Odwaga chrześcijanina- a więc czemu biegacz nie musi trzymać się z dala od negatywnych ludzi (III Ndz.Wielkanocna)

O skutkach biegania pisaliśmy już kilkukrotnie. Są i te negatywne , są też pozytywne. A propo’s tych pierwszych słuchałem ostatnio audycji z udziałem lekarza zajmującego sie również profilaktyką zdrowotną.

Wysunął on bardzo stanowczą tezę, że bieganie w żaden sposób nie wpływa korzystnie na stan zdrowia. Streszczając: wg niego statystyki nie potwierdzają aby długość życia biegaczy odstawała od średniej w populacji , a wysiłek biegowy zwłaszcza w biegach maratońskich  jest nienaturalny dla naszego organizmu. Obserwował on wielokrotnie zasłabnięcia biegaczy , a badania które przeprowadzał stwierdzały mocne zachwiania w parametrach zdrowotnych zawodnika.

Oprócz zakłóceń bieżących ( np. gospodarka elektrolitowa) , wg niego przy długotrwałym ponadnaturalnym wysiłku dochodzi też do trwałych zmian ( np. przerost komory serca związany z koniecznością regularnie powiększonego wrzutu objętości krwi w krwioobieg).

Czy tezy te i tym podobne  mogą być prawdziwe?

Wydaje się , że mogą. Przede wszystkim wtedy, gdy do biegania przypniemy motywacje krótkoterminowe, wąsko określone typu: schudnę 10kg w 2 miesiące , albo przebiegnę maraton szybciej niż ten a ten kolega z klubu. Niezdrowe ambicje skutkować mogą niezdrowym bieganiem.

Cóż więc w bieganiu ( poza bieganiem) musi się zdarzyć, aby unikać tego typu niebezpieczeństw?

Stawiam tezę , że remedium na chorobę fanatyzmu biegowego jest postawienie celu biegowego bardzo daleko, myślenie w długiej perspektywie.Musi ona  wykraczać poza ścieżkę biegową, poza metę maratonu.

Oznacza to przejmowanie pozytywnych nawyków kształtowanych przez bieganie w i ich aplikacja w codziennym życiu.

Jeśli bowiem w startowych przygotowaniach wprowadzamy rygor treningowy, uczymy się przełamywać własną inercję, lenistwo, wygodnictwo, rezygnujemy z przegięć na imprezach, egzekwujemy planowanie zajęć tak, aby zmieścić się z treningiem, to czy nie jest naturalnym zaprowadzenie takiego trybu w pracy czy w domu?

Jeśli wchodzimy w trudne wyzwania biegowe, niepogodę ograniczenia bólowe, mentalne, uczymy się, że porażki to cenny materiał do tego aby się poprawiać , to czy nie równie naturalnym jest odważne podejmowanie trudności w życiu codziennym a przede wszystkim w relacjach z innymi ludźmi? Osoba , którą pozdrawiamy na trasie biegu to może jest właśnie pani z okienka w Urzędzie Skarbowym, może tzw.trudny i upierdliwy klient, może niezbyt uczciwy pracodawca czy pracownik.

Kluczem czy też katalizatorem do przedłużenia zdobyczy biegowych poza samo bieganie, do przełożenia pozytywnych nawyków biegowych w codzienne życie jest wiara, że jest to możliwe. Że możliwe jest wymykanie się z kręgu , z grona przyjaciół biegaczy z którymi razem trenujemy, startujemu, spotykamy się na integracji i wyjście z naszym pozytywnym myśleniem na świat.

O tym właśnie mówi Jezus do zdezorientowanych i zalękniałych po śmierci swojego Mistrza uczniów:

„Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem.”

Zamknięte można powiedzieć środowisko Narodu Wybranego,  który Bóg prowadził wśród różnorodnych zdarzeń w jego historii zostało dotkniete, ukłute, przebite właśnie w wydarzeniach tuż przed paschą w Jerozolimie , kiedy to Żydzi właśnie :

„Zabili dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami”

My również, mimo takich czy innych dobrych uczynków, jesteśmy zamknięci , niezdolni do podjęcia relacji zwłaszcza z tym, którzy nam nie pasują, są nam obcy w poglądach czy też w postępowaniu.

Pascha Jezusa, Jego śmierć i zmartwychwstanie może być pewnym ukłóciem, przebiciem balonu, którym otaczamy się aby jakoś nam się ułożyło, aby tylko było zdrówko, troche kasy, aby nikt nie zagroził mojemu ciepłemu gniazdku. Dotyczy to biegaczy, dotyczy to każdego z nas.

Jeśli widzisz, że Twoje bieganie dla samego biegania , nie daje Ci do końca radości i pokoju, jeśli widzisz , że Twoje dotychczasowe życie nie układa się ( mimo twoich usilnych starań) tak, jak sobie wymarzyłeś otwórz się i daj działać Temu o kim jest napisane:

„Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy”

Bieganie uczy, że porażka, może być asumptem do lepszego treningu i sukcesów  w przyszłych startach.

Jezus uczy, że Twoja, moja porażka jest cennym momentem w życiu, aby przyjąć siłę i logikę płynącą z Jego porażki na Krzyżu i zwycięstwa w Zmartwychwstaniu. Jest cennym momentem, aby wykonać nie tylko  biegową ale i życiową zawrotkę. Choroba, niepowodzenie, śmierć bliskiej osoby to nasze groby z których Chrystus podnosi nas tak jak  Ojciec podniósł  Go z Jego grobu.

Gdy tylko na to pozwolisz, doświadczysz czegoś niesłychanego, przekonasz się, że możesz pozwolić się dotknąć, skrzywdzić, obrazić i nic Ci nie ubędzie. Co więcej , będziesz mógł nie oddawać pięknym za nadobne, uśmiechnąć sie do swoich krzywdzicieli i odpuszczać im grzechy w Jego imię.

Chrześcijanie już teraz są świadkami tego.

Wielkanocne źródło życia – a więc baza biegacza i baza chrześcijanina ( Biała Niedziela)

Pierwszy start w sezonie za nami. Czy to dyszka ( 10km), czy połówka ( półmaraton) jest on zawsze pierwszym punktem odniesienia do planów treningowych wiosenno-letnich. Pozwala określić stan organizmu, ustalić poziom tego, co wykonaliśmy przez biegową jesień i zimę. Wynik startowy wpisujemy w tabelki planowanych temp treningowych.

Trzeba przyznać, że zima, która mamy już za sobą, bardzo przyjaźnie potraktowała biegaczy. Dość wysokie temperatury, ale przede wszystkim brak obfitych opadów śniegu, pozwolił w komfortowych warunkach przeprowadzać zimowe treningi.

Zimowe przygotowania zwieńczone pierwszym wiosennym startem będą odnośnikiem, bazą , tym zasobem z którego czerpiemy budując formę na dalsze letnie już starty.

Dla nas chrześcijan taką bazą, odnośnikiem, źródłem z którego będziemy czerpać w nadchodzące dni naszej codzienności jest Liturgia Wielkiej Nocy.

Jest ona wprawdzie wydarzeniem jednorazowym, mającym swój początek i koniec, jednak każda Liturgia Eucharystii czy to niedzielna, czy każda inna odnosi się zawsze do tego jednego wydarzenia Paschy Jezusa Chrystusa , które przywołujemy i celebrujemy w Wigilię Paschalną.

Jak możemy korzystać z tej Chrystusowej Paschy, cóż za działanie niesie ze sobą, że Kościół tak mocno poucza że z niej żyjemy?

Można powiedzieć, że działa tam, gdzie my nie do końca sami sobie radzimy.

Idąc na trudne spotkanie z chłopakiem/dziewczyną, wychowawcą, pracodawcą,wchodzimy w sytuację niepewną, może nieprzyjemną, może gwałtowną , która będzie kosztować jakieś nerwy, może niepowodzenie, jakieś załamanie moich planów.

Mogę próbować ogarniać to sam, mogę jednak odnosząc się, korzystając z mocy Chrystusa , ( który właśnie w taką sytuację wszedł, pozwolił się ukrzyżować ,stracił wszystko i przeszedł do życia dzięki obietnicy Ojca) nie bać się czegoś stracić, czy to oczekiwań, czy mojej pozycji, czy finansów…

Tam gdzie mam odwagę odpowiedzieć przyjaznym gestem , na niewdzięczność czy ataki na mnie, tam czerpię z mocy  Krzyża i Zmartwychwstania.

Sakramentem, znakiem tej postawy który przyjęliśmy w większości będąc dziećmi jest chrzest. Dlatego jest  on też tak ważną częścią Wigilii Paschalnej. Na tyle, na ile rodzina, środowisko w którym dorastaliśmy wprowadziła nas w takie rozumienie chrztu, jesteśmy zdolni dokonywać wyborów, gestów wobec bliźnich właśnie w kluczu Paschy. Jesteśmy zdolni mocą tego chrztu nie bać się , nie uciekać od innych, nawet nieprzyjaznych. Tak bowiem jak Chrystus powstał z martwych, tak i my złączeni z Nim poprzez chrzest , możemy wstawać z naszych grobów ( a każdy z nas wie ile ich w życiu jest )  i stawać się ludźmi wolnymi.

Neofici ( katechumeni, ochrzczeni podczas Wigilii Paschalnej) przez całą oktawę Wielkanocą uczestniczą w Eucharystii ubrani w białe szaty właśnie po to, aby świadczyć o nowym sposobie życia, jaki wybrali zgadzając sie na chrzest. Jest to równiez przypomnienie dla nas, o wielkiej mocy naszego chrztu.

W tą niedzielę zdejmą te szaty , dlatego II Niedziela okresu Wielkanocy nazywana jest również  białą niedzielą.

Pozwalajmy wprowadzać się w tą logikę tracenia i życia, przebaczania wbrew opinii świata, bo po to właśnie jesteśmy jako chrześcijanie posłani w ten świat.