Margines obyczajowy

„Panu nawet świński ryj nie pomoże” rzekł prezes partii z marginalnym poparciem do przewodniczącego partii z poparciem w granicach błędu statystycznego. Od kilku dni TR za przeciwnika ma SP w koncernie ITI. Nie ma miejsca na debatę o Polsce największych partii, a próba wmówienia Polakom, że liczy się tylko margines. A co mnie ten margines obchodzi? Obchodzi mnie z czego facet mający kredyty rzędu 10 milionów złotych, alimenty na dwójkę dzieci, żyjący jak hrabia, płaci odsetki, skoro jedynym jego dochodem jest pensja poselska, która w tej sytuacji nie wystarcza nawet na waciki? Gdzie jest słynne biuro, które sprawdza prawidłowość oświadczeń majątkowych, tak skrupulatnie, że w wielu radnych, wójtów, czy marszałków już dziś nimi nie są.

Dziwi mnie  niezmiernie skąd się bierze ta nadzwyczajna pobłażliwość mediów, organów i banków wobec politycznego, a raczej obyczajowego, bo przecież bez nawet szans na publiczny byt, marginesu.

Nie mam zamiaru przejmować się postulatami, żądaniami, inicjatywami, akcjami etc. garstki ludzi, którzy mało, że nie mają żadnego społecznego wsparcia, to jeszcze na dodatek poza mieleniem językami po próżnicy, niczego w życiu nie osiągnęli.  Jest takie mądre żydowskie powiedzenie. Nie gadaj z głupcem, bo za głupca cię w końcu okrzykną. Jak ktoś promuje równie nachalnie co bezskutecznie margines, to zapewne albo ma w tym interes, albo rozum też postradał.  A głupców chyba nikt nie chce słuchać, czy oglądać, bo … .

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× dwa = 2