Fala hejtu

Krótko.

Ktoś ni to mądrze ni to głupio napisał, że PBS (Premier Beata Szydło) wywołuje falę hejtu wobec lekarzy rezydentów.  Inny zaś stwierdził, że PiS hejtuje sędziów, ktoś o hejtowanie Kościoła i księży oskarżył opozycję, a następny nienawiść do żołnierzy wyklętych przypisał każdemu kto prosi o spokojne podejście do tematu  etc. Sam oberwałem za wpis o tym, że powszechny dostęp do broni w Polsce to słaby pomysł.

Zanim zostanę shejtowany za ten wpis pozwólcie, że zapytam nas obywateli, czy jest wśród nas jakaś grupa zawodowa, społeczna, polityczna etc. której nie hejtujemy?

Nie lubimy sędziów, prokuratorów, policjantów, nauczycieli, polityków, samorządowców, urzędników, lekarzy, pielęgniarzy, budowlańców, rolników, mechaników, akwizytorów, handlowców, klientów, pacjentów, petentów, uczniów, rodziców, kobiet, mężczyzn, dzieci, staruszków, leśników, ogrodników, grzybiarzy, wczasowiczów, kierowców, pieszych rowerzystów, kolejarzy, taksówkarzy etc, etc, etc

Nie lubi ich społeczeństwo złożone z sędziów, prokuratorów, policjantów, nauczycieli, polityków, samorządowców, urzędników, lekarzy, pielęgniarzy, budowlańców, rolników, mechaników, akwizytorów, handlowców, klientów, pacjentów, petentów, uczniów, rodziców, kobiet, mężczyzn, dzieci, staruszków, leśników, ogrodników, grzybiarzy, wczasowiczów, kierowców, pieszych rowerzystów, kolejarzy, taksówkarzy etc, etc, etc

Ludzie lubcie się choć trochę nie tylko na wiosnę.

 

Człowiek spoza układu.

Przez osiem lat swych rządów Platforma Obywatelska swych rządów, wytykała Prawu i Sprawiedliwości obstrukcję wszelkich ponad partyjnych spotkań, czy inicjatyw. PiS przyjął konsekwentną politykę odmawiania legitymowania swą obecnością władzy, z którą organicznie się nie zgadzał.  PO nie sprawiała wrażenia szczególnie tym faktem zmartwionej, ale dla jakości życia publicznego tego typu postawy są co najmniej degradujące. Dziś Prawo i Sprawiedliwość nazywa swą opozycję totalną, a ta stara się odróżnić od rządzących obstrukcją. Gdyby nie fakt, że rzecz dotyczy naszej Ojczyzny, można by uznać takie relacje za niedojrzałe i śmieszne. Niestety dotyczą one ludzi podejmujących codziennie tysiące decyzji mających wpływ na nasze, obywateli życie.

Politykom PO wydaje się, że przyjęcie postawy PiS sprzed dwóch lat, sprawi, że za następne dwa lata znużony obecnymi rządami elektorat padnie na kolana i powierzy im władzę nad sobą. Stosowanie w politycy prostych analogii, to prosta droga do klęski. PiS rzeczywiście było twardą opozycją, bo tego oczekiwał jego elektorat, uznający każdy kontakt z władzą PO-PSL za ocieranie o zdradę. Wyborcy PO mogą równie nienawidzić obecnej władzy, ale oczekują od swej partii choćby pozorów konstruktywności, a przede wszystkim inicjatywy. A z tym akurat PO ma więcej niż kłopot.

PiS nie jest partią bezbłędną. Ba, popełnia seryjne błędy i co gorsza zdarza się mu w nie bezkrytycznie brnąć. Szczzególnie boli powielanie poprzedników i to rozkoszne tłumaczenie, że tamci też robili to samo. Jednak przy takiej opozycji jakiej przewodzi PO można pozwolić sobie na nawet o wiele za dużo. Platforma nie jest opozycją totalną. Platforma jest opozycją totalnie nieporadną, a czasami nawet śmieszną, do tego stopnia, że warto postawić pytanie, kogo dziś reprezentującą. Nie mam tu namyśli skojarzeń politycznie zaangażowanych kolegów po piórze, którym w głowie wyłącznie poszukiwanie zagranicznych mocodawców i powiązań. Tymże polecam czasami zimny kompres na głowę, bo pianie zachwytów na przykład na sukcesem AfD, czy Brexitem, M. Le Pen  nie świadczy o przenikliwości poglądów, a o bardzo wielkiej krótkowzroczności. Choć na marginesie szczyty w tej kwestii zdobywa europoseł Czarnecki, który ostatnio błysnął komentarzem, że Merkel i Macron ponieśli w wyborach klęski bo krytykowali Polskę. Cóż, jednak spodziewać się po człowieku, który zanim został eurodeputowanym PiS, zdążył być parlamentarzystą ZChN i Samoobrony i nie widzi  nic zdrożnego w moralizowaniu innych, czy w wspieraniu politycznej kariery najbliższych.  Tolerowanie nie tylko takich wykwitów politycznej przenikliwości wcale nie ujmuje PiS zwolenników, ale systematycznie powiększa ich grono. Dlaczego?

Czy Polacy, a głównie zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości są pozbawieni wrażliwości i umiejętności oceny rzeczywistości? Oczywiście, że nie. Bardzo duża grupa moich znajomych, którzy jeszcze dwa lata temu ostro dopingowali partię J. Kaczyńskiego, dziś wraca do tego bardzo niechętnie, to nie oznacza, że od tej partii się odwrócili, czy zmienili sympatię. Oni nie mają żadnej alternatywy. I nie chodzi o wielkie rowy wykopane pomiędzy partiami, Polacy w większości w dniu wyborów podejmują bardziej racjonalne decyzje niż się partyjnym spin doktorom się wydaje. Dziś o sile PiS nie decyduje program 500 plus (którego nikt nie ośmieli się przez co najmniej 10 lat dotknąć, aż zabije go inflacja), ale bezczynność opozycji, która nie ma lidera, pomysłu, energii by wykorzystać rozliczne okazje. Charyzmatyczność Schetyny, Petru, Kosiniaka, a nawet Kukiza są przedmiotem skeczów kabaretowych, a nie bólu głowy J. Kaczyńskiego i trudno sobie dziś wyobrazić coś co by to mogło zmienić. Niemniej prezes PiS wie, że ten stan nie będzie trwał wiecznie i bliższej lub dalszej perspektywie, albo wewnętrzne konflikty, albo całkowicie przypadkowy trybun ludowy mogę zmieść obecną władzę. O ile konflikty wewnętrzne można kontrolować, o tyle tego drugiego w czasach mediów społecznościowych się najzwyczajniej nie da. Tak jak nikt dziś nie wie kim będzie, kogo będzie reprezentował, na jakiej fali niezadowolenia wypłynie, tak można spodziewać się tego kogoś i mieć pewność, że nie będzie to żaden z obecnych liderów partii opozycyjnych, a nawet można założyć, że nie będzie to człowiek z nimi związany.

Opozycyjni liderzy marzą by w ich przypadku ziścił się sen i polskim Macronie. J. Kaczyński ma i w tym względzie przewagę nad nimi, bo Macron jest we Francji zjawiskiem wtórnym. Polska wykreowała kogoś kto jest pierwowzorem Macorna. Jeśli dokładnie porównać okoliczności karier politycznych i efektowych zwycięstw prezydentów Polski i Francji łatwo dostrzec kto był pierwszy. Polska demokracja przyspieszyła i czeka na człowieka totalnie spoza obecnego układu.

 

Kasty

Wiele się mówi o uprzywilejowanych kastach w Polsce. Objętych immunitetami, zwolnionych z różnych odpowiedzialności prawnych i finansowych, konieczności płacenia kar, objętych przywilejami emerytalnymi, nieuiszczających składek na ZUS, posiadających absurdalne przywileje podatkowe. W kontekście tzw. kasty sądowej wkurza mnie możliwość szastania pozwami przez parlamentarzystów wobec obywateli przy jednoczesnym braku możliwości złożenia zawiadomienia przeciw nim za np. obrażanie mojej inteligencji, uczuć nie tylko religijnych, pogarszanie mojej sytuacji materialnej przez podejmowane błędne decyzje, albo uszczęśliwianie mnie na siłę oczywiście moim kosztem.

Zgadzając się na konieczne dokonanie głębokiego przeglądu nie tylko sądów, ale wszystkich zawodów prawniczych, które współodpowiadają za powszechne wrażenie niesprawiedliwości w Polsce, w pierwszej kolejności apeluję do polityków o sprowadzenie siebie, wzorem wyżej rozwiniętych państw, do poziomu zwykłych obywateli. Jesteście wyjątkowo nielubianą  i niepopularną grupą w Polsce i o dziwo wcale wam to nie przeszkadza. Naród, suweren lub jak inni nas zwią – społeczeństwo w pierwszej kolejności oczekuje od was ograniczenia Bizancjum jakie sobie pod pozorem służby publicznej zafundowaliście oczywiście na nasz koszt. Przemawiacie i czynicie wszystko rzekomo w naszym imieniu, ale dziwnym zbiegiem okoliczności jesteście głusi na nasze postulaty dotyczące ograniczenia immunitetu, możliwości rozliczania was w ciągu kadencji, odebrania przywilejów podatkowych. Skutecznie badacie nasze dochody, ograniczacie dostęp do stanowisk i urzędów, stawiacie oskarżenia o nepotyzm, kolesiostwo, lecz co sami czynicie? W tym momencie przypomina mi się fragment starej księgi ‚Mówią bowiem, ale sami nie czynią.  Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.  Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi „.  Dwa tysiące lat później słowa Jezusa z Nazaretu nie straciły na aktualności. Dziś podobnie wszyscy się pod nimi podpiszą, adresując do drugich z pominięciem siebie.

Ledwie zapowiedziałem tekst na fb a już ktoś zadał mi pytanie, a co ci chodzi.  Inny zapytał o kogo chodzi. Czy jestem aż tak naiwny, że na to uderzenie poza nożycami, odezwą się sumienia? Aż tak naiwny nie jestem. Jak mawiał klasyk „Ty Duda nie mieszaj polityki z moralnością”. Jest też jednak sentencja „Qui tacet consentire videur”. Nie tylko politycy liczą na naszą bierność, ale akurat w ich przypadku to nasze milczące potakiwanie, sprawia, że nie żyje się nam na miarę naszych aspiracji. Egzekwowanie banalnego „mamy prawo wymagać”, jest jedynym antidotum na zapędy każdego bez wyjątku wybrańca, któremu się wydaje, że działanie w naszym interesie można sprowadzić wyłącznie do słów wypowiadanych z coraz gorzej ukrywaną ironią.

PS Tekst nie jest o jednej konkretnej partii, ale o całej klasie politycznej. Ludzi wymykających się tej gorzkiej diagnozie (a są tacy), nie przepraszam, bo niestety swoją biernością wobec działań swych kolegów wspomagają ich. Bo też przypomnę Od tych, którym dano wiele, wiele wymagać się będzie.