Bezwarunkowa miłość Boga a więc biegacz dobrze zmotywowany (IV Ndz.Zw.)

Styczeń nie jest łatwym do biegania miesiącem. Morale biegaczy konfrontowane z licznymi styczniowymi uroczystościami zdaje się być poważnie osłabione.

Najpierw Sylwester, zaraz potem Trzech Króli, imprezy karnawałowe, skumulowane w tym roku ze względu na jego krótki czas trwania, wystawiają na ciężką próbę dyscyplinę treningową.

Warunki zewnętrzne jak na złość dokładają do pieca swoje. A to dość mocny mróz, a to utopione w śniegowym błocie ścieżki biegowe stwarzają poważne preteksty do leniuchowania.

Odległe jeszcze terminy pierwszych wiosennych startów dają złudną perspektywę biegowego lajciku.

Wiemy jednak, że tego, kto przetrzyma okres trudniejszy i wytrwa w regularnym lutowo-marcowym treningu, kwietniowe połówki czy już maratony ucieszą  niezłymi wynikami. Nie ma lepszej motywacji do dalszego biegania niż udany początek sezonu!

Słuchając dzisiejszych czytań , trudno wyłowić z nich takie optymistyczne nutki.  Najpierw czytamy fragment opowiadania o powołaniu proroka Jeremiasza. Otrzymuje on misję przekazywania Słowa Bożego  Izraelowi , który odszedł od Pana :

„ I wydam wyrok na nie za całą ich niegodziwość , iż opuścili mnie, a palili kadzidło obcym bogom i hołd oddawali dziełom swoich rąk”

czytamy w opuszczonym dziś fragmencie Jr 1,16. ( zachęcam do przeczytania całego Jr 1-2)

Nietrudno przewidzieć reakcję pouczanego o swoich nieprawościach ludu:

„A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą – wyrocznia Pana – by cię ochraniać”

Bóg wierny Obietnicy złożonej Abrahamowi, prowadzi Swój Lud aby stał się liczny i potężny. Prowadzi, to znaczy pozwala im podejmować  decyzje i wybory w wolności , wg własnego rozeznania, również błędne. Oznacza to w praktyce że, mimo dobrych chęci i być może czynionych wysiłków,  Izraelitom krok po kroku zaciera się Jego Oblicze , składają swój los i życie w ręce nieistniejących bożków, wytworów własnych rąk, własnej wyobraźni.

Od czasów współczesnych Jeremiaszowi upłynęło dwa z okładem tysiące lat.  Jednak czytając te historie widzę, jak bardzo są one o mnie.

Ile razy opieram moje wybory, na własnych koncepcjach i wyobrażeniach, zapominając o Jedynym, który stworzył mnie na Swój obraz i podobieństwo.

Bóg jednak stawia obok mnie osoby, które (tak jak Jeremiasz w tamtych latach) wskazują moje błędy. Są to dla mnie okazje , by coś w życiu poprawiać, robić tych błędów mniej , być mówiąc popularnie trochę lepszym człowiekiem. Jest to na pewno potrzebne i wartościowe.

Staje również obok mnie Chrystus , który proponuje inne rozwiązanie. Inne niż to opisane powyżej i inne niż moje wyobrażenia.

Daje mi swoją śmierć niewinnego człowieka w zamian za moje życie , życie tego który zawinił. Daje mi przebaczenie nie z racji mojej poprawy, ale bezwarunkowo, tak jak Ojciec bezwarunkowo wskrzesił Go z martwych.

Jesteśmy jako chrześcijanie   prowadzeni przez tą  Dobrą Nowinę, która gorszy innych a przez wielu jest wyśmiewana.

Jednak ta przebaczająca z Krzyża  miłość – miłosierdzie Boga zdolna jest nadawać sens każdej aktywności, każdemu działaniu, chociażby było ono mało spektakularne czy też wg naszych ocen mało wartościowe.

Ziomkowie wyrzucili Jezusa , gdy zapowiadał inną niż oni mieli perspektywę pomocy człowiekowi.

Prośmy naszego Pana abyśmy w pokorze słuchali Jego współczesnych nam proroków i otwierali się na jedyną skuteczną pomoc – łaskę przebaczenia. Żyjąc dalej tą łaską możemy świadczyć  bezwarunkową miłości Boga wobec naszych bliźnich w zwykłej codzienności.

 

Biegacz a nie opowiadacz – a więc działanie oparte na fundamentach Chrztu (Niedziela Chrztu Pańskiego)

Nowy Rok przyatakował nas mrozkiem na -13°C i większość biegaczy przycupnęła w cieple domowego ogniska , słusznie uznając , że udowadnianie na siłę swojego hartu ducha nie zawsze jest wskazane.

Szacunek jednak dla tych, którzy zaopatrzeni w opaski/kominiarki/ciepłe rękawiczki wybiegli na styczniowe słoneczko wentylując płuca mroźnym oddechem  zimy.

Sukcesy biegaczy nie biorą się bowiem z lansowania swoich możliwości a z systematycznej i rozłożonej w czasie pracy treningowej. Są odpowiedzią na sygnały płynące z organizmu ( różnego typu dolegliwości psycho-fizyczne) , płynące z otoczenia  , które to ( czy to w postaci złośliwych przytyków, czy to w formie życzliwych i delikatnych uwag) zwraca uwagę na zaniedbania formy , kiepską sylwetkę, ogólną ociężałość i lenistwo.

Biegacze odpowiadają konkretnym wysiłkiem. Nie są to opowiadania o cudownych dietach czy programach z Chodakowską. Jest to założenie butów, ubrania i godzinka, półtorej, czasem dwie rzeczywistego wysiłku. Dopiero to działa i przynosi biegaczowi konkretne korzyści: polepszenie kondycji, sylwetki,  kształtowanie pozytywnego stosunku do siebie i świata.

Obraz ten odnosi się również w jakimś stopniu do sfery konstytuującej całe nasze ludzkie życie w relacji do siebie samego, do ludzi  których przychodzi nam spotykać, do Boga jeśli w Niego wierzymy.

Zostaliśmy bowiem stworzeni do działania .

Pierwsza intuicja podpowiada nam aktywności , które są w najprostszy sposób widoczna, a więc codzienne czynności życiowe. Trudno zaprzeczyć, że wiele z nich może i powinno sprawiać radość i przyjemność. Praca, kucharzenie, sport, wędkowanie… coś co  zapełnia nam wiele z naszego czasu.

Jakkolwiek jednak  przeżywali byśmy  sukcesy zawodowe, spędzali wolny czas zachwycając się urokliwymi miejscami , nasycając się piękną muzyką, chłonąc smaki potraw czy też win, uznamy iż nie wyczerpuje to pragnień, które wymagają zaspokojenia. Wszystko to zabarwione jest pewną ulotnością, niedosytem, nietrwałością.

Myśli nasze nieuchronnie ciążą ku innej sferze, może trochę ukrytej ale poruszającej całe nasze wnętrze. Jest to obszar naszych relacji z innymi ludźmi. Tu rozgrywają się nasze najważniejsze sukcesy i porażki, to tutaj przebiegają najwrażliwsze struny naszego człowieczeństwa, tu walczymy o miłość i szczęście i tu doznajemy najbardziej dotkliwych porażek.

Bóg stwarzając nas na Swój obraz i podobieństwo ukształtował nasze wnętrze do przeżywania najbardziej intymnej i bliskiej relacji z drugim z innym człowiekiem , do miłości.

Na wskutek jednak błędu, pod namową szatana relacje te zostały zakłócone. Człowiek postawiwszy się na miejscu Boga utracił do Niego dostęp, utraciwszy zdolność do kochania, utracił zdolność do życia.

Nasza aktywność popycha nas ku drugiemu, ale nasza niezdolność do bezwarunkowego przyjęcia człowieka innego niż ja sam , każe trzymać mniejszy lub większy dystans. Niezrealizowane pragnienie miłości wpędza nas w w ślepą uliczkę, w niewolę samych siebie. Napięcia, frustracje, przemoc, depresje są to jedne z wielu oznak tego niewolnictwa.

W tą sytuację wchodzi Bóg ze Swym planem zbawienia. Jego działanie jest konkretne i namacalne, jest realizacją obietnicy wyzwolenia człowieka , tak jak było to zapowiedziane w Księdze Rodzaju , poprzez Pisma i Proroków. Czytamy zatem dzisiaj u Izajasza:

„To mówi Pan: Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo.”

Nie będziesz miał innych bogów, nie kradnij, nie zabijaj, nie cudzołóż… mamy prawo oczekiwać tego od innych , od siebie. O  takie prawa walczymy, takiej sprawiedliwości wymagamy. Postawione wymagania domagają się egzekwowania często poprzez sądy, własny spryt i starania, wymuszaniem na innych. I w dużej mierze tak wygląda nasza walka ze złem, walka o  sprawiedliwość, sprawiedliwość dla siebie.

Tymczasem Izajasz pisze dalej:

„Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy”.

Działanie Boga jakże inaczej wygląda niż nasze oczekiwania. Czy to są odpowiednie narzędzia do opamiętania dla sąsiada oszusta, polityka demagoga i karierowicza, nieuczciwego sędziego itp. ?

Jezus rozpoczyna Swoją Drogę w miejscu symbolicznie znaczącym. Jest to bowiem depresja Morza Martwego, miejsce można powiedzieć położone najniżej na świecie.

Objawienie Syna Bożego , Mesjasza wśród tych, którzy publicznie przyznawali się do swoich przewinień a więc w pewnym sensie wyrzutków, wyznaczało Jego pozycję wobec nas, mnie i Ciebie. Jest to pozycja uniżenia.

Oznacza to, że nie ma takiej sytuacji, takiej winy, takiej zbrodni, gdzie przy winnym, przy przestępcy nie byłoby Jezusa. Zanurza się On razem z nami w me wszystkie mętne wody naszego życia i to jest Jego miejsce działania:

„Otwarło się niebo i zabrzmiał głos Ojca: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.”

Jezus Chrystus wchodząc między nas , wyrzutków ,  pozwolił się ochrzcić Janowi w Jordanie. W 3 lata później przez nas, tych samych wyrzutków został ukrzyżowany i zabity. Bóg Ojciec podniósł Go z martwych, podtrzymał , zapewnił życie. Nazywamy to Paschą, gdyż spełniła się obietnica dana Ludowi Izraela o wyjściu z niewoli , o życiu w Ziemi Obiecanej, o życiu z Boga. Stało się tak, abyśmy i my uwierzyli , iż w naszym życiu może dziać się tak samo.. Taka śmierć jest prawdziwym chrztem, chrztem rzeczywistym, w którym umiera w nas lęk przed stratą, lęk o siebie, gdzie z przestraszonego i bezradnego niewolnika rodzi się człowiek wolny. Wolny nie z uwagi na własną moc, ale z doświadczenia mocy Boga w jego życiu.

W tym Duchu, każda aktywność jest szczęściem, każde działanie błogosławione zarówno w sukcesach jak i porażkach. Tak Pan daje Swojemu ludowi pokój!