Burza po wypowiedzi PMM (180218)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Trwa gorączkowa dyskusja i wymiana emocjonalnych opinii w związku z wypowiedzią naszego Premiera Mateusza Morawieckiego, jakiej udzielił na postawione mu pytanie przez jednego z dziennikarzy NYT. Odpowiedź Premiera wywołała z różnych stron bardzo negatywne reakcje. Trzeba jednak przyznać – jak to też uznaje wielu – że ta wypowiedź zdaje się obiektywnie stwierdzać fakt negatywnych postaw i działań w czasach II Wojny Światowej wobec Żydów ze strony przedstawicieli różnych narodów – w tym Polaków i Żydów. Wypowiedź Pana Premiera dotknęła bardzo czułego aspektu – zbyt jednostronnego spoglądania na bolesne i tragiczne wydarzenia z czasów okupacji niemieckiej, jaki dominuje po stronie izraelskiej.

Jaka refleksja? Trzeba zdecydowanego docierania do prawdy przy jednoczesnej otwartości na rozmowy i dialog. Z wielu powodów nie przyjdzie to łatwo. Nie wolno nam jednak tracić nadziei. Trzeba pokornego podchodzenia do wszystkich bolesnych wydarzeń spowodowanych przez ludzi. Trzeba podejścia bez jakiegokolwiek kamuflowania ze względów ideologicznych czy z powodu niewłaściwie rozumianego patriotyzmu bez poszanowania prawdy. Trzeba refleksji i modlitwy.

Dziękujemy Bogu za słowa i za postawę Premiera Mateusza Morawieckiego i wspieramy go życzliwością, wyrażeniem i propagowaniem szczerych i prawdziwych opinii oraz modlitwą, by miał rozeznanie i siły do dalszego prowadzenia rozmów w duchu odkrywania i bronienia prawdy oraz szukania dróg prowadzących do wzajemnego zrozumienia i tworzenia płaszczyzny koegzystencji między narodami Izraelskim i Polskim. Między wyznawcami religii mojżeszowej i chrześcijanami. Jedni i drudzy cierpieli ze strony totalitaryzmu niemieckiego nazizmu.

Bp ZbK

Wobec kuszenia (1. Ndz Wlk Postu – 180218)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Dziękujemy Panu Bogu, że ten Wielki Post możemy przeżywać towarzysząc katechumenom. Oni, ich obecność daje nam okazję do tego, by pogłębiać naszą świadomość chrztu. By razem z nimi przygotowywać się do Paschy i niejako ponownie zanurzyć się w tym misterium zbawczym

Katechumenat to nadanie kierunku zmierzającego do chrztu. Nadanie nowego kierunku dla życia człowiek. To także – szczególnie dla tych, którzy towarzyszą katechumenom – też umacnianie naszej chrześcijańskiej drogi życiowej po chrzcie, aby pozostawać w wierności otrzymanemu Przymierzu i żyć w nawróceniu. To pomoc wzywająca do tego, by nie ulegać podszeptom szatana, które nas skłania do jakiegoś niby lepszego urządzenia sobie życia.

Dzisiaj w kontekście Ewangelii o kuszeniu Jezusa i o rozpoczęciu głoszenia Ewangelii staje się to bardzo jasne.

Chrzest Jezusa – Duch Boży – kuszenie przez szatana

Po chrzcie w Jordanie dokonała się z Jezusem bardzo znamienna rzecz. To wydarzenie to nie jakiś przypadkowy epizod, lecz coś, co charakteryzuje całe życie Jezusa. To ukazuje, po co On przyszedł. Chrzest, który przyjął nie był tylko rytem, ale był swoistą inicjacją do spełnienia dzieła, dla którego Bóg Ojciec Go posła w celu zbawienia, uratowania człowieka. Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.

W życiu Jezusa po chrzcie dokonuje się:

  • Odejście od zaangażowania się w ludzkie sprawy tylko po ludzku;
  • Kuszenie przez szatana, które jest zwycięskim doświadczeniem (próbą);
  • Przebywanie ze zwierzętami – które wskazują na wystawienie na wszelkiego rodzaju nieprzewidywalne doświadczenia: przyjazne i nieprzyjazne;
  • Doświadczenie posługi aniołów – wyraz opatrzności i asystencji Boga.

To doświadczenie pustyni i kuszenia, które zostało niejako „zaprogramowane” przez Bożego Ducha, było radykalnym wejściem Jezusa w inny typ i styl życia w stosunku do tego, co było podczas 30 lat życia ukrytego. Było to otwarcie na konfrontację z tym wszystkim, co zagraża życiu przyjmując pozory służenia życiu. Było to wprowadzenie w życie, w którym człowiek nie będzie kręcił się wokół siebie szukając wypełnienia swego poznania dobra i zła – co było i nadal jest powodem wszelkiego grzechu. Czytaj więcej…

„Aborcja OK” – takie oto przedziwne przesłanie płynie z okładki jednej z gazet i wprowadza zamęt w przestrzeni publicznej. Można przypuszczać i obawiać się, że jest to celowe i zamierzone.

Niepokojące jest, że są ludzie, którzy tak myślą i zmierzają do tego, by popularyzować takie myślenie, aby ono stopniowo przyjmowało się, jako coś zwyczajnego i normalnego.

Wszyscy, którzy mają poczucie godności człowieka i rozumieją człowieka w integralności jego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, stają wobec tak ustawionej propagandy nie tylko ze zdziwieniem czy oburzeniem, ale otrzymują wyraźny sygnał, że coś się dzieje bardzo niepoprawnego i niebezpiecznego . Ten sygnał wzywa nas do pobudzenia świadomości i wyostrzenia gotowości zajmowania postaw i formowania w tej materii opinii, które będą wspomagać innych by nie ulegali tej subtelnej propagandzie i nie przyzwalali na rozmywanie się społecznego wczucia

Jeśli w bowiem popularnej opinii ułatwi się przekraczanie granic godności człowieka (powszechne normy moralne), łatwo będzie zatracić orientację życiową. Na dłuższą metę może to prowadzić do potęgowania się wszelkiego rodzaju odchyleń czy odstępstw od podstawowych norm we wszystkich obszarach życia. Grozi bowiem stopniowe wpływanie na kształtowanie mentalności i psychiki nie tylko tych osób, które same w tym biorą udział, lecz udziela się w środowisku – bo „jest OK!”.

Trzeba pamiętać, że mentalność i psychika człowieka to nie coś, co, gdy zostanie rozregulowane, może być łatwo naprawione. Popularyzacja czegoś jako „OK”, podczas gdy jest to poważne naruszenie podstawowych norm i co winno być uznawana za przestępstwo (zabójstwo), łatwo prowadzi do totalnego relatywizmu i kierowania się własnymi upodobaniami i tendencjami z pominięciem prawdy obiektywnej. Stąd też rodzą się wszelkiego rodzaju mniejsze czy większe totalitaryzmy niszczące człowieka i niszczące ludzkość.

Bp ZbK

Środa Popielcowa (180214)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Wchodzimy w nowy okres liturgiczny w Kościele. Wspomnienie 40 lat wędrówki Izraela na pustyni przed wejściem do Ziemi Obiecanej. Wspomnienie 40 dni postu Jezusa i kuszenia Go przez diabła. Wtedy to dokonało się swoiste zwycięstwo Jezusa nad diabłem. Jezus nie poszedł na żaden kompromis z diabłem.

Okres Wielkiego Postu dla nas wierzących to przede wszystkim czas stawiania sobie przed oczy i świadomego przeżywania dwóch aspektów naszego chrześcijańskiego życia:

  • Post i umartwienie, czyli aspekt ascetyczny:
  • Przygotowanie do Paschy, czyli do obchodu Wielkiej nocy, centralnego święta w chrześcijaństwie .

Post

Na sposób i sens przeżywania postu wskazuje modlitwa dnia:

Panie, nasz Boże, daj nam przez święty post zacząć okres pokuty,
* aby nasze wyrzeczenia umocniły nas do walki ze złym duchem.

W tej prośbie wyrażamy pragnienie, aby Bóg nas wspomagał w takim przeżywaniu wyrzeczeń, aby one były narzędziem i umocnieniem walce (w zmaganiu się) ze złym duchem. Ważne jest tutaj rozumienie tego, czym jest wspomniany tutaj zły duch przeciwko któremu mają walczyć chrześcijanie przez umartwienia. Tekst łaciński mówi o „spiritales nequitias”. Wskazuje więc na szersze rozumienie, niż tylko jakoś jednostkowo, czy „osobowo” pojętego szatana (diabła).

Nequitia – to co jest niegodziwe, bezwartościowe, nikczemne. W to wchodzi zarówno wszystko to co jest może objawiać się jakby w dwóch kierunkach:–

  • może być jakimś ekscesem a więc rozrzutność i rozwiązłość, wszelkie nieumiarkowanie w działaniu człowieka, gdzie człowiek łatwo stawia siebie jako pana sytuacji i jakby nieograniczonego sposobu swego działania. Żyje tak, jakby wszystko było mu wolno itd.
  • może to też być jak zaniedbaniem, lenistwem, apatią. Rezygnacją z tego, do czego człowiek został stworzony i powołany i zatracanie sensu życia. Jakaś forma desperacji i braku wszelkiej nadziei z powodu utraty relacji do Boga, który jest źródłem życia.

Czy to walka z diabłem?

To są dwie skrajności. Okres Wielkiego Postu jest czasem, by niejako regulować nasze życie i nie wpadać w żaden typ skrajności, lecz żyć w pokoju i jedności z Bogiem i bliźnimi zgodnie z wolą Pana Boga. W tym całym zmaganiu, jakim jest Wielki Post nie chodzi więc tyle o jakąś bezpośrednią walkę „ze złym duchem” pojętym osobowo, czyli szatanem, lecz o zmaganie się z sobą samy, by nie wpadać w żadną z tych skrajności, do czego właśnie kusi diabeł. Z diabłem nie damy rady walczyć. Każda walka z diabłem rozpoczęta przez nas na własną ręką, jest dla nas początkiem przegranej. Post, wstrzemięźliwość, umiarkowanie itp. reguluje nasz stosunek do życia i pomaga mieć właściwy dystans do zakusów szatana

Post pozwala nam niejako regulować pojmowanie siebie, by mieć lepsze rozeznanie

  • co do prawdy o sobie – potrzeba uniżenia (kenoza)
  • co do prawdy o relacji do Boga – uznanie jedynego Pana, który działa na rzecz dobra każdego człowieka, chociaż nie zawsze człowiek odkrywa to działanie Boga jako dobro.
  • co do roli bliźniego w życiu każdego z nas – każdy z moich bliskich jest mi dany przez Boga, aby coś z nim przeżywał

W tym pomagają tradycyjne praktyki i nabożeństwa Wielkiego Postu.

W tym wszystkim pomaga nam też świadome przygotowywanie się do obchodów Świąt Paschalnych przez słuchanie katechez i towarzyszenie katechumenom. To jest właściwie priorytetowy, centralny aspekt przygotowania do Paschy. Dokonuje się w nas głębsze poznanie znaczenia tego wydarzenia, jakimi były Wyjście i Przejście przez Morze Czerwone oraz wejście w Przymierze i wejście do Ziemi Obiecanej

Przygotowanie do Paschy – katechumenat

Może być pomocą świadome i żywe przeżywanie tego wprowadzenia do Paschy razem z katechumenami, którzy przygotowują się do przyjęcia Sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego. Aktualnie w naszej Diecezji przygotowujemy dziewięcioro.

Na początku Adwentu odbyło się przyjęcie ich do katechumenatu

W najbliższą niedzielę, czyli I Niedzielę Wielkiego Postu – odbędzie się obrzęd wybrania i wpisania imion do Księgi

W trzy kolejne niedziele Wielkiego Postu (III, IV i V) będą miały miejsce celebracja skrutyniów i egzorcyzmów. Zapraszam do udziału w tych liturgiach – o godzinie 10:00 w katedrze. Pół godziny wcześniej będzie dla wszystkich uczestników liturgii katecheza. Zapraszam wszystkich, w szczególności Parafian, aby w te niedziele przyszli do katedry pół godziny wcześniej, tpo znaczy na godz. 9:30.

Katecheza nie jest skierowana tylko dla samych zainteresowanych katechumenów, ale także dla wspólnoty, która ich przyjmuje, czyli konkretnie dla wspólnoty parafialnej. Bardzo gorąco zapraszam do udziału w tych obrzędach i w katechezach przygotowujących.

Wielki Post – przeżywanie Wyjścia w kierunku Ziemi Obiecanej

Wychodzenie ze swoich schematów i przyjmowanie prawdy, że jesteśmy ludem odkupionym przeżywającym Tajemnicę zbawienia, aby świadczyć o niej w świecie; tam gdzie jest brak światła, gdzie jest zagubienie, gdzie nie ma pokoju, gdzie są rozbite małżeństwa i cierpiące rodziny, gdzie jest przemoc i niesprawiedliwość

Okres Wielkiego Postu to zaproszenie i szansa. Chciejmy z tego skorzystać i przyjęć logikę wychodzenia, przekraczania swoich limitów, ograniczeń i pójścia za Jezusem, który nam przewodzi.

Bp ZbK

Trąd i uzdrowienie (6. Ndz B – 180211)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Pojęciem trąd obejmowano w biblii różne schorzenia skórne i wykraczało to poza to, co dzisiaj rozumie się pod medycznym terminem trąd. Pod to pojęcie zaliczano różnego rodzaju plamy i wycieki skórne.

Te różne przejawy w szczegółach opisuje Księga Kapłańska (rozdział 13). Rozumiano, że te formy choroby przenoszą się przez kontakt – także z przedmiotami oraz pomieszczeniami używanym przez osoby dotknięte trądem. Wobec tego były rygorystyczna przepisy odnoszące się do kontaktów z tymi osobami.

Podstawowym wymogiem było to, że taka osoba musiał opuścić swoje miejsce pobytu i przebywania z innymi i udać się na odosobnienie. Co więcej, gdziekolwiek poruszał się i mógł kogoś przypadkowo spotkać, w celu uniknięcia takiego spotkania musiał przed sobą wołać „nieczysty” (zob. Kpł 13, 45n). Przedmioty i odzież należące do trędowatego miały być palone. To wszystko było znakiem izolacji.

Trąd był traktowana jako choroba wykluczająca ze społeczności. Był też niejednokrotnie widziany jako znak kary Bożej i jako plaga. To łączenie wykluczenia i kary wiązało się z pojmowaniem odwracania się człowieka od Boga. Członkowie ludu wybranego, mimo że wprowadzeni w zażyłość z Bogiem, często odwracali się od Niego. Naturalnie to nie Bóg był „trędowaty”, lecz ludzie woleli „inne związki i relacje”. Szukali sobie podobnych i szli za bożkami. Odwracali się od Boga.

Bóg zaś miał inny plan i inny sposób działania, jakim było i nada jest budowanie wspólnoty i jedności. Najpełniej objawił to wtedy, gdy w swoim Synu, jako Słudze Pańskim faktycznie wszedł w tę ludzką „niezdrową” („trędowatą”) sytuację i ją wziął na siebie. Sam, będąc niewinnym i czystym, pozwolił traktować się i rzeczywiście był traktowany jak wyrzutek – ten przed którym zakrywa się lub odwraca się twarz (Iz 53,2-12). W Zmartwychwstaniu i Zesłaniu Ducha Świętego przez przebaczenie jednoczy wokół siebie wszystkich, którzy z wiarą zbliżają się do Niego i przyjmują Jego uzdrowienie.

Przez taką swoją obecność między ludźmi i dla ludzi Jezus – jako odrzucony i ukrzyżowany – dokonał uzdrowienia człowieka z tego, co trąd wyrażał i obrazował. Otworzył przed człowiekiem drogę przemiany.

Jezus dotknął trędowatego. Nie odsunął się od niego i nie odesłał go z jego chorobą.

Jezus w swoim człowieczeństwie zdeformowanym przez odrzucenie i krzyż dotyka każdego człowieka, który w jakikolwiek sposób i z jakiegokolwiek powodu czuje się wykluczony czy odrzucony.

Jezus zdjęty litością dotyka i podnosi człowieka. Wprowadza go do wspólnoty życia z innymi. Czyni to – jak to możemy określić słowami św. Pawła z dzisiejszego czytania – szukając nie własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni. Czyni to, by gromadzi grzeszników, by tworzyć z nich wspólnotę życia.

Jako wierzący jesteśmy wezwani, by tę prawdę i ten dar przeżywać. Zamiast rujnującego jedność i wspólnotę wołania „Nieczysty, nieczysty!”, możemy wołać:  „jest przebaczenie, pojednanie, jest możliwość przebaczenia i komunii”.

Bóg przecież stworzył nas do komunii i jedności. Nie jest to łatwe. Wszedł bowiem grzech. To jest “trąd”, który zniekształcił możliwość życia w komunii. Każdy szuka swego. Jednak Jezus nas pojednał. Przebaczył i uzdolnił do przebaczania. Udzielił Ducha Świętego, swego Ducha. Dotyka nas. Możemy to przeżywać w każdych naszych relacjach społecznych, rodzinnych, małżeńskich, religijnych.

Bp ZbK

Katechezy Drogi Neokatechumenalnej

by bp Zbigniew Kiernikowski

Dobiegają końca katechezy Drogi Neokatechumenalnej w Parafii św. Jana Chrzciciela i NSPJ w Legnicy. Można jeszcze skorzystać z katechez biblijnych o Abrahamie i o tym wielkim i podstawowym wydarzeniu, jakim było Wyjście z Egiptu i Pascha.

W najbliższy czwartek (8. lutego) w Parafii Jana Chrzciciela a w piątek (9. lutego) w Parafii NSPJ. W klasztorze św. Jana Chrzciciela o godzinie 19:30 a w kościele NSPJ o godz. 19:00.

Zapraszam wszystkich szukających światła na swoje życie

Bp ZbK

Spotkanie Domowego Kościoła (180207)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Spotkanie Domowego Kościoła (180207)

Przybyło dziś do mnie dziewięć par Domowego Kościoła. Przedstawiciele dziewięciu kręgów z parafii Legnickich i okolicy. Po omówieniu różnych bieżących spraw i przedstawieniu swoich sytuacji przeszliśmy do rozważania Słowa Bożego z dzisiejszego dnia, czyli środy V tygodnia.

Zatrzymaliśmy się na przedziwnej mądrości, jaką wobec Królowej Saby okazał Salomon. W różnych krokach zestawiliśmy to, co Księga Królewska mówi o Mądrości Salomona z Mądrością Jezusa.

Salomon odpowiedział na wszystkie sprawy nurtujące Królową. Jezus dał jedną odpowiedź uniwersalną. Szczęśliwe były kobiety i słudzy, którzy mogli przebywać w obecności Salomona i słuchać go. Jezus, w Kazaniu na Górze obwieszcza inny typ szczęśliwości, która – jeśli zostanie przyjęta – staje się uniwersalna i nic jej nie może zaburzyć.

Zwróciłem uwagę, że lepiej przekładać Mt 5,3n nie określeniem „błogosławieni”, lecz „szczęśliwi” Zatrzymaliśmy się trochę nad tym.

Potem przeszliśmy do sprawy serca człowieka, z którego wychodzi to wszystko, co Pan Jezus tak dobitnie określił w dzisiejszej Ewangelii (Mk 714-23). Pogłębialiśmy sprawę wnętrza człowieka przez odwołanie się do Księgi Rodzaju 2 i Proroctwa Jeremiasza 31,31-34. Potrzeba nam wracać do tematyki antropologii biblijnej.

Pozdrawiam wszystkich uczestników i zapraszam

Bp ZbK

Słyszymy dzisiaj w czasie liturgii cenne i bardzo wymowne słowa człowieka Joba o życiu człowieka. Był to człowiek sprawiedliwy. Tak zostaje przedstawiony na początku księgi noszącej jego imię a będącej arcydziełem literackim – przepięknym dramatem.

Najpierw mamy pewien literacki problem z przekładem na język polski czy raczej z zapisem czyli transliteracją imienia tego głównego ludzkiego bohatera. Przyjęło się w ostatnich dziesięcioleciach stosować imię HIOB. Dziś niejednokrotnie wraca się do pisowni JOB.

Problem jest z pierwszą spółgłoską „alef”, która odpowiada tzw. lekkiemu przydechowi. W zasadzie nie powinna być ona zapisywana jako polskie „h”, jak to w tym przypadku bywa. Po niej następuje samogłoska „i” a następnie podwojona spółgłoska „jota”. Dalej już nie ma trudności. To imię przedstawia się więc w transkrypcji następująco: ´ijjôb.

Problem zasadniczy tej Księgi to jej treść i przesłanie. Porusza bowiem sprawę cierpienia i to cierpienia niezawinionego czy niesprawiedliwie dotykającego człowieka. Dotyka człowieka, który jest uznany za sprawiedliwego. Takim jest w oczach Bożych i w oczach swoich bliskich. Tak też on sam jest o tym przekonany.

Księga – jak się najczęściej przyjmuje – powstała w okresie po wygnaniu babilońskim (VI /V wiek). Mamy w niej bogate nawiązania do Tory, w szczególności do Księgi Rodzaju i do Proroków, w szczególności do Ezechiela oraz do Psalmów. Można to zauważyć już przy prostym przewracaniu kartek w wydaniu Biblii Jerozolimskiej spoglądając na marginalia i zaglądając do przypisów. Księga koncentruje się bardziej na indywidualnym wymiarze ludzkiego cierpienia i Bożej sprawiedliwości niż na wymiarze społecznym czy związanym z wybraniem wspólnoty czy narodu. To człowiek „musi” w sobie przeżyć problem niesprawiedliwości i cierpienia.

W tym kontekście jawią się słowa dzisiejszego czytania.

Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka?
Dni jego czyż nie są dniami najemnika?
Jak sługa wzdycha on do cienia, i jak najemnik czeka na zapłatę.
Tak moim działem miesiące nicości i wyznaczono mi noce udręki.

Cała Księga to szukanie odpowiedzi na te i tyle innych podobnych pytań. To także cały szereg odpowiedzi, które okazują się niewystarczające czy mało przekonujące.

Hiob idzie aż do granic sporu z Bogiem, by ostatecznie uznać Jego racje i powiedzieć o sobie: Kimże ja jestem (…) kajam się w prochu i popiele.

A o Bogu powie: Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, i potrafisz to uczynić (..). Dotychczas znałem Ci ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko.

Tak więc to życie człowieka, nasze życie, moje życie jest bojowaniem, żeby zostało uwieńczone zwycięstwem Boga we mnie. Księga tego “bohatera” pozwala nam lepiej rozumieć sens wszystkiego, co dzieje się w naszym życiu. Pozwala nam pojmować o jakie “bojowanie” chodzi. Obwieszcza prawdę: Kto w tym bojowaniu winien uznać Niezwyciężonego i dającego zwycięstwo.

Takie też było zwycięstwo Jakuba. To znaczy jego „przegrana” by zaistniał w nim „Izrael” czyli człowiek mocny Bogiem i oparty na Bogu. To wszystko spełniło się w Jezusie Chrystusie i jest podawane nam wierzącym, uczniom Jezusa jako propozycja życia.

Bp ZbK

Ofiarowanie – Konsekracja (180202)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Święto Ofiarowania Pańskiego to także święto wzięcia w posiadania przez Pana Świątyni. Tak by była ona Jego i według Jego woli. To można wyrazić także obrazem uczynienia Nowej Świątyni. Skoro jednak ma być nowa, to stara musi ulec gruntownej przemianie czy wprost zburzeniu. Tego dokonał Jezus t we własnym Ciele

Bóg Ojciec w Jezusie i przez Jezusa uczynił to dla nas, byśmy przeżywali tę samą prawdę i tę samą tajemnicę w naszym ciele, to znaczy w historii naszego życia. Ten dzień jest więc także świętem życia konsekrowanego, Świętem Osób, które oddają się, oddają siebie do dyspozycji Bogu, by Pan w nich i przez nich obejmował swoją świątynię, to jest uzewnętrzniał swoje uświęcające panowanie w świecie. Wcielił się po to, aby doświadczyć sytuacji zniewolenia przez diabła z powodu lęku przed śmiercią.

Ofiarowanie Jezusa: w świątyni i aż po krzyż

Ten Jezus ofiarowany w świątyni jest tym samym, który potem przeżył ludzkie zmaganie na pustyni kuszenia i podczas całej działalności publicznej. Wreszcie skonfrontował się w śmiertelnym agonalnym zmaganiu w Ogrodzie Oliwnym i na krzyżu z tym wszystkim, co wyraża nasza ludzka chęć życia i wszelkie zabiegi o to życie. Nie dał się jednak zniewolić przez lepsze propozycje życia. Wtedy przeżył lęk przed śmiercią i pozwolił się ogarnąć tej niesprawiedliwej śmierci.

Jezus nie poszedł po linii obrony siebie i ratowania swego życia, jak podpowiadał diabeł, lecz poszedł po linii zamysłu Ojca, wszedł do „sanktuarium życia” które zostało zniekształcone przez grzech i które wskutek tego jest śmiertelne. To właśnie w tym śmiertelnym sanktuarium życia, właśnie przez ofiarowanie siebie, przez przyjęcia krzyża, otworzył nową drogę. Drogę wolności od siebie i drogę bycia i życia według zamysłu Boga Ojca. Drogę bycia świątynią.

Jezus przyszedł po to i po to przeżył swoje Misterium Paschalne, aby objawić, że jest możliwe nie dać się zniewolić i nie budować swojej świątyni dla siebie, lecz stać się świątynią na Chwałę Boga Ojca i dla uświęcenia – wyzwolenia człowieka z mocy diabła, z woli i bezwoli szukania siebie i robienia po swojemu. Nie potrzeba budować na ludzkich ulepszeniach czy polepszeniach. One są potrzebne i mogą być, jednak nie one stanowią o konsekracji. Istotne jest odczytywanie wierności Boga i uczenie się wierności Bogu.

Wezwanie i propozycja dla nas

Powracanie do tej prawdy Jezusa jest dzisiaj dla nas bardzo ważne. Zresztą tak było i tak będzie przez wszystkie pokolenia. To jest jeden z głównych problemów życia konsekrowanego, zakonnego, kapłańskiego. Pokusą jest bowiem zrobić sobie (to znaczy dla siebie) lepiej. Zrobić po swojemu. Zbudować swoją świątynię. Świątynię dla siebie.

Dzięki dziełu spełnionym w Jezusie Chrystusie może w każdym Jego uczniu powstawać sanktuarium życia, które się nie broni, nie broni swego, lecz wydaje się w ręce Ojca. Wydaje się w ręce Ojca przez to, że wydaje się w ręce tych, którzy aktualnie stoją obok. Są braćmi i siostrami – czasem przychylnymi i życzliwymi, czasem trudnymi, czasem wprost nieznośnymi czy niszczącymi. Zdradzającymi, podobnie jak Judasz.

Uczeń Jezusa będzie to robił wsłuchując się w Słowo, kontemplując Tego, który dał się ofiarować i tak wszedł w posiadania i budowanie nowej świątyni. Jezus bowiem wiedział, po co to wszystko. Wiedział po co przyszedł Judasz. Wiedział, dlaczego Piotr się zaparł; wiedział, też wszyscy Go opuszczą i się rozproszą.

Specyfika Konsekracji

Jezus wiedział jednak także (i to jest Jego specyfika, i tym jest Jego ofiarowanie, czyli Jego branie w posiadanie wszelkiej świątyni), że kiedyś ci Jego uczniowie będą Mu świadkami. Stanie się to wtedy, gdy po doświadczeniu swego rozproszenia, zaparcia się Go i innych „grzechów”, poznają Go jako Zmartwychwstałego i otrzymają Ducha Świętego. Po swoim nawróceniu, czyli po po przyjęciu mentalności i ducha Jezusa, będą Mu świadkami: Od Jerozolimy, czyli od świątyni Starego Przymierza, przez Judee i Samarię i aż po krańce ziemi.

Będą świadkami, to znaczy będą świątyniami obecności Boga i miejscem spotkania Boga i człowieka. Nie tylko dla tych, którzy wejdą do świątyni, ale dla tych wszystkich innych, którzy patrząc na ten znak, będą poznawali wielkość Boga, który takie wielkie rzeczy dokonuje w człowieku. Ważne jednak, aby te świątynie były, był osoby konsekrowane, osoby, które niosą w świat tę przedziwną tajemnicę, przez którą Bóg działa.

Maryja Matka naszego Pana, ale także Jego pierwsza Uczennica jest dla nas wzorem i Matką. To dzięki Niej rodzą się pierwociny konsekracji. Ona powiedziała i stale mówiła: Oto ja służebnica Pana mojego, niech mi się stanie według słowa Twego. Tego nas też uczy mówić i w tym nas wspomaga, byśmy właściwe przeżywali naszą konsekrację – przemianę w Nową Świątynię Pana.

Bp ZbK

W związku z ustawą o IPN (180201)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Trwa intensywna dyskusja, a nawet ostry spór w sprawie ustawy dotyczącej IPN. Widać jak bardzo spolaryzowane są poglądy i jaki powodują rozdźwięk w ocenie wydarzeń historycznych i stosunku do uznania czy w miarę obiektywnego ustalenia prawdy historycznej. Wiemy wszyscy, jak bolesnych spraw to wszystko dotyczy i jak wiele jest w tym emocji.

Widać też, jak bardzo trudno jest się w tej materii porozumieć i jak bardzo mieszają się emocje z faktami. Bardzo mieszają się też różne płaszczyzny czy sposoby podejścia do faktów a tym samym jawią się różne interpretacje i dokonuje się uogólnień nierzadko powodowanych jakimś interesem.

Wobec tego jesteśmy świadkami sporów i działań typu politycznego i dyplomatycznego. Wzmaga się aktywność publicystyczna i środków społecznościowych. Przywoływane są wątki ekonomiczne. Niektórzy chcieliby, by były podejmowane bardziej radykalne kroki i rozwiązania czasem wskazując domniemanych winnych inni natomiast ubolewają nad tym, że taki konflikt został wywołany i boją się jego skutków.

Trudno te wszystkie inicjatywy i postawy jednoznacznie oceniać. Wszędzie jawią się jakieś „światłocienie”. Prawda jednak jest jedna. Potrzebna jest więc niewątpliwie wola i gotowość poznawania prawdy i to tej historycznej i tej dzisiejszej, aktualnej, w świetle której kształtują się bieżące relacje. Tylko z gotowości poznawania i akceptacji prawdy mogą bowiem być wyciągane właściwe wnioski.

Oprócz wspomnianych różnych płaszczyzn (dyplomatycznych, politycznych, publicystycznych, naukowych itp.) oraz wynikających z nich sposobów działania trzeba też (byłoby dobrze) brać pod uwagę aspekt religijny. Dla ludzi, członków każdego z tych narodów, to jest izraelskiego i polskiego ten aspekt bowiem ma też (i powinien mieć) nie małe znaczenie. Jest to bardzo delikatna sfera życia. Może być ona rozgrywana antagonistycznie lub też może posłużyć lepszemu rozumieniu i unikaniu potęgowania konfliktu.

Potrzebne jest więc także przywoływanie religijnej świadomości jednego drugiego narodu. Naród Wybrany niesie znamiona (przywileje i misję) mesjańskości. Naród Polski też jest świadom swojej tożsamości chrześcijańskiej (przynajmniej w dużej mierze).

Trzeba odwagi podejmowania decyzji i kształtowania atmosfery w oparciu także o doświadczenie religijne każdego z tych dwóch narodów i ludzi tych narodów żyjących przez wieki w pewnej symbiozie – może nie zawsze łatwej, ale w większości godziwej i we wzajemnym wspomaganiu się.

Wszyscy musimy sobie stawiać pytanie, jak korzystamy z przywileju wybrania i wiary i jak realizujemy naszą misję jedności dzieci Jednego Boga.

To winien każdy z nas przeżywać w sanktuarium swego życia i swego sumienia i dzielić się tym z bliźnimi.

O to prosimy Pana Boga. Ufamy, że to nam pomoże łagodniej i z większą otwartości spoglądać na trudne sprawy oraz cieszyć się z tego, co jest dobre i co stale jawi się przed nami jako szansa doświadczania dobra.

Bp ZbK


css.php