Radość Ewangelii – a więc biegacz uspołeczniony (Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego)

Niezależność myślenia, gotowość do podjęcia wysiłku, samodzielność , trzeźwe spojrzenie na sukcesy , ale też wyciąganie pozytywnych wniosków z porażek – te  i inne jeszcze umiejętności tak społecznie pożądane są przedmiotem pracy biegacza.Ich kształtowanie w treningu biegowym  przynosi efekty , zaświadczy o tym każdy wciągnięty w bieganie amator.

Ciekawa swoją drogą byłaby statystyka głosowania biegaczy w ostatnich wyborach prezydenckich. Prawdopodobnie mieliśmy spory udział w nowych impulsach zainicjowanych poprzez te wybory.

Logika aktywności biegacza amatora zasadza się na następującym schemacie:

Najpierw  indywidualna decyzja : chcę biegać , ogarnięcie stroju, pierwsze biegania, ułożenie treningu, pierwsze zawody, następne plany startowe. Aktywność ta nie zamyka się więc we własnym pokoju, w domu, tylko dla siebie samego, ale jest skierowana na zewnątrz, do działania wspólnego jakim są kluby biegaczy, wspólne treningi, portale biegowe oraz najważniejsze: biegi na zawodach.

Czy idą za tym inne niż tylko sportowe i prozdrowotne efekty – możemy się jedynie domyślać.Jednak w świecie współczesnej komercji, gdzie najbardziej pożądany jest rozleniwiony i ogłupiony wygodnictwem klient ,którego głównym źródłem satysfakcji jest niska cena a nie walory towaru, cechy formowane przez trening biegowy wydają się być jakimś kołem ratunkowym przed narastającym cywilizacyjnym zwyrodnieniem.

Działalność Jezusa za panowania Poncjusza Piłata wydawała się tym , którzy mieli z Nim styczność takim kołem ratunkowym , zarówno jako ratunek osobisty, jak i wyzwolenie Narodu z obcej okupacji, od obcych wpływów.

Jego śmierć pogrzebała wszystkie te plany i nadzieje. Ten w którym złożyli już swoje nadzieje dał się pochwycić , osądzić i zabić a więc koło ratunkowe zatonęło. To załamanie było tak drastyczne, że jak relacjonuje Marek we fragmencie poprzedzającym czytaną dziś perykopę:

„…Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów.Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym.Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. 
Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. „

Cóż zatem musiało sie wydarzyć, aby ta grupa pogrążonych w smutku niedowiarków stała się drużyną, która rozsławiła na wszystkich kontynentach Nadzieję przez wieki niedostępną, Wiarę wbrew rozumowi świata , Miłość przełamującą beznadzieję dotychczasowego życia. Skąd zdobyli niezależność myślenia, gotowość do podjęcia wysiłku, trzeźwe spojrzenie na sukcesy, niezałamywanie się po porażkach?

Cóż może się zdarzyć w moim i Twoim życiu, co takiego właśnie się dzieje, że pojawia się szansa na ratunek w momencie trudnym, na rozwiązanie tego z czym już nie mam siły, cierpliwości i pomysłu sobie poradzić?

„I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”

„Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.”

On powiedział – oni usłyszeli ,  tylko tyle. Żadnych szkoleń, kursów, couchingu, case-ów. Rzekł do nich ten, który według ich wiedzy przegrał, zginął a jednak żyje.

Ta rewelacja , jeśli na to pozwolisz, może dotknąć Ciebie  w tym miejscu , w którym kończy się dotychczasowe doświadczenie życia. Tam gdzie pojawia sie przegrana , śmierć.

Jest to właśnie obecność żywego Boga tu, na świecie, inaczej niż tylko w Jego człowieczym ciele.

Oznacza to,że nasze cielesne jeszcze sprawy : problemy w pracy, ze zdrowiem , z rodziną itd. już teraz są objęte czymś większym niż opieką przychodzącą na pierwszy rzut oka na myśl. Nie musimy  już kurczowo trzymać się rozwiązania oznaczającego dobrą posadę, idealne zdrowie czy też kochającą rodzinę.

Dostajemy od Niego samego moc realizacji siebie w każdej, nawet trudnej pracy,  zdolność do radości w ograniczeniu i chorobie,  miłość do trudnej synowej czy zięcia. To właśnie są te znaki wymieniane przez Jezusa, dla rozpoznania Jego mocy w nas:

„Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić.”

Radość nas chrześcijan , na ile żyjemy duchem Jezusa Chrystusa , pośród tych wszystkich okoliczności  jest jak śpiewamy w dzisiejszym psalmie  śwadectwem królowania Boga na całej ziemi.

 

Jeden komentarz do “Radość Ewangelii – a więc biegacz uspołeczniony (Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego)”

  1. Te mocne słowa mogą płynąć tylko z żywej wiary! Dziękuje za świadectwo! Za przekazanie Dobrej Nowiny!

Możliwość komentowania jest wyłączona.