Ludzkie Narodzenie

Im jestem starszy tym częściej Adwent kojarzy mi się nie z radosnym oczekiwaniem, ale nostalgią. Rozumiem ludzi, którzy w pewnym momencie swego życia przestali liczyć czas od Świąt do Świąt. Z każdą pierwszą gwiazdką coraz mniej tych świąt przed nami. Ten stan smuteczku jak by powiedział poeta pojawia się wraz z pustym nakryciem po rodzicu, którego zabrakło.

Boże Narodzenie najbardziej rodzinne ze świąt. Świat zamiera w oczekiwaniu na cud narodzin Boga w ludzkiej postaci. Okazuje tym nie tylko swą bezgraniczną miłość, ale daje do zrozumienia, jak bezcenny jest dla Niego każdy z nas, a przez to oczekuje od nas wzajemnej miłości bliźniego. Tak często mówimy Jezu, Boże, kocham Was. Ile razy zdarzyło się nam zwrócić w ten sam sposób do obcego człowieka? A kto nam zagwarantuje, że to właśnie nie syn ubogiego cieśli proszący o pracę, wsparcie? Takie myśli przychodzą nam do głowy czasami zbyt późno, gdy już nie możemy niczego naprawić, bo na wigilijnym stole zostaje kolejne puste naczynie.

Przez lata Boże Narodzenie kojarzyło mi się z pokojem wbrew temu co dzieje się wokół nas. Pamiętam Boże narodzenie 1981. Szczególne dla mojej rodziny, bo stan wojenny nie pozwolił zebrać się przy wigilijnej wieczerzy całej rodzinie. Pierwszy dzień świąt z delikatnie podrobioną przepustką, wypełnionym po brzegu pociągu. Nie. Nie było patriotycznych porywów, ale omdlały dzieciak z matką znalazł miejsce w przedziale. Wyobrażacie sobie Państwo taki gest dziś?

Smutek, to najlepsze słowo na określenie tego czego jesteśmy świadkami. Peter Gabriel śpiewał w Games Without Frontiers „Gdyby spojrzenia mogły zabić, pewnie by zabiły, w zabawach bez granic – wojnie bez łez”. 36 lat później gra trwa w najlepsze. Ludzie odpowiadający za nasze tu i teraz rozciągają naszą wyobraźnię, czyniąc nas zakładnikami w czymś co już dawno przestało być grą. Miłość bliźniego? Nawet nikt nie sili się na pustosłowie. Najważniejsze jest być na szczycie i skutecznie deptać palce tych co chcą nas w tym zastąpić. Doczekaliśmy czasów, gdy nie ma prawda nie musi być prawdą, a kłamstwo, kłamstwem. Czasów usprawiedliwiania podłości potrzebą chwili, a nawet dobrem ogółu. Zwiewamy szeregi chcą bronić spraw i rzeczy, które jeszcze 30 lat temu były dla nas antywartościami. Jesteśmy gotowi porywać się barykady by walczyć z samymi sobą o coś czego istoty nawet nie próbujemy zrozumieć, ale jesteśmy w stanie poświęcić to co najważniejsze, to o czym śnimy po nocach, co wspominamy z czasów dzieciństwa, czego zawsze pragnęliśmy. Poczucie bezpieczeństwa, radość wspólnoty dziejów i wartości, które czynią nasze życie spełnionym, potrzebnym.

Jak za siądziemy do polskiej wigilijnej wieczerzy? Z zaciśniętymi pięściami, ustami wykrzywionymi wymuszonym uśmiechem. Złożymy sobie życzenia, które zaraz w głębi duszy przekreślimy, a może już stać nas na to by sobie wykrzyczeć „życzę ci wszystkiego najgorszego”? To ostanie wcale mnie nie zaskoczy.

Co sprawia, że jestem smutny na te Święta? Do mojego stołu zasiądą, wszyscy, których kocham, a oni mnie kochają, ale czy na ten jedyny jaki Bóg nam dał świat spłynie Jego pokój? Czy ludzie pozwolą się narodzić Bogu w sercach?  Smutno mi, gdy widzę jak moi bracia w wierze, przestają sobie wierzyć, pchając ten świat ku przepaści.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem − = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>