Grand Press
14 05 2012Kulturalni i dobrze wychowani ludzie powinni spuścić miłosierną zasłonę milczenia nad polskim życiem publicznym i politycznym. W słowniku takich ludzi brak słów, zdolnych opisać wyczyny tych, którzy najwyraźniej zapomnieli do czego zostali powołani i za co im płaci polski podatnik. Niestety tej najskuteczniejszej kuracji przywracającej do porządku nie można zastosować, bo do poziomu polityków i celebrytów dostosowali się dziennikarze i wielkie media, które odpowiadają w równym, jeśli nie większym stopniu choćby za wydarzenia z ostatniego piątku.
Te godne najwyższego pożałowania wyczyny są efektem zniszczenia autorytetów, zdeprecjonowania najwyższych urzędów, a przede wszystkim zamordowaniu idei niezależności mediów i dziennikarzy jako takich. To już nie jest kwestia poszczególnych redakcje, ale pojedynczych dziennikarzy, którzy zajmują się próbą obiektywnego opisania rzeczywistości. Ze świecą trzeba szukać w naszym zawodzie ludzi, którzy potrafią zadać pytanie, by dociec istoty rzeczy. Za gwiazdy uważa się tych, którym bliżej do prowokatorów, poszukujących okazji by dokopać lub podlizać się rozmówcy. Dać okazję do prezentacji gadżetu, ukryć jego i własną niekompetencję, zaatakować pod drzwiami WC, władować się z butami w prywatne życie. Wszystko z buziami pełnymi frazesów o niezależności, o prawie do opisu. Z obrzydzeniem czytam lub oglądam kłótnie żurnalistów o sprawy, o których nie mają zielonego pojęcia. Zamiast istotą rzeczy, zajmują się podsycaniem międzypartyjnej nienawiści, bo przeczytanie projekt ustawy, posłuchanie eksperta wymaga elementarnej rzetelności i profesjonalizmu, za co naczelny nie da premii, a znajmy polityk nie nagrodzi etacikiem w publicznych mediach.
Czy mając za partnerów, czy też antagonistów takie media, świat polityki, który powinien z natury rzeczy być przez te media kontrolowany, musi się o cokolwiek obawiać? Starać się wykazać wiedzą, pracą, uczciwością, rzetelnością, zaangażowaniem, profesjonalizmem? A kto to zauważy, doceni, pokaże wyborcom? Stałe bywanie na „jedynce” zapewnia przytarganie do studia świńskiego ryja, wciskanie sobie głupkowatych gadżetów, picie z żulikami wódy na ulicy, wymyślne wyzywanie prezydenta i premiera, wrzeszczenie na sejmowej sali podczas telewizyjnych transmisji i uciekanie z niej wraz z końcem prime time’u, by na korytarzu dać się upolować kamerom i z pianą na ustach wykrzyczeć się kolejne obelgi lub oskarżenia, tak by następnie były tematem studyjnej debaty nad tym co jeden pan powiedział drugiemu.
To jest magiel? Nie kochani. Nie obrażajmy magla, bo tam panie praczki, choć może nie używały najwybredniejszego słownictwa, to jednak szanowały i swoich klientów i siebie nawzajem, a tego ani o politykach, ani o dziennikarzach dziś nie da się powiedzieć. Przepraszam, ale muszę użyć tego słowa. Poziom schamienia samozwańczych polskich elit już nie poraża, on urąga każdemu dobrze wychowanemu Polakowi. Nie obraża mnie wiecznie zapijaczony pseudowokalista, który znęca się nad zmarłym prezydentem, ale dziennikarz i gazeta, którzy ten wywiad publikują. Nie interesuje mnie apostazja panów z Ruchu, bo to ich prywatna sprawa, ale mierzi mnie redakcja, która czyni z tego sensację. Rozumiem troskę o napastowaną dziennikarkę, ale nie pojmuję niedawnej obojętności wobec kamerzystki brutalnie napadniętej przez kibola. Nie zaskakuje mnie głupota i grubiaństwo byłego reprezentacyjnego bramkarza, piewcy stanu wojennego, ale dziennikarzy, którzy zapraszają go studia, tylko po to by dalej wyrzucal z siebie kolejne bluzgi? Wszyscy wiedzą, że profesorowi od muszek wystarczy wymienić jedno nazwisko, by skutecznie popłynął, to po co go zapraszać do studia, ganiać z kamerą? Tym bardziej, że poza stekiem wyzwisk niewiele ma do przekazania. Gdyby tylko chodziło, by go skutecznie wyeliminować z życia, wystarczyłby zwykły międzyredakcyjny szlaban, a klient zgrzeczniał i przyszedł do siebie, albo badał swoje muszki na uczelni. Ale komuś zależy by spec od muszek, zapełniał szpalty i minuty swą nienawiścią i podnosił adrenalinę pozostałym, skutecznie wprowadzając do studia nastrój z rzeźni. Tak wygląda dziennikarstwo wzajemnie się nakręcające i nagradzające. No fakt nikt Cię nie doceni tak jak sam się docenisz. Mam pomysł na nową nagrodę godną osiągnięć i oddającą zaangażowanie, poświęcenie oraz umiejętności. Pierwszą niezależną i ponadpartyjną nagrodę im. Świńskiego Ryja.
PS Paru ważnych Panów pragnę uspokoić w tym miejscu. Nie chcąc się zniżać do poziomu wielkiego dzienniakarstwa, pominę milczeniem ich zachowanie także z piątku. Nie będzie żadnej “burżuazyjnej recenzji”, kopanie leżącego to nie mój styl. Wspominam to pełne żałości zdarzenie, bo liczę, że jak Panowie się pozbieracie, to prewencyjnie nie będziecie próbowali mnie uciszać, albo mi tłumaczyć, że jestem stronniczy.
Kategorie : Bez kategorii








