32 kilometr – czyli na czym oparta jest dyspozycja biegacza ( XXI Ndz.Zw.)

Znane jest stwierdzenie, że Bieg Maratoński rozpoczyna się od 32 kilometra. Ten można powiedzieć skrót myślowy pobudza do refleksji nad zagadnieniem startu na królewskim dystansie w perspektywie tego, co niechybnie czeka śmiałka podczas biegu oraz stanu przygotowania organizmu do walki.

Do dziś mamy przed oczami piękny obrazek prowadzącego przez ponad 20km Marcina Chabowskiego na tegorocznych  ME w Zurychu. Widzieliśmy też moment , gdy organizm odmówił mu posłuszeństwa. Zawodnik nie był w stanie nawet truchtać.

Aby z sukcesem zakończyć bieg potrzebne są dwa elementy. Po pierwsze jako fundament – przygotowanie , po drugie postawienie na starcie takich wymagań, które z tego przygotowania wynikają . Czasem jednak organizm swoje a rozpalona ambitnymi oczekiwaniami głowa swoje. Zbyt wysokie tempo początkowe powoduje, że organizm, zbyt szybko zużywszy łatwiej dostępne węglowodanowe źródła energetyczne,mocno już zmęczony aby korzystać z istniejących ale trudniejszych do pobrania kwasów tłuszczowych , nie ma z czego podjąć wysiłku, zawodnik staje przed ścianą, która jest nie do przebycia. Mózg wyłącza wszelkie zbędne aktywności organizmu, aby przeżyć.O dalszym biegu nie ma mowy.

O budowaniu życiowego fundamentu  Jezus rozmawia ze swoimi uczniami u stóp góry Hermon – najwyższego wzniesienia łańcucha górskiego Antylibanu. Uczniowie patrząc na efektowne formy skalne ( zbudowane z jurajskich wapieni Góry prezentują na swoich zboczach bogate zjawiska krasowe) usłyszeli zapowiedź Mistrza dotyczącą budowania wspólnoty – najpierw Ich 12 a potem licznej ” jak gwiazdy na niebie” :

 „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.

Śmiała wypowiedź Piotra, który nazwał Jezusa ” Mesjasz, Syn Boga żywego” dała pretekst do wypowiedzenia powyższych słów. Aby ta Skała- fundament w moim życiu powstał, potrzeba abym nie tylko tak Jezusa nazwał. Potrzeba abym Go za takiego uznał. Dla Piotra oznaczało to przejście kryzysu wiary ( wyparcie się Jezusa) ,  załamanie wszelkich nadziei związanych z Mistrzem (śmierć Jezusa) , widok Zmartwychwstałego i przyjęcie Jego Ducha.

Moja i Twoja droga jest bardzo podobna. W jakie trudy i kryzysy trzeba wdepnąć – każdy ma swoje. Bezsilność , zgoda na pomoc i ktoś, kto wskaże : możesz umrzeć i żyć – tak jak On. A nawet nie ma innej drogi. Potrzeba pewnego wyczyszczenia wnętrza człowieka, załamania pseudo-fundamencików , aby powstało miejsce dla wejścia Chrystusa Ukrzyżowanego i Jego łaski darmowego przebaczenia jako prawdziwego fundamentu. W to miejsce szatan nie ma żadnego dostępu!

Patrzmy więc jako amatorzy biegania na wartościowy przykład porażki P.Marcina z ME 2014 ,gdzie zakładany wynik, nie miał fundamentu w przygotowaniu. Patrzmy na Jezusa, który wskazuje odpowiednią kolejność kształtowania nas jako człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga .Najpierw przyjęcie Ewangelii i przylgnięcie do Chrystusa jako fundament, a dopiero potem oczekiwanie na skutki tego , co On w naszym życiu może zdziałać.

W takich zawodach dobiegniemy zawsze do końca.