Dialog Zbyszka z kolanem czyli jak słuchać aby usłyszeć ( II Ndz.Zw.)

O które miejsce w najbliższym maratonie Pan walczy panie Zbyszku? To pytanie usłyszał mój pięćdziesięcioparoletni przyjaciel na ostatniej wizycie u ortopedy, który spod okularów spoglądał raz to na wyniki badań jego kolana , raz to na niego z lekkim politowaniem.
Zbyszek miał ambicję poniżej pierwszej ćwiartki w open ,co w Warszawie oznacza ok.1500-ne miejsce. Nienajlepszy stan zbyszkowego kolana być może wart był miejsca pierwszego, może nawet drugiego lub trzeciego , ale brak szacunku dla własnego zdrowia dla takiego wyniku?
Lekarz patrząc na zdjęcia rtg , Zbyszek przypominając sobie ostatnie pół roku biegania, widzieli oczami wyobraźni ten szczególny dialog Zbyszka z jego osobistym kolanem.
Na początku lekkie sygnały, później już ostrzegawcze, adrenalina na wczesnojesiennym półmaratonie stępiła czujność Zbyszka, i nie dała szans przedmiotowemu kolanu na mocniejszy sygnał STOP. Mocno i bezwzględnie egzekwowany trening w ostatnie dwa miesiące i zaklinanie oczywistych sygnałów bólowych dokończył dzieła.
Powiemy: zawiodła komunikacja, kolano mówiło Zbyszek słyszał, ale nie usłyszał. Tyle razy Ci mówiłem – słyszymy jako dzieci, jako mąż lub żona, jako pracownik czy pracodawca. Czy nie słyszałeś?
Słuchałem, ale nie usłyszałem. W dzisiejszym tak mocno skomunikowanym świecie mamy szansę wysłuchać wielu przekazów, z wielu różnorodnych źródeł. Z tym nie ma problemu. Ile z tego usłyszymy tzn. przyjmiemy do siebie ze zrozumieniem , nie zależy już od ilości atakujących nas informacji. Zależy od tego na ile zdecydujemy otworzyć się na nie, na ile dopuścimy aby zmieniały sposób naszego rozumienia danego zagadnienia, problemu, tematu.

Wsłuchiwanie się biegacza w piękną i bogatą w treści mowę jego ciała to podstawa treningu. Można się obyć bez informacji dostarczanych przez pulsometr, zegarek czy GPS ( chociaż wszystkie te urządzenia są jak najbardziej przydatne). Jednak nieodczytywanie czy nawet lekceważenie impulsów płynących z mięśni, płuc, pracy serca , gruczołów potowych itd. powoduje, że przekraczamy granicę biegania dla zdrowia i wchodzimy w obszar interwencji medycznych.
Warto zapytać o przyczyny czy też przyczynę owego rozdźwięku, bariery utrudniającej a nawet często uniemożliwiającej usłyszenie przekazu , informacji.
Jest to , co może być pewnym zaskoczeniem, pytanie natury religijnej, sięgające do historii stworzenia i tego co się pojawiło później jako nieposłuszeństwo człowieka wobec Stworzyciela.
Zamysł Boga dającego człowiekowi pełny dostęp do Niego jako do źródła życia ( można powiedzieć pełną szerokopasmową komunikację ) został zniweczony przez człowieka, który za namową Złego, szatana, uznał się za samowystarczalnego i ową komunikację przerwał. Zostało to wyrażone w opowiadaniu z Księgi Rodzaju o skuszeniu Adama i Ewy przez węża.
Konsekwencją tego jest śmierć a strach przed nią jest głównym narzędziem szatana , który trzyma nas w ten sposób w szachu, czyni nas jego niewolnikami.
Bóg nie pozostawia nas w tej sytuacji bez pomocy. Daje obietnicę wyprowadzenia z tej niewoli zapowiadając poprzez autora Księgi Rodzaju odbudowę tego co człowiek zniszczył.
Mesjasz, Zbawiciel jest tym, którego Bóg posłał na świat jako Słowo , które dało się usłyszeć.
Najpierw wobec Maryi , jak rozważaliśmy to podczas zakończonego właśnie okresu Świąt Bożego Narodzenia. Później współczesnym Jezusowi uczniom jak w prostych słowach relacjonuje Jan :
„ …oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli i poszli za Jezusem.”
Jest to zapowiedź tego, co zdarzy się za jakiś czas, gdy w Jerozolimie podczas Święta Paschy w trakcie którego zabijano baranka na wspomnienie wyzwolenia z niewoli egipskiej, Jezus stanie się zabitym Barankiem i zmartwychwstanie aby pokonać śmierć i wyzwolić wszystkich którzy w to uwierzą z niewoli śmierci i szatana.
Jest to obwieszczenie Dobrej Nowiny że dotknięci różnego typu porażkami, niepowodzeniami czy kryzysami możemy przeżywać je w tym samym kluczu. W miejsce strachu przed jakąś stratą ( zdrowia, pozycji, pracy ) czy też w konsekwencji śmiercią, pojawia się pewność zbawienia, życia opartego nie na naszych racjach, zabiegach czy siłach , ale z łaski Boga jako jego dzieci.
Mój przyjaciel Zbyszek, biegacz , usłyszał że nie musi być niewolnikiem postawionych przez siebie celów treningowych od lekarza, który prawdopodobnie nigdy nie przebiegł więcej niż kilkanaście sekund do autobusu. Potrzebne mu do tego było zrujnowanie kolana.
Na pewno będzie biegał dalej , może już nie kosztem zdrowia, rodziny, zdrowego rozsądku, opowiadając jednak ową historię aby zaświadczyć o swoim błędzie i przemianie myślenia o bieganiu.
Każdy z nas dostaje poprzez jakieś życiowe kryzysy szansę aby usłyszeć że nie musi być niewolnikiem wyjazdów na wczasy, kolesi od imprez, lepszego samochodu czy innych życiowych zabawek. Jest to odpowiedni czas aby modlić się słowami Psalmu
„ z nadzieją czekałem na Pana
a On pochylił się nade mną
i wysłuchał mego wołania.
Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi
Ale otworzyłeś mi uszy.

Prośmy Pana , aby Jego Słowo , które spotykamy jako sąsiada, kobietę z kolejki do lekarza, petenta w urzędzie wpadało w nasze otwarte uszy ( skruszone serce) a nie upadło zmarnowane na ziemię.

2 komentarze do “Dialog Zbyszka z kolanem czyli jak słuchać aby usłyszeć ( II Ndz.Zw.)”

  1. Mam na imię Tadeusz, biegacz po pięćdziesiątce i podobne problemy z kolanem. Ortopeda proponuje płatną artroskopię za 4500zł. W Szpitalu w Hajnówce (na NFZ) w Wigilię wykonano mnie w kolano zastrzyk z krwi. Przerwa w bieganiu. Obecnie w Calypso – ćwiczę jogę i na orbitreku. Będę wdzięczny za porady w kwestii kolana. Stały czytelnik

  2. Panie Tadeuszu proszę uważać na jogę, ponieważ jej ćwiczenie jest zagrożeniem duchowym. Na jej temat wypowiadało się wiele autorytetów jak choćby znany rekolekcjonista ks. Piotr Pawlukiweicz (https://www.youtube.com/watch?v=u5DwPjwObmc), czy znany egzorcysta ks. Piotr Glas (https://www.youtube.com/watch?v=Rf-9IouC2KU). Nawet św. Jan Paweł II odniósł się do praktyk pochodzących z Dalekiego Wschodu w książce „Przekroczyć próg nadziei” w odpowiedzi na pytania Vittoria Messariego powiedział on: „Mistyka karmelitańska zaczyna się w tym miejscu, w którym kończą się rozważania Buddy i jego wskazówki dla życia duchowego (…) Pomiędzy religiami Dalekiego Wschodu a w szczególności pomiędzy buddyzmem a chrześcijaństwem jest zasadnicza różnica w rozumieniu świata (…) Wypada chyba przestrzec chrześcijan, którzy z entuzjazmem otwierają się na rozmaite propozycje pochodzące z tradycji religijnych Dalekiego Wschodu, a dotyczące na przykład technik i metod medytacji oraz ascezy, którą przyjmuje się dość bezkrytycznie. Trzeba ażeby najpierw dobrze poznali własne duchowe dziedzictwo, żeby także zastanowili się, czy mogą się tego dziedzictwa ze spokojem sumienia wyrzekać.”).
    Także opis ćwiczeń z jogi w Calypso powinien zmusić do refleksji („Zajmuje się rozwojem człowieka zarówno w sensie fizycznym, psychicznym, jak i duchowym. Pozwala integrować myślenie, emocje i działanie, prowadzi do osiągnięcia równowagi i harmonii, zatem jest doskonałą metodą pracy, nie tylko z ciałem. Buduje piękną sylwetkę, poprawia stan zdrowia, działa również kojąco na nerwy, wycisza umysł. Systematyczne ćwiczenia mają działanie profilaktyczne na większość chorób. Dodają energii i siły działaniom w codziennym życiu. Zajęcia dla wszystkich.”)
    Pozdrawiam Pana i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.