Dwunasta Niedziela w cyklu C koncentruje się na prawdzie i osobie Mesjasza. Stanowi też okazję do głębszego pojmowania mesjańskiej drogi i jest zaproszeniem, by bardziej świadomie na nią wchodzić.

Prorok Zachariasz w pierwszym czytaniu oznajmia bardzo znamienną i poruszającą prawdę.

Będą patrzeć na tego, którego przebili,
i boleć będą nad nim, jak się boleje nad jedynakiem,
i płakać będą nad nim,
jak się płacze nad pierworodnym.

Niezależnie od tego, jak będziemy interpretować ten tekst w kontekście historycznym jego powstania (fragmenty z okresu przed wygnaniem babilońskim a ostateczna redakcja późniejsza), będzie on zawsze miał odniesienie do Jezusa Chrystusa jako Mesjasza wywodzącego się z Narodu Wybranego. Potwierdza to przytoczenie fragmentów tego tekstu w Nowym Testamencie właśnie jak przedstawienie wydarzenia pasyjnego Jezusa (zob. J 19,37; Ap 1,7).

Pytanie Jezusa o Jego tożsamość

Ewangelia dzisiejsza obwieszcza moment, w którym Jezus zaczyna bezpośrednio przygotowywać uczniów do tego, co ma Go spotkań w Jerozolimie. Pyta uczniów o opinię co do Jego tożsamości. Najpierw pyta uczniów o opinię tłumów a następnie wprost stawia to pytanie uczniów.

Odpowiedź Piotra, który zabiera głos w imieniu Dwunastu jest trafiająca w sedno sprawy, czyli objawia przekonanie o misji Jezusa jako Mesjasza.

W ujęciu Łukasza, podobnie jak u Marka, ale w odróżnienie od Mateusza nie ma pochwały Piotra za jego wyznanie. Potwierdzenie prawdziwości słów Piotra możemy widzieć w wypowiedzianej przez Jezusa zapowiedzi Jego męki. Jest to pierwsza z trzech zapowiedzi.

Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć:
będzie odrzucony przez starszyznę,
arcykapłanów i uczonych w Piśmie;
zostanie zabity,
a trzeciego dnia zmartwychwstanie.

To przedstawienie się Jezusa w zapowiedzi Jego męki jest potwierdzeniem drogi zapowiedzianego Mesjasza. On jest tym zapowiedzianym, który zostanie przebity i poniżony. To nad nim niektórzy będą płakać jak nad pierworodnym. Bo On właśnie w tej swojej śmierci i Zmartwychwstaniu stanie się Pierworodnym spośród umarłych.

Chrzest

Zapowiedziane wydarzenie Mesjasza otwiera nowy etap w historii ludzkości. Prawda i rzeczywistość tego nowego etapu urzeczywistniają się w tych, którzy pozwolą się pociągnąć przez Mesjasza. Wejdą za nim w to wszystko, co stanowi przemianę starego w nowe, ziemskiego w niebieskie, cielesnego w duchowe.

W owym dniu wytryśnie źródło,
dostępne dla domu Dawida
i dla mieszkańców Jeruzalem,
na obmycie grzechu i zmazy

Będzie to źródło całkowitej nowości. Źródło nowego życia. Takiego, które ratuje człowieka z jego grzesznej koncepcji życia dla siebie. Będzie to przyobleczenie w mesjańską nowość, czyli życie pod wpływem i działaniem Ducha Jezusa Chrystusa – Ducha Świętego.

Przyobleczenie

Święty Paweł powie o tych, którzy dają się zanurzyć w tej mesjańskiej (chrystycznej) rzeczywistości, że są synami Bożymi na wzór i dzięki Jezusowie Chrystusowi. Należąc przez chrzest do Chrystusa stają się dziedzicami obietnic danych Abrahamowi. Zostają przyobleczeni w chwalę Chrystusa. Ta jednak będzie zawsze objawiała się w tych wszystkich sytuacjach, o których mówił Zachariasz i co wyraził w zapowiedziach swojej męki sam Jezus i co przeżył.

Do przyobleczenia się w Chrystusa i Jego chwałę dochodzimy tylko z Jego łaski dzieląc w jakiejś mierze Jego los i przyjmując Jego Ducha. Jest to program mesjański. Jest to program wypełniony i sprawdzony i stale otwarty dla każdego z nas wierzących. Potrzebujemy stałego wprowadzania w tę Tajemnicę Mesjasza Bożego. Dokonuje się to zazwyczaj w różnych formach i sposobach inicjacji. Służy temu katechumenat prowadzący do chrztu i pochrzcielny.

Wolność przyjmowania przyobleczenia – programu

Ten mesjański program nie jest obowiązkowy – dla nikogo. Jest on jednak przedłożony wszystkim jako propozycja życia. Wchodzą w ten program ci, którzy zechcą. Wydaje się, że dzisiaj jest zbyt wielu takich, którzy formalnie są w tym programie, lecz wewnętrznie go nie akceptują. Co więcej: bywa, że są do niego wrogo nastawieni i go niszczą w sobie i próbują niszczyć w innych. Jest to problem świadomości tożsamości chrześcijańskiej w Kościele i w naszym społeczeństwie, które w znacznej mierze – przynajmniej formalnie – jest w tym chrześcijańskim, czyli mesjańskim programie życia, jednak go nie tylko rozumie, ale czasem nawet nie chce go poznawać i w niego wchodzić.

Bp ZbK

Be Sociable, Share!

Rss Komentarze

37 komentarzy

  1. Czy przyobleczenie w Chrystusa zmienia człowiekowi tożsamość ze starego człowieka w nowego człowieka? Czy stary i nowy człowiek to ten sam człowiek? Obleczenie ze swej natury jest czysto zewnętrznym okryciem tego co jest wewnątrz. Przykryć Chrystusem/Miłosierdziem Bożym/ można każdy grzech ale czy na tym ma polegać zbawienie grzesznika? Czy sama zmiana mentalności jest wystarczająca i czy nie zmienia tożsamości człowieka? W tym wpisie widzę proces w trzech kolejno następujących cyklach. Chrzest jako utopienie/śmierć/ mentalnie/rozumowo/ grzesznika. Inicjacja nowej mentalności a tym samym stwarzanie nowej tożsamości grzesznikowi. Przyobleczenie w chwałę Chrystusa jest nagrodą za oddanie swojego ja do dyspozycji wspólnoty a tym samym stanie się przypadłością w tej wspólnocie. Chrystus rozumiany jako wspólnota zbawionych jest niebezpiecznym grzęzawiskiem dla naszej osobowości. Całkowita rezygnacja z katolickiej tożsamości jest niebezpieczną jazdą w nieznanym kierunku. Obym się mylił.
    janusz

    #1 baran katolicki
  2. #1
    Januszu,
    Piszesz: „Przykryć Chrystusem/Miłosierdziem Bożym/ można każdy grzech ale czy na tym ma polegać zbawienie grzesznika?”
    Tu nie chodzi o przykrycie grzechu.
    Chodzi o wyrwanie starego serca. WYRWANIE a nie przykrycie. Zmiażdżenie głowy węża, mentalności szatana w nas. Są to wszelkiego rodzaju kryzysy, które nas dotykają.
    Dopiero wtedy, w takiej sytuacji, gdy ktoś usłyszy Dobrą Nowinę, Miłosierdzie radzi sobie ze wszystkimi grzechami.

    #2 grzegorz
  3. #2
    Grzegorzu,
    pozwól, że przytoczę tym razem osobiste słowa Księdza Biskupa, który pisze z własnego doświadczenia.
    „Gdy słucham tego słowa i odnoszę je do wydarzeń z życia, do moich relacji z drugim człowiekiem, zaczynam dostrzegać obecność i działanie Boga w tych wydarzeniach. Rodzi się też we mnie zrozumienie, że Pan Bóg nadaje sens – zarówno temu, co postrzegam jako dobro, szczęście, osiągnięcie, jak też temu, co jawi się jako nieszczęście, a więc moim potknięciom, upadkom, słabościom, kryzysom. Odkrywam też, że od Niego pochodzi dobro, jakiego doświadczam, czy jakie sprawiam. Zaczynam również rozumieć, że to Bóg uzdalnia mnie do czynienia dobra oraz nadaje sens wszystkiemu, co w moim życiu się dzieje – także temu, co trudne. Uczę się akceptować trudne wydarzenia, które stawiają mnie w prawdzie. W ten sposób dokonuje się we mnie proces, w którym Bóg zabiera mi „serce kamienne”, a daje mi „serce z ciała”. Ta przemiana serca, otwarcie na Boga i drugiego człowieka, dokonuje się głównie podczas liturgii, gdy słucham słowa, poddaję moje myślenie myśleniu Boga. Tu odkrywam historię mego życia jako historię mojego zbawienia, mojego wyzwalania z niewoli samego siebie. To w czasie liturgii także dostrzegam potrzebę przemiany mojego serca przez przyjęcie zranień, które dokonują się w codzienności życia, a które boleśnie otwierają moje serce i stają się okazją do przebaczenia, do kształtowania mego serca na wzór serca Jezusa.”
    Ksiądz Biskup mówi o procesie jako „przemianie”. Pisze Księdza Biskup o procesie podczas którego Bóg zabiera Mu „serce kamienne” a daje „serce z ciała”. Nie pisze o „wyrwaniu”, który kojarzy mi się z wyrywanie z korzeniami mojej tożsamości. Czy aby na pewno trafnie użyłeś słowa „wyrywanie” w procesie zbawienia człowieka? Wyrwanie kojarzy mi się również z jednorazowym aktem a nie ciągłą przemianą. Mentalność to myślenie. Zmiana mentalności to zmiana myślenia. Czy można zmienić komuś myślenie wbrew jego woli? Czy możliwa jest zmiana mentalna w człowieku poza jego świadomością? Człowiek z wygaszonym/wykasowanym/ rozumem jest jak bezwładna glina, z której ulepić da się wszystko. I jeszcze jedno pytanie. Co z sercem rozumnym, o które prosił młody Salomon Mądrość Bożą?
    janusz

    #3 baran katolicki
  4. Januszu,
    Pytasz:”Czy aby na pewno trafnie użyłeś słowa „wyrywanie” w procesie zbawienia człowieka?”
    Oczywiście z pełnym przekonaniem mogę pisać jedynie o sobie. Mamy jednak wskazówki , które Pan Bóg zostawia nam jako zapewnienie dla wszystkich, dla każdego człowieka.
    Czytamy w Księdze Rodzaju:
    „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”Rdz 3,15
    Owo zmiażdżenie pięty opisuje proces zmiany mentalności, wymiany serca kamiennego na te żywe, z ciała.
    Zmiażdżenie pięty dotyka tego miejsca, w które uderzył pierwszych ludzi szatan. Jest to coś, na czym nam bardzo, najbardziej zależy aby to mieć, mieć dla siebie. (w Raju symbolizuje to drzewo poznania dobra i zła).Jest to coś tak ważnego ( wydające się tak ważne),jakby zależało od tego życie. Dlatego nie ma mowy o łagodnym procesie. U każdego z nas, może to być coś innego: relacja do dziewczyny/chłopaka, uznanie w klasie, awans w pracy, stanowisko biskupa…Aby tego bronić gotowi jesteśmy poświęcić wszystko.Dlatego potrzeba jest doświadczenia straty tego „wszystkiego”, doświadczenia kryzysu, braku oparcia .Ksiądz Biskup pisze o upadkach, słabościach, kryzysach. Są to okoliczności czasem życiowo bardzo tragiczne. Jeśli jednak zostają oświecone Ewangelią i jako takie przyjęte, stają się doświadczeniem Paschy, fundamentem wiary.
    Dopóki żyjemy na tym świecie nie jest możliwe rozwiązanie całkowite, trwała zmiana perspektywy życia. Do tego potrzebna jest śmierć. Zapowiadał to już Pan Bóg w Księdze Rodzaju:
    „ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”Rdz 2,17
    i potwierdził to poprzez wygnanie z Raju.
    My też podczas pogrzebu stwierdzamy ten fakt poprzez modlitwę celebransa:
    ” Wszechmogący Bóg odrodził cię z wody i Ducha Świętego na życie wieczne, niech
    zatem dopełni dzieła, które rozpoczął na chrzcie świętym”

    #4 grzegorz
  5. #3 Januszu,
    Jeśli chodzi o tożsamość, raczej (piszę ostrożnie) zmiany nie będzie. Nie jest bowiem rozwiązaniem dla człowieka jakaś „doskonalsza” tożsamość, ale zanurzenie nas takimi, jakimi jesteśmy w Jezusa Chrystusa, który jest pojednaniem poprzez wzajemne przebaczenie. Wtedy różni możemy być „jednym Ciałem i jedną Duszą w Chrystusie.”

    #5 grzegorz
  6. Co złego może być w poznaniu dobra? Czy dobra nie należy poznawać? Pytanie należało by rozszerzyć o poznanie prawdy i piękna. Człowiek przecież został obdarowany nie tylko zmysłowym ciałem ale i wolną wolą, pamięcią i rozumem po to by mógł poznawać i doświadczać Prawdę, Dobro i Piękno. Nie otrzymaliśmy tych darów po to by wybierać pomiędzy prawdą i kłamstwem, dobrem i złem, pięknem i brzydotą. Bardzo często mylimy wolność stwórczą z wolnością absolutną, która panuje wszech i wobec w oświeconym liberalizmem świecie polityki, kultury, religii, itd. Moje poznawanie dobra jest prostą zgodą na dobro w moim życiu/duszy/. Nie mam powodu by zgadzać się na obecność zła w mojej duszy. Prawdę, Dobro i Piękno utożsamiam z Bogiem, który z natury jest prawdziwy, dobry i piękny. Czy „dobra” jest dla mnie zgoda na kłamstwo? Czy coś dobrego dla mnie może być w poznaniu zła? Nie chcę doświadczać zła ani w sobie ani poza sobą. Zło nie ma mojej zgody do ingerencji w moje życie. Wiem, że i tak się pojawi i użyje swojej mocy by wedrzeć się do mojej duszy. Taka agresja zła jest poza moją zgodą? Rozum mój nie pozwala i nie godzi się na wdzieranie się z brudnymi buciorami w moje człowieczeństwo. janusz

    #6 baran katolicki
  7. #4
    Grzegorzu,
    są wartości, za które życie doczesne trzeba dać w ofierze. Jedną z takich pereł jest święta wiara katolicka. Mamy prawo i obowiązek bronić, każdej prawdy naszej wiary przed zakłamanie, rozmyciem, zapomnieniem, czy nawet wykasowaniem. Każda utrata dobra degeneruje mnie w kierunku zła. Kłamstwo i półprawda w mojej duszy to koń trojański i moja klęska. Jakże mam pochwalać brzydotę kosztem piękna? Wiem, że Bóg dopuszcza szatana by mnie policzkował i okradał z człowieczeństwa. Szatan choć ma pozwolenie Stwórcy w niszczenie mojej duszy ale ta wstrętna bestia nie ma mojej zgody na jakąkolwiek ingerencję w moją tożsamość. Nie zgadzam się na grzech w moim życiu i nie ma we mnie najmniejszego pragnienia smakowania diabelskich odchodów. Zrozum mnie dobrze. Wewnętrznie i zewnętrznie nie zgadzam się na jakiekolwiek zło. Tylko Prawda, tylko Dobro, tylko Piękno. To katolickie „sola” wystarczą mi w zupełności.
    janusz

    #7 baran katolicki
  8. „Ten mesjański program nie jest obowiązkowy – dla nikogo. Jest on jednak przedłożony wszystkim jako propozycja życia. Wchodzą w ten program ci, którzy zechcą.”… Ks.Bp

    Właśnie, czy tego chcemy ???!!! – jeśli pojawia się bunt, krytyka czyli niezrozumienie totalne /jak w polityce 😉 /, wtedy zaprzeczamy swojej wierze…
    … jeśli tkwię w grzechu, powielam go, wtedy coś zgrzyta w moim wnętrzu….
    … staram się w przypadku „upadania”, modlić, aktami strzelistymi np.: „Jezusie Chrystusie ulituj się nade mną grzesznikiem”; „Jezu ratuj mnie”; „Boże wybacz”; „Panie Boże, ratuj”…

    #8 niezapominajka
  9. #3
    Januszu,
    Pytasz: „Co złego…?”
    Pytanie retoryczne, bo w nim tkwi odpowiedź.
    Tego typu pytanie, w którym tkwiła odpowiedź, zadał podchwytliwie Ewie szatan:
    „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” Rdz 3,1b
    Jednak nawet szatan nie ukrywał skutków tej odpowiedzi, gdyż oznajmił Ewie:
    „Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».”

    #9 grzegorz
  10. #9
    Grzegorzu,
    przestań zasłaniać się Biblią, w którą dzisiaj mało kto wierzy dosłownie/obiektywnie/. Biblia dla dzisiejszego „chrześcijanina” nie jest obiektywnym źródłem Objawienia. Biblię dzisiaj czyta się prywatnie i wydobywa się z niej tylko taką Prawdę, którą doświadczył/odczuł/ czytelnik/słuchacz/. Zadałem bardzo proste pytanie.”Co złego może być w poznaniu dobra”? Twoja odpowiedź.”Pytanie retoryczne, bo w nim tkwi odpowiedź”. Z mojej strony nie było to pytanie retoryczne lecz jak najbardziej prawdziwe. Co złego jest w poznawaniu dobra? Nie maskuj się Biblią lecz spróbuj stawić czoła rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Zapytaj pospolitego człowieka z tego świata; „co to jest dobro?” Co to jest prawda? Jak wygląda piękno? Zostawmy rzeczywistość wiary dla siebie i zejdźmy na tą ziemię do człowieka zniewolonego immanencją własnej egzystencji.
    Grzegorzu, co to jest Prawda? Co to jest Dobro? Co to jest Piękno?
    janusz

    #10 baran katolicki
  11. #10
    Januszu,
    W dialogu z szatanem Jezus cytował z Pwt :
    „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych»” Mt 4,4
    Nie wiem, czy mało kto, czy dużo kto w to wierzy.
    Ja idę tym tropem. Wiem również, że lepiej trzymać się przykazania miłości a szczególnie miłości nieprzyjaciół, bo wtedy żyję na obraz i podobieństwo Boga. Wtedy decydowanie co jest dla mnie dobre a co złe mogę spokojnie pozostawić Panu Bogu. Taka jest treść zawołania” Jezu ufam Tobie!” Na ile tak ufam, na tyle wszystko co mnie dotyka jest dobre, piękne, prawdziwe.
    O tym też myślę jadąc samochodem do pracy i śpiewając: Oto jest dzień który dał nam Pan.”

    #11 grzegorz
  12. #10
    Januszu,
    Piszesz „Zostawmy rzeczywistość wiary dla siebie i zejdźmy na tą ziemię do człowieka zniewolonego immanencją własnej egzystencji.”
    Tak właśnie! Zejdźmy do człowieka. To samo usłyszałem wczoraj od Franciszka w „Christus vivit”, którą wysłuchałem w audio.
    Co powinienem jeszcze robić z „moją” młodzieżą , aby ich wtajemniczanie było jak najbardziej owocne (owoce Ducha Świętego), co ze mną ma zrobić Duch Święty, abym miał na to pomysły?
    U Ciebie to prosto: nauczyć prawd wiary, dogmatów Kościoła, pokazać co dobre co złe.
    U mnie jest o wiele trudniej…
    Pięknie Papież pisze o potrzebie takiej refleksji, o czasie spokoju i wyciszenia potrzebnym na rozeznanie. Jak to jednak zrobić, kiedy co dzień trzeba walczyć z atakującą nas rzeczywistością?

    #12 grzegorz
  13. #10
    Januszu,
    …co za bzdury pleciesz, od kiedy dla ciebie Biblia
    nie jest żródłem objawienia ???!!!
    …Dlaczego tak uparcie pytasz się , co to jest Prawda, Dobro i Piękno?
    …Czyżbyś nie wiedział, że jest to zawarte w Bogu?
    …ty, taki filozof, powinieneś sam wyłożyć, co to jest Prawda, Dobro i Piękno i nie głosić herezji i blużnierstwa jakim jest zaprzeczanie powagi i znaczenia dla chrześcijan – BIBLII

    #13 niezapominajka
  14. Januszu, pytasz:

    „Co złego jest w poznaniu dobra”
    …nic złego, samo dobro…

    #14 niezapominajka
  15. #12
    Grzegorzu,
    … pytasz „Jak to jednak zrobić, kiedy co dzień trzeba walczyć z atakującą nas rzeczywistością?”
    …odpowiem ci jak to robi moja przyjaciółka i ja staram się zachowywać podobnie,
    …otóż:
    … rozmawiać na argumenty nie wdając się w pyskówkę,
    … pomagać innym gdy jest taka potrzeba, przecież wszystkim nie pomożemy,
    … tam gdzie sieje się i rozlewa zło, mijam , po prostu omijam i nie popieram,np parady lgbt,czy głupota totalnej opozycji
    … niestety trudno mi milczeć, gdy kłócę się z mężem 😉 , jedno z nas ustępuje / na zmianę ;)/ale nie jest żle…
    … zawsze popierać dobro , prawdę i sprawiedliwość…
    … w pracy jest różnie, trzeba uczciwie wypełniać obowiązki jeśli nie są sprzeczne z moją wiarą i poglądami

    #15 niezapominajka
  16. #14
    „Co złego jest w poznaniu dobra”?
    Może to że porusza. I wywala na zewnątrz obnażone, to co /i jak/ jest.
    Rzeczywistości nie zakrzyczymy. Ukrywanie też ma prześwitujące schowki.

    #16 Ka
  17. #13
    niezapominajko,
    miej odwagę jeszcze raz zapoznać się z trzema pierwszymi zdaniami #10. Biblia dla dzisiejszego czytelnika/słuchacza/ nie jest obiektywnym źródłem Objawienia lecz subiektywnym bodźcem/dynamizmem/ dla wewnętrznego doświadczenia. Tak samo jak Boga chcemy doświadczyć osobiście tak też i Biblię pragniemy poczuć we własnym życiu. Taka subiektywna konfrontacja z konkretną rzeczywistością czytelnika nie prowadzi do odkrycia Prawdy obiektywnej. Dlaczego się burzysz i posądzasz mnie bzdurą herezję i bluźnierstwo? Jesteśmy w przestrzeni publicznej gdzie powinniśmy „rozmawiać na argumenty i nie wdawać się w pyskówkę”. Dla mnie Pismo święte jest jednym ze źródeł Objawienia obok świętej Tradycji i należącego do niej Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Prywatnie/subiektywnie/ czytam inne książki zaś Pismo święte jest odkrywaniem obiektywnego Objawienia.
    janusz

    #17 baran katolicki
  18. #12
    Grzegorzu,
    właściwie to o to chodzi, by młodego nauczyć prawd wiary/dogmatów/ a później wprowadzić go w samodzielne życie z świętej Wiary Kościoła. Jest podobnie jak z nauką jazdy samochodem. Najpierw zapoznanie młodego z obiektywnymi zasadami i przepisami ruchu drogowego/społecznego/. Później stopniowa nauka jazdy polegająca na towarzyszeniu kursantowi/katechumenowi/ na drogach wspólnotowego ładu i porządku. Nauka bezpiecznego życia jest celem naszej wiary. Radzę nie wnikać w subiektywne uczucia swoich uczniów lecz skupić się na tym co obiektywne w wierze.
    janusz

    #18 baran katolicki
  19. Januszu,
    ” Biblia dla dzisiejszego „chrześcijanina” nie jest obiektywnym źródłem Objawienia. Biblię dzisiaj czyta się prywatnie i wydobywa się z niej tylko taką Prawdę, którą doświadczył/odczuł/ czytelnik/słuchacz/”… czytam twój wpis
    ….
    …tymczasem Słowo Boże jest i Objawieniem obiektywnym- fakty, i Objawieniem dla nas słuchających, do naszego życia subiektywnego …
    … mamy ten zaszczyt dany od samej Trójcy Świętej
    by rozumieć Słowo w odniesieniu do swojego życia i to / pisze po raz drugi / jest subiektywne właśnie

    … „chrześcijanin” napisany przez ciebie w cudzysłowiu, jest zaprzeczeniem prawdziwego chrześcijanina , który ma słabości niestety , ale powstaje i stara się nie grzeszyć a odbiór Słowa Bożego, to jw.,
    …jeżeli pisałam o jakiejś twojej herezji, to też
    mam takie odczucie… przepraszam i bez urazy 🙂

    #19 niezapominajka
  20. A Ks Biskup nie wdaje sie już w dyskusje z Januszem.

    /wciaż pamietam jak Ks Biskup kiedyś napisał – czasem Pan Bog stawia na naszej drodze ludzi pokręconych aby nam przez nich też coś powiedzieć/

    Podziwiam Ksiedza za cierpliwość

    Bierzmy przykład

    #20 czytajaca
  21. #19
    niezapominajko,
    …”rozumieć Słowo w odniesieniu do swojego życia…”. Czyż nie jest to prywata Pismem świętym? Czy możesz coś więcej napisać na ten temat. Wiem jak to działa na DN. Sam wiele lat tak doświadczałem Pismo święte właśnie przez odnoszenie Słowa do konkretnych faktów z mojego życia. Sam byłem interpretatorem Słowa Bożego. Rozumiałem Słowo Boże tak jak Je doświadczałem. Powiem tak, nie ma Prawdy subiektywnej, jest tylko Prawda obiektywna. Obiektywizm Prawdy jest jej istotą. Subiektywne może być poznanie Prawdy ale nigdy sama Prawda. Podobnie jest z Dobrem. Dobro subiektywne nie istnieje. Piękno również jest jednakie dla każdego stworzenia. Biblia w dzisiejszych czasach jest mocno sprywatyzowana/sprotestantyzowana/ do osobistego doświadczenia. Tylko, że to osobiste doświadczenie nie jest autentyczną wykładnią Słowa Bożego. Bez świętej Wiary Kościoła Biblia nie może być obiektywnym źródłem Objawienia. Dzielenie się własnym doświadczenie Słowa Bożego wynika z uczucia religijnego a nie z wiary dojrzałej.
    janusz

    #21 baran katolicki
  22. #21
    Januszu,
    moze Wyciagli sie troche I poluchaj:
    „BÓG NIE ZAMILKŁ DZISIAJ

    1. W jaki sposób Bóg przemawia do nas dzisiaj?

    Pomimo danego w pełni w Chrystusie objawienia Bóg z wielu powodów nie przestaje mówić do nas. Sposób przemawiania Boga może przyjąć bardzo różne formy mówienia za pośrednictwem stworzeń oraz oddziaływania wprost na umysł i ducha ludzkiego. Rozważmy dokładniej zasygnalizowane zagadnienia.

    A. POMIMO DANEGO OBJAWIENIA BÓG MÓWI NADAL

    a) Bóg nigdy nie zamilknie

    Bóg dał się nam poznać przez swoje objawienie, abyśmy mogli na zawsze żyć w miłości z Nim. Objawił się nam przez słowa i czyny w historii zbawienia (por. KO 2). Najpełniej ujawnił się Bóg w Jezusie Chrystusie, prawdziwym człowieku i Bogu (por. KO 2). Pomimo danego nam objawienia, nazywanego publicznym, Bóg, Dobry Ojciec, nie przestał do nas mówić i chce zawsze, przez całą wieczność rozmawiać ze swoimi dziećmi.”

    #22 Jurek
  23. #21
    Januszu,
    moze wycisz sie troche I posluchaj:

    #23 Jurek
  24. „W komunikowaniu się z innymi nie jest istotny sposób, jakim się posługujemy. Najważniejsze jest to, by dzięki stosowanemu środkowi mogła być wiernie przekazana myśl, prawda, uczucie, pragnienia itp.

    Sposoby przemawiania Boga do człowieka są bogatsze niż środki ludzkie. Jako istota duchowa i wszechmocna Bóg dysponuje ogromną ilością środków, dzięki którym może mówić, czyli przekazywać prawdę, swoją wolę, swoje pragnienia, swoje plany dotyczące człowieka. Bóg nie ma ust, aby mówić jak człowiek. Nie jest to jednak konieczne, by przekazywać to, co chce nam powiedzieć.

    Bóg – w przeciwieństwie do człowieka – potrafi mówić wprost do ludzkiego ducha, często jednak korzysta z pomocy swoich stworzeń: kosmosu, ludzi, aniołów i świętych.

    Jedne ze sposobów mówienia Bożego wydają się nam bardzo zwyczajne, gdyż jesteśmy do nich przyzwyczajeni, inne zaś – nadzwyczajne, ze względu na ich rzadkość występowania lub z powodu naszego racjonalizmu.

    Zastanówmy się nad różnymi sposobami ustawicznego – zwykłego i nieraz nadzwyczajnego – przemawiania Boga do nas. Rozważymy najpierw mówienie Boga za pośrednictwem stworzeń, a potem – bezpośrednie, przez oddziaływanie wprost na ducha ludzkiego.”

    #24 Jurek
  25. Jurku,
    czy możesz podać źródło, z którego treść cytujesz?

    #25 niezapominajka
  26. #21
    Januszu,
    …pozwolisz, że się z tobą nie zgodzę- bez tłumaczenia już…
    … Czytaj, co zacytował Jurek 🙂

    #26 niezapominajka
  27. #21
    Basiu,
    tu nie chodzi o zgadzanie się ze mną, o popieranie mnie, o słuchanie mnie, o moje racje, itd. Jestem zwykłym/prostym/ człowiekiem, który otrzymał ten cudny „dynamit” wiary. Z Łaski Bożej rozsadza nie tylko moje życie/bycie/ ale i pobudza ze snu wszystko wokół siebie. Moja obecność tu na blogu u Księdza Biskupa jest moim chlebem powszednim. Taki też jestem w realu. Jestem niejako „żywym dynamitem”, który porusza w ruch to co stanęło w miejscu a powinno się kręcić wokół Stwórcy. Proszę nie dziwić się i nie gorszyć mną bo jestem tylko na miarę Łaski a nie sam z siebie. Przyjdzie czas i zabraknie mnie wśród was.
    janusz

    #27 baran katolicki
  28. #20
    Coś w tym jest. Dziś niestety poraz kolejny dałem się sprowokować i wdałem się w dyskusję na temat wiary. Chyba niepotrzebnie. Mam podejrzenia, że to owoc pracy niektórych księży, z którymi o ile dobrze pamiętam i ks.Biskup w diecezji siedleckiej miał problem. Trudna sprawa. Pozostaje modlitwa. Więcej się nie dam.

    #28 Jurek 2
  29. #27
    Janusz
    Rozumiem, że twój post jest skierowany do niezapominajki?
    Ja nie brałam udziału w dyskusji.

    #29 basa
  30. #29
    Basiu,
    nie wierzę, że „niezapominajka” nie jest Tobą.
    Spójrz na wpis #28 Jurek 2. Kto to taki? Czy to jest to Jurek z #22, #23, #24 ?
    janusz

    #30 baran katolicki
  31. # 30
    Janusz
    A więc nie znasz ani mnie, ani niezapominajki, skoro nie potrafisz nas odróżnić. 🙂
    Moim zdaniem Jurek 2 to inna osoba niż Jurek. 🙂

    #31 basa
  32. #30
    Nie jestem Jurkiem z #22 #23 #24.
    Udowodnić tego nie jestem w stanie. Czasami tu zaglądam i czytam. Komentować nie chcę, bo mój rozum nie ogarnia niektórych wpisów. Moja wiara jest czasami trudna.
    Ale, żeby tak skomplikowanie ją opisywać ?
    Dobrze, że Jezus przyszedł i do prostych ludzi.
    No i jednak trochę skomentowałem.
    Pozdrawiam

    #32 Jurek 2
  33. #25 niezapominajka
    Podaję link do cytatów Jurka http://www.teologia.pl/m_k/zag01i.htm

    #33 Mirosława
  34. #21
    Januszu,
    Aby nie zabrnąć w jakieś subiektywne imaginacje religijne – służy do tego wspólnota.
    Czy to DN, czy Kółko Różańcowe, Domowy Kościół, Odnowa w Duchu Świętym, Krąg Liturgiczy itd.
    Jeśli jest dobrze prowadzona, wtedy nasze subiektywne doświadczenia kierowane są przez Ducha Świętego, służą nam i innym. 🙂

    #34 grzegorz
  35. #32
    Jurek 2
    Niczego nie musisz udowadniać. 🙂
    Dla mnie twoje posty są wystarczająco różne, aby rozpoznać za nimi zupełnie inną osobę.

    #35 basa
  36. Dla odprężenia
    Przeczytałam :
    „Dalajlama: Jeśli moją następczynią będzie kobieta, powinna być atrakcyjna”
    Dowcipny, prawda? No i z poczuciem humoru.
    Lubię takich.

    #36 Ka
  37. #37 Jurek

Dodaj Komentarz






css.php