Przebite ręce i bok – a więc wspólnota budowana na przebaczeniu ( Niedziela Zesłania Ducha Świętego)

Biegając dziś wokół siedleckiego zalewu miałem okazję obserwować niedzielnych i regularnych spacerowiczów, piwkarzy, rowerzystów, rodziców z dziećmi na placu zabaw, zakochanych… Wszyscy oni wyjściowo ubrani, wyperfumowani wyluzowani – jednym słowem wypoczynek i relaks.

Kilku biegaczy pokonujących trzykilometrowe kółka stanowiło lekki dysonans w tym sielskim obrazku. Ubrani niewyjściowo, spoceni, z wysiłkiem na twarzy, zajęci byli raczej równaniem tempa aniżeli obserwowaniem kaczek czy pluskających ryb.

Ci pierwsi pokazywali raczej swoją zewnętrzną, ugładzoną i polukrowaną stronę.

Biegacze odwrotnie: ukazywali się trochę „od zaplecza” , od strony bardziej roboczej, nieoficjalnej, inaczej niż na co dzień na ulicy czy w pracy. Odkrywali swoje wnętrze, narażając się czasem na drwiące uśmiechy czy komentarze.

Są to dwie, jakże różne formy komunikowania się.

( Komunikowanie pochodzi od łacińskiego czasownika communico (udzielić komuś wiadomości) i rzeczownika communio (wspólność) i oznaczał wejście we wspólnotę. Dopiero w XVI wieku nadano mu znaczenie „transmisja, przekaz”.)

Pierwszy ukrywający te mniej „wyjściowe” strony , drugi odkrywający człowieka takim, jaki jest naprawdę, bez zciemniania, bez zasłon.

Komunikowanie się w znaczeniu communio a więc takiej relacji w której uzyskuję dostęp nie tylko do zewnętrznego przekazu informacji od drugiego człowieka, ale również do jego wnętrza, myśli, motywacji, trudnych zakamarków ducha i to dostęp wzajemny , w którym ja też pozwalam na to samo , jest tym obszarem na którym rozegrała się największa tragedia człowieka. Również w tym miejscu, po jakimś czasie dokonuje się jeszcze większy cud Bożej interwencji.

Tragedia , opisana w III rozdziale Księgi Rodzaju , to fakt zaprzeczenia, wyrzeczenia się przez człowieka jego tożsamości wynikającej ze stworzenia na obraz i podobieństwo Boże. Człowiek wziął na siebie ciężar nie do udźwignięcia: poznawanie ( niezależnie od Stwórcy) co jest dobre a co złe. Uciął w ten sposób strumień życia płynący w obfitości od Boga. Pierwszym skutkiem tego błędu jest strach o siebie, o swoje życie a więc oddzielenie, odseparowanie się od otoczenia, aby nie stracić nic ze „swojego”, aby nikt nie mógł zabrać tego co człowiek w swoim błędzie uznał za swoje.

Mur jaki zaistniał między ludźmi oznacza zerwanie communio, wspólnoty z bliźnim , zaistnienie wrogości.

Cud Bożej interwencji jako reakcja na grzech , zapowiedziany jest poprzez autora tegoż właśnie rozdziału Księgi Rodzaju jako  Protoewangelia.

Człowiek po grzechu ,własnymi siłami nie jest w stanie utworzyć takiej relacji z drugim , aby była ona zawsze trwała. Dlatego Bóg w osobie Swojego Syna wszedł w kondycję człowieka ,wszedł w taką z nim komunię , że nie bronił się nawet wtedy, gdy skutkiem tej komunii była Jego śmierć. Bóg nie pozostawił swego Syna, podniósł go z martwych i On żyje.

Wszystko to stało się po to abyśmy i my , przylgnięci do Jezusa i Jego mocą uczyli się wchodzić w komunię z drugim, nawet za cenę jakiejś przegranej, straty, może nawet śmierci.

Wiemy bowiem, że z tych wszystkich sytuacji trudnych, kryzysów będziemy powstawać tak , jak Zmartwychwstały.

„Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. „

Uczniowie ucieszyli się nie tylko  z przyjścia Jezusa. Przyszedł pokazując przebite ręce i bok, a więc jako ten, który nie odwrócił się od nich po umęczeniu, ale przebaczył i uczynił ich zdolnymi do przebaczania:

„Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.”

Dzięki temu pojawił się fundament do odbudowy utraconych relacji z drugim człowiekiem, budowania nowej wspólnoty opartej na wydarzeniu Krzyża i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Nasze poprzebijane ręce i boki, mogą stawać się życiowymi tragediami, naszymi i bliskich. Mogą jednak, jeśli przyjmiemy Ducha tak jak zgromadzeni uczniowie Jezusa, być początkiem naszego nawracania, budowania utraconych kontaktów, relacji , wspólnoty z  mężem, dziećmi, rodziną , sąsiadami.

Tak Duch Święty odnawia nasze oblicza!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*