Kościół wspólnotą w Duchu Świętym- a więc pakiet startowy na Boży maraton ( III niedziela wielkanocna)

Sezon startowy otwarty!
Kwiecień jest najbardziej popularnym miesiącem inicjacji sezonu startowego biegaczy. Sprzyjająca temperatura, brak śniegu stanowią odpowiednie warunki do startu w biegach ulicznych. Niektórzy, po dobrze przepracowanej zimie rozpoczynają sezon mocnym maratońskim akcentem , inni łagodniej wchodząc w sezon biegną biegi krótsze: połówki lub dyszki.
Ja należąc do tej drugiej grupy pobiegłem kwietniowy warszawski PZU półmaratonik , jako sprawdzian wiosennej formy. Wynik 1.50 może bez rewelacji , ale lekko lepszy niż na jesieni i stosowny do niezbyt regularnego ( niestety) treningu zimowego.
Impreza OK , i jak zwykle z plusami i minusami.
Mocną stroną tego biegu były z pewnością niektóre fragmenty trasy: urokliwy Nowy Świat, Plac Teatralny z Policyjną Orkiestrą Dętą, Krakowskie Przedmieście i Miodowa orzeźwiająca bryza na Moście Gdańskim, zdziwione twarze mieszkańców starej Pragi, wspaniały cross przez Łazienki Królewskie i finisz jak biegowa defilada w Alejach Ujazdowskich. Do tego uśmiechające się do nas wiosenne słońce, jeszcze nie upalne, ale już wesołe i optymistyczne.
Słabo na tym tle wyglądała organizacja startu i mety, głównie ze względu na ogromną ciasnotę. Wielu z nas ( również i ja) nie mogło się dostać do swojej strefy startowej gdyż zablokowane były drogi dojścia. Również wydostanie się ze strefy mety musiało zająć ok.15 minut ze względu na ciasne wyjście. Trasa poprowadzona przez wąskie uliczki na Pradze i Powiślu nie sprzyjała przy tak dużej liczbie uczestników zachowaniu dobrego rytmu biegowego.
Trudno jednak narzekać. Decydując się na bieg z udziałem ponad 10 tyś. uczestników, trzeba brać trudności na klatę. Myślimy przecież o tym, że impreza biegowa to również manifestacja zdrowego stylu życia, propagowanie aktywności fizycznej, świadectwo o tym, że nie jest możliwe zamykanie się biegacza we własnym światku prywatnych treningów, ale naturalną ich konsekwencją jest pokazywanie innym, że można zmieniać życie na lepsze, nie poddawać się lenistwu i bylejakości, walczyć z własnymi słabościami

Wszystko to przybliża , biegaczy do rozumienia naszej roli jako tych, którzy może kibicują , patrzą życzliwie, ale jeszcze nie włączają się w Boży maraton lub też nieprzychylnie nastawionych do Kościoła i tzw. kleru. Jako tych chodzących może częściej lub rzadziej do kościoła, spełniających pewne praktyki religijne , mających na własny prywatny użytek jakieś pojęcie Boga.

Opowiadania przedstawione w Dziejach Apostolskich , również i to czytane dzisiaj obrazują nam wchodzenie w nasz świat Ewangelii o zbawieniu człowieka:

„ Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów.”

w środowiska współczesne Jezusowi i Jego Apostołom. Wielu kibicowało, przyglądało się życzliwie, byli ci nieprzychylni , również tacy uważający swój własny obraz Boga za ich prywatną sprawę do której nikt nie ma prawa się wtrącać.
Do nich wtedy i do nas obecnie Apostołowie kierują zawołanie:

„Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni.”

W zawodach biegowych uczestnicy mogą się mocno od siebie różnić. Wiekiem , stopniem wytrenowania, płcią, pozycją zawodową czy społeczną. Ubrani w koszulki techniczne , stojąc jeden obok drugiego na starcie ,stają się na ten czas równi sobie: czy to prezes, czy handlowiec czy mechanik samochodowy. Złączeni wspólną pasją tworzymy na ten moment wspólnotę biegaczy. Jesteśmy również publicznymi świadkami, że jest to możliwe.

Apostołowie zastartowali w zawodach o wiele dłuższych niż czas maratonu. Świadczą o istnieniu wspólnoty obejmującej nie tylko wybraną pasję , ale wszystkie dziedziny życia. Utrwalonej nie tylko na czas określonego eventu, ale na czas nieokreślony.
Świadczą o tym nie z własnej dobroci czy doskonałości, ale w imię Tego, który przez śmierć i zmartwychwstanie połączył nas , różnorodnych, nie zawsze przyjaznych a czasem wrogich sobie we wspólnotę mogącą żyć razem.
Tak jak do biegu zostawiamy w szafie garnitury, w garażach S-sódemki, a w portfelach karty kredytowe, tak pozwólmy Bogu aby odsuwał na bok nasze koncepcje życia, abyśmy Mu posłuszni zostali obdarowani Duchem Świętym jako „pakietem startowym” na nasz Boży Maraton życia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*