Maraton do świętości – a więc biegacz gotowy na przemiany ( Uroczystość Wszystkich Świętych)

Biegacz to człowiek przemiany!

Różnorako kształtuje się inicjacja biegowa, różnorodne są jej okoliczności, jednak wspólnym elementem łączącym początki biegania jest chęć, determinacja  zmiany.

Przestał wystarczać dotychczasowy tryb życia. Już to organizm oplatany sadełkiem mocnymi sygnałami wołał o pomoc , już to zasapane serduszko po pokonaniu drugiego piętra schodów słało petycje o ratunek, a to znowu trudności w zapięciu pierwszego guzika w koszuli poczęły wzbudzały ironiczne uśmiechy domowników, jednym słowem   co krok to kuksaniec – człowieku obudź się !

Fizyczność traktowana przez lata po macoszemu , nie pomagała podobnym zjawiskom w sferze psychiki. Higieny psychicznej nie uczą bowiem w szkole , wzorców rodzinnych jak na lekarstwo , a lekarze wolą przepisywać prozac , niż forsować pacjentowi zdrowy tryb życia.

Jednym słowem dochodzimy do momentu, kiedy wybór staje się oczywisty jak porażka PO w ostatnich wyborach – albo coś zmienię albo ostry zjazd po równi pochyłej.

Cieszy oko widok setek czy nawet tysięcy zawodników , którzy zdecydowali się na zmianę i startami w biegach ulicznych wysyłają jasny przekaż światu: porzucam stare wygodne i rozleniwione życie i wchodzę na trudną, mniej wygodną ale ratującą mnie ścieżkę biegową.

Chrześcijanin to człowiek przemiany!

Scena Jezusowych „ błogosławieństw” opisywana przez Mateusza Ewangelistę rozpoczyna się bowiem od ważnego ( i odważnego ) kroku niektórych z Jego słuchaczy , a mianowicie :

 „Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie.”

Przystąpienie owo, to nie tylko fizyczny gest przybliżenia się do Przemawiającego. Jest to również znak zgody na coś , co się zdarzy,  co przyjdzie z zewnątrz , ale swoim działaniem dotyczyć  będzie ich wnętrza. Dokona się tam otwarcie pewnej przestrzeni aby mogła wkroczyć inna niż nasza ludzka rzeczywistość. Mówi o tym śpiewany dziś Psalm 24 w dalszej jego części:

 „Bramy, podnieście swe szczyty i unieście się, prastare podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały. «Któż jest tym Królem chwały? Pan, dzielny i potężny, Pan, potężny w boju». 

Jak widzimy, przemiana chrześcijanina to umieszczenie w jego wyczyszczonym z własnej koncepcji życia sercu obrazu Boga , zagubionego w grzechu pierworodnym.

Wtedy ( Jezus) otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:…”

Wkroczenie Króla chwały odbyło się i odbywa przez Jego Słowo – Jezusa Chrystusa.

W tamtym czasie w Galilei jako zapowiedź, a obecnie jako Słowo spełnione dzięki Jego śmierci i Zmartwychwstaniu.

Owocem przyjęcia Chrystusa do wnętrza człowieka jest szczęście i błogosławieństwo przeżywane nie tylko jako satysfakcja z wygodnego i w miarę bezproblemowego życia , ale coś znacznie , diametralnie większego.

Jest to radość w  sytuacjach, od których normalnie stronimy, uciekamy, omijamy.

Jest to odkrycie daru Życia  dla innych zwłaszcza dla tych, którzy  odbierają nam  naszą sprawiedliwość, racje, czas, pieniądze, spokój, dobrą opinię itd. a którym jego mocą możemy przebaczać, których możemy kochać. Jest to nasza nagroda , tworzymy bowiem Święty Kościół , wspólnotę uświęcaną Jego Paschą i ożywianą Jego Duchem – Wspólnotę Świętych.

Przystępujmy do Pana z gotowością na taką przemianę, a On tego dokona!

Prośby trudne , ale skuteczne – a więc biegamy w sezonie jesienno-zimowym (XXIX Ndz.Zw.)

Jesień to dobry czas na decyzję o rozpoczęciu biegania – biegania na zewnątrz. Trochę dziwna to opinia, gdyż intuicyjnie wyczuwamy, że jest to czas trudny . Należy przywyknąć do obniżenia temperatury, jesienne deszcze potęgują jeszcze odczucie chłodu –  jednym słowem wygodniej zaczynać latem. Wygodniej nie znaczy lepiej!

Prawdziwą bowiem  przeszkodą nie są warunki zewnętrzne   ( chociaż pewien wpływ również mają ) , ale motywacje zlokalizowane w naszym wnętrzu, w psychice, w kondycji ducha.

Bo chociaż skupiamy się często na fizjologicznych aspektach biegania, to największą, najbardziej istotną wartością dodaną tej aktywności jest nasza siła wewnętrzna , duchowa.

Ćwiczymy ją w bieganiu, ale używamy we wszystkich innych aspektach życia: w codziennych domowych czynnościach ( przede wszystkim w tych najmniej lubianych), w pracy, w reakcjach na trudności, nowe wyzwania, obowiązki…

Po pewnym czasie, życie codzienne odpłaca się nam pięknym za nadobne. Widoczne efekty w obszarze pozabiegowym wzmacniają motywacje do biegania ; nakręca się więc spirala pozytywnego myślenia i działania.

Jednym słowem trudne nie znaczy złe i nieodpowiednie.

Zachęcam więc do jesienno-zimowego biegania. Pogoda przeważnie  będzie mało sprzyjająca i to trzeba zaakceptować.

Sugeruję, aby nie rozpoczynać biegania od przesadnych zakupów sprzętu.Najważniejsze są buty i tu nie warto oszczędzać. Z resztą można zacząć w tym co się ma, unikając na początek biegania w mżawce.Sukcesywnie  należy zaopatrzyć się w odpowiednie ubranie , a dobra ( niekoniecznie super markowa ) kurtka biegowa,  będzie na pewno motywującym prezentem od rodzinki pod choinkę.

Również z prośbą o pewien prezent zwrócili się do Jezusa bracia Jakub i Jan. Trudno na pierwszy rzut oka dopatrzeć  się w ich prośbie czegoś zdrożnego:

 „Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie.

Być obok Mistrza, w jego bliskości , korzystać z Jego chwały– któż tego nie pragnie, czy nie na tym polega nasza nadzieja na życie wieczne?

Wyobrażmy sobie dla zilustrowania zagadnienia biegacza , który kupił sprzęt : buty, bieliznę termiczną , kurtkę, niezły zegarek , regularnie ubierał się i pokonywał samochodem zadane odcinki trenigowe.

Nie o to chodzi w bieganiu i nie taka bliskość Jezusa jest pomocą, nadzieją naszego chrześcijańskiego powołania.

„Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie.”

Tą krótka odpowiedzią ustawia nasze myślenie o pragnieniach, rozwiązywaniu  problemów, układaniu spraw , relacjach z otoczeniem itd.

Archetypem, pierwowzorem prośby o obecność w chwale Pana jest ta wypowiedziana przez Jezusa tuż przed wydarzeniami Krzyża..  Gdy na Górze Oliwnej czekał na Judasza prosił:

«Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!»    

Bezpośrednią konsekwencją takiej prośby było i jest nadal przejście przez  śmierć – Pascha.

My jednak boimy się umierać. Widzimy z jednej strony ułomność życia takiego jakie mamy, z drugiej trudno uzmysłowić sobie konkretną alternatywę.

Dlatego  Bóg posłał Swego Syna Jezusa Chrystusa , aby On przeżył tą Drogę , która  mnie i Ciebie prowadzi do życia. Życia takiego, które nie zna śmierci, życia do jakiego jesteśmy stworzeni, życia w komunii z i radości z bliżnim, gdzie drugi żyje dla mnie a ja dla niego.

Tą droga jest właśnie Jego Pascha a dla nas rezygnacja/utrata wszystkiego , co stanowi moją koncepcje życia i otwieranie się na działanie Boga we mnie , według Jego woli.

Konkretnie może to oznaczać krzyżowanie jakichś moich planów, wymagań, oczekiwań,moich zabezpieczeń, odpusczanie tego co mi się ( być może nawet słusznie ) należy itd.

Przepowiadając więc synom Zebedeusza Swoją Paschę dał i im i nam nadzieję na udział w niej:

„Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane.”

Bóg – dawca życia przygotowuje dla nas okoliczności naszej Paschy , prowadzi nas przez nią i daje Swoją Chwałę. Jest to zawsze Jego inicjatywa  i Jego działanie, dlatego jest zawsze skuteczne.

Na ile to będziemy rozumieć i przyjmować na tyle będzie spełniać się już teraz   w nas i między nami zapowiedź Królestwa Bożego:

„ Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.”

Wtedy chrześcijanin ma odwagę z radością podejmować trudy codzienności a jako biegacz ma odwagę podejmować trudy treningu jesienno-zimowego.

Coś więcej niż bieganie – a więc pomoc z najmniej oczekiwanej strony (XXVI Ndz.Zw.)I

Spotykamy się czasami jako biegacze z pytaniami typu: do czego jest ci to potrzebne ?, czy nie masz aby lekkiego hopla?, po co te biegi i blokowanie ulic itp. Każdy z nas odpowiada po swojemu, bo chociaż na wspólnym starcie stoi kilkaset a czasami nawet  kilka tysięcy osób, to każdy odpowie nieco inaczej. Historia biegania jest bowiem dla każdego z nas wpleciona w konkretne wydarzenia z naszego życia.

Jest jednak  jakaś wspólna część, mianownik, to co potwierdzi każdy biegający. Otóż bieganie jest jakąś pomocą. W odzyskaniu lub utrzymaniu zdrowotności, podwyższenia samomotywacji,  w relaksie, odstresowaniu, polepszeniu sylwetki czy kondycji , itp.

Widoczna na ulicach masowość biegania pozwala zaryzykować stwierdzenie, że wielu z nas , czy facet czy dziewczyna, młodszy czy starszy, łysy czy kędzierzawy – potrzebuje pomocy i wsparcia jak powietrza.

Anketowany  biegacz wskaże z pewnością , iż pewne jego oczekiwania zostały spełnione, dopytując jednak dalej przyzna, że nie na wszystko bieganie jest pomocne.

Do tego trudnego ale jakże ważnego zagadnienia, obszaru naszego życia odniósł się Jezus w odpowiedzi na trochę złośliwie postawione pytanie o trwałość związku małżeńskiego.

Przywołał On początek stworzenia, kiedy to Bóg stworzył i uformował pierwszych ludzi.

Można i należy zastosować tu liczbę mnogą, bo dynamika drugiego opowiadania o stworzeniu  proponowanego w pierwszym dzisiejszym czytaniu, wskazuje na kluczową rolę drugiego człowieka, innej osoby w kształtowaniu ludzkiego wnętrza.

Wzięty bowiem „z ziemi” Adam ( „adama” to po hebrajsku ziemia) nie jest jeszcze człowiekiem. Nie jest człowiekiem w pełnym znaczeniu tego słowa , gdyż nie jest jeszcze stworzeniem na  obraz i podobieństwo Boga.

Oznacza to, iż będąc sam ( samotny, sam dla siebie) ten wzięty z ziemi Adam ma pewien brak, nie ma jeszcze takiego życia, do jakiego Bóg nas przeznaczył, można powiedzieć , że nie ma życia z Boga. Stąd potrzebna staje się pomoc.

Ten brak zostaje uzupełniony , jednak nie dzieje się to od razu. Aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie,autor  posługuje się przedstawieniem przeciwieństwa – co odpowiednią pomocą nie jest.

„Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota żywa. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny.”

Pobudza wyobraźnię parada zwierząt , które rozpoznaje Adam jako te, które nie pomagają mu żyć na obraz Boży.

Puśćmy dalej wodze wyobraźni , stawiając w tej amfiladzie nowe modele smartfonów, samochodów, lukratywne posady, złote i platynowe karty kredytowe, wpływowych przyjaciół,  i wszystko to, co uważamy za bardzo ważne ,czym usiłujemy zaspokoić nasze życiowe braki. Często uważamy to za nasz podstawowy brak. Ile razy myślimy, że taka czy inna sumka uwolni nas od zmory niedostatku, odwzajemnione uczucie pozwoli na szczęśliwy związek, wyrzucenie z życia tej a tej osoby uwolni od codziennych stresów i problemów.

Trudno pojąć, że nic z tych rzeczy nie jest dla nas odpowiednią pomocą.Adam stał się w pełni człowiekiem, można powiedzieć, że zaczął naprawdę ( a więc szczęśliwie) żyć dopiero wtedy, gdy Bóg coś mu zabrał a nie dodał. I nie chodzi tu o jakieś bezcelowe i grabieżcze okradanie człowieka.

Oddanie kawałka boku oznacza oddanie jakiejś cząstki tego, co jest moje, czegoś co mnie konstytuuje,, jest ważne dla mnie – a więc jakiejś cząstki swojego życia.

Powstaje z niej jednak ktoś, kto jest wprawdzie odrębny ode mnie, inny, ale jest tą pomocą której mi było potrzeba.Uzupełnia  brak na który cierpiał Adam, mimo iż z pozoru był cały ukształtowany.

Protagonistą, w tej scenie jest Bóg. Adam jedynie  pozwala ,nie protestuje gdy jest mu odbierane coś z jego ciała. Może w tej postawie żyć ponieważ wie, że Bóg zawsze uzupełni każdy brak.

Po skuszeniu przez szatana i grzechu człowiek odłączył się od tej życiodajnej obecności Boga i straciliśmy tą pewność, z którą mężczyzna i kobieta ( jeden człowiek wobec drugiego) wydawali się sobie wzajemnie bez ograniczeń , mogli żyć jeden dla drugiego – w miłości.

Jezus Chrystus przyszedł na świat aby żyjąc jako człowiek stać się dla nas sługą do tego stopnia,że pozwolił na odebranie  wszystkiego co było Jemu słusznie należne z w konsekwencji i życia. Bóg jednak w swej aktywnej obecności przywrócił mu życie i tym samym dał je nam , na ile zdecydujemy się przylgnąć do tej drogi Chrystusa.

Doświadczenie obecności Boga , w sytuacjach, gdy wchodzę w tego typu relacje z drugim człowiekiem, w relację w której pozwalam na oddawanie mu jakichś cząstek swojego życia pozwala widzieć w tym drugim, czasem obcym, może nieprzyjaznym tą pomoc o której czytamy że jest odpowiednia i z człowieka „ z ziemi” tworzy mężczyznę i niewiastę.

Podstawowym miejscem takiego doświadczenia jest związek kobiety i mężczyzny , jest rodzina. Dlatego Jezus  przywołując zamysł Stworzyciela wobec człowieka mógł  powiedzieć:

„Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!

Nikt bowiem rozsądny nie zrezygnuje z tego, co przynosi mu pomoc.

Poświęcamy wiele wysiłku na bieganie. Doceniamy korzyści z tego płynące i ćwiczymy na przekór trudnościom, kontuzjom,brakowi czasu itd.

Inwestujmy więc tym bardziej w obszar, w którym pomoc jest całkiem innego kalibru!

Jest to dziedzina relacji międzyludzkich , gdzie oparci o Ewangelię możemy kochać i być kochani zwłaszcza poprzez te osoby, które  normalnie chcielibyśmy omijać.