Prośba (180807)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Ponieważ w komentarzach ostatnio jest coraz to więcej podawanych różnych linków i materiałów „youtube” przypominam, że zasadniczo takich materiałów nie wpuszczam – tylko wyjątkowo po sprawdzeniu, że dany „materiał” jakoś odpowiada myśli przewodniej mojego blogu. Nie wpuszczam też zazwyczaj przesyłanych długich materiałów kopiowanych z różnych stron „medialnych” itp.

Jeśli więc ktoś przesyła jakiś link, to bardzo proszę, aby sam się do tego ustosunkował i napisał, dlaczego to przesyła. A więc także, aby zaznaczył, z czym się zgadza czy też się nie zgadza. To wszystko w tym celu, aby można było właściwiej się odnosić do poruszanych kwestii i czynić to w sposób bardziej personalny, a nie traktować tego blogu, jako przysłowiowego kosza, do którego można wszystko wrzucać.

Bardzo proszę wszystkich Blogowiczów o wyrozumiałość i za to bardzo dziękuję.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Chleb z nieba – 18. Ndz B (180805)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Wydarzenie z manną i z przepiórkami, o których mowa w liturgii 18 Niedzieli B , miało miejsce na pustyni. Było to krótko po wyzwoleńczym wyjściu z Egiptu i po cudowny przejściu przez Morze Czerwone.

Wobec trudności, z jakimi spotkali się Izraelici na pustyni lud zaczął szemrać przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi wspominając swoje zabezpieczenia życiowe jakie mieli w Egipcie. Nie byli już pomni faktu wyzwolenia z niewoli i doświadczenia cudownego działania Boga w ich życiu. Chcieli, być „tu i teraz” nasyceni.

Wówczas Bóg dał im pokarm z nieba. Był to znak, że będzie nad nimi czuwał w ich zwykłych potrzebach. Ten pokarm z nieba oznaczał jednakże także fakt potrzeby wzrastania w świadomości, że ich życie zależy od Boga, jako jedynego Pana i Sprawcy wszystkiego.

Dlatego jest wprost powiedziane: „Lud będzie wychodził i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie”. Można powiedzieć, że korzystanie z tego chleba z nieba było obwarowane posłuszeństwem. Nie było to zabezpieczenie trwałe w sensie zgromadzenia „materiału” zabezpieczającego egzystencję, lecz wiązanie ludzi (wybranego Narodu) z Bogiem, który ich prowadzi i który wiąże się z tym Ludem po to, by ich prowadzić.

Sens tego pokarmu jest więc taki: Jego walor nie polega na tym, że go mamy, lecz że przez otrzymywanie tego pokarmu poznajemy Pana, który nas karmi odpowiednio w każdym czasie.

Zawartość tego pokarmu (jego „materia” czy jego „substancja”) może być różna w zależności od okoliczności i sytuacji potrzebującego. Dawca natomiast jest zawsze ten sam. On wie, czego potrzebujemy.

Ostatecznie tym pokarmem, jak powie i jak sprawi sam Jezus, jest Jego Ciało za nas wydane. Jest to Jego osobisty dar z siebie sprawiany mocą Ojca. Jest to pokarm nie dla zabezpieczenia naszej ludzkiej egzystencji według naszych oczekiwań, ale pokarm, który wprowadza nas przyjmujących w zjednoczenie i ścisłą więź z Tym, który siebie daje.

Bp ZbK


css.php