Wielki Tydzień – wielka szansa a więc biegacze obecni na celebracjach Triduum Paschalnego

Ostatni tydzień przed startem.

Wydaje się, wszystko zrobione, nic poza to, co wybiegałem przez ostatnie 3-4 miesiące nie jestem w stanie podciągnąć.Ostatni mocny akcent startowy w postaci dyszki  lub półmaratonu powinien być już za nami a więc czy coś jeszcze mogę zrobić?

Zdecydowanie tak! Ostatni tydzień przed startem ma swoje znaczenie. Jest to czas na bezpośrednie przygotowanie organizmu do planowanego wysiłku.

Zwracamy w tym okresie szczególną uwagę na dwa , nie zawsze należycie akcentowane elementy treningowe , a mianowicie dietę i wypoczynek.

Niewielu z nas na co dzień stawia sobie rygory diety , czy też bilansuje czas pracy, wypoczynku oraz snu. W ostatnim tygodniu przed startem  warto zadbać o te elementy w szczególny sposób. Ilość przebieganych kilometrów jest wtedy znacząco mniejsza , więc zaoszczędzony czas możemy przeznaczyć na dodatkowy sen. Ideałem byłby codzienny 8 godzinny sen , który połączony ze zmniejszonym wysiłkiem treningowym pozwoli aby organizm złapał sporo mocnego oddechu.

Na temat diety przedstartowej nie będę się mocno rozpisywał , gdyż nie jestem tu specjalistą. Na pewno warto skorzystać ze wskazówek dietetyków , publikowanych na znanych biegowych portalach.

Mogę jedynie powiedzieć, że odpowiednie nawodnienie oraz zaopatrzenie w surowce energetyczne , pozwoli organizmowi na pełne wykorzystanie potencjału biegowego. Z drugiej strony zaniedbania w tym względzie oznaczają kłopoty podczas biegu, zwłaszcza u biegaczy w wyższych kategoriach wiekowych.

My chrześcijanie mamy również taki tydzień – Wielki Tydzień.

Już nazwa wskazuje na wielkie znaczenie tego tygodnia w całym roku liturgicznym. Jest tylko jeden taki tydzień i zawiera on celebracje związane z najważniejszymi momentami życia Jezusa jako człowieka. Zawiera on dopełnienie celu stworzenia, przywrócenie człowiekowi nadziei na życie, wyprowadzenie z mroku śmierci, wypełnienie obietnicy Boga o Jego  Nowym Przymierzu, o nieodwołalnym pokonaniu śmierci którą szatan szachował do tej pory skutecznie człowieka.

Ważne jest , abyśmy przystępowali do celebrowania tych znaków nie tylko jako pewnych koniecznych i zadanych przez Kościół obrzędów, ale również a nawet przede wszystkim jako sakramentów przemieniających nasze wnętrze. Jeśli przeżywaliśmy okres Wielkiego Postu chociaż trochę jako uświadamianie sobie własnej niemocy, zagubienia, bezradności zwłaszcza tam, gdzie napotykaliśmy drugiego człowieka-bliźniego jako osoby trudnej, nie do zniesienia, nieakceptowalnej , wtedy  otwiera się w nas przestrzeń do działania Tego, który obiecał nie zostawiać nas w tym ślepym zaułku , w który skuszeni przez szatana jesteśmy zapędzeni. Jezus poprzez Swoją Paschę i związane z nią wydarzenia wypełnił słowa Protoewangelii zapisane przez autora Księgi Rodzaju o pokonaniu śmierci przez którą i Ciebie i mnie w różnych wymiarach trzyma w szachu szatan.

Celebracje Wielkiego Tygodnia podzielone są na trzy dni a właściwie trzy noce:

  1. Noc z czwartku na piątek w której Jezus dobrowolnie wydał się w ręce swoich przeciwników – nieprzyjaciół. Wspominamy te wydarzenia aby dzięki nim rozumieć sens przebywania obok tych , którzy w jakiś sposób nas krzywdzą. Widzieć ich rolę jako cząstkę historii naszego zbawienia, jako niezbędny ogień do wypalania w nas tego, co Św.Paweł nazywa starym człowiekiem aby w to miejsce przyjmować Ducha miłości, nawet do tych ,którzy jawią się nam jako nieprzyjaciele.
  2. Noc z piątku na sobotę, noc męki i śmierci Jezusa. Liturgia słowa oraz adoracja Krzyża nie tylko przypomina, ale czyni obecną tu i teraz mękę Pańską. Oznacza to iż wydarzenia wydania, osądzenia i ukrzyżowania Jezusa możemy łączyć z tym, co przeżywamy my w codziennych wydarzeniach w rodzinie, w pracy, wśród przyjaciół i znajomych. Są to wszystkie trudne momenty, nasze „krzyże” , które czy chcemy czy nie, są w życiu obecne. Możemy żyjąc w ciągłym niepokoju czy strachu uciekać od nich lub tchórzliwie udawać, że ich nie ma , że wszystko „spoko” . Możemy jednak zwracając się w procesji do Krzyża Jezusa Chrystusa uznać sens i potrzebę sytuacji krzyża, gdyż jest to szczególne, jedyne, błogosławione miejsce gdzie Bóg objawia swoją wierność zawsze, bezwzględnie, za darmo dla tych, dla nas,  którzy pozbawieni złudzeń o własnej samowystarczalności, ogołoceni zwracają się do Jego Oblicza.
  3. Noc zmartwychwstania, która poprzedzona sobotnią ciszą jest wybuchem wielkiej radości wyjścia z grobu, wychodzenia z naszych ciemnych grobów , dołujących nas problemów, nierozwiązywalnych po ludzku spraw. To uwolnienie od ciężarów nie do uniesienia, to wyjście na wolność do przeżywania życia takiego, jakie ono jest w radości dzieci bożych. Celebracja Wigilii Paschalnej związana była i winna być z chrztem dorosłych katechumenów – lub przynajmniej dzieci. To w ich życiu spełniają  się w tym momencie  te nadzieje , które połączyły wszystkich obecnych z ludzi rozproszonych w zgromadzenie wiernych.

Jak w treningu biegowym uznajemy wartość i konieczność dobrego zaplanowania przedstartowego tygodnia, tak warto uznać sens poddania się rytmowi Wielkiego Tygodnia a w nim Triduum Paschalnego. Jeśli tradycyjne porządki domowe lub też przygotowania kulinarne przesłonią właściwy sens Wielkiej Nocy , przegramy nasz duchowy maraton na 15 , 20 lub 30 kilometrze.

Ponieważ jednak bieganie uczy również takiej mądrości życzę wszystkim Wam, czytelnikom tego blogu , równie licznego jak na startach biegowych uczestnictwa w czwartkowej Mszy Wieczerzy Pańskiej, piątkowej przewspaniałej Liturgii godzin, wieczornej Liturgii Męki Pańskiej, sobotniej Liturgii godzin i owocnej Wigilii Paschalnej oraz z radością wyśpiewanego w procesji rezurekcyjnej: „ Wesoły nam dzień dziś nastał” !

Spotkanie z Jezusem: poziom -1 czyli wolność ważniejsza niż szybkość ( V Ndz.Wielkiego Postu)

 

Współczesne fabryki złudzeń – reklamy, galerie handlowe, dyskonty produkują człowieka zniewolonego. Zakrojona na szeroką skalę produkcja potrzeb sprawia, że o naszych codziennych wyborach coraz częściej decydują działy marketingu i planowania sprzedaży wielkich korporacji a margines wolności osobistego wyboru drastycznie się zawęża.

Wsączana w nasze umysły propaganda w postaci reklam, filmów, pseudoartystycznych celebryckich „ iwentów” stawia sobie za cel takie sterowanie naszymi decyzjami , wyborami , abyśmy realizowali w maksymalnym stopniu założenia sprzedażowe korporacji i powiązanych z nimi sieci handlowych.

Głównym „ bohaterem” tego teatru jest człowiek. Karmiony złudzeniami o tym jaki być powinien, „kupuje” niskie ceny ( bo powinien dbać o domowy budżet), zgrabną sylwetkę ( bo powinien szczupło  wyglądać),  dobry seks ( bo powinien być maczo) itd.

Wszystkie te i inne „powinien”  zapewnią ci : sieć dyskontów XXX, suplementy diety YYY, tabletki ZZZ. Oczywiście dyskonty czyszczą Twoją kieszeń ( bo po to powstały) , serwują niezdrowe i tuczące jedzenie (abyś kupował jak najwięcej odchudzaczy i farmaceutyków), a wyalienowany z małżeńskiego związku seks szatkuje więzi społeczne , gdyż człowieka osamotnionego łatwiej jest złapać w swoje sidła itp.

Biegacze są ludźmi podążającymi innymi ścieżkami. Są to ścieżki wolnych wyborów, podejmowania przeciwności, ścieżki drobnych i większych porażek, ale też zwycięstw i satysfakcji. Są to ścieżki odpowiedzialności za siebie i innych, brania spraw w swoje ręce i życia rzeczywistością i stąpaniem twardo po ziemi.Biegacze uczą się przegrywać i nie poddawać, wiedzą , że łatwizna i bylejakość są przyjemne na krótką metę.

W na starcie stoi obok grubego – chudy, obok wytrenowanego – początkujący, obok nastolatki – gość 50+. Biegacze nie boją się swoich słabości, bo chociaż wytrenowany szybciej pokona trasę od początkującego, chudszy prawdopodobnie wyprzedzi grubasa , to każdy z nich na ostatnich kilometrach dotknie tej znanej nam i w każdym obecnej granicy,gdzie kończą się możliwości a zaczyna walka o każdą sekundę biegu.

Jan w proponowanym na V Niedzielę Wielkiego Postu fragmencie relacjonuje wydarzenia mające miejsce w Jerozolimie i poprzedzające pojmanie i ukrzyżowanie Jezusa.

„Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon /Bogu/ w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa.”

Odpowiada On w zaskakujący sposób , jakby nie na temat. Mówi o obumieraniu, dystansowaniu się od życia , o które w sposób naturalny troszczymy się i  dbamy. Mówi też o obfitym plonie, o zachowaniu życia na wieki.

Ujrzeć Jezusa, to spotkać go w miejscu gdzie rzeczywiście przebywa. Intuicyjnie kierujemy wzrok w górę, ku Niebu, tam gdzie uważamy , jest miejsce dla Boga. Nic bardziej błędnego.

Ścieżki do Jezusa, do spotkania Jego obfitości i życia na wieki przebiegają tam, gdzie odczuwamy słabość, lęk, zagubienie, depresję:

„Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę.”

Ma On odwagę schodzić tam, gdzie jesteśmy my, każdy z nas. Biegacz nie ma wątpliwości gdzie jest jego miejsce na starcie zawodów. Osiągane czasy i szacunek dla innych biegaczy pozwalają mu nie pchać się do przodu , ale stawać w strefie startowej odpowiedniej dla niego.

Chrześcijanin wie, że jego miejsce jest na poziomie -1. Nie jest to wynikiem jakieś jego niskiej samooceny czy innego zaburzenia opisywanego przez psychologię. Taka jest po prostu twarda rzeczywistość.

Staramy się bowiem, w jakimś stopniu ogarniać pracę, dom, rodzinę itp. zdobywamy pewien majątek, pozycję , grono znajomych i przyjaciół. Z biegiem czasu stajemy się jednak tymi naszymi osiągnięciami i zabezpieczeniami zniewoleni. Stają się one sine qua non dobrego samopoczucia, oparciem , warunkiem spokoju. W przypadku zagrożenia bronimy tego bezwzględnie , najczęściej ” po trupach” innych.

Nie to jest jednak konstytucją życia. Bóg przeznaczył nas w swoim stworzeniu do życia na Jego obraz i podobieństwo. Jesteśmy stworzeni aby nasze życia konstytuowało się w relacji do drugiego i to nie byle jakiej relacji – będąc wobec niego do dyspozycji , jak służący wobec pana. Nie jednak z powodu przymusu czy obowiązku , ale jako przejaw bezinteresownej miłości  i otwartości.

Po grzechu ,  wykluczeni z  rzeczywistości Raju, po odłączeniu na wskutek nieposłuszeństwa od życiodajnej bliskości Stwórcy, boimy się tracić to, co uważamy za nasze, za ważne, za niezbędne nam do życia.

Mimo,że czasem zdecydujemy się na taki czy inny gest charytatywny, to jednak my chcemy decydować ile i komu. Sytuacja, aby to ktoś decydował o naszych wypracowanych zasobach , według jego potrzeb ( ile poświęcę komuś czasu, ile ktoś zabierze mi wysiłku , sprawi kłopotów swoimi żądaniami, ile zabierze nam pieniędzy) jest uczciwie mówiąc po ludzku nie do zaakceptowania.

Przypominają nam o tym raz po raz sytuacje , w których ta strata staje się realna: zagrożenie utratą pracy, nieporozumienia czy też rozstania z przyjaciółmi, mężem, dziećmi, poważniejsza choroba…

Właśnie dlatego, właśnie w te sytuacje gdzie sami nie jesteśmy w stanie sobie poradzić  przyszedł Jezus z obwieszczeniem:

„… a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec…”

Najpierw na Krzyżu, gdzie On niewinnie, ale my jako winni musimy potracimy wszystkie nasze pseudozabezpieczenia, aby później razem z nim powstawać do życia. Życia uwalnianego od strachu i lęków, otwierającego się na innych, życia mocą Boga.

Ta perspektywa pociąga wszystkich nas, którzy dostrzegając własne zniewolenie , wbiegamy na ścieżkę do Jerozolimy i korzystamy z obietnicy obecności Jezusa.

Jak Jego bowiem który został naszym sługą uczcił Ojciec, tak uczci nas  , stających się sługami dla bliźnich w różnych chwilach naszej codzienności.

 

 

 

Burzenie naszej pobożności – a więc biegacz gotowy na zmiany (III Ndz.Wielkiego Postu)

Bieganie zmienia życie.

Pewność tego stwierdzenia podbudowana jest doświadczeniem wielu śmiałków, którzy w pewnym momencie życia zdecydowali się na rewolucyjną w pewnym sensie zmianę i wyjście na ścieżkę biegową.Zmiana jest zawsze pewną trudnością, wymaga zadziałania, obrania kierunku innego niż dotychczas.

Dlatego potrzebny jest pierwszy jest impuls do zmiany. Impuls ten wynika ze stwierdzenia, że to co było dotychczas działa źle, nie działa, nie spełnia swojej roli , nie spełnia oczekiwań, nie sprawdza się.

Biegacze tą zmianę chwalą. Nasze doświadczenia ,praktyka biegowa  świadczy o tym, że dotychczasowe gnuśne i osiadłe życie kanapowo-telewizyjne nie sprawdziło się. Degradacja ciała oraz psychiki dała się już tak we znaki, że powiedzieliśmy – dość !!  Zdecydowaliśmy się na  uaktywnienie w którym psyche i fizys działając wzajemnie na siebie podbudowują tą aktywność, dając uzasadnienie do zajęć biegowych kilka razy w tygodniu.Zgubione oponki, sprężysty chód, brak zadyszki na schodach, hart ducha – efekty nie dają długo na siebie czekać.

Zmiana jest szansą na życie.

Nie byle jaka oczywiście.Jest zmiana specjalna, wyjątkowa, trochę nieprawdopodobna a niektórych szokująca.Wskazuje na nią Jezus dokonując w świątyni w Jerozolimie bardzo wymownego gestu.

„W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał”

Pobożność Izraela, podobnie jak pobożność każdego z nas opiera się na wypełnianiu norm,wymagań, pewnych zwyczajów i rytuałów, dobrych uczynków, jakiegoś poświęcenia się.W zamian oczekujemy przychylności Boga, pewnego wynagrodzenia w postaci opieki tu na ziemi a dalej po śmierci nagrody w niebie za pobożne życie.

Świątynia żydowska była tak dostosowana, aby każdy pobożny członek tej społeczności mógł przy pomocy pewnych znaków ( a więc składania ofiar : pieniężnych czy też w naturze ) wypełnić wymagania Prawa i stawać przed Bogiem jako ten, którego to usprawiedliwia. Temu służyły również  stoiska w obrębie murów świątynnych , gdzie można było nabyć przedmioty niezbędne do spełnienia ofiary.

My również , chociaż nie składamy ofiar w sposób rytualny mamy we wnętrzu coś z tej logiki.Jesteśmy w stanie coś ofiarować, ale nie za darmo. Przyjacielem jest ten, komu owszem pomożemy, ale od którego oczekujemy , że nie opuści nas w biedzie.Zapraszamy znajomych na imieniny , ale i oni powini nas zaprosić i tak się najczęściej dzieje.Staram się być wobec żony w porządku – zarabiam na dom , dbam o ogródek, ale i ona ma pewne obowiązki : sprzątanie, dzieci itd.

Te różnego typu wzajemne układy tworzą złudzenie – swojego rodzaju skorupę, która przykrywa problemy , a właściwie jeden problem, który raz po raz, w różnych formach i okolicznościach wydobywa się na zewnątrz, jak lawa z wybuchającego wulkanu.Okazuje się, że : kocham męża , ale jak dowiedziałam się co robił na ostatnim  wyjeździe integracyjnym…, utrzymuję żonę, ale to ja decyduję ile i na co może wydać kasę …, przyjaciel wpiął się na mnie – już przyjacielem nie jest… Zamiast wzajemnego wsparcia, powstają  zarzuty ( w jakiejś mierze słuszne) , pretensje, żądania, rozwody.

Nawet nasze najlepsze starania nawet najbardziej drobiazgowe przestrzeganie Prawa przez Żydów nie są w stanie tak ułożyć naszych relacji z bliźnimi, aby mogły one konstytuować nasze życie,abyśmy się wcześniej czy później w sprawie drobniejszej, czy też bardziej poważnej nie zawiedli.Dlatego Jezus zapowiada w świątyni Jerozolimskiej inną rzeczywistość niż normy i prawa.

Zapowiada inny sposób ukształtowania relacji do drugiego człowieka. Będzie to zgoda na przegraną wobec drugiego, zgoda na to, że gdy mnie zdradzi czy zawiedzie, ja się od niego nie odwrócę.Dokona się to poprzez Ofiarę w świątyni Jego ciała a więc przez śmierć na Krzyżu , aby Bóg mógł odbudować to Ciało już nie jako śmiertelne, ale jako wiecznie żyjące. To jesteśmy też my, Kościół – wspólnota tych, którzy umierając wzajemnie dla siebie, otrzymują poprzez raz dokonaną Ofiarę Jezusa Chrystusa życie nowe.

Pozwólmy więc burzyć nasze wybudowane w pocie czoła świątynie w których handlujemy z Bogiem coś za coś, i przyjmujmy od Niego darmową łaskę , która uzdalnia nas już teraz , w tym życiu aby mocą Chrystusa  wydawać się innym, również naszym nieprzyjaciołom.To Bóg daje gwarancję że to co uważamy za życiową stratę, jest oczyszczeniem z fałszu życia dla siebie i nakierowaniem do życia dla innych na Jego obraz i podobieństwo.

 

Przemiana mocą Ojca – a więc biegacz dobrze prowadzony ( II Ndz.Wielkiego Postu)

„Jesteś Ojcem tego sukcesu” – któż nie chciałby usłyszeć raz po raz takiego prostego stwierdzenia. My faceci jesteśmy zainteresowani podwójnie. Większość z nas jest Ojcem również w dosłownym tego słowa znaczeniu .                                                                                                 Powiedzenie to obrazuje zjawisko ważne , również w dziedzinie biegowej. Aby projekt ” warto biegać” rozprzestrzeniał się w narodzie, potrzebni są liderzy w poszczególnych środowiskach, w społecznościach lokalnych . Pierwszą i najważniejsza społecznością jest bez wątpienia rodzina. Jeśli dziecko , a zwłaszcza syn widzi Ojca niemotę, słabiaka i lenia będzie te zachowania powielał. Czytaj dalej Przemiana mocą Ojca – a więc biegacz dobrze prowadzony ( II Ndz.Wielkiego Postu)