Przygotowując się do przeżywania jutrzejszej Niedzieli (3 w roku) zwróciłem uwagę na zestawienie pytań retorycznych, które Apostoł stawia Koryntianom w związku z zaistniałymi wśród nich podziałami. «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa» (1Kor 1,12).

Wobec tego stawia te pytania:

  • Czyż Chrystus jest podzielony?
  • Czyż Paweł został za was ukrzyżowany?
  • Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? (1Kor 1,13)

Te trzy rzeczywistość, jakie Paweł przywołuje, mianowicie: podziały, ukrzyżowanie i chrzest są ze sobą związane. Są jednak związane w bardzo swoisty sposób. Możne je zestawię w takie oto twierdzenie:

Możliwe jest trwanie w jedności bez podziałów. Jest to możliwe, dlatego że Chrystus został ukrzyżowany i dlatego, że wy przyjęliście chrzest.

Podziały rodzą się z tego, że każdy szuka swego. Ma swoje odniesienie, dzięki któremu jest ważny i odkrywa swoją tożsamość, poczucie godności itp. Stąd podziały i brak jedności.

Trzeba więc prawd o ukrzyżowaniu, aby te podziały straciły na znaczeniu. Straciły rację bytu. Trzeba wszczepienia w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Chrystusa, czyli trzeba Chrztu konkretnych osób, aby ta prawda Jezusa Chrystusa mogła znaleźć zastosowanie w społeczności.

Na koniec – w nawiązaniu do tytułu, jaki dałem dla tego wpisu – można to tak podsumować:

Nie podzielony, bo ukrzyżowany; bo ochrzczony.

Myślimy o Kościele, o wspólnocie, o wszystkich relacjach, jakie są między ochrzczonymi.

Jak to wygląda w praktyce? To zależy także od tego, jak ja przeżywam mój chrzest. Bo Chrystus został ukrzyżowany i zmartwychwstał. Jest to nieodwołalna prawda. Czy ona się staje to i teraz, to zależy od nas ochrzczonych; to zależy także ode mnie. Jeśli jako ochrzczony rozumiem i akceptuję powołanie do jedności (uznaję jedność za ważną), to muszę godzić się też na jakieś krzyżowanie siebie, moich koncepcji, moich planów, mojego spoglądania na innych tylko przez własny pryzmat itp.

Jest to szczególnie ważne ze względu na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Sługa Pański (2 Ndz A – 170115)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Dzisiaj słowo sługa nie znajduje często miejsca w naszej mowie. Po prostu omijamy je. Niemniej jednak korzystamy z posług wykonywanych przez ludzi. Zazwyczaj nazywamy ich w używanym przez nas języku wszelkiego rodzaju terminami zastępczymi.

Kiedy jednak korzystamy z posługi drugiego człowieka postawionego dla wykonywania określonych zadań, jesteśmy zadowoleni, gdy on dobrze wykona swoją pracę a my z tej posługi jesteśmy zadowoleni.

Tak korzystamy z posługi sprzedawcy, lekarza, tego, kto obsługuje stację benzynową czy prowadzi zakład usługowy taki jak fryzjerstwo czy krawiectwo. Oczekujemy też słusznie, aby wybrani przez nas delegaci do obsługi spraw państwowych i narodowych też dobrze wykonywali swoje zadania jako posłowie, zarządcy w różnych wymiarach władzy. Każda służba ma swoje zadanie i jest niejako uzasadniona przez potrzeby zadań, jakie przed nią są stawiane.

W dzisiejszej liturgii jest mowa o Słudze Pańskim (Słudze Jahwe). Czytany dziś w liturgii fragment Drugiej Pieśni o Słudze Jahwe wskazuje na jeden z istotnych momentów tej posługi (Iz 49,3-6). Precyzuje to zadanie czytana Ewangelia, która wyraża bezpośrednie wskazanie na zadanie tego Sługi Pańskiego. Usłyszeliśmy bowiem, jak Jan Chrzciciel wskazując na Jezusa powiedział: Oto Baranek Boży, który gładzi (bierze na siebie) grzech świata.

Wśród różnych posług, jakie są potrzebne człowiekowi i całej ludzkości oto jawi się ta szczególna. Jest nią „zajęcie” się tym, co stanowi grzech świata. Zajęcie się tym, co człowiek wyprodukował i co stale produkuje przez swój grzech. Skutkiem grzechu jest to, że człowiek idąc za swoim poznanie dobra i zła, traci wspólnotę i jedność z drugim człowiekiem. Następuje prędzej czy później jakiś „konflikt interesu”. Dlatego ludzkość potrzebowała Sługi, który by tę niepoprawność i źródło wszystkich konfliktów uprzątnął. Nie było możliwe, aby to odłożył gdzieś na bok, do jakiegoś składowiska czy śmietnika. Wobec tego wziął to na siebie.

Przyjął hańbę, odrzucenie, wzgardę, krzyż i śmierć.

Wielu oczekiwało i oczekuje innego Sługi, innego Mesjasza. Takiego, który porządkowałby świat i okoliczności według upodobania każdego, kto się wypowiada i wychodzi na pierwszy plan. Każdego kto ma władzę, środki, media, pieniądze itp.

On jednak jako Sługa wszystkich, podjął sią niesienia tego wszystkiego, co Jego bracia, my ludzi odrzucają. Przepełniony Duchem Świętym jedna nas przez to, że nas wzywa i nas uzdalnia do tego, abyśmy też brali na siebie skutki grzechu. Abyśmy przebaczali, wchodzili w jedność z bliźnimi nawet za cenę pewnej straty osobistej czy poniesienia krzywdy i niesprawiedliwości. Abyśmy przepełnieni Jego synowskim Duchem potrafili też być sługami bliźnich w imię i mocą Boga Ojca.

Świat ma dziś zbyt wielu „panów” (takich, którzy chcą być panami) a brak albo przynajmniej niedostatek prawdziwych sług.

Dzisiejsza liturgia wzywa nas. Dzisiejsza liturgia daje nam propozycję i obietnicę prawdziwego wypełnienia się naszego życia jako dzieci Bożych przez uzdolnienie do służenia.

Bp ZbK

Dziś Uroczystość Chrztu Pańskiego. Okazja do refleksji nad prawdą Chrztu w życiu Jezusa i w życiu naszym.

W życiu Jezusa zamyka etap życia ukrytego i stoi u początku publicznej działalności Jezusa. Ukazał się wtedy światu jako Mesjasz namaszczony Duchem Świętym.

Chrzest jest zawsze pewnym progiem, pewnym przełomem. Jest granicą dwóch rzeczywistości czy dwóch sposobów życia.

W większości zostaliśmy ochrzczeni w wieku niemowlęcym. Rodzicie zdecydowali. Ale każdy z nas dorasta – winien dorastać , aby chrzest uczynić swoim. Oznacza to przejście do nowego sposobu patrzenia na życie. Warto dziś stawiać sobie pytania, czy we mnie to dorastanie do prawdy chrztu się dokonało lub czy stale się dokonuje. Dalej: czy trwam w tym przechodzeniu przez bramę / próg  z jednego rodzaju mentalności do innego. Z tej światowej do ewangelijnej. Jeśli zaś widzę, że niewiele z tego jest w moim życiu, to warto zastanowię cię nad tym, co robić, abym pełniej rozumiał rolę i znaczenie chrztu w moim życiu

Liturgia Godzin dnia dzisiejszego – Jutrznia – daje nam piękny i bardzo wymowny tekst:

Lecz nie w Jordanie szukamy obmycia,
ale w krynicy paschalnej kąpieli,
Bo w niej zawarta jest moc odkupienia,
Przez Krew Jezusa.  

 

Chrzest Jezusa odbył się jeden raz, ale dzięki temu otrzymaliśmy klucz do rozwiązywania wszystkich sytuacji grzesznych. Zostajemy ochrzczeni jeden raz, ale tajemnica trwa w nas całe życie. Co najwyżej czasem z niej nie korzystamy. Odkładamy jako coś, co nie pasuje do życia i na co dzień nie służy. A szkoda. Wielka szkoda.

Jeśli przywołamy w nasz świadomości Chrzest Jezusa i będziemy myśleli o fakcie naszego chrztu, to wówczas może się dziać podobnie, jak wtedy nad Jordanem:

  • Otwarło się niebo – będziemy inaczej widzieć wszystko co jest w nas i wokół nas
  • Jezus ujrzał Ducha Bożego zstępującego na Niego. Możemy mieć doświadczenie mocy i światła Ducha Świętego i pozwolić się Jemu prowadzić.
  • Jezus usłyszał głos Ojca: Ten jest mój Syn umiłowany, w który mam upodobanie. Ten głos Boga odnosi się także do każdego kto usłyszał Ewangelię. Potencjalnie jest głosem, który chce dotrzeć do wszystkich. Ważne jest, by ci, którzy go usłyszą uwierzyli i poczuli się umiłowanymi dziećmi Boga.

Jezus otrzymał to dla nas i przyjął to wszystko w naszym imieniu. On nam podaje to, kiedy otrzymujemy chrzest, albo kiedy wracamy w naszej świadomości i w naszym życiu do chrztu.

Pozdrawiam ochrzczonych świadomych tego daru i tych, którzy ten dar mają do odkrycia

Bp ZbK

Objawienie Pańskie (170106)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Dziś przed nami piękny obraz przybycia mędrców, króli i władców narodów z darami. Przybyli z darami, by pokłonić się Panu. Uznali bowiem w Nim Mądrość i Światłość. Prowadziła ich Gwiazda!

Przedziwna to Mądrość, która objawiła się w odrzuconym przez społeczność Dziecięciu. Później prześladowanym i ukrzyżowanym Mesjaszu.

Uznanie tej Mądrości przez Mędrców ze Wschodu a później przez tych, którzy uwierzyli w prawdę o Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, stanowi przewrót w relacjach międzyludzkich i kształtowaniu życia społecznego.

Gest pokłonu czyli uniżenia koronowanych głów przed Dziecięciem i przed prawdą o Ukrzyżowanym otwiera przed ludźmi nowy sposób postrzegania życia w stosunku do tego, co zazwyczaj zdaje się dominować w życiu społecznym. Naturalnie nie wszyscy to uznają to, co zostało objawione. Znajdzie się zawsze jakiś Herod, jakiś Judasz, Kajfasz, Piłat. Może trzeba też powiedzieć, że w każdym z nas może się znaleźć coś z tego, co było w tych wymienionych osobach. Jako wierzący, nawet jeśli odkrywamy coś z tego “niechlubnego”, co zostało wyżej wspomniane, to wiemy właśnie dzięki wierze i uległości, że moc Chrystusa zarówno jako Dziecięcia jak i Ukrzyżowanego, zawsze jest ukierunkowana na zwycięstwo. Zależy od każdego z nas, czy to właśnie we mnie dokona się to zwycięstwo.

Każdy z nas wierzących potrzebuje światła Objawienia i odkrywania siebie w tym świetle. Uznania potrzeby i możliwości stałego nawracania się wobec Prawdy Mesjasza. Trzeba abyśmy byli gotowi pozwalać się „pozbawiać” czy wyzwalać z tego wszystkiego, czym są tylko nasze oczekiwania, projekcje, plan itp. Trzeba, byśmy uczyli się, że potrzebne jest każdemu z nas wyzwalanie (się) z postaw Heroda i podobnych jemu. Byśmy nie trzymali się kurczowo swojej pozycji Heroda (choćby w najmniejszym wydaniu).

Trzeba nam postaw podobnych do Mędrców, którzy przyszli, by pokłonić się Mesjaszowi, jako temu, od którego pochodzi światło i moc życia. Potrzebujemy pokory, by odkrywać i przyjmować prawdę, że przychodzące do nas światło Objawienia jest tak bardzo inne od naszych wyobrażeń i oczekiwań.

Wobec tej prawdy Objawienia mogą się rodzić dwa typy postaw. Z jednej strony to może nas zaskakiwać i przenikać strachem  – jak Heroda, jakoby Bóg chciał zawładnąć dla siebie naszym życiem i nas sobie podporządkować wbrew naszej woli. W konsekwencji to będzie prowadzić do błędnych, niesprawiedliwych i okrutnych decyzji, mających swe źródło w nasze woli “obrony” siebie przed Bogiem. Z drugiej strony możemy to trudne Objawienie rozumieć jako dawaną nam szansą na uznanie Bożej prawdy w naszym życiu. To Objawienie chce we wszystkim uprzedzać nasze działanie, byśmy umieli korzystać z łaski nowego pojmowania życia pod władzą Boga, jako stworzeni na Jego obraz i podobieństwo i jako Dzieci Boże w Chrystusie Jezusie.

Bp ZbK

Dzisiaj, 4 stycznia odbyło się w domu biskupim spotkanie Rady Katolików Świeciech przy Biskupie Legnickiem z przedstawicielami Parlamentarzystów z naszego terenu.

Rozmawialiśmy o sprawach, które są oznakami pewnego kryzysu w naszej społeczności. Rozmawialiśmy o tym, co w jakiś sposób zmierza do powodowania paraliżu normalnej pracy na rzecz dobra społeczności. Trzeba mieć świadomość, że sprawa jest złożona. Ujmując jednak wszystko W sposób krótki i zapewne trochę uproszczony, trzeba powiedzieć, że powodem wielu ataków jest poczucie zagrożenia utraty dotychczasowej pozycji i sytuacji związanych ze sprawowaniem władzy. Jak to widać, w dużej mierze ukierunkowanej na „zachowawczość” tego stanu, jak to było. Jest to skutkiem zmiany, jaka dokonała się po ostatnich wyborach..

Naturalnie trzeba we wszystkim zachować wiele spokoju i trzymać linię prawdy oraz dobra większości społeczności a nie tylko pewnej grupy (elit) uprzywilejowanych z różnych powodów.

Z punktu widzenia chrześcijańskiego trzeba na to spoglądać jako na znak i przejaw kryzysu chrześcijańskich postaw. Nie ulega bowiem wątpliwości, że większość osób „zaangażowanych” we wspomniane wydarzenia, to osoby ochrzczone. Powstaje więc pytanie, co wynika z tego faktu, że takimi są. Co wnosi w dzisiejsze społeczeństwo fakt bycia ochrzczonym? Czego są świadomi ochrzczeni, którzy angażują się w różne akcje? Dalej, co można i trzeba robić, żeby były promowane autentyczne postawy, a takich sytuacji, jak wspominane, było jak najmniej?

Te pytania są uzasadnione z tej racji, że zasadniczo uważa się Polskę za kraj chrześcijański. To jest w dużej mierze prawdą. Jednak wydarzenia, o których mówimy, wskazują także na inny wymiar czy inny wydźwięk rzeczywistość społecznej. Odpowiedź jest jedna. Trzeba zatroszczyć się o formację ewangelijną tych, którzy są ochrzczeni i chcą żyć zgodnie z tym, co chrzest oznacza. Z drugiej strony nie można narzucać chrześcijańskich prawideł życiowych tym, którzy wyznają inny światopogląd i inne przekonania. Chrześcijanie są powołani do tego, by dawać świadectwo postaw wynikających z żywej wiary.

Trzeba nam wszystkim dorastania do prawdy i uczciwości. Jest to zapewne długi proces. Wymaga od nas wszystkich postaw prawdy i uczciwości oraz zwykłego ludzkiego poszanowania drugiego człowieka.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Poruszyło nas i boleśnie dotknęło to, co wydarzyło się w Jeleniej Górze na kilka chwil przed upływem starego i rozpoczęciem Nowego Roku. W wypadku zginęły dwie osoby. Można powiedzieć: niewinnie i przypadkowo. To wydarzenie nie może zostawić nas obojętnych, niezależnie od tego kim jesteśmy i jak na to spoglądamy. Musi ono pobudzać nas do głębokiej refleksji nad kształtowaniem poczucia odpowiedzialności za nasze czyny a z drugiej strony otwierać nasze oczy na fakt kruchości naszego życia i prawdę o nieprzewidywalności tego, co w każdej chwili z nami może się wydarzyć.

Jest to też okazja, abyśmy jako wierzący odnawiali w naszym sercu oddanie się i zaufanie Bogu w każdej chwili i na każdą sytuację. Nie możemy dać się oderwać od nadziei i wiary, że Pan Bóg nas w tym wszystkim prowadzi nawet jeśli musimy przechodzić przez bolesne doświadczenia.

Prezydent Miasta i Rada Miasta zamówili Mszę św. w Parafii św. Erazma i Pankracego (godz. 18:00, 2 stycznia) . Jest to wymowny gest. Niechaj stanie się okazją do szczerej modlitwy za zmarłe Osoby i umocnienie więzi między mieszkańcami.

W związku z tą uroczystością na ręce Księdza Proboszcza, ks. Bogdana Żygadło skierowałem list, którym zapewniam o pamięci i modlitwie:

Legnica, 1 stycznia 2017 roku

Drogi Księże Bogdanie!

Na ręce Księdza Proboszcza przesyłam wyrazy współczucia dla Rodzin i całej jeleniogórskiej społeczności z Panem Prezydentem na czele z powodu tragicznego wydarzenie, w którym zginęły Maria Oziemska i Sara Haławin.

W modlitwie proszę o dar życia wiecznego dla Marii i Sary. Proszę też Pana Boga, aby wszystkim, których dotknęły skutki tego tragicznego wypadku, dał moc i światło w przeżywaniu bolesnej straty bliskich osób. Niechaj Pan Bóg da też właściwe pojmowanie tego bolesnego wydarzenia wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób będą zajmować się jego skutkami.

Wszystkim, którzy boleśnie przeżywają to wydarzenie z serca błogosławię.

Niechaj modlitwa nas jednoczy we współczuciu tym, którzy cierpią, i umacnia nas w dobrym oraz w gotowości kształtowania wzajemnych relacji w prawdzie i odpowiedzialności.

Bp ZbK

Życzenia noworoczne (170101)

by bp Zbigniew Kiernikowski

W ten noworoczny dzień słyszymy zazwyczaj, jak mówią do nas i bardzo często my sami też tak mówimy do najbliższych:

Czego Ci życzyć!? Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Wszelkiej pomyślności. Niech omijają Ciebie wszelkie troski, niech Cię spotykają tylko dobre rzeczy itp. Nie znaczy to, że to są złe życzenia. Pozostają one jednak na płaszczyźnie tylko ludzkiej wizji życia. Prawda, że tego wszystkiego potrzebujemy. Potrzebujemy jednak jeszcze czegoś innego.

Jako chrześcijanie wiemy bowiem , że o co innego chodzi. W czym innym zasadza się nasze szczęście. Zdrowie i życie przemijają. Troski nie zawsze omijają a nasza pomyślność niejednokrotnie jest zwodnicza.

Dlatego składamy życzenia, abyśmy – niezależnie od zdrowia i długości tego życia, niezależnie od natłoku trosk i braku pomyślności – mieli świadomość odniesienia całego naszego życia w wszystkich jego przejawach: sukcesach i niepowodzeniach, do jedynego Pana, który kieruje całym naszym życiem i napełnia je szczęściem i błogosławieństwem. Wtedy nie musimy zabiegać o to, aby nas omijały troski i nie musimy robić nie wiadomo jakich wysiłków, by wszystko było dla nas pomyślne według naszych oczekiwań. Może być inaczej i też dobrze, a nawet bardzo dobrze.

Sięgnijmy więc do najprawdziwszego najbardziej przemawiającego przesłania. Nie są to już tylko życzenia, ale jest to obwieszczenie prawdy, która jest inna niż nasze przewidywania i plany; niż nasze oczekiwania i pragnienia. Jest to obietnica i wyzwanie. Jest to drogowskaz życiowy i kosztowanie szczęścia przez wiarę. Jest to owoc przystąpienia do Jezusa

Przytaczam całe obwieszczenie:

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

  • «Szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
  • Szczęśliwi, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
  • Szczęśliwi cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
  • Szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
  • Szczęśliwi miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
  • Szczęśliwi czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
  • Szczęśliwi, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
  • Szczęśliwi, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
  • Szczęśliwi jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.

Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami (Mt 5,1-13).

Dajmy się zanurzyć choć trochę w tę prawdę, a spełnią się w nas te szczęśliwości. Niechaj tak będzie! Amen.

Bp ZbK

Jako pierwsze święto w Oktawie Bożego Narodzenia obchodzimy święto męczennika diakona Szczepana. Jest w tym zarówno oddanie racji i prawdy historycznej oraz wielka mądrość Kościoła . Narodzenie Boga wśród ludzi i dla zbawienia człowieka, który zgrzeszył musiało prowadzić do doświadczenia śmieci w ciele. Taka jest bowiem konsekwencja grzechu. W raju człowiek usłyszał: jeśli spożyjesz owoc z drzewa poznania dobra i zła, niechybnie umrzesz.

Wcielenie Syna bożego, odwiecznego Słowa Boga, Boga prawdy, który przeszedł odkryć prawdę przed człowiekiem, musiało prowadzić do doświadczenia śmierci. Tak musiało się stać, gdyś to jest jedyna droga wyprowadzenia człowieka z jego zagubienia się w sobie, czyli z jego zwrócenia się ku sobie (poznanie dobra i zła). Po prostu „stary człowiek” czyli człowiek żyjący w logice grzechu, musi umrzeć.

To stało się w Jezusie i to jest owocem dzieła Jezusa w człowieku. Męczeńskie świadectwo diakona Szczepana jest więc logiczną konsekwencją wiary w Jezusa Chrystusa. Po prostu nie może być inaczej. Chociaż formy i sposoby tego męczeństwa – świadectwa mogą być różne.

Chrześcijaństwo jest realizmem obecności Boga w życiu człowieka, które wyprowadza z jakikolwiek kompromisów i jest jednoznacznym świadectwem właściwego spojrzenia na życie. Z jednej strony, dystansu do swego życia (wolności od koncepcji zachowawczej) a z drugiej strony umocnienia i zakorzenienia w nowym życiu, które jest stałym odkrywaniem daru życia.

W oczach świata chrześcijanie to przedziwni ludzi. Poznali w Jezusie nową koncepcję życia, która leczy wszelkie zwichnięcia wynikające z grzechu. Tak leczy ludzi, tak leczy ich wnętrze, że mogą stanowić jedność. Mogą kochać nieprzyjaciół i modlić się za prześladowców.  Tacy chrześcijanie to znak obecności Boga. To prowokacja i otwieranie oczu na dar Boży – większy niż jakakolwiek koncepcja zmierzająca do zachowania tego życia.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Wszystko przez Nie się stało. Wszystko w Nim i przez Nie utrzymywało i utrzymuje swój porządek egzystencjalny i harmonię (zob. Kol 1,15-17). Stworzenie jest tym samy ograniczone przez to Słowo. Z drugiej strony właśnie dzięki temu ograniczeniu, zachowuje swoją tożsamość i wolność zależną tylko od Stwórcy. Jest to wolność stworzenia żyjącego według zamysłu i prawideł Stwórcy.

Jednakże rozumne i wolne stworzenie, jakim jest człowiek, poszło za innym słowem. Za propozycją bycia w niezależności od Stwórcy. I stało się. Zobaczyli swoją nagość, swoją bezsilności, swoją ograniczoność, która już nie miała odniesienia do Nieograniczonego. Ukryli się. Przestraszyli sią. Każdy musi się bronić przed drugim przed innym. Doświadcza braku a właściwe skończoności swego życia. Ma jedno życie i musi go bronić dla siebie. Stąd wszystko to, co niszczy relacje z drugim, niszczy społeczność, rujnuje jedność i komunię.

Bóg Stwórca człowieka upomina się jednak o swój obraz. Upomina się o człowieka.

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał do swoich wybranych – przez proroków, przez wydarzenia.

W ostatecznym czasie przemówił przez Syna. Odblask swej chwały i odbicie swej istoty.

Ci, do których przyszedł, odrzucili Go. On jednak, mimo, że odrzucony stale przemawia. Przemawia przez swoje przebaczenie i łaskę.

To jest ostateczne Słowo Boga.

W tym Słowie człowiek może odnaleźć na nowo straconą tożsamość.

Oznacza to stałe nawracanie się przez słuchanie Słowa.

Na początku było Słow. To Słowo stoi zawsze u każdego początku.

Niech ta prawda umacnia naszą wiarę. Niech będzie owocem nadziei zapewnionej i złożonej dla nas w niebie. Niech nas uzdalnia do poznawania i przeżywania miłości.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Narodzenie Jezusa i nasze (161224)

by bp Zbigniew Kiernikowski

 

Dzielę się kilkoma myślami płynącymi z rozważania tajemnicy Narodzenia Pańskiego

Odwieczne Słowo Boga Ojca rodzi się w śmiertelnym ciele człowieka.

Żyjący odwiecznie i bez początku rodzi się jako śmiertelny, by swoim blaskiem oświecić nasz ziemski kres i otworzyć wieczność.

My rodzimy się w śmiertelności i robimy wszystko by żyć – i to zazwyczaj jak najdłużej, jak najlepiej, najkorzystniej dla nas i najwygodniej itp.

On rodzi się by umrzeć i by pomagać nam umierać przez branie krzyża i ciężaru ludzkiego śmiertelnego życia, aby z Nim i w Nim otrzymać życie nieśmiertelne. .

Jak najserdeczniejsze życzenia, byśmy umieli skorzystać z daru tych przedziwnych Narodzin. Na ile bowiem wchodzimy w tę Tajemnicę, rozwiązuje się w naszym życiu wiele problemów, trudności, nieporozumień itp., jakie rodzą się w nas i z nas, gdy zbyt mocno tkwimy tylko w naszym życiu i nie mamy perspektywy tego Życia, które pochodzi z tajemnicy Narodzin Boga jako człowieka i tajemnicy Jego Śmierci otwierającej Nieśmiertelność.

Widzimy w naszym najbliższym otoczeniu i na różnych płaszczyznach życia naszych społeczności, jak wiele jest nieporozumień i napięć a nawet zmagań i agresji. Dzieje się tak z powodu absolutyzowania przez nas swego życia, swoich racji i poglądów.

Z tego zamętu ratować może nas Ten, kto ma moc tak się rodzić i tak żyć, by także umieć umierać; rezygnować ze swojej woli, by objawiała się Wola Ojca; by dokonywała się jedność, która jest znakiem obecności Boga.

Niechaj te Święta staną się okazją do pełnego przeżywania wszystkiego, co jest w nas i między nami śmiertelnymi i wezwanymi do nieśmiertelnego życia.

Bóg się rodzi, moc truchleje …

Błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego!

Bp ZbK

« Poprzednia stronaNastępna strona »

css.php