Uniżone Słowo dumą chrześcijanina – czyli biegacz wśród obcych ( Uroczystość Objawienia Pańskiego)

Początki zawsze trudne! Stwierdzenie oklepane, warto je jednak przypomnieć, przeżywając lub przypominając sobie pierwsze kroki w bieganiu.
Pominiemy tym razem to , co dotyczy biegacza indywidualnie. Funkcjonuje on bowiem w pewnym środowisku: najczęściej w rodzinie, również wśród sąsiadów , w pracy itd.
Pierwszy opór rodzinka. Padają często słuszne na pierwszy rzut oka argumenty: przecież nie masz czasu dla mnie – mówi żona, obrazki czekają na powieszenie ponad miesiąc, przypilnuj chłopaków z lekcjami. Potrzeba czasu, aby przekonać bliskich , że bieganie aktywuje nie tylko układ ruchowy , ale również porządkuje całą aktywność człowieka. Stracona godzinka na bieganie uruchamia kilka innych godzin na działania do tej pory zaniedbane.
Ponieważ biegania nie da się ukryć, jest ono z natury aktywnością w przestrzeni publicznej , musi nastąpić również, pewna konfrontacja z otoczeniem.
Oto pana pokazującego się na co dzień w pantoflach i w płaszczu widzimy zbiegającego po schodach w obcisłych spodenkach, z przyczepionym telefonem , przed 6 rano… Uśmiechy sąsiadów trochę ironiczne , trochę podszyte zazdrością.
Paradoksalnie wsparcie dostajemy od obcych. Pierwszy bieg wokół Zalewu i oto uśmiech biegnącej z naprzeciwka dziewczyny, rzucone w przelocie „cześć!” od starszego o 20 lat faceta. Chociaż ich nie znam , przyjmują mnie jak swojego , nie jestem tu obcy ani obojętny.
Przenosimy się dwa tysiące lat wstecz.
Opuszczona, przebywająca w kiepskich warunkach Święta Rodzina pierwsze wsparcie również otrzymuje od obcych , nieznanych, ludzi spoza środowiska w którym wyrośli Jego rodzice.
„ oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon „
Wejście Mesjasza do przestrzeni publicznej odbywało się w okolicznościach mocno niesprzyjających, trudnych, nieprzyjaznych, przerażony i niebezpieczny tetrarcha Herod , poruszone środowisko arcykapłanów.
Jest to zapowiedź tego , co w misji Jezusa stanowić będzie jej rdzeń. Przyszedł na świat jako człowiek właśnie po to , aby wejść w ten trudny, najtrudniejszy dla człowieka stan krzyżowania życia , śmierci.
Pewne przegrane, porażki, ubytki, załamania a w efekcie i śmierć są bowiem konsekwencją skrzywienia naszej kondycji po grzechu. Boimy się tych konsekwencji i to jest zrozumiałe.
Bóg posłał więc swego Syna właśnie po to aby stanął w sytuacji skrajnej , pozwolił się skazać i ukrzyżować. Jezus nie bronił swojej racji chociaż była po Jego stronie. Dzięki silnemu ramieniu Ojca pokonał śmierć i zmartwychwstał.
Jest to Ewangelia , Dobra Nowina i została oznajmiona przez Boga-Człowieka właśnie dlatego, aby każdy kto w nią uwierzy , mógł być jej współuczestnikiem.
Oznacza to , że Jezus Chrystus przychodzi z obietnicą życia w ten obszar naszego wnętrza , który jest dla nas już martwy, bez nadziei , skazany na porażkę.
Mogą to być nasze relacje z mężem, pracodawcą , niezgoda na sytuację materialną, stan zdrowia…
Doświadczenia takiej obecności Słowa w konkretnych sytuacjach mojej codzienności to powolne odkrywanie tajemnicy planu zbawienia , który przygotował Bóg dla mnie, dla każdego z nas.
Jest to odwaga, moc płynąca z Chrystusowego Krzyża abym wtedy, gdy po swojemu przegram , mógł wstać i żyć. Żyć nie z racji swoich sukcesów, zdrówka i pomyślności ja najczęściej życzymy sobie w wieczór Wigilijny, ale z obietnicy Ojca który to zagwarantował niezależnie od naszych ludzkich planów , oczekiwań czy zasług.
Te doświadczenia, są również światłem dla tych, którzy cierpią beznadzieję, żyją w strachu, bez perspektyw, jak śpiewamy słowami dzisiejszego psalmu:
„ Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki „
Bądź więc dumny chrześcijaninie!