VII Niedziela Wielkanocna – czyli dlaczego gromadzą się biegacze

bieg jacka 2014 grafikaZapisy na biegi rządzą się swoimi prawami. Wiele jest dostępnych „od ręki”, zapisy nawet w dniu  zawodów.Są też takie, gdzie stopień komplikacji i wymagań sprawia, że dla większości z nas uczestnictwo jest marzeniem ściętej głowy ( któż z biegaczy nie marzy o przebiegnięciu maratonu  w NY czy też Bostonie ?). Tak czy inaczej biegi uliczne gromadzą setki czy tysiące uczestników. Cóż takiego motywuje, ciągnie biegaczy do postawienia stopy na starcie.Bez wątpienia osiągnięcie celu wynikowego. Biegamy treningi z założeniem tempa startowego i chcemy ten cel osiągnąć na zawodach. Wiemy jednak, że każdy start to wydarzenie wykraczające poza mój  indywidualny bieg. To spotkanie z innymi, wejście w pewną wspólnotę, gdzie obce osoby , mówią sobie po imieniu niezależnie czy jest to sprzedawca w sklepie, menager , dyrektor w korporacji  czy  wikary z jakiejś parafii ( chciałbym napisać proboszcz, ale nie znam proboszcza biegacza – jeśli takowy czyta ten wpis PROSZĘ o świadectwo!!!) . Bieg uliczny to ZGROMADZENIE biegających najczęściej na co dzień samotnie  , to  otwarcie się na drugiego rozgrzewającego się ,biegnącego obok czy też zmordowanego po biegu człowieka. To uśmiech, dobre słowo , często pomoc.

Stosunkowo mało liczne zgromadzenie utworzyło 11 uczniów Jezusa gdy przyszli na umówione z Nim spotkanie jak opisuje to Mateusz we fragmencie  czytanym w VII Niedzielę Wielkanocną . Nie wszyscy nawet wiedzieli po co tu są. Ich indywidualne doświadczenia , chodzenie za Jezusem, słuchanie Go , ich ” życiowy  trening” to nie było to , co pozwoliłoby na utworzenie zgromadzenia trwałego. Inicjatywa, siła energia, moc , władza aby utworzyć z nich (z nas ) wspólnotę nierozerwalną przyszła dopiero od Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Przyjęcie i poddanie się tej władzy ma sens, bo gwarantem jest On sam:

” A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”

Gdy narzeczeni stają na ślubnym kobiercu, oddając pokłon Jezusowi przyjmują powyższą obietnicę ( o ile zechcą z niej korzystać), jako gwarancję udanego związku.  Wiemy jak trudno czasami „ścierpieć” gburowatego kolegę czy koleżankę w pracy, złośliwego sąsiada , niemądrą synową. Władza Jezusa dotyka wszystkich tych momentów. Gdy wiem, że sam czegoś nie zniosę ,oddając pokłon Jezusowi mogę Jego władzą uśmiechnąć się, zrozumieć czyjeś słabości, a nawet wziąć  na siebie czyjś błąd  czy zaniedbanie. Mogę przylgnięty do Niego ponieść nawet jakąś porażkę, stratę bo  wiem, że razem z Nim wstanę nie moją ale Jego władzą.  Budowanie takiej postawy tworzy nasze zgromadzenie: Kościół ; zgromadzenie ludzi tak połączonych jak członki jednego Ciała ,jak pisze Paweł Apostoł. Prośmy Boga o takie przeżywanie Jego obecności wśród nas.

Jestem dumny, że biegacze opierając się jedynie na zwykłej ludzkiej solidarności potrafią łamać dystans nie tylko biegowy, ale też do drugiego człowieka. Wstydzę się , że chrześcijanie wychodząc z kościoła po Eucharystii w cotygodniową krzątaninę ,tak słabo korzystają z Jezusowej władzy , która jest w stanie rozwiązać wszystkie splątane ludzkie sprawy.

VI Niedziela Wielkanocna czyli prawda o endorfinach

VI NIEDZIELA GRAFIKA 1Nie oszukujmy się!  Wielu z biegaczy nie rozpoczyna tej aktywności w poczuciu szczęścia. Zaryzykować można stwierdzenie, że właśnie różnego typu dołki życiowe : fizyczne czy też psychiczne ( chociaż bliżej prawdy-duchowe) wypychają desperatów na ścieżki parków czy kostkę trotuarów. Lekko nie jest  a uśmiech na twarzy biegacza pojawia się w pierwszym okresie biegania niezbyt często. Zalecenia, ostrzeżenia, obawy kłębią się wtedy delikwentowi zdezorientowanemu trochę czy jego krok do biegania – krok w nieznane to jest to o co mu chodziło ( Jeszcze niedawno  staliśmy o krok nad przepaścią . W ostatnim okresie poczyniliśmy olbrzymi krok naprzód ! – jak w latach 60 wieku ubiegłego wieku perorował I sekretarz  naszej siły przewodniej.)

Z biegiem czasu ( a właściwie zawodnika) wraz z następnymi treningami  pojawia się jednak coś więcej niż mechaniczne wypełnianie zaleceń biegowych. Coś wewnątrz zaczyna kiełkować. Uważny obserwator zauważy ,że rytmy biegowe to nie tylko narzucona organizmowi dyscyplina, ale że jest to odkrywanie istniejącego już wcześniej  wewnątrz ciała mechanizmu. Oddech, mięśnie, gruczoły potowe wchodzą na swoją naturalną „ścieżkę”, może zagubioną, zakrytą do tej pory, ale istniejącą i gotową do odkrycia.

O takiej ścieżce duchowej opowiada w Wieczerniku Chrystus a Jan notuje te słowa abyśmy w VI Niedzielę Wielkanocną roku Pańskiego 2014 odczytali je i wzięli do serca:

«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie”

Przez wiele set lat Naród Wybrany ( a przecież nie tylko on ale i Ty i Ja) kroczył w swej historii usiłując pokonać dystans do Boga poprzez wypełnianie zaleceń, słuchanie ostrzeżeń w obawie przed gniewem Stwórcy w przypadku „skoków w bok”. Bóg wzbudzał jednak takich ( Proroków, Sędziów), którzy pomagali odkrywać ówczesnym ( ale przecież i Tobie i Mnie) ,  że jest wewnątrz człowieka mechanizm , program dający mu dostęp do Życia. Że nakazy Prawa wpisują się w powołanie człowieka do życia nie tylko z siebie i dla siebie, ale na obraz i podobieństwo Boga  w harmonii z bliźnim, w Miłości. O doświadczeniu Miłości wbudowanej we wnętrzu każdego z nas i o sposobie Jej odkrycia mówi dziś do nas Jezus , aby za chwilę wejść na tą”ścieżkę” ,pozwolić na przybicie do krzyża , wykonać krok w przepaść , chwycić się prawicy Ojca i wzbudzić Ducha tej Prawdy najpierw wśród Apostołów a później w nas.

Biegacze tworzą wspólnotę opartą na doświadczeniu  harmonii ciała i psychiki. Chrześcijanie odkrywają mechanizm harmonii z Bogiem i bliźnim. Nie dajmy się spłycić gadaniem o endorfinach.

V Niedziela Wielkanocna – czyli jak zająć dobre miejsce w zawodach

Przygotowując się do pierwszych startów napotykamy zagwozdkę trudną na pierwszy rzut oka do zrozumienia. W planach treningowych nie figuruje przeważnie dystans na którym planujemy pobiec! Na półmaratonik  niedzielne wybiegania to MAX 15km, do maratonu  niektórzy piszą maksymalne wybieganie  25 inni 32 i to w końcowym etapie. Co ciekawe proponowane tempa treningowe nijak się mają do planu startowego – wydają się być drastycznie zbyt wolne. Jak to możliwe aby przebiec cały dystans  w tempie 5-8 minutowych przebieżek?

Jednak tysiące biegaczy ufając tym, którzy przetarli drogę z sukcesem kończą swoje biegi.

O tym niezwykłym zjawisku mówi   Chrystus  w jednym z opowiadań zanotowany skrupulatnie  przez Jana a czytanym w V Niedzielę Wielkanocną.

Jak zwykle najbardziej wyrywny ze swoimi wątpliwościami jest Tomasz:

„Panie nie wiemy dokąd idziesz, jak więc możemy znać drogę?”

Odpowiedź jest piorunująco mocna i jednoznaczna.

„Ja jestem drogą,prawdą i życiem . Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej , jak tylko przeze Mnie.”

Biegacze znają tę prawdę ze swojego podwórka. Nieznajomość czy też niestosowanie się do zaleceń treningowych oznacza porażkę w zawodach. Nie ma inne drogi! Aby z sukcesem zakończyć kilkudziesięcioletni bieg naszego życia konieczne jest przylgnięcie do Chrystusa – jednego z Ojcem. Nie ma inne drogi! Co znaczy konkretnie to przylgnięcie? Otóż przyjęty plan biegowy ” programuje” odpowiednio nasz organizm. Przyjęcie Chrystusa pozwala mu „programować” nasze decyzje. Pozwala poznawać i przyjmować życie nie-dla-siebie, widzieć w nim życie prawdziwe, wolne od strachu przed porażką, kryzysem ,”klęską życiową”. Będzie ono zawsze związane z jakimś wysiłkiem, oddaniem czegoś z siebie tym , którzy proszą o pomoc. Ale  (co jest bez tego przylgnięcia niemożliwe) otwarcie się również na tych, którzy nas w jakiś sposób skrzywdzili – naszych nieprzyjaciół. Są to wielkie dzieła Boga w człowieku , bo prowadzące do życia wiecznego.  Niech każde przebiegnięcie mety , przypomina nam o tej drodze i jej  wspaniałej perspektywie, której czasami możemy dotknąć już dziś.

IV Niedziela Wielkanocna – czyli dlaczego trud jest przyjacielem biegacza

be„Czy zawody będą odwołane jeśli będzie padał deszcz ?” – wstydzę się dziś  tego pytania, które zadałem kiedyś  przed moim pierwszym startem. Czy jednak przeciętny uczestnik sondy ulicznej wskazałby powód dla którego miałby spędzić godzinę , dwie lub trzy w mokrych ciuchach , na deszczu , wietrze czy niskiej temperaturze? Pytanie staje się nieaktualne po nazwijmy to „inicjacji treningowej”.

Decyzja o wyjściu na zewnątrz z bieganiem ( są też osoby biegające na bieżni) daje w konsekwencji doświadczenia niedostępne do tej pory. Można biegać przy : 20°C ale również przy 10, także przy -2 a nawet przy -12. Radzę sobie gdy jest mżawka, nie przerywam treningu gdy deszcz wygania spacerowiczów a zimny czy mroźny  wiatr  wciska się w nos, usta, oczy. Organizm ” zaprzyjaźnia się” z warunkami, które mnie do tej pory odstraszały. Przyklejam się do trudności a one mnie niosą kilometr, pięć, dziesięć; niektórych nawet wielokrotnie więcej… Bieganie to również sposób na życie. Uczę się nie wymiękać, nie chować pod parasol ale stawać wobec trudności podejmując wyzwanie. Drogami na skróty ( pigułki na szybkie i bezwysiłkowe odchudzanie, na zbicie cholesterolu, nerwy itp)  kuszą rozbójnicy i złodzieje ( o których mówi dziś Jezus) z firm pseudofarmaceutycznych, sieci handlowych, koncernów. Hartowanie ciała i ducha  uodparnia na te pokusy.  Nieprzypadkowo Jezus uściśla w zanotowanej przez Jana przypowieści czytanej w IV Niedzielę Wielkanocną :

„Ja  jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę.”

Podejmowanie trudności na dobrze ułożonym treningu procentuje dobrym wynikiem :  na zawodach, w zrzuceniu zbędnych kg,w poprawie samopoczucia. Wielu już to przeszło i warto im wierzyć. W podjęciu trudu w jakimś beznadziejnym punkcie  życia Bóg nam błogosławi.Po to Jezus przyszedł na świat , po to pierwszy przeszedł największą trudność- śmierć .Nasz mniejszy czy większy życiowy zakręt to  jest ta brama i gdy w nią wejdziesz  z Jezusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym pozwala  wyjść  , nie zawsze może po Twojej  myśli , ale zawsze z dobrym bożym planem – na prostą.