Archiwum kategorii: Bez kategorii

V Niedziela Wielkanocna – czyli jak zająć dobre miejsce w zawodach

Przygotowując się do pierwszych startów napotykamy zagwozdkę trudną na pierwszy rzut oka do zrozumienia. W planach treningowych nie figuruje przeważnie dystans na którym planujemy pobiec! Na półmaratonik  niedzielne wybiegania to MAX 15km, do maratonu  niektórzy piszą maksymalne wybieganie  25 inni 32 i to w końcowym etapie. Co ciekawe proponowane tempa treningowe nijak się mają do planu startowego – wydają się być drastycznie zbyt wolne. Jak to możliwe aby przebiec cały dystans  w tempie 5-8 minutowych przebieżek?

Jednak tysiące biegaczy ufając tym, którzy przetarli drogę z sukcesem kończą swoje biegi.

O tym niezwykłym zjawisku mówi   Chrystus  w jednym z opowiadań zanotowany skrupulatnie  przez Jana a czytanym w V Niedzielę Wielkanocną.

Jak zwykle najbardziej wyrywny ze swoimi wątpliwościami jest Tomasz:

„Panie nie wiemy dokąd idziesz, jak więc możemy znać drogę?”

Odpowiedź jest piorunująco mocna i jednoznaczna.

„Ja jestem drogą,prawdą i życiem . Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej , jak tylko przeze Mnie.”

Biegacze znają tę prawdę ze swojego podwórka. Nieznajomość czy też niestosowanie się do zaleceń treningowych oznacza porażkę w zawodach. Nie ma inne drogi! Aby z sukcesem zakończyć kilkudziesięcioletni bieg naszego życia konieczne jest przylgnięcie do Chrystusa – jednego z Ojcem. Nie ma inne drogi! Co znaczy konkretnie to przylgnięcie? Otóż przyjęty plan biegowy ” programuje” odpowiednio nasz organizm. Przyjęcie Chrystusa pozwala mu „programować” nasze decyzje. Pozwala poznawać i przyjmować życie nie-dla-siebie, widzieć w nim życie prawdziwe, wolne od strachu przed porażką, kryzysem ,”klęską życiową”. Będzie ono zawsze związane z jakimś wysiłkiem, oddaniem czegoś z siebie tym , którzy proszą o pomoc. Ale  (co jest bez tego przylgnięcia niemożliwe) otwarcie się również na tych, którzy nas w jakiś sposób skrzywdzili – naszych nieprzyjaciół. Są to wielkie dzieła Boga w człowieku , bo prowadzące do życia wiecznego.  Niech każde przebiegnięcie mety , przypomina nam o tej drodze i jej  wspaniałej perspektywie, której czasami możemy dotknąć już dziś.

IV Niedziela Wielkanocna – czyli dlaczego trud jest przyjacielem biegacza

be„Czy zawody będą odwołane jeśli będzie padał deszcz ?” – wstydzę się dziś  tego pytania, które zadałem kiedyś  przed moim pierwszym startem. Czy jednak przeciętny uczestnik sondy ulicznej wskazałby powód dla którego miałby spędzić godzinę , dwie lub trzy w mokrych ciuchach , na deszczu , wietrze czy niskiej temperaturze? Pytanie staje się nieaktualne po nazwijmy to „inicjacji treningowej”.

Decyzja o wyjściu na zewnątrz z bieganiem ( są też osoby biegające na bieżni) daje w konsekwencji doświadczenia niedostępne do tej pory. Można biegać przy : 20°C ale również przy 10, także przy -2 a nawet przy -12. Radzę sobie gdy jest mżawka, nie przerywam treningu gdy deszcz wygania spacerowiczów a zimny czy mroźny  wiatr  wciska się w nos, usta, oczy. Organizm ” zaprzyjaźnia się” z warunkami, które mnie do tej pory odstraszały. Przyklejam się do trudności a one mnie niosą kilometr, pięć, dziesięć; niektórych nawet wielokrotnie więcej… Bieganie to również sposób na życie. Uczę się nie wymiękać, nie chować pod parasol ale stawać wobec trudności podejmując wyzwanie. Drogami na skróty ( pigułki na szybkie i bezwysiłkowe odchudzanie, na zbicie cholesterolu, nerwy itp)  kuszą rozbójnicy i złodzieje ( o których mówi dziś Jezus) z firm pseudofarmaceutycznych, sieci handlowych, koncernów. Hartowanie ciała i ducha  uodparnia na te pokusy.  Nieprzypadkowo Jezus uściśla w zanotowanej przez Jana przypowieści czytanej w IV Niedzielę Wielkanocną :

„Ja  jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę.”

Podejmowanie trudności na dobrze ułożonym treningu procentuje dobrym wynikiem :  na zawodach, w zrzuceniu zbędnych kg,w poprawie samopoczucia. Wielu już to przeszło i warto im wierzyć. W podjęciu trudu w jakimś beznadziejnym punkcie  życia Bóg nam błogosławi.Po to Jezus przyszedł na świat , po to pierwszy przeszedł największą trudność- śmierć .Nasz mniejszy czy większy życiowy zakręt to  jest ta brama i gdy w nią wejdziesz  z Jezusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym pozwala  wyjść  , nie zawsze może po Twojej  myśli , ale zawsze z dobrym bożym planem – na prostą.