Spotkania w Galilei (180414)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Jestem już po spotkaniach w Galilei, ale zachowuję tego wszystkiego pamięć. Było to kolejne doświadczenie w wymiarze ogólnokościelnym. Biskupi z wielu stron świata z bardzo różnymi doświadczeniami. Nie miałem łatwego dostępu do sieci, więc nie pisałem. Teraz piszę już z Warszawy.

Dzisiejszy fragment Ewangelii wprowadza w mowę eucharystyczną Jezusa, jaką wygłosił w Kafarnaum, a która została zapisana przez św. Jana. Jesteśmy w kontekście dwóch cudów, które przybliżają świętowanie Paschy i Eucharystię. Pierwszy to rozmnożenia chleba i nakarmienie tłumu. Jan zaznacza – i to z pewnym akcentem, że zbliżała się Pascha. Tyn samym – m. in. właśnie przez to – jest wyrażony związek i odniesienie do Paschy. Drugi cud, to kroczenie Jezusa po wodach jeziora w kierunku uczniów, którzy odpłynęli od brzegu, by przeprawić się przez Jezioro. Ten moment właśnie w dzisiejszej Ewangelii:

Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się». Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

 

Uczniowi się przestraszyli. Jezus „objawił się im” imieniem Boga: To Ja jestem. Jestem z wami i będę działał z wami itd. itp. Nie bez znaczenia jest wyraźne stwierdzenie św. Jana, że „gdy chcieli Go zabrać do łodzi, łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali”.

Pascha to jest przejście. Przejście, które zmienia i przemienia. Daje doświadczenie przejścia przez lęk i strach. Staje się okazją poznania obecności Pana i wypełnienia wszystkiego, co jest celem człowieka, nawet jeśli człowiek nie zawsze z tego zdaje sobie sprawę i próbuje coś osiągać własnymi siłami – pośród różnych trudności i przeciwności.

Pascha pomaga nam odkrywać prawdę, do jakiego brzegu zmierzamy. Pomaga rozumieć trudności, na jakie napotykamy. Objawia nam prawdę obecności Jezusa i umożliwia znalezienie się na brzegu, który jest celem nasze ziemskiej wędrówki.

Chcieć zabrać Jezusa do swej łudzi to przede wszystkim gotowość na słuchanie Jego Słowa i podporządkowanie naszego życia jego zamysłowi. Zamysłowi, jaki objawia nam od swego Ojca i naszego Ojca.

Bp ZbK

Magdala (180410)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Jestem w Ziemi Świętej na konwiwencji Biskupów Drogi Neokatechumenalnej. Jesteśmy w Domus Galilaeae na Górze Błogosławieństw. Dziś po południu byliśmy w Magdala mieście związanym z Marią Magdaleną.

Są tutaj (to znaczy na nowo określonym terenie) prowadzone już przez ponad 10 lat nowe prace wykopaliskowe. Została odkryta dobrze zachowana synagoga z I wieku. To znaczy jej założenie, fundamenty i cały szereg reliktów z tamtego okresu. Odkrycie tej synagogi, która jest z czasów Jezusa jest ważnym potwierdzeniem wielu danych wynikających z Ewangelii.

Celebrowaliśmy Eucharystię w nowej kaplicy pod wezwaniem „Duc in altum” położonej nad samym Jeziorem Galilejski. W miarę, jak to będzie możliwe, będę się dzielił tym, co przeżywamy.

Stąd pozdrawiam Wszystkich Blogowiczów – w szczególności Diecezjan Legnickich i obejmuję modlitwą

Bp ZbK

Przełożeni i starsi ludu byli w wielkim zakłopotaniu. Nie mogli zaprzeczyć temu, co stało się oczywiste. Uzdrowieni chromego było faktem. Faktu nie mogli zanegować, dlatego zabronili o tym mówić.

 

Przywołali potem Apostołów zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa.
Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli:
«Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga?
Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy».

Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary,
wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.

Metoda zastraszania jest jedną, która bardzo często bywa stosowana dla przeprowadzenia nieprawdziwych akcji. Czasem jest to przez długi czas skuteczne. Nierzadko prowadzi do jakiegoś wewnętrznego czy zewnętrznego terroru. Zachodzi to na różnych płaszczyznach i w różnych dziedzinach życia.

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że zawsze będą jakieś interesy, w imię których znajdą się ludzie mający władzę i wpływy, aby wpływać na innych, by milczeli, albo mówili inaczej. Znajdą się też zawsze tacy, którzy będą ulegać tej presji.

Na nasze szczęście znajdą się jednak także tacy, którzy jak Piotr przyznają się do prawdy i ją będą wyznawać nie bacząc na konsekwencje, groźby ponoszone straty czy nawet tracenie zdrowia czy wprost życia. To jest martyria uczniów Jezusa. Uczniowie nie są bohaterami, lecz świadkami prawdy, która ich przerasta, ale jednocześnie która ich umacnia w dawaniu świadectwa.

«Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy».

Odpowiedź Piotra nie jest skutkiem jakiegoś zastraszenia czy szantażu. Jest swoistym okrzykiem wolności wynikającej z doświadczenia spotkania z Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym Panem. Co prawda i oni doświadczyli swojej niewiar i mieli wątpliwości. W miarę głoszenia Chrystusa i świadczenia o Nim sami wzrastali w tej wierze i stawali si tymi, którzy nie mogą inaczej. Nie dlatego, że im to ktoś narzucił, lecz dlatego, że poznali Prawdę, która wyzwala. Poznali Moc, która przechodzi przez śmierć. Poznali życie, które powstaje w okolicznościach tracenia i umierania. Z faktu Zmartwychwstania Ukrzyżowanego Pana w kontekście przeciwności a nawet wrogości rodzą się przez pokolenia fakty wiary, przez która Bóg zbawia człowieka dając mu wolność i radości nowego życia.

Bp ZbK

Po uzdrowieniu chromego przedstawiciele Sanhedrynu postawili Apostołom pytanie:

«Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?»

Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich:
«Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek odzyskał zdrowie,
to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka
– którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy.

On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła.
I nie ma w żadnym innym zbawienia,
gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni».

Wobec faktu uzdrowienia chromego pozostawała kwestia interpretacji tego faktu a w szczególności pytana: jaką mocą to się stało. Piotr z całą otwartości obwieszcza kerygmat odnosząc zaistniały fakt uzdrowienia do wydarzenia Jezusa, czyli ukrzyżowania Go. Mów wprost, że stało się to przez działanie przełożonych ludu – a więc tych, do których mówi i którym obwieszcza zaskakując prawdę. Ta prawda musi być dla nich niewygodna, bo kwestionuje ich poglądy i ich działania.

Nie oskarża ich jednak, lecz przywołując słowa Psalmu wskazuje na Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana jako tego, na którym i w którym wypełniło się Pismo. To On jest kamieniem węgielnym, odrzuconym, który stał się głowicą węgła.

Jest też przesłanie dla nas. Mamy wiele sytuacji, wydarzeń, od których uciekamy czy je wprost odrzucamy. Czasem dzieje się to z konkretnych powodów, z którymi może wiązać się nasza wian. Czasem mogą to być jakby sprawy neutralne.

Niemniej jednak, to my, to każdy z nas stawia się w sytuacji i pozycji decydowania, co mi jest przydatne, co mogą dobrze wykorzystać, a co decyduję się odrzucić.

Fakt zmartwychwstania Jezusa i wiara w tę prawdę stawia mnie wobec pytania: jak powinienem się zachować wobec sytuacji, co do których „mój osobisty rozsądek” (moje szukanie interesu i sukcesu) daje mi sygnał, że coś powinienem odrzucić.

Czy zastanawiam się, że to może być okazją, żeby zmienić zdanie i wejść w bliższą relację z Tym, kto został odrzucony i stał się głowicę węgła.

Jest to pytanie o wiarę i pytanie o prawdę zmartwychwstania, a więc totalnej przemiany i nowości.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o jednym ze spotkań uczniów ze Zmartwychwstałym Jezusem. Wobec ich zdziwienia i zagubienia pokazał im ręce i nogi z ranami odniesionymi na krzyżu. Następnie poprosił ich, aby mu dali coś do jedzenia. Wziął i spożywał na ich oczach podaną mu pieczoną rybę. Wreszcie powiedział do nich:

«To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami:
Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach».
Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

I rzekł do nich: «Tak jest napisane:
Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie;
w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom,
począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

Zmartwychwstały Jezus nie dochodzi swojej „krzywdy” z powodu doznanego cierpienia i odrzucenia. Nie czyni tego nawet w odniesieniu najbliższych (uczniów), którzy przecież zapewniali, że będą przy Nim trwać i po których – patrząc po ludzku – mógłby się spodziewać wierności i trwania przy Nim.

On, jako zmartwychwstały ma zupełnie inne spojrzenie na wszystko, czym był dla Niego krzyż. Z pozycji Tego, który doświadczył krzyża i teraz żyje jako zmartwychwstały, obwieszcza jako Dobrą Nowinę prawdę, że to wszystko musiało się stać. Musiało się wypełnić.

Tak bowiem stanowiło Prawo (grzesznik musi umrzeć – chociaż On nie był grzesznikiem, ale wszedł w pozycję grzesznika). To zapowiadali Prorocy ukazując zupełnie zaskakującą perspektywę wydarzeń, jakie miały się wypełnić na Słudze Pańskim, jako tym, który usprawiedliwi wielu i w Jego ranach ludzie znajdą uleczenie. O tym mówiły Psalmy, którymi modlili się przez wieki Izraelici i którymi modlił się też sam Jezus. Tymi Psalmami modlimy się także my dzisiaj, jako wierząc w Tego, w którym wszystko się wypleniło.

Zmartwychwstały Jezus oświecił umysły uczniów – wówczas i oświeca nasze umysły dzisiaj. Czyni to stale, byśmy rozumieli Pisma i rozumieli prawdę, że i w naszym życiu „sprawy” muszą się spełnić zgodnie z Pismem.

Na ile to rozumiemy i przyjmujemy oraz poddajemy tej prawdzie nasze życie, stajemy się świadkami tego przedziwnego wydarzenia, jakim było Jego zmartwychwstanie i jakim stale jest nasze zmartwychwstawanie.

Jesteśmy stale w drodze do coraz to głębszego spotkania ze Zmartwychwstałym. Jego światło i moc pozwala nam lepiej rozumieć wszystko, co musi się stać w naszym życiu i co objawia prawdę, że tylko On jest Panem wszystkiego.

Pozdrawiam

Bp ZbK

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.

Już było po zmartwychwstaniu Jezusa. I uczniowie oddalali się od Jerozolimy, gdzie się dokonało to, czego co oznaczało śmierć i złożenie do grobu Jezusa. To uznali za koniec i dlatego odchodzili mając w sobie, w swoich sercach jakieś rozczarowania czy przynajmniej poczuli się zawiedzeni. Docierały do nich co prawda wiadomości, że kobiety mówiły, że Jezus zmartwychwstał. To jedna nie mieściło się w ich głowach i w ich sercu. Woleli pozostawać przy swojej wersji wydarzeń i utrzymywać, że to już koniec. Nie spełniło się to, czego oczekiwali oni i tylu innych.

Jezus szedł z nimi. Lecz oni nie poznali Go. Oczy ich były przesłonięte. Dosłownie: były „trzymane”, aby Go nie rozpoznali. Możemy sobie stawić pytanie: Co stoi za tym „przesłonięciem” oczu czy tym „trzymaniem ich” (na uwięzi), aby Go nie rozpoznali.

Myślę, że najkrócej ujmując, możemy powiedzieć, że zmartwychwstanie, a następnie pojawienie się Jezusa obok nich było dla nich tak wielkim zaskoczeniem, które absolutnie nie pasowało do ich świata oczekiwań. To ich dotychczasowe przekonania i oczekiwania nie pozwalały rozpoznać Jezusa. Było to, coś, co ich kompletnie przerastało.

Jak długo i na ile jesteśmy wpatrzeni w nasze sprawy, w nasze oczekiwania i nasze interesy, nasze oczy pozostają przyćmione i nie są w stanie dostrzec i rozpoznać Zmartwychwstałego. Możemy powiedzieć dalej, jak długo nie chcemy albo nie jesteśmy gotowi na to, aby nasz świat (nasze postrzeganie życia) się zmienił, pozostajemy na uwięzi tych wszystkich naszych projekcji. To nas blokuje.ne docierają różne argumenty.

Trzeba jakiegoś wydarzenia, które powoduje wstrząs otwarcia oczu. W przypadku uczniów z Emaus było to błogosławienie i łamanie chleba. W naszym życiu mogą to być różne wydarzenia. Ta scena z uczniami o przysłoniętych oczach prowokuje nas do wytwarzania w soebie gotowości na to, abyśmy byli w stanie przyjąć wydarzenia, które nami wstrząsają ale służ poznaniu Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana.

Tego sobie życzymy świadomi tego, że najważniejsze jest to, abyśmy Go poznali i przeżywali Jego Obecność, nawet wtedy, gdy po otwarciu nam oczu, znika sprzed naszych oczu.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Poniedziałek Wielkanocny (180402)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Przeżycie Triduum Paschalnego jest wydarzeniem, które nie zamyka się w sobie lecz jest bramą i kluczem do nowego życia. Wszyscy, którzy przeżyli podczas Triduum zanurzenie w paschalnej Tajemnicy Jezusa Chrystusa, teraz z niego korzystają i żyją w jego świetle i jego mocy. Korzystamy wszyscy.

Tej Wielkiej Nocy w szczególny sposób skorzystali z tej Tajemnicy Neofici, którzy przyjęli chrzest tej właśnie nocy. Także my wszyscy już wczesnej ochrzczeni mieliśmy okazję odnowić się zbliżając choćby duchowo się do wód chrztu uświęconych śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa. W katedrze legnickiej uczyniliśmy to w sposób widoczny przez gest zbliżania się do chrzcielnicy, żegnania się wodą poświęconą podczas Wigilii Paschalnej i całując chrzcielnicę.

Po zakończeniu Triduum Paschalnego rozpoczyna się oktawa Wielkanocy. Oktawa jest pojmowana jak jeden wielki dzień. Podczas liturgii tej oktawy każdego dnia w modlitwie będzie zawsze używany zwrot „dzień zmartwychwstania” lub podobnie. Tak przez osiem dni. Ósmy dzień czyli „dies octava” jest znakiem wieczności. Otwiera perspektywę życia zmierzającego ku wieczności, dlatego że opartego i zakorzenionego w Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.

Oktawa kończy się niedzielą zwaną od starożytności Niedzielą Białą albo też Niedziela Przewodnią; która przewodzi, czyli prowadzi. Nazwa Niedzieli Białej bierze się stąd, że w kościele pierwotnym ochrzczeni w wigilię Paschalną przychodzili w białych szatach i je zdejmowali na znak przejścia z rzeczywistości chrzcielnej w codzienne chrześcijańskie życie w świecie. We wspólnotach Drogi Neokatechumenalnej ci, którzy ukończyli Drogę i przeżyli odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, świętują w białych szatach cały okres Pięćdziesiątnicy uczestnicząc kilkakrotnie w ciągu każdego z tych siedmiu tygodni w Eucharystii. Od czasu kanonizacji siostry Faustyny Kowalskiej w 2000 roku ta druga niedziela Wielkanocna nosi też nazwę Niedziela Miłosierdzia Bożego.

Obchód Paschy trwa przez czas paschalny (wielkanocny). Albowiem pięćdziesiąt dni od Niedzieli Zmartwychwstania do Niedzieli Zesłania Ducha Świętego obchodzi się z wielką radością jako jeden dzień świąteczny. Co więcej, jako „wielką niedzielę” (Lopśp 100).

Niechaj nas nie opuszcza duch i atmosfera świąt wielkanocnych. Niechaj nas wspomaga Duch Jezusa Chrystusa, byśmy żyli w oczekiwaniu na spełnieni się obietnicy zawartej w Pięćdziesiątnicy.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Pogrzeb Bpa Tadeusza Rybaka (170310-11)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Dzisiaj, 10 marca 2017, rozpoczynamy uroczystości pogrzebowe śp. Bpa Tadeusza Rybaka, pierwszego biskupa legnickiego. Modlitwa z okazji pogrzebu i same ceremonie pogrzebowe przenoszą nas w szczególny wymiar ludzkiego życia. Sam moment pogrzebu bywa nazywany jako ostatnia posługa czy pożegnanie. Tak jest, gdy patrzymy w kluczu ziemskiej historii. Jednak moment śmierci i pogrzebu nie jest tylko zamknięciem tego ziemskiego etapu ludzkiego życia. Jest także progiem i bramą prowadząco do nowego wymiaru życia. Dlatego też liturgia chrześcijańska jest przeniknięta nadzieją i ożywiona obietnicą życia, które zostaje przemienione i otrzymuje swoje definitywne osadzenie w Bogu.

Żegnamy Biskupa Tadeusza. On też żegna się z nami. Wyraził to w swoim testamencie. Pozwalam sobie na to by niejako udzielić mu w ten sposób głosu. W szczególności dziękuje on wszystkim swoim Współpracownikom, z którymi tworzył podwaliny tej nowej Diecezji. Ogarnia wdzięcznością tych, którzy go wspomagali w modlitwie i okazywali mu życzliwość. Jest jego pragnieniem wyrazić też to, jakie miał nastawienie w swojej posłudze pasterskiej. Robił wszystko, żeby służyć każdemu człowiekowi przez niesienie Ewangelii i posługę sakramentów. Zależało mu na tym, aby samemu jak najwięcej korzystać z Misterium Paschalnego i jak najwięcej ludzi wprowadzić w tę Tajemnicę. Kierował się wolą sprawowania swej posługi na rzecz i dla dobra człowieka. Ma też jednak świadomość, że nie wszystko mu sią udawało tak, jak zamierzał i jak tego chciał. Zdaje sobie również sprawę z tego, że w niejednym przypadku mógł komuś wyrządzić przykrość. Prosi więc o wybaczenie ze strony tych, których mógł skrzywdzić. Sam ze swej strony wybacza wszystkim, by schodzić z tego świata w pełnym pojednaniu.

Otaczamy modlitwą śp. Bpa Tadeusza i prosimy Boga, byśmy wszyscy potrafili trwać w jedności Kościoły płynącej z Ewangelii. Dziękuję wszystkim, którzy przy okazji śmierci Bpa Tadeusza na różny sposób wyrażali swoje przywiązanie do Kościoła i jego Pasterzy

Bp ZbK

Serce czyste (24 Ndz C 160911)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W psalmie responsoryjnym, który śpiewamy po czytaniu z Księgi Wyjścia przedstawiającym reakcję Boga na grzech bałwochwalstwa ze strony ludu (złoty cielec), jaki miał miejsce po zawarciu Przymierza pod górą Synaj. Wtedy to Mojżesz wstawiał się do Boga za ludem odwołując się do wierności Boga. Do Jego zamysłu i o woli prowadzenia tego ludu, nawet jeśli ten lud błądzi. W tym odzwierciedla się nadzieja Mojżesza, że lud może przejrzeć i wejść w nawrócenie. W tym też objawia się nieodwołalny zamiar Boga, by doprowadzić człowieka do jedności i komunii z Bogiem – nawet jeśli ujawniają się chwile i przejawy kary i zagrożenie odrzuceniem.

Śpiewamy fragmenty Psalmu Dawidowego, który – zgodnie z tradycją ma odniesienie do sytuacji Dawida po grzechu z Batszebą, żoną Uriasza Chetyty (zob. 2Sm 11,2-17 i 12,1-14).

 

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz (Ps 51,3-4.12-13.17.19).

 

Ten Psalm odnosi się także do każdego z nas. Jest to prawda niezależnie od tego, jakie konkretnie mamy grzechy i niezależnie od tego kiedy i w jakich okolicznościach i przez kogo wychodzi prawda o niech i o naszej grzeszności. Jest to prawda dlatego, że każdy z nas „jest tym człowiekiem!”, jak wówczas powiedział prorok Natan do Dawida. Dawid to uznał. Dlatego wołał do Boga: „Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste”.

 

1. Czystość

 

Pojęcie czystości odnosimy najpierw do tego, co materialnie jest bez zarzutu, bez plamy, bez skazy itp. Stosujemy je wtedy, kiedy dany materiał jest jednorodny. Nie ma w nim czegoś obcego, co nie harmonizuje itp. W znaczeniu przenośnym mówimy o czystej sprawie, o czystych posunięciach czy intencjach.

W Biblii termin, który określa czystość (hbr. tahar) występuje w Biblii wielokrotnie. Najczęściej odnosi się do całej dziedziny czystości rytualnej i obrzędowej w co wchodzi korzystanie z rzeczy i przedmiotów – w szczególności dotyczy pokarmów. Ma też zastosowanie do osób. Niektóre osoby ze względu na stan zdrowia (także fizjologiczny), przeżywane choroby (np. trąd) były uważane (czasowo) za nieczyste. Dotyczyło to także aspektu przynależności do narodu (obrzezanie). Ogólnie można powiedzieć, że ta nieczystość wiązała się często z brakiem(właściwego) odniesienia do życia w najpełniejszym rozumieniu tego słowa. Czytaj więcej…

Prawica Pańska (Wielkanoc C 160327)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Wigilia Paschalna. Czuwanie na cześć Pana. Czuwamy, ponieważ Pan czuwał nad wyjściem Izraela. Czuwał także nad wyjściem każdego ochrzczonego przyjmującego świadomie chrzest. Podobnie czuwa nad wyjściem każdego, kto wraca do tego wyzwalającego momentu, czyli do Chrztu i świadomie przeżywa swoje wyzwolenie gotów na realizowanie się w nim tego, co Chrzest w nim złożył jako zaczyn i nasienie.

Wtedy to Prawica Pana i Jego zwycięskie ramie okazały się wystarczająco długie i mocne, by dosięgnąć zakamarki wnętrze człowieka (zob. np. Iz 51; 52,10;53,1). Prawica Pańska i ramię Pana okazały się najbardziej skuteczne w wydarzeniu paschalnym Starego Testamentu a potem uzyskały punkt kulminacyjny w Śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa.

Dlatego w tę Noc Paschalną śpiewamy:

 

Dziękujcie Panu, bo jest dobry, *
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech dom Izraela głosi: *
«Jego łaska na wieki».

Prawica Pana wzniesiona wysoko, *
prawica Pańska moc okazała.
Nie umrę, ale żyć będę *
i głosić dzieła Pana.

Kamień odrzucony przez budujących *
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana *
i cudem jest w naszych oczach (Ps 118,1b-2. 16-17. 22-23).

 

Dzięki wydarzeniu paschalnemu dokonały się wielkie rzeczy i stale się dokonują. Zawsze jest to jakaś przemiana ludzkiej strategii a nawet przewrót w mentalności człowieka. W doświadczeniu Paschy jej uczestnicy składają Bogu dzięki za dzieła, które wprowadzają nowy porządek w ich życiu.

 

1. Pascha

 

Pascha bowiem to przejście i to przejście gwałtowne. To interwencja Boga w schematy i struktury człowieka. Ta interwencja jest dla dobra człowieka, chociaż nie zawsze on ją tak od początku pojmuje. W doświadczeniu Paschy musi bowiem stracić swoje panowanie nad człowiekiem faraon, który trzyma go w niewoli. Jest to niewola samego siebie jako starego człowieka. Inaczej mówiąc tego człowieka, albo tej sfery życiowej w człowieku, przez którą człowiek żyje kręcąc się wokół siebie i swojego dobra. Nie uznaje historii, jaką Bóg z nim prowadzi. Czytaj więcej…

Następna strona »

css.php