Jakoś to będzie

Nie kwota wolna od podatku, nie wiek emerytalny, nie pomoc rodzinie, nawet nie służba zdrowia, ale uchodźcy, których jeszcze nikt na oczy nie widział, będą numerem jeden kampanii parlamentarnej. Dwie główne partie – zdanie innych niewiele, kogo interesuje – stają na rzęsach by uciec od jednoznacznego stanowiska, a jednocześnie przypisać gębę ksenofoba lub kosmopolity przeciwnikowi. Tym samym kwestia, która pozbawia snu Europę, w Polsce jest pozostawiona sama sobie. Dodajmy, że chodzi o problem, który tzw. zachód sam sobie zafundował, bo komu do łba przyszło obalać Husajna, Kadafiego, czy Asada? Czy w Libii, Iraku, czy teraz w Syrii była jakakolwiek opozycja, czy też chodziło o likwidację dyktatorów, którzy de facto utrzymywali stosunki z Zachodem? Czy rzeczywiście chodziło o demokrację, o prawa człowieka, zagrożenie terrorystyczne, czy też słynny program atomowy widmo? Dziś Libia, Syria, Irak z państw względnie stabilnych stały się areną wojny domowej, w której giną tysiącami niewinni ludzie, a interwencje zachodu stały się pożywką dla muzułmańskich fundamentalistów.

Słuchając bredni wygadywanych na wiecach, wypisywanych gdzie popadnie zarówno przez publicystów, a jak i polityków nie dziwię się obawom Polaków, dla których każdy uchodźca zaczyna się jawić, jako uzbrojony po zęby i wypchany trotylem po sufit terrorysta. Łatwość, z jaką są te kalki wrzucane do opinii publicznej bynajmniej nie świadczy o zatroskaniu autorów, ale raczej dyskwalifikuje intelektualnie. Polscy spece od kampanii wyborczych nauczyli się jednego, że strach jest emocją, dzięki której najłatwiej zdobyć i utrzymać rząd dusz, ale każdy kij ma dwa końce. Wybory w końcu się odbywają, ktoś je wygrywa i bierze odpowiedzialność za to nafaszerowane lękami społeczeństwo, które oczekuje zapewnienia bezpieczeństwa. Jeśli w powiatowej komendzie policji dwie grupy prowadzą działania przeciw sobie, to czy po zmianie rządu, ktoś ogranie duże służby? Czy ktoś wierzy, że nasze służby są w stanie skutecznie sprawdzić nawet 2 tysiące oficjalnie zaakceptowanych? Skoro można nagrać polskiego premiera w służbowej rezydencji i wynieść to nagranie, a następnie oferować jego sprzedaż, to czy trzeba czegoś więcej, by nie darzyć polskich służb specjalnych zaufaniem? Owszem można jeszcze czas jakiś je straszyć lub stwarzać miraże bezpieczeństwa. Co jednak, gdy owi czarno wymalowani uchodźcy rzeczywiście staną na polskich przejściach granicznych lub zdecydoujje się na marsz przez wyschnięty Bug, czy sforsują Bieszczady?

Polscy politycy zabierając głos w sprawie uchodźców zachowują się infantylnie. Plotą bon tony. Prześcigają się w autocytatach, skupiają się na sobie jak pensjonarki. Nie dociera do nich prawda oczywista. W Polsce nie mamy żadnego wpływu na to, co się dzieje w Syrii, Libii, Erytrei, Maroko, ale i w Tadżykistanie, o którego istnieniu zapewne 90 procent polityków nie ma zielonego pojęcia. Tymczasem to, co się zaczyna dziać w Azji Środkowej powinno zacząć spędzać nam sen z oczu. Syryjczycy, Irakijczycy, Libijczycy nie chcą do Polski. Uciekają do krajów znanych z telefonicznych rozmów i listów od rodzin i znajomych. Jeśli ktoś ich tu siłę skieruje, to wcześniej czy później rozpłyną się jak ci sprowadzeni przez Fundację Estera. Polska jest pierwszym krajem grupy Schengen dla Ukraińców, Czeczenów, Kirgizów, Tadżyków, Uzbeków. A więc po przekroczeniu granicy na nas spadnie obowiązek umieszczenia ich w obozach i przepuszczenia przez procedurę uchodźczą. W Tadżykistanie zdelegalizowano właśnie jedyną w tym regionie partię islamską. Kraj stanął na krawędzi buntu przeciwko dyktatorowi, a jego destabilizacja rozleje się na cały region, co skwapliwie wykorzysta Rosja, dzielnie „walcząca” z islamskim terroryzmem. A co jeśli porozumienie Rosji i Wenezueli w sprawie zwiększenia cen ropy, oznacza wznowienie wojny na terenie Ukrainy lub Naddniestrza? To nie są pytania retoryczne, ale bardzo realny scenariusz, w którym kilkaset tysięcy uchodźców nie będzie lądować na Lesbos, czy Sycylii, ale stanie nad Bugiem i ten Bug zacznie forsować. A to nie jest morze, o czym wiedzą nie tylko mrówki.

Odpowiedzcie sobie Państwo sami, co proponują nam dziś politycy? Dyskusję o szczelności granic? O miejscach na obozy dla uchodźców, koszty ich utrzymania, procedury sprawdzania, asymilacji. Procedury przyjmowania i weryfikacji uchodźców obserwuję na przykładzie kilku ukraińskich rodzin, które uciekły z Krymu. Od 15 miesięcy kilka instytucji nie potrafi podjąć jednoznacznej decyzji. Polskie prawo jest niejasne, pozwalające na różne interpretacje, a postępowanie oczywiście przewlekłe. Mam ciarki jak sobie pomyśle, że ta machina miałaby sprawdzić i przyjąć nawet te 10 czy 12 tysięcy ludzi. A co przy pół milionie zamkniętych w namiotowych miasteczkach? Katastrofa humanitarna w wykonaniu polskiego aparatu państwowego – gwarantowana. Nie, nasi politycy wolą myśleć, że siłą woli zatrzymają na miejscu 8 milionów ludzi, którzy od roku czy dwóch przebywają w obozach dla uchodźców w Turcji, Libanie, Jordanii, co da im wygrane wybory. Ale co gdy przyjdzie czas rzeczywistej próby?

Nie jestem islamofobem, co nie oznacza, że nie widzę powodów do obaw. Tak naprawdę boje się tego, że ci, co chcą otworzyć granice, jak i ci, co chcą budować na nich zasieki, nawet, jeśli zdają sobie sprawę z przyczyn, które uruchomiły marzenie dziesiątek milionów ludzi o nowej ziemi obiecanej, to wolą jak dziecko zamknąć oczy i wołać Nie widzę problemu lub spokojnie jakoś to będzie. Fakt zawsze jakoś jest. Raz lepiej, raz gorzej. Dzięki naiwności i nieuctwie częściej to drugie.

PS

I jeszcze na marginesie tym którzy problem sprowadzają do cytowania na swoim profilu memów z Demotywatorów lub partyjnej agitki. Rozejrzyjcie się wokół. Uchodźcy, także muzułmanie są już wśród nas. Wystarczy wyjść na ulicę posłuchać, popatrzeć.

Jedna myśl nt. „Jakoś to będzie”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


4 − = zero

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>