Przyjazny uśmiech chrześcijanina – a więc biegacz dobrze zbudżetowany ( XV Ndz.Zw.)

Wpływ biegania na budżet domowy może być bardzo istotny. Jasne , że w obydwie strony.

Wydatki bowiem związane z bieganiem mogą narazić ten budżet na niemałe obciążenia. Już to producenci ubrania biegowego, butów , różnego rodzaju akcesoriów dbają o drenaż kieszeni biegacza, już to sami biegacze korzystają często z tych przerysowanych mocno ofert.

Odrębną sprawą są wyjazdy na zawody. O ile jeszcze  dwa, trzy, cztery razy w roku zwłaszcza jeśli nie zakładamy odległych miast  nie stanowi problemu , to wielu biegaczy na drugie imię ma „turysta biegowy”. Setki a pewnie i tysiące imprez biegowych  w  Polsce i za granicą dają właściwie nieograniczone możliwości w tym obszarze. Nie twierdzę, czy to źle czy dobrze , aktywność jest przecież wpisana w bieganie. Jednak czas i budżet nie zawsze są aż tak rozciągliwe.

Z drugiej strony bieganie może mocno budżet domowy podreperować. Mogą to byś oczywiściw dochody z  pierwszych premiowanych nagrodami miejsc na podium (  lekki żart:) ) ale bardziej realne są oszczędności tam, gdzie wydatki wydają się konieczne.

Pierwszy obszar to zdrowie. Odstawienie regularnie przyjmowanych leków na nadciśnienie, cholesterol, wspomagających odporność, podkręcających libido i wielu innych lekarstw oraz parafarmaceutyków , co do których wmawiano nam dożywotnie uzależnienie, a które znikają z użycia przy racjonalnej higienie psychofizycznej dnia codziennego daje konkretne roczne oszczędności.

Bieganie połączone z lekką racjonalizacją jedzenia i picia , to najtańsza terapia odchudzająca. Znikają wydatki na leki odchudzające ,  oczyszczania organizmu i inne „cudowne” sposoby pozbywania się nadmiaru tkanki tłuszczowej i innych nagromadzonych ale zbędnych składowych.

Zaskakującą koncepcję Jezusa  dotyczącą „budżetowania” aktywności Apostołów zrelacjonował  Marek w czytanej na XV Niedzielę Zwykłą perykopie:

„Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien.”

Wydaje się to być mało rozsądne. Uczymy się, zwłaszcza w obecnych czasach zapobiegliwości, planowania , zwłaszcza w finansach, stawiania celów i dobierania odpowiednich do tego środków ich realizacji. Projekt inwestycyjny, projekt na dotację – wszystko ze szczegółami dopięte , inaczej przecież zostanie odrzucony.

I właśnie pytanie o cel , o to na co skierowany jest nasz wysiłek, działanie rozwiązuje, determinuje sposób jego realizacji.

Naturalna wydaje się troska o zapewnienie sobie, rodzinie stabilności materialnej, bezpiecznego mieszkania, rozwoju zawodowego, przyjaznego otoczenia w życiu prywatnym, dobrych relacji w pracy. Jest to jak najbardziej potrzebne i warto się o to starać. Intuicyjnie bowiem widzimy w tych elementach jakieś spełnienie, zadowolenie , szczęśliwe  życie.

To samo życie pokazuje jednak, jak trudno jest to osiągać. W wielu, ważnych dla każdego  dziedzinach  odczuwamy często mimo naszych starań niedostatki, brak  spełnienia: trudno wyjść z długów, wylizać się z choroby, kupić upragnione mieszkanie , poskromić czepiającą sie żonę/pijącego męża/niesłuchającego dzieciaka.

Lekarstwo wydaje się proste: większe dochody, lepszy specjalista, uświadamianie, dawanie nauczki  innym jak powinni się zachowywać. Jak ono działa – widzimy w praktyce 🙁

Bóg żywy , a więc działający wyznacza cel inny. Jest nim taka zmiana naszych relacji z bliźnimi, aby ciężar naszego  myślenia spoczywał coraz mniej na zabezpieczeniu własnych planów, potrzeb, wymagań, oczekiwań, a w coraz większym stopniu na potrzebach , oczekiwaniach tych , których w życiu spotykamy.

Sytuacje niepewności, braku zabezpieczenia które przeżywali Apostołowie, stawały się okazją do dośwadczania opieki Boga, Jego obecności, życia z Jego łaski. Jest to oferta skierowana do mnie i do Ciebie. Tylko wtedy, gdy „nie ma chleba , ani torby, ani pieniędzy” i dostajemy to jakby bez naszego udziału , bez walki o swoje, bez wymuszania na innych kierujemy wzrok na Jego Oblicze, zawracamy z naszych pokręconych  życiowych ścieżek , nie musimy obawiać się ludzi postrzeganych jako źli i nieprzyjaźni, rozumiemy sens niedostatków w zdrowiu a również i śmierci.

Taki był sens misji naszego Pana Jezusa Chrystusa, który został przez nieprzyjaciół opluty i zabity aby przez zmartwychwstanie doświadczył obecności i opieki Ojca. Jest to potrzebne nam, aby korzystając z Jego Paschy, przechodzić wszystkie te trudne sytuacje niedostatku, beznadzieji, choroby czy śmierci.

Biegacze nieobciążeni koniecznością „wykręcenia wyniku”, zakupu firmowych butów, zdobycia korony maratonów itp. łatwiej zachowają perspektywę biegania dla zdrowia.

Chrześcijanom  nieobciążonym koniecznością ciągłego zabezpieczania swojego życia, łatwiej  witać innych , nawet w jakimś sensie przeszkadzających czy wrogich , przyjaznym uśmiechem , bo miłość a więc bycie dla drugiego jest naszą perspektywą życia.