Expose …

Pan Premier wyrzucił z siebie w imieniu swego rządu 3 godziny słów. Niewielu (zwłaszcza obecnych w Sejmie) z tych 185 minut (w sumie dwa pełne, futbolowe plus 5 minut czasu doliczonego, trzeba być zdrowym kibicem, by to wytrzymać) cokolwiek zapamietało, nie dziwi zatem, że pytania i komentarze błądziły po manowcach. Sam też mądrzejszy nie byłbym gdyby nie streszczenia kolegów. Tylko kurcze mam problem, bo każde jakby było z innego przemówienia … .

Ex-premier przemówił krócej, (czy jasniej i konkreteniej?), ale zaraz potem wyrzucił się (przepraszam wyszedł) z całym klubem z sejmowej sali. Gdyby działo się to pod inną szerokością i długością geograficzną nawet bym nie mrugnął okiem.

  Zaczynam wierzyć, że w parlamencie ukryta jest machina czasu, która przenosi posłów w czasy bardzo wczesnej młodości, gdzie wszelkie problemy  załatwiało się łopatką i grabkami.

Jedna myśl nt. „Expose …”

  1. Jak na 13 expose premiera Tuska pod względem długości bije Fidel Kastro – ale to nie u nas.
    Wracając do tematu jak słusznie zauważyli dziennikarze, w tym wystąpieniu były elementy zaczerpnięte niemal żywcem z wystąpień premiera Olszewskiego, Suchockiej i wielu innych „miłościwie nam panujących”. Ale jak ktoś mądrze powiedział: prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna. Pożyjemy zobaczymy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ cztery = 6