Woda pod górę

Polska staje się coraz bardziej krajem, którego nie pojmuję. Niby nic mnie już nie zaskakuje, ale tworzony przez przypadki obraz całości sprawia wrażenie, jakby układała, go kompletnie pijana sztuczna inteligencja. Polacy zdają się być normalnym, przewidywalnym w swej zdecydowanej większości narodem, czego już nie da się powiedzieć o państwie, którego organy oraz elity zdają się oczekiwać by to woda, rządziła rzecznym korytem, a nie na odwrót. Czytając wypociny jaśnie oświeconych redaktorów niszowych kwartalników, wezwania polityków, których elektorat nie zaszczycił, czy naukowców od zaklinania pomyłek, by stały się rzeczywistością, czekam dnia, gdy prawa fizyki i logiki będą obalone, jako sprzeczne z oczekiwaniami establishmentu.
Nawet się nie dziwię, że czerwona kartka, jaką Polacy pokazali „nowoczesnej lewicy” w wyborach do Europarlamentu, nie zrobiła na niej wielkiego wrażenia. Mieliśmy program, listy, liderów, tylko naród nie dorósł do nas. Ileż razy to już słyszałem? Można było się przyzwyczaić, ale chyba wciąż za mało, bym w końcu uznać to za fakt. Politycy nie tylko lewicowi wciąż uznają Polaków za ciemny lud, którego rolą jest wybieranie między plakatami, racjami, historiami, prawami do czegoś tam. Normalne oczekiwanie, że politycy będą reprezentować interesy i rozwiązywać rzeczywiste problemy Polaków, jest czymś dla nich tak niedorzecznym, że nie wartym rozważenia. Receptą na mrzonki narodu, jest jego dzielenie i napuszczanie, tak by nie miał głowy do zadawania pytań, po co i czemu służy władza, bo władza w Polsce ma służyć wyłącznie osiąganiu celów tych, którzy ją sprawują. Nawet, jeśli otrzymują poparcie w wyborach, to w wyborczy wieczór zwykli są dziękować za wybór, natychmiast zapominając, że zostali wybrania nie dla siebie, ale dla kogoś.
Topowym przykładem zaklinania wody by płynęła pod górę jest sprawa „Deklaracji wiary”, podpisanej uroczyście przez 3 tysiące pracowników ochrony zdrowia. Ślubowanie, że będzie przynajmniej część lekarzy lub pielęgniarek będzie przestrzegać wyśrubowanych prawem Bożym norm postępowania wobec chorych, wzbudziła niemal amok „jaśnie oświeconych”. Sygnatariuszy odarto ze czci i wiary, a lekarzom i białemu personelowi odmówiono prawa do wolności słowa, przekonań, religii. Wicemarszałek sejmu wzywał prokuraturę zajęcia się z urzędu każdym sygnatariuszem, dotknięty sromotną klęską wyborczą ex-redaktor od Urbana, żądał zrywania kontraktów z NFZ, inni wyrzucali z pracy. Ilość głupoty, jaka została przy tej okazji wygłoszona powinna świadczyć o dość niskim poziomie inteligencji je popełniających, ale wszakże to przedstawiciele władzy, nasi wybrańcy, niepomni faktu reprezentowania nas – Polaków, którzy nie zaakceptowali prymitywnego antyklerykalizmu, bezmyślnego ateizmu. Boże jak bardzo kochasz ten naród, skoro na jego czele stawiasz takie indywidualności, a mimo to trwamy w sercu Europy od ponad 1000 lat. Kiedy absolwent medycznej uczelni zostanie zobowiązany do złożenia dowodu lojalności wobec władzy, reprezentującej samą siebie i wzorem Wielkiej Brytanii, by wejść na oddział lub do gabinetu, wpierw dokonać będzie musiał publicznej aborcji, eutanazji lub coś tam spłodzić na szkiełku? Pytania, kiedy Polska ratyfikuje konwencję bioetyczną, już nie ma sensu stawiać, bo lekarz nie ma być ratującym za wszelką cenę życie i zdrowie, ale kimś, kto na podstawie procedur i ustaw będzie egzekutorem prawa do życia i śmierci, w czym etyka bynajmniej nie pomaga.
Jakby mało było absurdów, to jeszcze warszawski sąd okręgowy zakazał wspominania, że Anna Grodzka, nie zawsze była Anną Grodzką. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny, więc może nie popełnię przestępstwa zastanawiając się, czy będzie on dotyczył wspomnień samej zainteresowanej. A co zrobić z synem Anny Grodzkiej? Pierwszą małżonką? Czy wymazać publiczną działalność Krzysztofa B.? Warszawski sędzia może i zadbał o samopoczucie Anny Grodzkiej, dopuszczając sądowe dochodzenie słuszności odkryć Izaaka Newtona.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


sześć + = 10