Uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła czyli o czym mówi ciało biegacza

Zawrotny postęp nauk medycznych w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nie ominął również sportu jako dziedziny związanej z aktywnością naszego ciała. Wypracowywane wcześniej w sposób bardziej intuicyjny czy doświadczalny metody treningowe stały się przedmiotem  dociekań naukowych. Mierzalne stały się procesy zachodzące w różnego rodzaju komórkach : mięśniowych, nerwowych,  zmiareczkowano procesy zasilania komórek w składniki pokarmowe, ich obieg , magazynowanie i zużycie.Obserwowano i mierzono przemiany fizykochemiczne w organizmie stosownie do rodzaju treningu, intensywności wysiłku , czasu jego trwania i rozłożenia w czasie poszczególnych jego akcentów . Zainteresowanych odsyłam do lektury specjalistycznej , a dla nas praktyków biegania dostępne stały się efekty pracy naukowców w postaci proponowanych planów treningowych.Oparte są one na stosowaniu odpowiednich bodźców ( rozgrzewka, marsz, bieg jednostajny, bieg interwałowy, przebieżki, rozciągania itp.) odbieraniu informacji zwrotnych z organizmu ( puls, oddech, ból mięśni, samopoczucie itp.) oraz dyscyplinie biegacza, który stosując odpowiednie , zadane planem treningowym wartości przygotowuje organizm do założonego w planie wyniku na zawodach.

Nie inaczej rzecz miała się z Jezusem i Apostołami. Jego działalność oparta była  w dużej mierze na znakach odnoszących się do  codziennych i podstawowych potrzeb ciała – posiłku, pragnienia, zdrowia czy w pewnych sytuacjach życia. Na oczach Uczniów mnożył chleb, ryby,uzdrawiał , wskrzeszał z martwych.  Rosła w Jego towarzyszach nadzieja na lepsze życie – bez głodu, chorób, problemów. W tych okolicznościach Jezu zadaje pytanie o rozumienie Jego tożsamości. Odpowiedź Piotra o Mesjaszu i Życiu, które za Nim stoi Jezus spuentował następująco:

” Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”

Misja Jezusa – Mesjasza  nie dotyczyła tego o czym mógł w tym momencie świadczyć Piotr. Za każdym cudem Jezus stawiał nawias , odnośnik , gwiazdkę można powiedzieć współczesnym językiem kierujący to zdarzenie do tych obszarów naszego wnętrza, które stały się przez grzech  puste,martwe, niepłodne. Własnie to miejsce jest właściwym polem działania Mesjasza.Jego zadaniem było i jest wypełnianie nas Życiem z Boga w miejsce różnych protez życia, które sami jesteśmy zmuszeni sobie produkować.

Proces ten to droga każdego z nas do utraconego niegdyś Życia, do odbudowywania utraconego kontaktu, relacji z drugim człowiekiem, nie poprzez własne ulepszenia, poprawianie postępowania itp.( jak to wyraża  Jezus nie objawią tego krew i ciało) ale poprzez bezwarunkowe oddawanie jakiegoś własnego obszaru drugiemu człowiekowi ( czy to wysiłek, czas, pieniądze,duma itp.).

Odbywa się wtedy proces budowania innego Ciała – wspólnoty wierzących – Kościoła. Tak budowana wspólnota jest mocna jak skała i bramy piekielne jej nie przemogą. Oznacza to dla nas życie w pokoju i gwarancję zawiązku tego , co będzie zawiązane na zawsze w niebie. Piotr jeszcze o tym nie wiedział, nie rozumiał co mówi .Wypowiadał  te słowa ponieważ objawił mu je Bóg Ojciec. Dlatego jak dowiadujemy się   z  dalszej nie czytanej dziś części tekstu z 16 rozdziału Mateusza Jezus stanowczo zabronił je powtarzać. My jednak, dzięki Dobrej Nowinie o śmierci i zmartwychwstaniu  Jezusa i przyjęciu jej przez Chrzest i umacniani przez Ducha Świętego jesteśmy zdolni to takiego życia już trochę tu na tej ziemi.

Otwierajmy się z tymi naszymi doświadczeniami na innych, bo przecież biegacze to ludzie czynu!

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA – bierność to nie w naszym stylu !

Relacja biegacza do własnego ciała jest historią żywą i pełną niespodzianek. Zaczyna się niewinnie : da się chyba coś tu polepszyć  , wypadałoby zgubić parę kg, przydałaby się lepsza kondycja, mogę podnieść swoją odporność na przeziębienia. Pierwsze treningi – ciało ma oczywiście inne zdanie. Nie tryska entuzjazmem – raczej zakwasami , protestuje szybką zadyszką , zalewa się łzami  gruczołów potowych. Zaczyna się targowanie : dziś nie biegamy bo jestem rozbite, bo pogoda pod psem i złapię infekcję, bo nie ma czasu. Słabiaki się poddają a twardziele ucinają dyskysję i udowadniają szybko, że zakwasy znikają, oddech się wyrównuje a razem z wodą wypacamy stres, zmęczenie umysłu i inne farfocle zaśmiecające nasze kochane komórki.

Jakkolwiek będziemy oceniać te wszystkie zależności , jedno jest jasne: ciało biegacza skierowane jest na działanie.

Ciekawe, że Chrystus w cytowanej przez Jana mowie do Żydów dokładnie tak mówi o Swoim Ciele:

Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie”

Ciało Chrystusa skierowane jest na działanie. Działanie nie byle jakie bo zapewniające życie.

To chyba coś dla nas !  Ile bowiem wysiłku poświęcamy właśnie na to aby zapewnić sobie życie : praca , jakaś kasa , mieszkanie, wypoczynek, rodzina czasem jakieś lekarstwa. To wszystko wplata się w starania o to aby żyć i aby to życie miało jakiś komfort. Dodatkowo jeszcze Ciało Chrystusa … dlaczego nie?

Niepokój w tym rozsądnym wydawałoby się ułożeniu sprawy budzi może jedynie sposób w jaki Ciało Chrystusa jest nam proponowane jako działające – trzeba je zjeść ! Bulwersuje Cię to stwierdzenie – jest jakby nie na miejscu, nieładne, krępujące , lepiej może powiedzieć „przyjąć”. Chrystus jednak stanowczo stawia na zjedzenie – tak jak jedzenie chleba. Kiedyś nie było noży , chleb się łamało rozszarpywało można powiedzieć.

Te zwroty wskazują na działanie : Ciało Chrystusa daje życie , gdy jest niszczone, niszczone ze względu na Tego , który Go posłał.To zdarzyło się na Krzyżu z Chrystusem. Tam zrodził się Kościół czyli wszyscy my, którzy mając zapewnione życie  z Chleba Żywego- Ciała Chrystusa, sami możemy stawać się jakby  jego Ciałem i  wydawać  innym do zniszczenia ze względu na niego. Nie zginiemy wtedy wbrew pozorom, ale będziemy żyć przez Niego, Jego siłami.

Warto wystawiać się na takie działanie Ciała Chrystusa przyjmując Go w Komunii Świętej by Jego mocą służyć ( dawać się wykorzystywać,coś z siebie tracić )  innym : wysiłkiem , czasem, pieniędzmi, uśmiechem.

UROCZYSTOŚĆ TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ – pozytywne myślenie 3 x TAK

Biegacz jest człowiekiem czynu. Można by nawet rzec czynu społecznego. Albowiem motywacje do działania ( biegania ) są w tym przypadku jak najbardziej niefinansowe * ( *nie dotyczy naszych kolegów i koleżanek z Afryki tudzież zza granicy wschodniej)  . Wracając do aktywności biegacza, ma ona charakter bezwzględnie pozytywny. Polega bowiem na budowaniu: motywacji , charakteru, systematyczności , dyscypliny dalej formy, kondycji, siły biegowej itd. Gnuśność, narzekanie, pesymizm życiowy wyparowały wraz z pierwszymi litrami potu , bo w sercu biegacza nie ma na nie miejsca. Jeśli nawet musi kogoś ochrzanić, to zaraz za tym idzie konkretna propozycja: bierz się bracie za siebie , zrób taki a taki pierwszy krok, bo ja to przerobiłem i daję gwarancję sukcesu.

Nie inaczej zachował się dziś Chrystus w rozmowie z Nikodemem. Znajdujemy  Nikodema w środowisku trudnym. Faryzeusze, dostojnicy – nie było ( i nie jest ) im łatwo. Ciągłe obowiązki, spotkania, wyjazdy, imprezy, przyjmowanie  hołdów …wiemy jak to wszystko wykrzywia człowieka. Jednak w Nikodemie ostała się odrobina ciekawości. Ta ciekawość przywiodła go po cichaczu do Jezusa . Nie dawała Nikodemowi spokoju myśl. że jest ktoś , kto nie tylko narusza monopol środowiska kapłanów na świętość, ale jeszcze tą „świętość” obnaża jako zasklepienie , zadufanie w sobie, zakłamanie, zabrnięcie w sytuację z której nie ma wyjścia.

Propozycja Jezusa w tej sytuacji zaskakuje nawet nas:

 Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”

Ładunek pozytywnego myślenia zawartego w tym zdaniu , wprawi w podziw nawet najbardziej wytrwałego ultramaratończyka. Ileż to „przerabiamy” takich sytuacji, gdy widzimy błędy czy potknięcia żony, złośliwość sąsiada, złodziejstwa polityków. Jak to się może stać, abym w takiej sytuacji mógł powtórzyć w  sobie Jezusowe zdanie: nie potępiam. Sięgnijmy do fragmentu tekstu poprzedzającego ten czytany w obecną niedzielę:

 „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni  tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”

Tak jak okazany na publiczny widok wąż stanowił lekarstwo dla zagrożonych ukąszeniami Żydów, tak wywyższony na Krzyżu Chrystus jest lekarstwem na jady niechęci i nienawiści zatruwające nasze relacje z innymi. Propozycja Krzyża jest pozytywna. Warto wchodzić z Chrystusem w różne trudne sytuacje i przekonywać się, że Jego mocą można je przeżywać, i że budują one drogę do Nieba.

Wiesz biegaczu o tym dobrze, bo budujesz w codziennym treningowym trudzie a swoje biegowe „niebo” to wynik pojawiający się na wyświetlaczu mety Twojego biegu.

NIEDZIELA ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO – biegam więc myślę czy myślę więc biegam

Co było wcześniej: kura czy jajko – ten odwieczny dylemat ma swoje odniesienie  na polu ( czy też ścieżce ) biegania.  Czy to umysł ( w sposób poniekąd łatwy i logiczny) znajduje uzasadnienie i daje motywację do biegania, czy może zgnuśniałe i zaniedbane ciało poprzez znane nam wszystkim sygnały ( brzuch piwny,”oponki”,łapanie uciekającego oddechu po wejściu na 2 piętro czy też uciekające spojrzenie żony na tych bardziej zadbanych ) woła w niebogłosy o pomoc i pobudza umysł do podjęcia decyzji o bieganiu.     Popularne jest stwierdzenie, że wszystko zaczyna się od głowy. Tu kiełkuje , dojrzewa aż wreszcie uzyskuje pierwszy konkretny impuls decyzja o wybiegnięciu w teren.  Głowa kieruje treningiem , gasi nieuzasadniony entuzjazm szybkościowy lub pobudza tempo, gdy jest pora przebieżki. Stamtąd płyną impulsy do gruczołów odpowiedzialnych za gospodarkę hormonalną organizmu.

Czy jednak z drugiej strony to nie hormony kierują naszą aktywnością, również umysłową? Czy nie pobudzają do działania zwracając nasze myślenie na nowe ścieżki (czasem w obszary, które dumy nam nie przynoszą)? Azaliż znowu bezmyślność  i lenistwo umysłowe nie są  wzmacniane np. defektami przepływów impusów w układzie neurologicznym?

Zostawmy na moment bieganie.Proponowany na NIEDZIELĘ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO fragment Janowego tekstu pokazuje dylemat przy którym konfrontacja psyche i fizis wydaje się problemem miałkim.

Konfrontacji z otoczeniem , ze swoim środowiskiem (i to ostrej)  poddani byli uczniowie Jezusa ; ścigani, zastraszeni.Naturalnym odruchem obronnym jest ukrycie się przed niebezpieczeństwem, zamknięcie w bezpiecznym wydawało by się miejscu. W tą sytuację wkracza Jezus z rewelacyjnym wręcz nieprawdopodobnym rozwiązaniem.

„Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”

 

Konflikt się rozwiąże, gdy przebaczycie swym gnębicielom.  Przebaczycie nie z własnej mocy czy własnymi siłami, ale mocą Ducha którego właśnie otrzymaliście. Czy rozwiązanie to jest skuteczne? W 100% tak! Ponieśli Ewangelię na cały świat. Powiesz Apostołowie mieli farta. Przyszedł do nich Jezus , dał za gratis Ducha działającego cuda w ich życiu. U mnie tak dobrze nie jest. Mam w tym miejscu dobrą wiadomość. Jezus podpowiada w jakich okolicznościach Ty i Ja możemy takiego Ducha otrzymać. Pokazując okaleczone ręce i otwarty bok , a więc swój Krzyż  – wskazuje te szczególne, można powiedzieć błogosławione momenty naszych kryzysów , porażek ,załamań.Tam pojawia się Pocieszyciel, dający moc przebaczania i wychodzenia na prostą.

Wróćmy do biegania  i relacji pomiędzy ciałem i rozumem. Stawiam tezę o wzajemnym wsparciu tych dwóch światów.  Ciało reaguje na bodźce psychiczne , wykonuje polecenia, wzmacnia się i daje informacje zwrotną , która podbudowuje psychikę, dając jej wsparcie i motywację do  pozytywnego myślenia. Konfrontacja staje się siłą budującą nas jako całego człowieka.

Przebaczenie mocą Ducha Świętego buduje szczególną relację miedzy człowiekiem winnym i pokrzywdzonym.Na winnym nie dokonuje się kara ( na którą oczywiście zasłużył) i to doświadczenie tak inne niż oferuje świat może być punktem zwrotnym w jego życiu. Ma szansę zauważyć że może być kochanym niezależnie od okoliczności a może właśnie szczególnie wtedy gdy na to nie zasłużył. Jeśli uzna to jako prawdę w swoim życiu jest to krok milowy na drodze do zbawienia. Z kolei pokrzywdzony tracąc być może pewne własne należności ( materialne , dumę, uznanie pozycję w środowisku itp) widzi , że otrzymuje oparcie już nie na swoich siłach ,zasługach racjach, tylko na pewnej w 100% łasce Boga. Jest to droga do przeżywania życia w wolności, droga do takiego pokoju o którym mówi dziś Jezus.Ta konfrontacja nie nakręca spirali wzajemnej niechęci czy nienawiści , a buduje nas  jako ludzi  oraz tworzy  wspólnotę żyjącą mocą Ducha Świętego.