Bójcie się rodzice

Dobrze jest obudzić się w Polsce i przekonać się, że moi rodacy to normalni ludzie, którzy mają zdrowe podejście do polityki. Dwa miesiące temu założyłem się z jednym z kandydatów o frekwencję i trafiłem w dychę. Nie ma co się cieszyć, bo frekwencja niska? A jaka miałaby być, skoro przez 10 lat o Parlamencie Europejskim Polacy słyszeli wyłącznie, jako o miejscu, gdzie dwa lata trafia się szóstkę w totka. A kampania była nie merytoryczna i dotyczyła emerytur, dróg, katastrofy demograficznej, wojny na Ukrainie i niedoszłej na szczęście powodzi. A czy ktoś przez 10 lat wytłumaczył dokładnie Polakom co takiego jest ten Parlament Europejski i czym się zajmuje? Na dobrą sprawę, to większość moich rodaków o samej UE ma pojęcie więcej niż blade. Zazwyczaj Bruksela pokazywana jest jako wszeteczne siedlisko albo miejsce skąd płynie wyłącznie prawda objawiona. Jakoś nas nie przekonuje, więc żeby nas pognać w niedzielę do urn, trzeba nam konkretnej motywacji, a nic tak nie wyciąga z domu jak bycie przeciw, a nie za.
Rozstrzyganie kto faktycznie wygrał te wybory zostawiam partyjnym specom od tłumaczenia, że czarne jest białe, a białe jest czarne oraz profesorom od uzasadniania, czemu mieli rację, w tym że wczoraj tej racji nie mieli. Wydaje się zdecydowanie ważniejsze przekroczenie progu wyborczego przez twór Janusza Korwin Mikkego, co wzburzyło krew i umysły garstki lewaków uzurpujących sobie jeszcze nie dawno wyłączne prawo do pouczania większości, która milcząco miałaby ich ślepo słuchać. JKM znam od 20 lat i przez te dwie dekady facet się nie zmienił. Mówi ciągle to samo i tak samo. Czemu zatem nagle przekonał do siebie pół miliona Polaków? I to w zdecydowanej większości ludzi młodych. Tudno to pojąć mainstreamowi i establishmentowi, ale jesteśmy świadkami pierwszego od 1989 roku autentycznego buntu nowego pokolenia. JKM nie wychował sobie zwolenników, ale wstrzelił się w zapotrzebowanie na proste recepty, na podział na to co dobre i złe, mądre i głupie. Nie odnaleźli tego w medialnej sieczce, lewackiej bezideowości, wyścigu szczurów. Nie pasuje im relatywizm, brak idei wyższych. Nie walczą o swoje miejsce w świecie, ale najwyraźniej chcą go ułożyć na własną modłę. Jak? Jeszcze nie wiedzą. JKM jest ich wyłącznie tymczasowym wodzem. Nie brak ich w nowym elektoracie PiS, skąd może szybko porwać ich ktoś inny. Nie ma ich w SLD i coraz mniej w PO, nie imponuje im Janusz Piechociński, bo PSL jest partią korporacyjną, a ono nie mają w sobie dość cierpliwości, by piąć się po szczeblach kariery partyjnej. Kto zostanie ich emanacją? Czy wykreują kogoś spośród siebie, czy dokonają jakiegoś wyboru? Kimkolwiek on zostanie, nie będzie palił trawki, zdejmował krzyży, zachęcał wyłącznie do konsumowania czasu jakie został im dany. Od ludzi Kościoła zależy czy będzie to Jezus z Nazaretu, bo choć jest to kolejne pokolenia katechizowane w szkole, potrzebuje ono autentycznego świadectwa wiary. Radykalne, czyli autentyczne, codzienne, wymagające  i nie udawane chrześcijaństwo jest to co może scalić to pokolenie, które dorośli skazali już na wybór pomiędzy emigracją, a ekstremalną egzystencją.
Ten bunt jest bliski pierwszej Solidarności, która narodziła się z protestu przeciw przewidywalnej nijakości życia w kraju nie spełnionych nadziei.
Kogo zmiecie ta fala? Rodzice bójcie się. Wasze dzieci nie są zadowolone z kraju jaki im zbudowaliście i chcecie zostawić w wianie.

 

2 myśli nt. „Bójcie się rodzice”

  1. Coś się porobiło z komentarzami i zanim administrator zajrzy do mi do silnika i umożliwi Państwu wpisywanie się (zapewne chodzi o zablokowanie tysięcy spamów jakimi byłem ostatnio zasypywany) wklejam komentarz nadesłany inną drogą przez Pana Pawła

    Tekst podnosi na duchu, ale wg mnie grupa wyborców JKMa jest jednak elektoratem stałym, ideowym, a nie elektoratem buntu bez alternatywy. Postulaty gospodarcze są tu wyraziste, w przeciwieństwie do innych partii programy wszystkich kandydatów są ze sobą spójne, nie ma czegoś takiego jak „co kandydat to pogląd” czy „dla każdego coś miłego” jak w tzw. partiach masowej integracji. Ideowość tego elektoratu, zamiast zapatrzenia w jednostkę, podkreśla dość wysoki wynik Gowina, który idąc tym samym nurtem, zaatakował Korwina za jego retorykę. Internet sprawił, że wiedza o ekonomii się upowszechniła u najmłodszych, a ośmieszanie głupich pomysłów rządzących nigdy nie było prostsze. W 2011r. przed wejściem do Sejmu Korwina powstrzymało nadużycie Państwowej Komisji Wyborczej, która zablokowała jego start w połowie kraju mimo spełnienia wymogów, w sytuacji gdzie miał 7% poparcia, a Palikot 3%. W obliczu „braku szans” i przywłaszczeniu wolnorynkowych obietnic przez Palikota – zagłosowano na tego drugiego. Mimo dużej emigracji (Nowa Prawica otrzymała najwięcej, ponad 30%, od Polaków na emigracji) w wiek wyborczy weszło w międzyczasie nowe pokolenie, które wiedzy o świecie nie czerpie z telewizji, tylko z Internetu. Działacze pracują za darmo, wręcz fanatycznie, dlatego, że robią to, w co wierzą i co uważają za słuszne. Również wiele młodych kobiet zarówno głosowało na KNP jak i startowało z ich list, stały się one symbolem alternatywy wobec antywzorców narzucanych społeczeństwu przez media. Niska frekwencja również przyczyniła się do tego sukcesu. Stałe wysokie wyniki w sondażach zaktywizowały tych, którzy nie chodzili na wybory, bo mówili „Korwin ma rację, ale i tak nie ma szans”. Dochodzi do tego również ofiarna, systematyczna i strategiczna praca struktur lokalnych, dająca świadectwo przy obsadzaniu komisji wyborczych czy też przeprowadzeniu kampanii w terenie. Rodzice członków tych struktur doskonale rozumieją swoje przewinienia, wynikające z zaniechania lub co gorsza udziału w rozgrabianiu Polski – ale właśnie dlatego również oni zagłosowali na KNP, choćby i z wyrzutów sumienia oraz obserwacji, jak ich dzieci próbują dziś choć w części zapobiec katastrofie finansowej, jaka czeka nasze państwo przez to, że dzisiaj rządzi się w imię zasady „po nas choćby potop”. Starsi widzą od środka, jak przegniły jest ten system i rozumieją potrzebę trudnej, ale koniecznej zmiany. Zobaczyli, do czego doprowadziło zablokowanie Korwina – do 10% Palikota – nawet prezes Kaczyński potwierdził, iż JKM nie zagraża PiSowi, tylko kasuje Palikota. Podebrał również głosy PO, która oszukała wyborców rzekomym liberalizmem i która wysłała „Palikota na prawicy” Gowina, który skutecznie zabrał JKMowi 3% poparcia. Ostatecznym argumentem za tym, iż JKM nie jest „wodzem tymczasowym” jest ogólnoeuropejski trend antyunijny, dający ugrupowaniom uniosceptycznym w Wielkiej Brytanii, na Węgrzech czy we Francji kilkukrotnie większe poparcie, niż w Polsce ma Korwin.

    Pozdrawiam
    PW

  2. Drogi Panie Pawle
    Bardzo dziękuję za komentarz, który może będzie zaczątkiem dłuższej dyskusji, do której chcę prowokować moimi wpisami. Pozwolę sobie też na małą polemikę.
    1. Podkreślę, że jako przedstawiciel pokolenia 89 czuję się odpowiedzialny za zaniechania i manowce jakie są udziałem mojego pokolenia.
    2. Cieszy mnie bunt młodych, bo przez 25 lat kolejne roczniki wybierały puch zaciąganych przez rodziców kredytów hipotecznych, stawiały wymagania, od siebie wymagając niezbyt wiele. Ta konkluzja zapewne wzbudzi dyskusję, ale temu służy.
    3. Jakkolwiek Pana to może oburzyć, ale każdy bunt jest z definicji skażony naiwnym przekonaniem, że sam w sobie wystarczy by zmienić rzeczywistość. Historia ludzkości jest pełna przykładów powstań i rewolujcji, które zaczynały się od bezpłodnych buntów. By osiągnąć zmianę nie wystarczy oprotestować rzeczywistość. Konieczny jest zdefiniowany cel zmiany i wskazana droga dojścia. Potrzebna jest idea, która połączy jednostki w społeczność zdolną do współdziałania. Dziś nie widzę tego w JKM, którego znam od ćwierć wieku i jakkolwiek cenię jego diagnozy, to nie znajduję recepty na zmiany. Dlatego nie widzę wielkiej przed JKM przyszłości, bowiem całkiem niezamierzenie wstrzelił się w czas i nastroje. Ale chwała mu za to, że jest tym który budzi, inspiruje, bulwersuje. Jest w tym nieoceniony i niedoceniony. Co w tym drugim jego przeciwnikom źle wróży. Elity – czyli rodzice – tak bardzo się opasły, że nie czują powiewu zmian. Nie mają dla nowego pokolenia niczego do zaoferowania. Są zaskoczone, że pomimo ich (tak to czują) wielkiego zaangażowania, ktoś mówi, że to co robią jest guzik warte. Niepotrzebne, bo nie dające rezultatu. Często moim córkom mawiałem gdy wracały ze szkoły ze słabszą oceną i tłumaczyły mi, że przecież się uczyły, nie chodzi o to by się uczyć, ale by umieć. To samo dedykuję moim rówieśnikom i naszemu młodszemu rodzeństwu. Bójcie się. Sama pracowanie to za mało.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


1 + dwa =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>