Wigilia Paschalna (190420)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W Katedrze Legnickiej celebrujemy Uroczystość Wigilii Paschalnej, a więc świętego czuwania. Rozpoczynamy Liturgią Światła o godzinie 22:00. Podczas tej nocy czuwania siedmioro katechumenów dorosłych przyjmie sakramenty inicjacji chrześcijańskiej. Jedna katechumenka nie może przyjęć tej nocy chrztu, gdyż właśnie dziś urodziła córeczkę. Mamy nadzieję, że przyjmie chrzest w jedną z najbliższych niedziel wielkanocnych razem ze swoją córką.

Dzisiejszej nocy przyjmie też chrzest jedno niemowlę. Rodzice wyrazili pragnienie, aby ich dziecko otrzymało chrzest przez zanurzenie. Jest to pełna i bardzo wymowna forma ze względu na znak, jakim się staje dla wyrażenie treści, o których mówi św. Paweł w Liście do Rzymian (rozdz. 6).

W liturgii Wielkiej nocy uczestnicy duża grupa rekolektantów z różnych miejscowości, którzy od Wielkiego Czwartku przeżywają rekolekcje w oparciu o Triduum Paschalne. Przez poszczególne dni wchodziliśmy w głębię przesłania i rzeczywistości paschalnej. Czyniliśmy to głównie w oparciu o teksty liturgiczne i przez sprawowanie Liturgii. Wielu rekolektantów jest w trakcie formacji deuterokatechumenalnej (Ruch Światło Życie). Oni przeżywają też swoje obrzędy związane z otrzymanym w dzieciństwie Chrztem i bardziej świadomie wchodzą w rzeczywistość przyrzeczeń chrzcielnych.

Dziękuję wszystkim Osobom zaangażowanym i świadczącym pomoc w prowadzeniu katechumenatu oraz wszystkim którzy w bezpośredni czy pośredni sposób włączyli się w przygotowanie dzisiejszej uroczystości.

Chcemy w modlitwie trwać na czuwaniu otwarci na Przejście Pana – Jego i naszą Paschę. Prosimy, aby wszystko spełniało się ku chwale Boga Ojca, przez Jezusa Chrystusa w mocy Ducha Świętego w Kościele dla dobra każdego człowieka.

Składam wszystkim Blogowiczom jak najpełniejszego przeżycia Paschy Jezusa Chrystusa w swoim życiu.

Bp ZbK

Przedstawiam dziś, w Wielki Czwartek, szkic homilii, którą wygłosiłem podczas Mszy św. Krzyżma w Katedrze Legnickiej. Może niektóre myśli z tej homilii myśli będą dla kogoś pomocne.

Namaszczenie dla misji

Namaszczenie, o którym mówi Izajasz i które odnosi do siebie Jezus, jest namaszczeniem dla misji, dla posłannictwa.

Posłał mnie, abym głosił dobrą nowinę ubogim.
Opatrywał rany serc złamanych.
Zapowiadał wyzwolenie jeńców i więźniów.
Obwieszczał rok łaski od Pana i dzień pomsty .

Jest to namaszczenie do misji, która ma zadanie ratowania człowieka przez wyrwanie go z zależności od złego ducha, który podpowiada i robi wszystko,

  • aby nie być ubogim,
  • aby nie doświadczyć złamania serca.,
  • aby nikt z nas nie uznał się za jeńca czy więźnia
  • aby być samowystarczalnym, by nie potrzebować łaski

To namaszczenie jest udziałem w mocy Boga, która pozwala przeżyć właściwie te wszystkie stany: bycia ubogim, doświadczania złamania serca, wszelkie rodzaju krzywd i ograniczeń.

Jezus właśnie jako namaszczony Duchem Świętym, już zaraz po doświadczeniu teofanii nad Jordanem po przyjęciu chrztu z rąk Jana Chrzciciela został przez Tego samego Ducha poprowadzony na pustynię, aby tam przeżyć próby wobec których stawiał Go szatan / diabeł.

Namaszczenie do wejścia w zmaganie

Namaszczenie to uzdolnienie do wejścia w zmaganie. Chodzi o konfrontację i zmaganie między duchem tego świata, duchem podstępu i kłamstwa, duchem ludzkiego sukcesu i zysku, duchem panowania i chęci władania niezależnie od jedynego Pana, od Boga

Do przeprowadzenia tego procesu konfrontacji i zmagania – a w konsekwencji do zwycięstwa jedynie prawdziwej koncepcji życia zależnej tylko od Stwórcy i Odkupiciela Bóg potrzebuje Sługi. Potrzebował Jezusa. Potrzebuje dzisiaj nas.

Ten Sługa nie dokona tego planu Bożego inaczej, jak przez odrzucenie propozycji zwodziciela szatana i wejście w doświadczenie własnej słabości, przyjęcie postawy nie bronienia siebie, przyjęcie postawy tego, który z siebie nie ma środków własnych do pokonania złego ducha. Może stanąć tylko w czystej gotowości, aby spełniał się w Nim i na Nim plan Boga – Boga Ojca wszechrzeczy.

To uczynił Jezus. Nie uległ zwodzącemu kuszeniu diabła na Górze kuszenia na początku swej publicznej działalności i nie zszedł z krzyża na Górze Kalwarii końcu swej działalności. Mogło to się w Nim dokonać, dlatego, że był namaszczony Duchem Świętym. Miał w sobie, w swoim ciele – namszczenia Ojca.

Namaszczenie dane nam

My także otrzymaliśmy w chrzcie świętym namaszczenie mesjańskie – chrześcijańskie. Jesteśmy pomazańcami, christianoi. Jako kapłani ustanowieni w służbie ludu kapłańskiego otrzymaliśmy też specjalne namszczenie do spełniania kapłańskiej posługi w Ludzie Bożym. Każdy z nas w dniu święceń wyraził swoją gotowość złączenie się z Chrystusem Najwyższym Kapłanem, który siebie samego złożył w ofierze za zbawienie ludzi, za zabawienie świata. Wypowiedział to w słowach: Chcę z Bożą pomocą.

Dzisiaj celebrujemy tę uroczystość by siebie umocnić w tym oddaniu siebie, w tej gotowości przyjmowania tego stałego namszczenia Duchem Jezusa, by być bardziej alter Christus.

Co to praktycznie oznacza?

Wchodzić w postawę życiową, w której nie bronię siebie, swoich racji, lecz coraz to bardziej łączę się z Arcykapłanem, z Jego Namaszczeniem. Jestem gotów wchodzić w zmaganie – zmaganie ze sobą, aby nie ulec podszeptom diabła, zwodziciela.

Wiem, że to kosztuje. Kosztuje wiele, kosztuje coś z mego życia. Dzisiaj odnawiam swoje zaangażowanie, swoje przyrzeczenia kapłańskie. Czynię to ze względu na związek z Chrystusem i dla posługi w Ludzie Bożym, Ciele Chrystusa.

Dzisiaj też zostaje wyrażona przez biskupa prośby, aby cały Lud Boży modlił się za nas kapłanów, by trwali w tych postanowieniach, w tej postawie.

Podziękowanie

Dzisiaj, na tym miejscu dziękuję wszystkim kapłanom. Dziękuję za ducha służby i konkretne posługiwanie, za składanie Ofiary Eucharystycznej i składanie siebie w ofierze. Za głoszenie Ewangelii – szczególnie wszędzie tam, gdzie jest doświadczenie wszelkiego rodzaju ubóstwa, przede wszystkim zagubienia się człowieka i ubóstwa duchowego.

Dziękuję za mądre i odważne przewodniczenie wspólnotom – zwłaszcza wtedy, gdy trzeba iść pod prąd w stosunku do ducha świata.

Za osobiste trwanie w Tajemnicy Jezusa Chrystusa – niejednokrotnie wbrew samemu sobie, wbrew własnym korzyściom, własnej wygodzie, własnemu partykularnie pojętemu interesowi

Dziękuję za jedność z biskupem, co wymaga niejednokrotnie odchodzenia od własnych koncepcji i jakiegoś opuszczania siebie.

Dziękuję za oddawanie Jedynemu Bogu chwały przez Jezusa Chrystusa w mocy Ducha Świętego – zarówno w sprawowanym kulcie jak i w wydarzeniach codziennego życia.

Polecamy się Maryi

Polecamy się wszyscy Maryi, Matce Najwyższego Kapłana, Matce Kościoła i Matce Kapłanów. Niechaj Jej opieka i wstawiennictwo wyczulają każdego z nas na wszelkie impulsy Ducha Świętego, przez którego moc spełnia się namaszczenie, w który uczestniczymy i które w naszej posłudze sprawujemy, ukonkretniamy i urzeczywistniamy w Kapłańskim Ludzie Bożym.

Bp ZbK

Niedziela Palmowa. Rozpoczynamy Wielki Tydzień. Przywołujemy w naszych myślach i w clebracji liturgicznej uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy.

Wjazd pełen znaków

Był to wjazd pełen zadziwiających znaków. Począwszy od wybrania osiołka, którego Pan potrzebował, aby mogło się spełnić to, co było zapowiedziane przez proroka Zachariasza. Dalej takim brzemiennym w treść znakiem było wołanie tłumu, który słowami: Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie przywoływał mesjański psalm i postać Dawida.

Zewnętrznym znakiem był ścielenie przed Jezusem płaszczy i gałązek drzew. To wszystko wynikało z uznania Jezusa za proroka i mesjasza, z który łączono wypełnienie obietnic.

Nie wszystkim się to podobało.

Niektórzy zwracali się do Jezusa, aby zabronił tego świętowania Jego wjazdu do Jerozolimy. Wtedy On powiedział, że jeśli te tłumy umilkną, to kamienie wołać będą. Faktycznie ten wjazd Jezusa poruszył całe miasto. Można więc powiedzieć, że nikt nie pozostał obojętny wobec tego nadzwyczajnego znaku. Był to znak, który wprowadzał wszystkich w coś niezwykłego. Wprowadzał w kontrowersje najbliższych dni, jakie działy się w Jerozolimie wokół osoby Jezusa. O tym szczegółowo opowiadają Ewangeliści.

W tych ostatnich dniach Jezusa w Jerozolimie wszystko, co się stało, doprowadziło do jednoznacznego wyroku wydanego przez Sanhedryn jako władz religijną ówczesnego Izraela, potwierdzonego przez Piłata jako przedstawiciela władzy rzymskiej, która wówczas panowała. Przed wszystkim jednak ten wyrok zaaprobowały – a właściwie go żądały – tłumy wołające coraz to bardziej i natarczywiej: Na krzyż z Nim!

Jezus pełnił swoją misję

Wiemy wszyscy, do jakiego końca to wszystko zmierzało i czym się zakończyło. A Jezus, czyżby nie wiedział? Przecież wielokrotni to zapowiadał, że tak będzie. Co więcej, mówił, że właśnie po to przyszedł. Obwieszczał, że to Jego godzina, w której wszystko się spełni.

A więc ten uroczysty i pełne tryumfu wjazd do Jerozolimy to był Jego świadomy krok wprowadzający go w Jego Mękę i Śmierć. Możemy stawiać sobie pytania: Dlaczego nie zrobił tego mniej uroczyście? Skoro to już miało się stać, to po co ta przedziwna oprawa. Czy to jest „normalne”, że ktoś świadomie kroczący w kierunku tego, co – w oczach ludzkich i powszechnym odczuciu – jest haniebną śmiercią, czyni to w takiej wolności i z taką uroczystą oprawą? Można by tego rodzaju ciąg pytań rozszerzać i mnożyć.

Pytania stawiane nam

Musimy też stawić sobie pytanie: Co takie przedstawienie wjazdu Jezusa do Jerozolimy mówi nam – chrześcijanom wierzącym w Jezusa i wyznającym Jego Tajemnicę Śmierci i Zmartwychwstania.

Odpowiedzi mogą iść po różnych liniach. Niewątpliwie jedną z tych linii będzie wzbudzenie w nas świadomości a nawet dodawania nam odwagi do przyjmowania postaw i podejmowania decyzji w sytuacjach, kiedy w oczach ludzkich grozi nam jakaś „przegrana”. Gdy wchodzimy na teren, gdzie może nas spotkać fałsz i obłuda otoczenia. A nawet opuszczenie czy zdrada ze strony tych, o których myśleliśmy, że są z nami. Wiemy, jak trudno jest w takich i podobnych sytuacjach zachować spokój i równowagi ducha. A co dopiero mówić o tym, żeby w takich sytuacjach przeżywać coś ze świadomości prawdziwego tryumfu i konsekwentnie trwać i iść dalej.

Odpowiedź w Jezusie

Jezus tak czynił. Mógł tak czynić, gdyż „wiedział” (dzięki swej jedności z Ojcem), że wszystko to czyni w jedynie słusznej sprawie i że nic nie jest w stanie zburzyć planu, jaki Ojciec w Nim złożył. Dlatego „tryumfalnie” wchodził w czekające Go poniżenie, odrzucenie i śmierć.

Niechaj to uroczyste ale jednocześnie pokorne i poddane woli Ojca wejście Jezusa w czekającą go śmierć, pomoże nam uchronić się przed wszelkiego rodzaju płytkimi tryumfalizmami i uzdalnia nas do kształtowania w sobie świadomości i postaw wolnego a nawet jakoś uroczystego przyjmowania tego wszystkiego, co przejawia się w naszym życiu pod znakiem przegrywania w oczach świata i zbliżania nas do umierania dla siebie.

Trzeba, byśmy pojmowali, że świata i wszystkich nas nie zbawi i nie uratuje jedynie logika sukcesu. Trzeba uczyć się od Jezusa innego rozumienia prawdziwej drogi do pełni życia.

Bp ZbK

Następna strona »

css.php