Rozmowa dwóch

Być może przypadkiem, a może (czego bardzo sobie byłbym życzył) w sposób jakoś po cichu uzgodniony wodzowie dwóch największych polskich plemion ocierają się o normalność, czyli szansę rozmowy o tym dla również ich zwolenników ważne. Niezależnie od politycznych sympatii trzeba przyznać, że mijanie się obu panów podczas debat, zaoczna wymiana złośliwości nie służy Polsce. Wymuszanie konieczności opowiadania się przeciw, a nie za sprawia, że nie tylko polska polityka, ale także, jakość życia społecznego schodzi popularnie rzecz ujmując, na psy. Rozmowa, dyskusja, dysputa, komunikacja to fundamenty nie tylko demokracji, ale i rozwoju relacji międzyludzkich oraz samego człowieka. Od 2005 roku jesteśmy nie tylko świadkami, ale i ofiarami wojny pozycyjnej, w której trup ściele się gęsto, a obie strony nie osiągając wyraźnej przewagi robią jednocześnie wszystko inni nie zajęli ich miejsc. Gdy trup ściele się gęsto, a nie ma arbitra zdolnego doprowadzić choćby do rozejmu rosnące koszty płacą … obywatele. Przez ten samonakręcające się zwarcie, Polska i Polacy tracą mnóstwo szans, jakie los podaje nam na tacy. Nie ma we mnie już taniego romantyzmu, który każe marzyć o wielkiej koalicji. To jest niemożliwie, ale też niekonieczne. Nie trudno jednak sobie wyobrazić miejsce Polski w UE, gdyby obie partie potrafiły uzgadniać z sobą priorytety w polityce międzynarodowej, zamiast traktować tej dziedziny, jako kolejnej areny do wzajemnego wycinania.
Długo by wymieniać dziedziny życia społecznego, w których wcale niekonieczny brak współdziałania, a wyłącznie normalna konkurencja na pomysły rozwiązań problemów mogłyby pchnąć nasz kraj zdecydowanie dalej niż jesteśmy obecnie.
Być może był na początku cichy układ raz my raz wy, a potem polaryzacja sceny dla jej wypełnienia, a gdzieś to się po drodze wymknęło spod kontroli i przeszło w obecny stan wojny permanentnej. Być może od początku była tylko niechęć przechodząca w stan nienawiści, ale przecież nawet pomiędzy Koreami jest strefa zdemilitaryzowana i elementarne procedury wymiany informacji oraz szpiegów. Dlaczego zatem nie można liczyć, że dojrzeliśmy do chwili, gdy dwa plemiona z jakiś powodów dochodzą do przekonania, że należy choćby imitować rozmowy? Nawet, jeśli jest to tylko marketingową zagrywka obliczona na zdobycie przewagi lub jej redukcję, to sam fakt, że szefowie dwóch najpoważniejszych partii zamienią publicznie kilkanaście zdań, może być początkiem powrotu do normalności, jaką jest konkurencja poprzez porównanie.
Jasne, że się obawiam, że w obu plemionach nie brak takich, którym jakiekolwiek kontakty z drugą stroną są nie na rękę. Pewnie nie raz nie dwa usłyszymy harcowników popisujących się obelgami i posądzeniami. Niemniej każdy, kto ma głowę a w niej odrobinę rozumu, wie, że taka okazja szybko się może nie nadarzyć. Warto, zatem naciskać, dmuchać, chuchać, dopingować. Może nie za pierwszy, nie drugim, a może dopiero za trzecim razem do ludzi, którzy decydują o naszych losach, dotrze przekaz, że chcemy przykładu.
A co do pozostałych „kandydatów”. Cóż panie Palikom. Nie mam zamiaru brać pana za twarz i gdzieś prowadzić. W moim pojęciu kultury osobistej, rozmowa z Panem nie przystoi nikomu. No może poza panią redaktor z bardzo zaangażowanej w spór telewizji.

Jedna myśl nt. „Rozmowa dwóch”

  1. Zadziwiająca refleksja ale propozycje programu dla Polski , PIS-u uważam za mało realne do zrealizowania ,jest to program z kategorii bujanie w obłokach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


9 − = dwa

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>