Dwanaście koszy ułomków – czyli co pozostaje po diecie biegacza

Dieta biegacza – zbiera  dwa główne nurty, dwa podejścia. Pierwsze to zrzucanie z siebie zbędnych kilogramów – konieczne  w pierwszych miesiącach aktywności biegowej. Spalanie kwasów tłuszczowych jest  priorytetem takiej diety.

Drugie to zapewnienie takiego zaopatrzenia energetycznego i mineralno-witaminowego organizmu, aby był on zdolny podejmować zaplanowany reżim treningowy oraz  konieczny na zawodach wysiłek startowy. Zawsze jednak mamy do czynienia ze zjawiskiem dostarczania składników pokarmowych, które po odpowiednim przygotowaniu i obróbce zostają zamienione na energię niezbędną do biegu.

Obserwując w ciągu kilku lat organizm zawodnika można dojść do zaskakującego wniosku, że jest on niczym innym niż przetwórnią żywności , której starannie przygotowane i dobrane porcje zostają zużyte bezpowrotnie  podczas biegania, a wysuszona najczęściej sylwetka biegacza długodystansowego wskazuje , że po tej przerobionej masie mięs, makaronów, warzyw i owoców, tłuszczów itp. nie pozostało zupełnie nic. Już słyszę protesty – i przyznam że uzasadnione – że dokonałem grubej nićmi szytego uproszczenia.

Jak biegacz potrzebuje energii do biegania, tak mieszkańcy okolic Jeziora Galilejskiego pokładali jakieś swoje nadzieje w Jezusie przebywającym w tej okolicy. Czy chodziło tylko o uzdrowienia, czy też przeczuwali coś więcej – trudno powiedzieć. Tak czy inaczej Jezus:

„spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków”

jak pisze Mateusz w swojej relacji z tego wydarzenia.

We wszystkich moich zasobach : zdrowia, czasu ,pieniędzy bardzo pilnuję bilansu. Nie poświęcę , nie wydam więcej niż  mam. Jest to zasada ze wszech miar słuszna, polecana jako racjonalne gospodarowanie – bo przecież zasoby są ograniczone.

Z niewielkiej ilości jedzenia jakie uczniowie przynieśli Jezusowi zostało zużyte wszystko, a pozostało jeszcze więcej niż było na początku. Któż z nas nie chciałby posiadać takiej zdolności? Mieć niewiele, malutko, praktycznie nic,, zaspokoić tym wszystkie swoje potrzeby i mieć tego z nadmiarem.Jezus właśnie po to przyszedł na świat aby każdy człowiek z takiego życia mógł korzystać. Korzystać na nowo, bo do  życia w obfitości jesteśmy stworzeni.Straciliśmy je wtedy, gdy odrzuciliśmy Boga, jako ośrodek, źródło życia i staramy się bronić za wszelką cenę tego, co i tak skazane jest na śmierć – „życia dla siebie”.

Dlatego Jezus pozwolił z siebie zrobić nic, dał się ukrzyżować, i wydaje się zawsze nam grzesznikom w Eucharystii i mimo to zawsze jest Go  w obfitości ,  wystarczająco dużo dla wszystkich, którzy zechcą z Niego brać. Dzięki Niemu, dzięki Ewangelii i my możemy w tym Duchu żyć dla innych, nie bojąc się zbytnio tracić, bo wiemy że jest Ojciec, który zawsze da w nadmiarze wszystko, co jest potrzebne do życia.

Dostarczane kalorie organizm biegacza zużywa do cna. Pozostaje jednak coś ponad zwykły pokarm.Jest to hart ducha, pokora, aktywna życzliwość i zrozumienie dla słabszych. Biegacz nie zatrzymuje dla siebie tego czego się nauczył i doświadczył. Jest ambasadorem dobrego stylu życia i jest tego aż 12 koszy ułomków.