Diaulos – a więc bieg z nawróceniem ( Popielec)

Bieganie ma swoją historię. Pierwszym, naturalnym  środowiskiem biegowym były przestrzenie stepów, lasów, sawanny itp. Były to zarówno krótkie kilkusetmetrowe biegi , pozwalające znaleźć się w zasięgu skutecznego użycia kija, dzidy, włóczni , jak też wielokilometrowe biegi tropicielskie dla wypatrzenia jakiejś zwierzyny. Człowiek nie tylko łowił, ale sam też był zwierzyną łowną. Ucieczka skutecznie chroniła  przed drapieżnikami.

Tak czy inaczej biegacza czekała nagroda. Mógł to być zapas mięsa na najbliższe dni czy też tygodnie, mogło to być zdrowie lub życie uratowane dzięki sprawności uciekającego.

Przemiany cywilizacyjne modyfikowały z czasem życie codzienne człowieka. Osiadły tryb życia oznaczał również zmiany w aktywności fizycznej.  Coraz wiecej pożywienia pochodziło z hodowli , urządzenia i maszyny wspomagające pracę człowieka , przejmowały też większą część jego wysiłku fizycznego, w tym również konieczność intensywnych marszów, truchtów czy biegania.

Równolegle postawy walki, rywalizacji przy udziale wysiłku fizycznego , krystalizowały się w postaci zawodów sportowych.

Przyjmując, że współczesny kształt zawodów sportowych, ma swoje korzenie w starożytnej Grecji, przyjrzyjmy się początkom biegania na greckich stadionach. Otóż stadion oznaczał pierwotnie   jednostkę miary długości.

Bieżnia greckich stadionów miała długość jednego stadionu.                     ( ciekawostką jest fakt , że była ona różna na różnych stadionach. Np. w Olimpii stadion=192,27m., w Delfach ok.165m., w Epidauros 181,08m.)

Był to podstawowy dystans biegowy, na jednym krańcu bieżni oznaczony był start, na drugim meta.

W programie XIV igrzysk olimpijskich  w 724 p.n.e. wprowadzono po raz pierwszy konkurencję biegową o nazwie diaulos. Był to bieg rozgrywany na dystansie 2 stadionów ( jest on prekursorem biegów na 200, 400 czy 800m.)

Polegał on na tym, że zawodnik po przebiegnięciu 1 stadionu  zawracał i  biegł w przeciwnym kierunku, bieżnia bowiem była linią prostą. Ów zwrot będzie stanowił ilustrację do dzisiejszych rozważań.

Dziś przeżywamy Popielec. Nie jest to kościelne święto nakazane, trudno  jest na pierwszy rzut oka wskazać konkretne wydarzenie, okoliczność związaną z dzisiejszym dniem. Kościół  proponuje dziś do rozważania  dwa tematy.

Pierwszy to nasza wewnętrzna SKAZA, niespójność, pewien zasadniczy BRAK.

Wyjątki z 6 Rozdziału Mateusza przedstawiają w kilku przykładach  dysonans pomiędzy tym co pochodzi od Boga a tym, co wypływa z naszych starań:

„Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Nasza chęć wykonania tzw. dobrych uczynków , nasze dobre intencje , czy to dotyczące porządkowania, oczyszczania własnego wnętrza ( wszelkiego rodzaju posty), czy pomocy bliźnim ( jałmużna ), czy nawiązywanie, utrzymywanie relacji z Panem Bogiem ( modlitwa ) stają momentami w sprzeczności z rzeczywistością , która wynika z ich wykonania.

Czy często wyznaczając sobie jakieś wielkopostne wyrzeczenia nie zawijamy w cukierek tematów tych najtrudniejszych, tych najbardziej bolesnych, tych z którymi w nie potrafimy sobie w grucie rzeczy poradzić?

Czy nierzadko pomagając innym nie oddajemy tylko tego co my uznamy za stosowne , zamykając oczy na to ,że ktoś  potrzebuje od nas zupełnie czego innego, czym ja za żadną cenę z nim się nie podzielę?

Czy zamiast otwierać w modlitwie swoje wnętrze na głos i działanie Boga nie klepię wielokrotnie „dla zaliczenia” różańca czy litanii?Uczciwe stwierdzenie tego faktu jest zasadniczym elementem drugiego z tematów które podaje nam dziś Magisterium. Chodzi tu mianowicie o NAWRÓCENIE.

Sięgnijmy do przytoczonego wcześniej diaulos. Zawodnik aby kontynuować bieg, musiał zatrzymać się, wykonać zasadniczy zwrot, zmienić kierunek na przeciwny, porzucić dotychczasowy cel a skierować się ku innemu , kompletnie różniącemu się.

Czytamy słowa proroka Joela, który wołał:

„Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli”.

 Okoliczności w których te słowa wypowiada są dla Żydów tragiczne. Po latach deprawacji religijnej odeszli oni od Boga. Ich niewierność skutkowała klęską  w starciu z narodami pogańskimi , rozproszeniu, niewolą,  rządami okupanta. Były to odpowiednie okoliczności w których nawrócenie do Jedynego Boga dawało  błysk nadziei. Bóg tą nadzieję wypełnił. Odbudowana Jerozolima , odzyskana dla kultu Bożego Świątynia były znakami obecności Boga.

Posłuszeństwo Ludu oparte na ich staraniach i wysiłkach nie trwało jednak długo.Przyczyny niewierności człowieka , jego pomyłek, uchybień, grzechów tkwią bowiem daleko głębiej.

Jezus pouczając uczniów, pouczając nas o „ prawidłowej postawie”, „prawidłowych zachowaniach” nie tyle oczekuje wywiązania się z tego obowiązku, ile raczej uczciwego stwierdzenia, iż nawet mimo naszych dobrych intencji i wielu wysiłków jest to w grucie rzeczy niemożliwe.

Namówieni przez szatana do bycia ( życia) na własną rękę, na uzurpowanie sobie niezależności własnych decyzji, do życia sami-dla-siebie postawiliśmy własną osobę w centrum naszego świata. Oznacza to,że jesteśmy od Boga odwróceni. Nie jesteśmy w stanie żyć zgodnie z naszym stworzeniem na Jego obraz i podobieństwo. Bojąc się utraty tej fałszywej, ale własnej perspektywy  obecności w świecie nie możemy kochać i być kochani.

Bóg nie zostawił nas jednak w tej sytuacji. Dał nam obietnicę pomocy,wyjścia z niej, wyzwolenia. Popielec jest dniem, w którym uznając własną niemoc , dostrzegamy to jako bliską perspektywę, perspektywę 40 dni.

Nawrócenie to całkowita zmiana spojrzenia na siebie i bliźniego, na Boga i świat. Okolicznościami sprzyjającymi nawróceniu są wszelakie trudności, porażki, niepowodzenia itp. Otwórzmy więc nasze serca na ich przyjmowanienie . Nie jako kary mściwego Boga, ale jako okazje do uznania własnego błędu ,niewystarczalności. Jako okazji do odwracania się od siebie jako tego  „który jest jak Bóg” a uznania jako tego, który potrzebuje Boga aby żyć.

Niech wszystkie nasze wyrzeczenia, postanowienia , uczynki miłosierne w czasie Wielkiego Postu temu służą. Oczekujemy bowiem Paschy, wydarzenia w którym dokona się nasze zbawienie.

Prośmy więc  słowami Psalmu 51:

„Przywróć mi radość z Twojego zbawienia

i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.

Panie, otwórz wargi moje,

A usta moje będą głosić Twoją chwałę”.