Burza po wypowiedzi PMM (180218)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Trwa gorączkowa dyskusja i wymiana emocjonalnych opinii w związku z wypowiedzią naszego Premiera Mateusza Morawieckiego, jakiej udzielił na postawione mu pytanie przez jednego z dziennikarzy NYT. Odpowiedź Premiera wywołała z różnych stron bardzo negatywne reakcje. Trzeba jednak przyznać – jak to też uznaje wielu – że ta wypowiedź zdaje się obiektywnie stwierdzać fakt negatywnych postaw i działań w czasach II Wojny Światowej wobec Żydów ze strony przedstawicieli różnych narodów – w tym Polaków i Żydów. Wypowiedź Pana Premiera dotknęła bardzo czułego aspektu – zbyt jednostronnego spoglądania na bolesne i tragiczne wydarzenia z czasów okupacji niemieckiej, jaki dominuje po stronie izraelskiej.

Jaka refleksja? Trzeba zdecydowanego docierania do prawdy przy jednoczesnej otwartości na rozmowy i dialog. Z wielu powodów nie przyjdzie to łatwo. Nie wolno nam jednak tracić nadziei. Trzeba pokornego podchodzenia do wszystkich bolesnych wydarzeń spowodowanych przez ludzi. Trzeba podejścia bez jakiegokolwiek kamuflowania ze względów ideologicznych czy z powodu niewłaściwie rozumianego patriotyzmu bez poszanowania prawdy. Trzeba refleksji i modlitwy.

Dziękujemy Bogu za słowa i za postawę Premiera Mateusza Morawieckiego i wspieramy go życzliwością, wyrażeniem i propagowaniem szczerych i prawdziwych opinii oraz modlitwą, by miał rozeznanie i siły do dalszego prowadzenia rozmów w duchu odkrywania i bronienia prawdy oraz szukania dróg prowadzących do wzajemnego zrozumienia i tworzenia płaszczyzny koegzystencji między narodami Izraelskim i Polskim. Między wyznawcami religii mojżeszowej i chrześcijanami. Jedni i drudzy cierpieli ze strony totalitaryzmu niemieckiego nazizmu.

Bp ZbK

„Aborcja OK” – takie oto przedziwne przesłanie płynie z okładki jednej z gazet i wprowadza zamęt w przestrzeni publicznej. Można przypuszczać i obawiać się, że jest to celowe i zamierzone.

Niepokojące jest, że są ludzie, którzy tak myślą i zmierzają do tego, by popularyzować takie myślenie, aby ono stopniowo przyjmowało się, jako coś zwyczajnego i normalnego.

Wszyscy, którzy mają poczucie godności człowieka i rozumieją człowieka w integralności jego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, stają wobec tak ustawionej propagandy nie tylko ze zdziwieniem czy oburzeniem, ale otrzymują wyraźny sygnał, że coś się dzieje bardzo niepoprawnego i niebezpiecznego . Ten sygnał wzywa nas do pobudzenia świadomości i wyostrzenia gotowości zajmowania postaw i formowania w tej materii opinii, które będą wspomagać innych by nie ulegali tej subtelnej propagandzie i nie przyzwalali na rozmywanie się społecznego wczucia

Jeśli w bowiem popularnej opinii ułatwi się przekraczanie granic godności człowieka (powszechne normy moralne), łatwo będzie zatracić orientację życiową. Na dłuższą metę może to prowadzić do potęgowania się wszelkiego rodzaju odchyleń czy odstępstw od podstawowych norm we wszystkich obszarach życia. Grozi bowiem stopniowe wpływanie na kształtowanie mentalności i psychiki nie tylko tych osób, które same w tym biorą udział, lecz udziela się w środowisku – bo „jest OK!”.

Trzeba pamiętać, że mentalność i psychika człowieka to nie coś, co, gdy zostanie rozregulowane, może być łatwo naprawione. Popularyzacja czegoś jako „OK”, podczas gdy jest to poważne naruszenie podstawowych norm i co winno być uznawana za przestępstwo (zabójstwo), łatwo prowadzi do totalnego relatywizmu i kierowania się własnymi upodobaniami i tendencjami z pominięciem prawdy obiektywnej. Stąd też rodzą się wszelkiego rodzaju mniejsze czy większe totalitaryzmy niszczące człowieka i niszczące ludzkość.

Bp ZbK

Środa Popielcowa (180214)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Wchodzimy w nowy okres liturgiczny w Kościele. Wspomnienie 40 lat wędrówki Izraela na pustyni przed wejściem do Ziemi Obiecanej. Wspomnienie 40 dni postu Jezusa i kuszenia Go przez diabła. Wtedy to dokonało się swoiste zwycięstwo Jezusa nad diabłem. Jezus nie poszedł na żaden kompromis z diabłem.

Okres Wielkiego Postu dla nas wierzących to przede wszystkim czas stawiania sobie przed oczy i świadomego przeżywania dwóch aspektów naszego chrześcijańskiego życia:

  • Post i umartwienie, czyli aspekt ascetyczny:
  • Przygotowanie do Paschy, czyli do obchodu Wielkiej nocy, centralnego święta w chrześcijaństwie .

Post

Na sposób i sens przeżywania postu wskazuje modlitwa dnia:

Panie, nasz Boże, daj nam przez święty post zacząć okres pokuty,
* aby nasze wyrzeczenia umocniły nas do walki ze złym duchem.

W tej prośbie wyrażamy pragnienie, aby Bóg nas wspomagał w takim przeżywaniu wyrzeczeń, aby one były narzędziem i umocnieniem walce (w zmaganiu się) ze złym duchem. Ważne jest tutaj rozumienie tego, czym jest wspomniany tutaj zły duch przeciwko któremu mają walczyć chrześcijanie przez umartwienia. Tekst łaciński mówi o „spiritales nequitias”. Wskazuje więc na szersze rozumienie, niż tylko jakoś jednostkowo, czy „osobowo” pojętego szatana (diabła).

Nequitia – to co jest niegodziwe, bezwartościowe, nikczemne. W to wchodzi zarówno wszystko to co jest może objawiać się jakby w dwóch kierunkach:–

  • może być jakimś ekscesem a więc rozrzutność i rozwiązłość, wszelkie nieumiarkowanie w działaniu człowieka, gdzie człowiek łatwo stawia siebie jako pana sytuacji i jakby nieograniczonego sposobu swego działania. Żyje tak, jakby wszystko było mu wolno itd.
  • może to też być jak zaniedbaniem, lenistwem, apatią. Rezygnacją z tego, do czego człowiek został stworzony i powołany i zatracanie sensu życia. Jakaś forma desperacji i braku wszelkiej nadziei z powodu utraty relacji do Boga, który jest źródłem życia.

Czy to walka z diabłem?

To są dwie skrajności. Okres Wielkiego Postu jest czasem, by niejako regulować nasze życie i nie wpadać w żaden typ skrajności, lecz żyć w pokoju i jedności z Bogiem i bliźnimi zgodnie z wolą Pana Boga. W tym całym zmaganiu, jakim jest Wielki Post nie chodzi więc tyle o jakąś bezpośrednią walkę „ze złym duchem” pojętym osobowo, czyli szatanem, lecz o zmaganie się z sobą samy, by nie wpadać w żadną z tych skrajności, do czego właśnie kusi diabeł. Z diabłem nie damy rady walczyć. Każda walka z diabłem rozpoczęta przez nas na własną ręką, jest dla nas początkiem przegranej. Post, wstrzemięźliwość, umiarkowanie itp. reguluje nasz stosunek do życia i pomaga mieć właściwy dystans do zakusów szatana

Post pozwala nam niejako regulować pojmowanie siebie, by mieć lepsze rozeznanie

  • co do prawdy o sobie – potrzeba uniżenia (kenoza)
  • co do prawdy o relacji do Boga – uznanie jedynego Pana, który działa na rzecz dobra każdego człowieka, chociaż nie zawsze człowiek odkrywa to działanie Boga jako dobro.
  • co do roli bliźniego w życiu każdego z nas – każdy z moich bliskich jest mi dany przez Boga, aby coś z nim przeżywał

W tym pomagają tradycyjne praktyki i nabożeństwa Wielkiego Postu.

W tym wszystkim pomaga nam też świadome przygotowywanie się do obchodów Świąt Paschalnych przez słuchanie katechez i towarzyszenie katechumenom. To jest właściwie priorytetowy, centralny aspekt przygotowania do Paschy. Dokonuje się w nas głębsze poznanie znaczenia tego wydarzenia, jakimi były Wyjście i Przejście przez Morze Czerwone oraz wejście w Przymierze i wejście do Ziemi Obiecanej

Przygotowanie do Paschy – katechumenat

Może być pomocą świadome i żywe przeżywanie tego wprowadzenia do Paschy razem z katechumenami, którzy przygotowują się do przyjęcia Sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Aktualnie w naszej Diecezji przygotowujemy dziewięcioro.

Na początku Adwentu odbyło się przyjęcie ich do katechumenatu

W najbliższą niedzielę, czyli I Niedzielę Wielkiego Postu – odbędzie się obrzęd wybrania i wpisania imion do Księgi

W trzy kolejne niedziele Wielkiego Postu (III, IV i V) będą miały miejsce celebracja skrutyniów i egzorcyzmów. Zapraszam do udziału w tych liturgiach – o godzinie 10:00 w katedrze. Pół godziny wcześniej będzie dla wszystkich uczestników liturgii katecheza. Zapraszam wszystkich, w szczególności Parafian, aby w te niedziele przyszli do katedry pół godziny wcześniej, tpo znaczy na godz. 9:30.

Katecheza nie jest skierowana tylko dla samych zainteresowanych katechumenów, ale także dla wspólnoty, która ich przyjmuje, czyli konkretnie dla wspólnoty parafialnej. Bardzo gorąco zapraszam do udziału w tych obrzędach i w katechezach przygotowujących.

Wielki Post – przeżywanie Wyjścia w kierunku Ziemi Obiecanej

Wychodzenie ze swoich schematów i przyjmowanie prawdy, że jesteśmy ludem odkupionym przeżywającym Tajemnicę zbawienia, aby świadczyć o niej w świecie; tam gdzie jest brak światła, gdzie jest zagubienie, gdzie nie ma pokoju, gdzie są rozbite małżeństwa i cierpiące rodziny, gdzie jest przemoc i niesprawiedliwość

Okres Wielkiego Postu to zaproszenie i szansa. Chciejmy z tego skorzystać i przyjęć logikę wychodzenia, przekraczania swoich limitów, ograniczeń i pójścia za Jezusem, który nam przewodzi.

Bp ZbK

Katechezy Drogi Neokatechumenalnej

by bp Zbigniew Kiernikowski

Dobiegają końca katechezy Drogi Neokatechumenalnej w Parafii św. Jana Chrzciciela i NSPJ w Legnicy. Można jeszcze skorzystać z katechez biblijnych o Abrahamie i o tym wielkim i podstawowym wydarzeniu, jakim było Wyjście z Egiptu i Pascha.

W najbliższy czwartek (8. lutego) w Parafii Jana Chrzciciela a w piątek (9. lutego) w Parafii NSPJ. W klasztorze św. Jana Chrzciciela o godzinie 19:30 a w kościele NSPJ o godz. 19:00.

Zapraszam wszystkich szukających światła na swoje życie

Bp ZbK

Spotkanie Domowego Kościoła (180207)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Spotkanie Domowego Kościoła (180207)

Przybyło dziś do mnie dziewięć par Domowego Kościoła. Przedstawiciele dziewięciu kręgów z parafii Legnickich i okolicy. Po omówieniu różnych bieżących spraw i przedstawieniu swoich sytuacji przeszliśmy do rozważania Słowa Bożego z dzisiejszego dnia, czyli środy V tygodnia.

Zatrzymaliśmy się na przedziwnej mądrości, jaką wobec Królowej Saby okazał Salomon. W różnych krokach zestawiliśmy to, co Księga Królewska mówi o Mądrości Salomona z Mądrością Jezusa.

Salomon odpowiedział na wszystkie sprawy nurtujące Królową. Jezus dał jedną odpowiedź uniwersalną. Szczęśliwe były kobiety i słudzy, którzy mogli przebywać w obecności Salomona i słuchać go. Jezus, w Kazaniu na Górze obwieszcza inny typ szczęśliwości, która – jeśli zostanie przyjęta – staje się uniwersalna i nic jej nie może zaburzyć.

Zwróciłem uwagę, że lepiej przekładać Mt 5,3n nie określeniem „błogosławieni”, lecz „szczęśliwi” Zatrzymaliśmy się trochę nad tym.

Potem przeszliśmy do sprawy serca człowieka, z którego wychodzi to wszystko, co Pan Jezus tak dobitnie określił w dzisiejszej Ewangelii (Mk 714-23). Pogłębialiśmy sprawę wnętrza człowieka przez odwołanie się do Księgi Rodzaju 2 i Proroctwa Jeremiasza 31,31-34. Potrzeba nam wracać do tematyki antropologii biblijnej.

Pozdrawiam wszystkich uczestników i zapraszam

Bp ZbK

Ofiarowanie – Konsekracja (180202)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Święto Ofiarowania Pańskiego to także święto wzięcia w posiadania przez Pana Świątyni. Tak by była ona Jego i według Jego woli. To można wyrazić także obrazem uczynienia Nowej Świątyni. Skoro jednak ma być nowa, to stara musi ulec gruntownej przemianie czy wprost zburzeniu. Tego dokonał Jezus t we własnym Ciele

Bóg Ojciec w Jezusie i przez Jezusa uczynił to dla nas, byśmy przeżywali tę samą prawdę i tę samą tajemnicę w naszym ciele, to znaczy w historii naszego życia. Ten dzień jest więc także świętem życia konsekrowanego, Świętem Osób, które oddają się, oddają siebie do dyspozycji Bogu, by Pan w nich i przez nich obejmował swoją świątynię, to jest uzewnętrzniał swoje uświęcające panowanie w świecie. Wcielił się po to, aby doświadczyć sytuacji zniewolenia przez diabła z powodu lęku przed śmiercią.

Ofiarowanie Jezusa: w świątyni i aż po krzyż

Ten Jezus ofiarowany w świątyni jest tym samym, który potem przeżył ludzkie zmaganie na pustyni kuszenia i podczas całej działalności publicznej. Wreszcie skonfrontował się w śmiertelnym agonalnym zmaganiu w Ogrodzie Oliwnym i na krzyżu z tym wszystkim, co wyraża nasza ludzka chęć życia i wszelkie zabiegi o to życie. Nie dał się jednak zniewolić przez lepsze propozycje życia. Wtedy przeżył lęk przed śmiercią i pozwolił się ogarnąć tej niesprawiedliwej śmierci.

Jezus nie poszedł po linii obrony siebie i ratowania swego życia, jak podpowiadał diabeł, lecz poszedł po linii zamysłu Ojca, wszedł do „sanktuarium życia” które zostało zniekształcone przez grzech i które wskutek tego jest śmiertelne. To właśnie w tym śmiertelnym sanktuarium życia, właśnie przez ofiarowanie siebie, przez przyjęcia krzyża, otworzył nową drogę. Drogę wolności od siebie i drogę bycia i życia według zamysłu Boga Ojca. Drogę bycia świątynią.

Jezus przyszedł po to i po to przeżył swoje Misterium Paschalne, aby objawić, że jest możliwe nie dać się zniewolić i nie budować swojej świątyni dla siebie, lecz stać się świątynią na Chwałę Boga Ojca i dla uświęcenia – wyzwolenia człowieka z mocy diabła, z woli i bezwoli szukania siebie i robienia po swojemu. Nie potrzeba budować na ludzkich ulepszeniach czy polepszeniach. One są potrzebne i mogą być, jednak nie one stanowią o konsekracji. Istotne jest odczytywanie wierności Boga i uczenie się wierności Bogu.

Wezwanie i propozycja dla nas

Powracanie do tej prawdy Jezusa jest dzisiaj dla nas bardzo ważne. Zresztą tak było i tak będzie przez wszystkie pokolenia. To jest jeden z głównych problemów życia konsekrowanego, zakonnego, kapłańskiego. Pokusą jest bowiem zrobić sobie (to znaczy dla siebie) lepiej. Zrobić po swojemu. Zbudować swoją świątynię. Świątynię dla siebie.

Dzięki dziełu spełnionym w Jezusie Chrystusie może w każdym Jego uczniu powstawać sanktuarium życia, które się nie broni, nie broni swego, lecz wydaje się w ręce Ojca. Wydaje się w ręce Ojca przez to, że wydaje się w ręce tych, którzy aktualnie stoją obok. Są braćmi i siostrami – czasem przychylnymi i życzliwymi, czasem trudnymi, czasem wprost nieznośnymi czy niszczącymi. Zdradzającymi, podobnie jak Judasz.

Uczeń Jezusa będzie to robił wsłuchując się w Słowo, kontemplując Tego, który dał się ofiarować i tak wszedł w posiadania i budowanie nowej świątyni. Jezus bowiem wiedział, po co to wszystko. Wiedział po co przyszedł Judasz. Wiedział, dlaczego Piotr się zaparł; wiedział, też wszyscy Go opuszczą i się rozproszą.

Specyfika Konsekracji

Jezus wiedział jednak także (i to jest Jego specyfika, i tym jest Jego ofiarowanie, czyli Jego branie w posiadanie wszelkiej świątyni), że kiedyś ci Jego uczniowie będą Mu świadkami. Stanie się to wtedy, gdy po doświadczeniu swego rozproszenia, zaparcia się Go i innych „grzechów”, poznają Go jako Zmartwychwstałego i otrzymają Ducha Świętego. Po swoim nawróceniu, czyli po po przyjęciu mentalności i ducha Jezusa, będą Mu świadkami: Od Jerozolimy, czyli od świątyni Starego Przymierza, przez Judee i Samarię i aż po krańce ziemi.

Będą świadkami, to znaczy będą świątyniami obecności Boga i miejscem spotkania Boga i człowieka. Nie tylko dla tych, którzy wejdą do świątyni, ale dla tych wszystkich innych, którzy patrząc na ten znak, będą poznawali wielkość Boga, który takie wielkie rzeczy dokonuje w człowieku. Ważne jednak, aby te świątynie były, był osoby konsekrowane, osoby, które niosą w świat tę przedziwną tajemnicę, przez którą Bóg działa.

Maryja Matka naszego Pana, ale także Jego pierwsza Uczennica jest dla nas wzorem i Matką. To dzięki Niej rodzą się pierwociny konsekracji. Ona powiedziała i stale mówiła: Oto ja służebnica Pana mojego, niech mi się stanie według słowa Twego. Tego nas też uczy mówić i w tym nas wspomaga, byśmy właściwe przeżywali naszą konsekrację – przemianę w Nową Świątynię Pana.

Bp ZbK

W związku z ustawą o IPN (180201)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Trwa intensywna dyskusja, a nawet ostry spór w sprawie ustawy dotyczącej IPN. Widać jak bardzo spolaryzowane są poglądy i jaki powodują rozdźwięk w ocenie wydarzeń historycznych i stosunku do uznania czy w miarę obiektywnego ustalenia prawdy historycznej. Wiemy wszyscy, jak bolesnych spraw to wszystko dotyczy i jak wiele jest w tym emocji.

Widać też, jak bardzo trudno jest się w tej materii porozumieć i jak bardzo mieszają się emocje z faktami. Bardzo mieszają się też różne płaszczyzny czy sposoby podejścia do faktów a tym samym jawią się różne interpretacje i dokonuje się uogólnień nierzadko powodowanych jakimś interesem.

Wobec tego jesteśmy świadkami sporów i działań typu politycznego i dyplomatycznego. Wzmaga się aktywność publicystyczna i środków społecznościowych. Przywoływane są wątki ekonomiczne. Niektórzy chcieliby, by były podejmowane bardziej radykalne kroki i rozwiązania czasem wskazując domniemanych winnych inni natomiast ubolewają nad tym, że taki konflikt został wywołany i boją się jego skutków.

Trudno te wszystkie inicjatywy i postawy jednoznacznie oceniać. Wszędzie jawią się jakieś „światłocienie”. Prawda jednak jest jedna. Potrzebna jest więc niewątpliwie wola i gotowość poznawania prawdy i to tej historycznej i tej dzisiejszej, aktualnej, w świetle której kształtują się bieżące relacje. Tylko z gotowości poznawania i akceptacji prawdy mogą bowiem być wyciągane właściwe wnioski.

Oprócz wspomnianych różnych płaszczyzn (dyplomatycznych, politycznych, publicystycznych, naukowych itp.) oraz wynikających z nich sposobów działania trzeba też (byłoby dobrze) brać pod uwagę aspekt religijny. Dla ludzi, członków każdego z tych narodów, to jest izraelskiego i polskiego ten aspekt bowiem ma też (i powinien mieć) nie małe znaczenie. Jest to bardzo delikatna sfera życia. Może być ona rozgrywana antagonistycznie lub też może posłużyć lepszemu rozumieniu i unikaniu potęgowania konfliktu.

Potrzebne jest więc także przywoływanie religijnej świadomości jednego drugiego narodu. Naród Wybrany niesie znamiona (przywileje i misję) mesjańskości. Naród Polski też jest świadom swojej tożsamości chrześcijańskiej (przynajmniej w dużej mierze).

Trzeba odwagi podejmowania decyzji i kształtowania atmosfery w oparciu także o doświadczenie religijne każdego z tych dwóch narodów i ludzi tych narodów żyjących przez wieki w pewnej symbiozie – może nie zawsze łatwej, ale w większości godziwej i we wzajemnym wspomaganiu się.

Wszyscy musimy sobie stawiać pytanie, jak korzystamy z przywileju wybrania i wiary i jak realizujemy naszą misję jedności dzieci Jednego Boga.

To winien każdy z nas przeżywać w sanktuarium swego życia i swego sumienia i dzielić się tym z bliźnimi.

O to prosimy Pana Boga. Ufamy, że to nam pomoże łagodniej i z większą otwartości spoglądać na trudne sprawy oraz cieszyć się z tego, co jest dobre i co stale jawi się przed nami jako szansa doświadczania dobra.

Bp ZbK

Dziś, 31 stycznia w Jaworze odbyła się prelekcja w ramach cyklu „wiara i życie”. Spotkanie odbyło się w miejscowym Muzeum. Mówiłem na temat potrzeby inicjacji chrześcijańskiej w całym naszym duszpasterstwie i stylu chrześcijańskiego życia. Trzeba przyznać, że najczęściej wprowadzenie w chrześcijaństwo nie jest wystarczające to znaczy nie jest wystarczająco pogłębione.

Chodzi najpierw i przede wszystkim o pełniejsze zrozumienie samego przesłania Ewangelii rozumianej na tle historii zbawienia Starego Testamentu. Dalej chodzi o pełniejsze rozumienie natury i działania sakramentów. Z tego wynika rozumienie życia chrześcijańskiego w wymiarze indywidualnym a następnie w wymiarze społecznym.

Po prelekcji wywiązała się interesująca dyskusja. Jeśli ktoś z obecnych na prelekcji zajrzy na tę stronę i zechce się podzielić swoimi wrażeniami czy postawić pytania pozwalające dalej prowadzić rozpoczęte dyskusję, będzie to – jak myślę z pożytkiem dla nas wszystkich.

Dziękuję wszystkim Osobom a w szczególności Panu Dyrektorowi Muzeum za umożliwienie tego spotkania.

Bp ZbK

W sprawie “Amoris Laetitia” (180121)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Julio, Grzegorzu, Januszu, Niezapominajko i Inni!

(niniejszy wpis jest próbą odpowiedzi i wyjaśnień na postawione pytania w komentarzach do poprzedniego wpisu)

Dziękuję za udział w tej wymianie zdań. Widać, jak problem jest istny. Dotyka bowiem życia i podejścia do tego szczególnego momentu czy aspektu życia jakim jest małżeństwo i nasz udział w sakramencie Eucharystii. Gdy mówię nasz, mamy na myśli nie tylko zebranie poszczególnych osób, ale także wspólnotę, która właśnie dzięki Eucharystii (także właściwemu podejściu do niej i przeżywaniu jej) tworzy się, odnawia, komunikuje życie itd. Jest to po prostu ważne.

Trudo jest mi ustosunkowywań się do wszystkich aspektów tej kwestii, o jakiej tutaj mówimy. Musimy pamiętać o tam, że są prawdy naszej wiary, które nie podlegają zmianom.

Żeby wejść bardziej w konkrety rozwijającej się dyskusji, to uważam, że Grzegorz bardzo dobrze ustawił problem na początku, czy w przeważającej części swego komentarza #95. To wskazuje na potrzebę kształtowania postawy chrześcijańskiej, ducha chrześcijańskiego (ducha Jezusa Chrystusa w człowieku). Wiemy, jakie są braki na tym polu. Tych braków nie da się ani uzupełnić, ani pokonać przez jurydyczne podejście, a więc pozwalanie czy zabranianie. Potrzebne jest dojrzewanie człowieka (ludzi, a w tym przypadku żyjących w jakimś konflikcie z normami kościelnymi i duchem Ewangelii) do rozumienia Tajemnicy Jezusa Chrystusa, która jest dla człowieka, by go zbawiać, a więc przemieniać, a nie „zadowolić” go czy zaspokoić jego oczekiwania nawet poprawne i szlachetne.

Potrzeba konkretnej wspólnoty wierzących, która potrafi tak pomagać potrzebującym przemiany (bo sama stale przeżywa tę przemian jako dar i łaskę), żeby oni zostali wprowadzeni w Tajemnicę życia z Chrystusem. To jest procesem. Ten proces trwa i będzie trwał do końca czasów. Tego procesu dojrzewania czy dorastania do „jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (zob. szerszy kontekst Ef 4,11-14).

Problem jest właściwej oceny „momentów” czy etapów, na których konkretni ludzie (a także grupy, czy społeczności) się znajdują. I dalej powstające w związku z tym pytanie: jaki pokarm dawać ludziom na tych „etapach” (sytuacjach, kiedy w swoim życiu nie są zgodni z Ewangelią czy tradycją Kościoła). Czy dobrze jest podać im Eucharystię, to znaczy udostępnić wchodzenie w komunię, podczas, gdy w nich może być właśnie problem z tą gotowości na właściwe przeżywania komunii – rozumianej jako jedność czy zjednoczenie z duchem czy w duchu Jezusa Chrystusa. To zasadniczo (zazwyczaj) nie dokona się bez kerygmatu, bez gotowości nawrócenia, bez zgody na to, że ktoś poprowadzi (będzie towarzyszył – o czym mówi papież Franciszek, szczególnie w VIII rozdziale AL). To towarzyszenie winno mieć coś z katechumenatu, czyli uczenia słuchania głosu Boga i głosu Kościoła – albo raczej głosu Boga w Kościele.

Przytaczasz, Grzegorzu, pod koniec twego komentarza #95 słowa Papieża Franciszka „Będzie się tak działo, aż Duch nie doprowadzi nas do całej prawdy (por. J 16, 13), to znaczy, kiedy wprowadzi nas w pełni w tajemnicę Chrystusa i będziemy mogli widzieć wszystko Jego spojrzeniem” (AL. 3). Tak to jest prawda. Pozostaje jednak stale pytanie, jak to już wyżej wspomniałem, jak pomagać na poszczególnych etapach? Co jest najsłuszniejszym i najskuteczniejszym sposobem pomagania czy towarzyszenia? Czym karmić? Czy jest dobrym rozwiązaniem karmienie Eucharystią, jeśli brak gotowości do właściwej jedności z Tajemnicą Chrystusa? Czy udzielnie Komunii świętej posłuży budowaniu tej jedności? Czy to „załatwi” sprawę? Takie i tyle podobnych pytań będzie powstawało.

Nie można przyjąć koncepcji jakiegoś relatywizmu. Papież czyni kroki w kierunku przełamania zbyt jurydycznego spojrzenia na wiele kwestii w Kościele. Jak nasze wspólnoty i my sami jesteśmy do tego przygotowani?

Julio, przytaczasz słowa Papieża, że „nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny być rozstrzygnięte interwencjami Magisterium” i pytasz: „Czy to znaczy, że to, co jest grzechem w Polsce– nie jest grzechem w Holandii czy Argentynie? I idąc dalej – czy Papież Franciszek w twierdzeniu, że można udzielać Komunii świętej rozwiedzionym będącym w ponownych związkach bez zachowania przez nich czystości myli się, czy nie?”

Pytania są przez Ciebie słusznie i precyzyjnie postawione. Myślę, że odpowiedź na tak postawione pytania będzie wymagała jeszcze wielu kroków i dopowiedzeń. Na dziś powiem tylko, że określenie grzechu (jeśli rozumiemy jego istotę) nie zależy od granic terytorialnych. Rozeznawanie i uznawanie grzechu może natomiast jakoś zależeć od szeregu czynników związanych z kulturą itp.

Co do drugiej części pytania to powiem krótko w następujący sposób: Ja nie wiem, czy Papież w tej kwestii się myli czy nie. Rozumiem (przynajmniej po części – jak mi się wydaje) jego zamiar czy intencje – jak to już wyżej trochę powiedziałem (towarzyszenie). Problemem natomiast pozostanie to, jak te jego intencje będą rozumiane, jak wdrażane. Czy zostanie to zredukowane do pojęcia „pozwolenia” czy to będzie rozumiane jako wezwanie do prawdziwej rzetelnej formacji – mam na myśl to, co wyżej wspomniałem o formacji katechumenalnej w jak najszerszym i prawdziwym tego słowa znaczeniu, czyli prowadzeniem do wiary wyrażającej „zanurzenie” w Tajemnicy Jezusa Chrystusa.

Proszę przyjąć te moje słowa wyjaśnienia czy odpowiedzi na postawione pytania, jako próbę uzewnętrznia mojego zastanawiania się nad poruszonymi sprawami. Mam nadzieję, że będziemy nadal o tych kwestiach rozmawiać i szukać pełniejszego rozumienia. Do tego zachęcam.

Umieszczam tę wypowiedź jako komentarz, ale jednocześnie jako nowy wpis. Będzie nam „technicznie” łatwiej się do tego odnosić.

Bp ZbK

Wszystkich Świętych (171101)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Obchodzimy doroczną Uroczystość Wszystkich Świętych. Jest to powszechne święto Kościoła. Ta uroczystość ma – jak moglibyśmy powiedzieć – kilka poziomów albo inaczej wyrażając obejmuje kilka kręgów.

Myślimy najpierw o tych, którzy oficjalnie zostali uznani jako święci. Mają oni co prawda swoje partykularne święta. Stanowią jednak integralną część całej wspólnoty świętych. Kościół przez wyniesienie ich na ołtarze stawia ich przed oczy wszystkim wiernym jako wzór życia na ziemi. To im oddajemy cześć w Kościele. Są oni naszymi orędownikami i przykładem.

Następnie myślimy o tych wszystkich, którzy przeszli z tego świata w jedności z Panem Bogiem i należą do grona zbawionych żyjących w szczęśliwości. Nie mamy co prawda listy czyli wykazu tych zbawionych uczestniczących w sposób definitywny w szczęśliwości i świętości Boga. Nosimy ich najczęściej z nadzieją w naszej pamięci. Na różny sposób przywołujemy ich obecność czy też czasem odczuwamy ich bliskość. Otaczamy ich modlitwą. Modląc się za nich czynimy to także z nadzieją spotkania się z nimi po zakończeniu naszej ziemskiej pielgrzymki.

Wreszcie możemy też mówić o wszystkich, którzy uwierzyli a właściwie zawierzyli siebie Bogu przez Ewangelię spełnioną w Jezusie Chrystusie i głoszoną nieprzerwanie przez Kościół. Od zarania Kościoła byli nazywani świętymi ci, którzy przyjęli Ewangelię i pozwalali, aby jej światło, a w szczególności światło Tajemnicy Paschalnej Jezusa Chrystus oświecało ich życie i żyli w blasku i mocy tej Prawdy(zob. np. Rz 1,7; Dz 9,13.32.41). Jest to uświęcenie, które się rodzi się i rozwija oraz dochodzi do pełni mocą wiary w Jezusa Chrystusa, który objawił i na którym objawiła się świętość Boga. Dzięki tej prawdzie „każdy, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty” (1J 3,3).

Jesteśmy więc zaproszeni w to dzisiejsze święto, by kontemplować świętość Boga i jej spełnienie się w tych, którzy przeszli bramę śmierci oraz uczyć się i przyjmować ten dar i to wielkie wybranie.

Niech Bóg da nam światłe oczy serca tak, byśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania, czym bogactwo chwały Chrystusowego dziedzictwa wśród świętych (zob. Ef 1,18).

Bp ZbK

Następna strona »

css.php