Wtorek III Tyg Wlknoc (180417)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Czytamy dzisiaj w liturgii fragment Dziejów Apostolskich. Przedstawia męczeństwo diakona św. Szczepana. WE sposób dobitny przedstawił przełożonym ludu historię zbawienia przygotowaną w wydarzeniach Starego Testamentu i spełnioną w Jezusie Chrystusie. Nie mogli się oprzeć wymowie jego świadectwa.

A Szczepan, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa,
stojącego po prawicy Boga. I rzekł: «Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga».

A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem.
Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem.
Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!»

A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie licz im tego grzechu!» Po tych słowach skonał.

Szaweł zaś zgadzał się na zabicie Szczepana

 

Kroplą, która przeważyła było zapewne obwieszczenie, jakie wypowiedział, że widzi uwielbionego Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa stojącego po prawicy Boga. Było to właściwie obwieszczenie Ewangelii: Dobrej Nowiny, że ten Jezus, którego ukrzyżowali, jest Bogiem, który zbawia. Jest Synem Bożym, który wypełnił wszystkie obietnice. Oznaczało to, że mieli szansę, ale także swoisty „obowiązek” – jako wyznawcy Boga obietnic – uznać Jezusa jako Pana i Boga, w którym obietnice się spełniły. Oznaczałoby to zmianę perspektywy ich życia. To jednak nie wchodziło w grę.

A więc niesamowita reakcji z ich strony. Krzyk i zatkanie uszu. Atak na świadka i podjęcie kroków, by go zlikwidować. Kamienowanie poza miastem.

Gdy brak właściwych argumentów, pozostaje krzyk, zatkanie uszu, agresja i przemoc. Zlikwidowanie tego, co przeciwne, nawet jeśli to jest obwieszczenie, które może być obwieszczeniem Dobrej Nowiny ukazującej spełnienie tego, czego oczekiwano. Czego sami oczekiwali, ale oczekiwali na swój sposób. W ten sposób sprzeniewierzyli się temu, co było zapowiedziane. Zaparli się tego, do czego zostali powołani jako lud mający być świadkiem wierności Boga, który spełnia obietnice.

Obyśmy nie zatykali sobie uszu na objawianie się obietnic Bożych. Obyśmy nie przekrzykiwali głosu świadków Boga.

Bp ZbK

W Trzecią Niedzielę wielkanocną rozpoczynamy nasze zgromadzenia niedzielę modlitwą, która otwiera przed nami określoną perspektywę życia:

Prosimy o to, aby chrześcijanie –

ciesząc się z odzyskanej godności przybranych dzieci Bożych *
z ufnością oczekiwali chwalebnego dnia zmartwychwstania

Prawda zmartwychwstania Jezusa Chrystusa zmienia całkowicie perspektywę naszego ludzkiego życia. Czyni je oczekiwaniem. Czyni nas ludźmi oczekiwania, a nie tylko działania, naszego ludzkiego działania według naszych planów i oczekiwań.

Oczywiście tym samym nie się neguje wartości i potrzeby naszego działania i zaangażowania w rzeczywistość ziemską. Nie, bo jesteśmy na tej ziemi i to życia zostało złożone w nasze władanie. Prawda o zmartwychwstaniu pomaga nam to życie właściwe ustawić. Pomaga nam w tym, byśmy nie absolutyzowali tej ważnej, ale nie najważniejszej sprawy, jaką jest to życie, szczęście na ziemi, sukcesy itp.

Tę perspektywę otrzymujemy właśnie w obwieszczeniu zmartwychwstania Jezusa i naszego. Nie tylko tego, które nastąpi kiedyś na końcu czasów, ale także już teraz tutaj pośród tego nastego śmiertelnego życia. Pośród tej naszej śmiertelności .

Oprócz naszego działania jest bowiem działanie Pana Boga objawione w Jezusie Chrystusie

Jakie to jest działanie?

Do czego ono zmierza?

Do tego, by dać nam już tutaj na ziemi coś z doświadczenia zmartwychwstania i by już tutaj na ziemi uczynić nas świadkami tej prawdy – o zmartwychwstaniu Jezusa i naszym. By uczynić nas ludźmi otwartymi na życie, które nie zna końca, bo ma moc przechodzenia przez śmierć. Tego sobie życzymy i w tym się wspomagamy oddając się mocy Zmartwychwstałego.

Bp ZbK

Spotkania w Galilei (180414)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Jestem już po spotkaniach w Galilei, ale zachowuję tego wszystkiego pamięć. Było to kolejne doświadczenie w wymiarze ogólnokościelnym. Biskupi z wielu stron świata z bardzo różnymi doświadczeniami. Nie miałem łatwego dostępu do sieci, więc nie pisałem. Teraz piszę już z Warszawy.

Dzisiejszy fragment Ewangelii wprowadza w mowę eucharystyczną Jezusa, jaką wygłosił w Kafarnaum, a która została zapisana przez św. Jana. Jesteśmy w kontekście dwóch cudów, które przybliżają świętowanie Paschy i Eucharystię. Pierwszy to rozmnożenia chleba i nakarmienie tłumu. Jan zaznacza – i to z pewnym akcentem, że zbliżała się Pascha. Tyn samym – m. in. właśnie przez to – jest wyrażony związek i odniesienie do Paschy. Drugi cud, to kroczenie Jezusa po wodach jeziora w kierunku uczniów, którzy odpłynęli od brzegu, by przeprawić się przez Jezioro. Ten moment właśnie w dzisiejszej Ewangelii:

Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się». Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

 

Uczniowi się przestraszyli. Jezus „objawił się im” imieniem Boga: To Ja jestem. Jestem z wami i będę działał z wami itd. itp. Nie bez znaczenia jest wyraźne stwierdzenie św. Jana, że „gdy chcieli Go zabrać do łodzi, łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali”.

Pascha to jest przejście. Przejście, które zmienia i przemienia. Daje doświadczenie przejścia przez lęk i strach. Staje się okazją poznania obecności Pana i wypełnienia wszystkiego, co jest celem człowieka, nawet jeśli człowiek nie zawsze z tego zdaje sobie sprawę i próbuje coś osiągać własnymi siłami – pośród różnych trudności i przeciwności.

Pascha pomaga nam odkrywać prawdę, do jakiego brzegu zmierzamy. Pomaga rozumieć trudności, na jakie napotykamy. Objawia nam prawdę obecności Jezusa i umożliwia znalezienie się na brzegu, który jest celem nasze ziemskiej wędrówki.

Chcieć zabrać Jezusa do swej łudzi to przede wszystkim gotowość na słuchanie Jego Słowa i podporządkowanie naszego życia jego zamysłowi. Zamysłowi, jaki objawia nam od swego Ojca i naszego Ojca.

Bp ZbK

Magdala (180410)

by bp Zbigniew Kiernikowski

Jestem w Ziemi Świętej na konwiwencji Biskupów Drogi Neokatechumenalnej. Jesteśmy w Domus Galilaeae na Górze Błogosławieństw. Dziś po południu byliśmy w Magdala mieście związanym z Marią Magdaleną.

Są tutaj (to znaczy na nowo określonym terenie) prowadzone już przez ponad 10 lat nowe prace wykopaliskowe. Została odkryta dobrze zachowana synagoga z I wieku. To znaczy jej założenie, fundamenty i cały szereg reliktów z tamtego okresu. Odkrycie tej synagogi, która jest z czasów Jezusa jest ważnym potwierdzeniem wielu danych wynikających z Ewangelii.

Celebrowaliśmy Eucharystię w nowej kaplicy pod wezwaniem „Duc in altum” położonej nad samym Jeziorem Galilejski. W miarę, jak to będzie możliwe, będę się dzielił tym, co przeżywamy.

Stąd pozdrawiam Wszystkich Blogowiczów – w szczególności Diecezjan Legnickich i obejmuję modlitwą

Bp ZbK

Dzisiejsza Druga Niedziela Wielkanocna, zwana też od wieków Niedzielą Białą, jest od kilkunastu lat także zwana Niedzielą Miłosierdzia Bożego.

Kończy się Oktawa Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego. Neofici zdejmują białe szaty, które otrzymali w Wigilię Paschalną na znak przyjętego chrztu i rozpoczęcia nowego życia jako wyznawcy Jezusa Chrystusa.

Wspólnota chrześcijańska przeżywa i kontempluje prawdę o jedności będącej owocem Bożego miłosierdzia i przebaczenia – po prostu pojednania.

Słyszymy w czytanym dzisiaj fragmencie Dziejów Apostolskich znamienne przedstawienie życia pierwszych wspólnot chrześcijańskich:

Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli.
Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne.
Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa,
a wielka łaska spoczywała na wszystkich.

Żeby było jedno serce i jeden duch, musi umierać wszystko to, co chce być dla siebie, chce być po swojemu i oddzielnie, chce dominować a nie chce przebaczać. Chce się pokazać a nie ukazuje tajemnicy i prawdy Jezusa

Jezus Chrystus jest Tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo Duch jest prawdą..

Jezus umarł i zmartwychwstał, abyśmy my mogli żyć jako umierający, jako ci, którzy nie boją się stracić, przyjąć upokorzenie. Każde bowiem takie doświadczenie przeżywane w jedności z Ukrzyżowanym Panem jest okazją do spotkania Go jako Zmartwychwstałego

To jest świadczeniem o wierze w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana

To jest budowaniem na kamieniu, który przez budowniczych tego świata został odrzucony, a On w prawdzie, naprawdę stał się kamieniem węgielnym.

Mamy w tym udział.

Możemy to przeżywać w każdej chwili i w każdej sytuacji

Oto jest dzień, który Pan uczynił.

To jest stały Dzień Zmartwychwstania, który Pan czyni dla każdego z nas. Jest On w zasięgi naszej ręki. Potrzebuje naszego, mojego przyzwolenia. Potrzebuje mojego Amen. Niech mi się stanie

Życzę sobie i Wszystkim codziennej Paschy

Bp ZbK

Przełożeni i starsi ludu byli w wielkim zakłopotaniu. Nie mogli zaprzeczyć temu, co stało się oczywiste. Uzdrowieni chromego było faktem. Faktu nie mogli zanegować, dlatego zabronili o tym mówić.

 

Przywołali potem Apostołów zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa.
Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli:
«Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga?
Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy».

Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary,
wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.

Metoda zastraszania jest jedną, która bardzo często bywa stosowana dla przeprowadzenia nieprawdziwych akcji. Czasem jest to przez długi czas skuteczne. Nierzadko prowadzi do jakiegoś wewnętrznego czy zewnętrznego terroru. Zachodzi to na różnych płaszczyznach i w różnych dziedzinach życia.

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że zawsze będą jakieś interesy, w imię których znajdą się ludzie mający władzę i wpływy, aby wpływać na innych, by milczeli, albo mówili inaczej. Znajdą się też zawsze tacy, którzy będą ulegać tej presji.

Na nasze szczęście znajdą się jednak także tacy, którzy jak Piotr przyznają się do prawdy i ją będą wyznawać nie bacząc na konsekwencje, groźby ponoszone straty czy nawet tracenie zdrowia czy wprost życia. To jest martyria uczniów Jezusa. Uczniowie nie są bohaterami, lecz świadkami prawdy, która ich przerasta, ale jednocześnie która ich umacnia w dawaniu świadectwa.

«Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy».

Odpowiedź Piotra nie jest skutkiem jakiegoś zastraszenia czy szantażu. Jest swoistym okrzykiem wolności wynikającej z doświadczenia spotkania z Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym Panem. Co prawda i oni doświadczyli swojej niewiar i mieli wątpliwości. W miarę głoszenia Chrystusa i świadczenia o Nim sami wzrastali w tej wierze i stawali si tymi, którzy nie mogą inaczej. Nie dlatego, że im to ktoś narzucił, lecz dlatego, że poznali Prawdę, która wyzwala. Poznali Moc, która przechodzi przez śmierć. Poznali życie, które powstaje w okolicznościach tracenia i umierania. Z faktu Zmartwychwstania Ukrzyżowanego Pana w kontekście przeciwności a nawet wrogości rodzą się przez pokolenia fakty wiary, przez która Bóg zbawia człowieka dając mu wolność i radości nowego życia.

Bp ZbK

Po uzdrowieniu chromego przedstawiciele Sanhedrynu postawili Apostołom pytanie:

«Czyją mocą albo w czyim imieniu uczyniliście to?»

Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich:
«Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek odzyskał zdrowie,
to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka
– którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy.

On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła.
I nie ma w żadnym innym zbawienia,
gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni».

Wobec faktu uzdrowienia chromego pozostawała kwestia interpretacji tego faktu a w szczególności pytana: jaką mocą to się stało. Piotr z całą otwartości obwieszcza kerygmat odnosząc zaistniały fakt uzdrowienia do wydarzenia Jezusa, czyli ukrzyżowania Go. Mów wprost, że stało się to przez działanie przełożonych ludu – a więc tych, do których mówi i którym obwieszcza zaskakując prawdę. Ta prawda musi być dla nich niewygodna, bo kwestionuje ich poglądy i ich działania.

Nie oskarża ich jednak, lecz przywołując słowa Psalmu wskazuje na Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana jako tego, na którym i w którym wypełniło się Pismo. To On jest kamieniem węgielnym, odrzuconym, który stał się głowicą węgła.

Jest też przesłanie dla nas. Mamy wiele sytuacji, wydarzeń, od których uciekamy czy je wprost odrzucamy. Czasem dzieje się to z konkretnych powodów, z którymi może wiązać się nasza wian. Czasem mogą to być jakby sprawy neutralne.

Niemniej jednak, to my, to każdy z nas stawia się w sytuacji i pozycji decydowania, co mi jest przydatne, co mogą dobrze wykorzystać, a co decyduję się odrzucić.

Fakt zmartwychwstania Jezusa i wiara w tę prawdę stawia mnie wobec pytania: jak powinienem się zachować wobec sytuacji, co do których „mój osobisty rozsądek” (moje szukanie interesu i sukcesu) daje mi sygnał, że coś powinienem odrzucić.

Czy zastanawiam się, że to może być okazją, żeby zmienić zdanie i wejść w bliższą relację z Tym, kto został odrzucony i stał się głowicę węgła.

Jest to pytanie o wiarę i pytanie o prawdę zmartwychwstania, a więc totalnej przemiany i nowości.

Pozdrawiam

Bp ZbK

Dzisiejsza Ewangelia opowiada o jednym ze spotkań uczniów ze Zmartwychwstałym Jezusem. Wobec ich zdziwienia i zagubienia pokazał im ręce i nogi z ranami odniesionymi na krzyżu. Następnie poprosił ich, aby mu dali coś do jedzenia. Wziął i spożywał na ich oczach podaną mu pieczoną rybę. Wreszcie powiedział do nich:

«To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami:
Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach».
Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

I rzekł do nich: «Tak jest napisane:
Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie;
w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom,
począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

Zmartwychwstały Jezus nie dochodzi swojej „krzywdy” z powodu doznanego cierpienia i odrzucenia. Nie czyni tego nawet w odniesieniu najbliższych (uczniów), którzy przecież zapewniali, że będą przy Nim trwać i po których – patrząc po ludzku – mógłby się spodziewać wierności i trwania przy Nim.

On, jako zmartwychwstały ma zupełnie inne spojrzenie na wszystko, czym był dla Niego krzyż. Z pozycji Tego, który doświadczył krzyża i teraz żyje jako zmartwychwstały, obwieszcza jako Dobrą Nowinę prawdę, że to wszystko musiało się stać. Musiało się wypełnić.

Tak bowiem stanowiło Prawo (grzesznik musi umrzeć – chociaż On nie był grzesznikiem, ale wszedł w pozycję grzesznika). To zapowiadali Prorocy ukazując zupełnie zaskakującą perspektywę wydarzeń, jakie miały się wypełnić na Słudze Pańskim, jako tym, który usprawiedliwi wielu i w Jego ranach ludzie znajdą uleczenie. O tym mówiły Psalmy, którymi modlili się przez wieki Izraelici i którymi modlił się też sam Jezus. Tymi Psalmami modlimy się także my dzisiaj, jako wierząc w Tego, w którym wszystko się wypleniło.

Zmartwychwstały Jezus oświecił umysły uczniów – wówczas i oświeca nasze umysły dzisiaj. Czyni to stale, byśmy rozumieli Pisma i rozumieli prawdę, że i w naszym życiu „sprawy” muszą się spełnić zgodnie z Pismem.

Na ile to rozumiemy i przyjmujemy oraz poddajemy tej prawdzie nasze życie, stajemy się świadkami tego przedziwnego wydarzenia, jakim było Jego zmartwychwstanie i jakim stale jest nasze zmartwychwstawanie.

Jesteśmy stale w drodze do coraz to głębszego spotkania ze Zmartwychwstałym. Jego światło i moc pozwala nam lepiej rozumieć wszystko, co musi się stać w naszym życiu i co objawia prawdę, że tylko On jest Panem wszystkiego.

Pozdrawiam

Bp ZbK

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.

Już było po zmartwychwstaniu Jezusa. I uczniowie oddalali się od Jerozolimy, gdzie się dokonało to, czego co oznaczało śmierć i złożenie do grobu Jezusa. To uznali za koniec i dlatego odchodzili mając w sobie, w swoich sercach jakieś rozczarowania czy przynajmniej poczuli się zawiedzeni. Docierały do nich co prawda wiadomości, że kobiety mówiły, że Jezus zmartwychwstał. To jedna nie mieściło się w ich głowach i w ich sercu. Woleli pozostawać przy swojej wersji wydarzeń i utrzymywać, że to już koniec. Nie spełniło się to, czego oczekiwali oni i tylu innych.

Jezus szedł z nimi. Lecz oni nie poznali Go. Oczy ich były przesłonięte. Dosłownie: były „trzymane”, aby Go nie rozpoznali. Możemy sobie stawić pytanie: Co stoi za tym „przesłonięciem” oczu czy tym „trzymaniem ich” (na uwięzi), aby Go nie rozpoznali.

Myślę, że najkrócej ujmując, możemy powiedzieć, że zmartwychwstanie, a następnie pojawienie się Jezusa obok nich było dla nich tak wielkim zaskoczeniem, które absolutnie nie pasowało do ich świata oczekiwań. To ich dotychczasowe przekonania i oczekiwania nie pozwalały rozpoznać Jezusa. Było to, coś, co ich kompletnie przerastało.

Jak długo i na ile jesteśmy wpatrzeni w nasze sprawy, w nasze oczekiwania i nasze interesy, nasze oczy pozostają przyćmione i nie są w stanie dostrzec i rozpoznać Zmartwychwstałego. Możemy powiedzieć dalej, jak długo nie chcemy albo nie jesteśmy gotowi na to, aby nasz świat (nasze postrzeganie życia) się zmienił, pozostajemy na uwięzi tych wszystkich naszych projekcji. To nas blokuje.ne docierają różne argumenty.

Trzeba jakiegoś wydarzenia, które powoduje wstrząs otwarcia oczu. W przypadku uczniów z Emaus było to błogosławienie i łamanie chleba. W naszym życiu mogą to być różne wydarzenia. Ta scena z uczniami o przysłoniętych oczach prowokuje nas do wytwarzania w soebie gotowości na to, abyśmy byli w stanie przyjąć wydarzenia, które nami wstrząsają ale służ poznaniu Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana.

Tego sobie życzymy świadomi tego, że najważniejsze jest to, abyśmy Go poznali i przeżywali Jego Obecność, nawet wtedy, gdy po otwarciu nam oczu, znika sprzed naszych oczu.

Pozdrawiam

Bp ZbK

W dniu Pięćdziesiątnicy Piotr mówił do Żydów:

«Niech cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością,
że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem».

Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: «Cóż mamy czynić, bracia?» – zapytali Piotra i pozostałych apostołów.
«Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego.
Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła».

Tak jak wówczas Piotr wołał do zgromadzonego w Jerozolimie „domu Izraela”, tak też potrzebne jest dzisiaj wołanie w Kościele i do Kościoła. Zgromadzony wówczas w Jerozolimie „dom Izraela” to także Żydzi i prozelici oraz również „bojący się Boga”. To zgromadzenie pochodzące z diaspory, z rozproszenia. Przyszli na święta „tradycyjnej” Paschy i Świąt Pięćdziesiątnicy, kiedy świętowano nadanie Izraelowi Prawa, które konstytuowało go ludem Bożym. Ale oto stało się coś nowego. Coś, co zaskoczyło. Coś. co wykraczało poza ramy dotychczasowego świętowania. Coś, co wypełniało nowym duchem, co spełniało obietnice.

Podobnie dzisiaj i zresztą w każdym pokoleniu. Trzeba, abyśmy obchodzili, świętowali, celebrowali wszystko to, co jest owocem „tradycji” a jednocześnie było otwarci na stałą nowość. Dzisiaj, i każdego dnia potrzebne jest wołanie „Niech cały Kościół – także ci którzy żyją w rozproszeniu duchowym, a czasem w zamęcie i błądzeniu moralnym—niech wie z całą pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście (i w pewnym sensie stale krzyżujemy), Bóg uczynił Panem i Mesjaszem.

Tylko uznanie tej prawdy i szczere nawrócenie może nas prawdziwie (w prawdzie) i rzeczywiście (skutecznie) jednoczyć. Tylko uznanie tej prawdy i poddanie się mocy tej tajemnic y przez każdego z nas tworzy Kościół, Ciało Chrystusa. Co się stało wówczas? Tego dnia przyłączyło się około trzech tysięcy … Jak jest dzisiaj … ?

Jak ja przeżywam tę prawdę w moim „rozproszeniu” duchowym i moich zwątpieniach?

Potrzebujemy przeżywania tej prawdy każdego dnia. Wszyscy. Zarówno ci, którzy są w Kościele trzymając się jego nauczania jak i ci, którzy aktualnie są w jakimś rozproszeniu i zagubieniu.

Bp ZbK

« Poprzednia stronaNastępna strona »

css.php