Niemodne słowo z marzeń

darza się Państwu olśnienie? Takie cuś, że w jednym momencie na myśl składa się doświadczenie, obserwacja rzeczy, zjawisk na pozór od siebie dalekich w miejscu, czasie i materii? Zapewne nie raz, tak jak i mnie niedawno olśniło rozedrganie, w jakie wpadają nasze panie, no, dobra panowie też. Parę dni temu próbowałem zmienić kanał telewizyjny w poszukiwaniu czegoś zdecydowanie bardziej atrakcyjnego niż w mojej ocenie oglądany film. Wiecie co jest dziś uosobieniem domowej władzy? Oczywiście, że pilot od TV. Próba domowego puczu została zduszona, a ja zmuszony do wyboru komputer czy telewizor, wybrałem medium z romantyczno – dramatycznym kontentem.

Film opowiadał o klasycznej nowoczesnej w wydaniu amerykańskim rodzinie, czyli matce trójki dzieci, każde z innym tatą, przy czym ostatni akurat usiłował pełnić funkcje rodzicielskie, co nie przeszkadzało mu romansować z przyjaciółką domu, co spotykało się z oburzeniem starszych dzieci, zbulwersowanych milczeniem matki, żyjącej w strachu, że zbyt gwałtowna reakcja pozostawi ją samą z dziećmi. I choć scenarzyście bliżej było do Złotych Malin, niż Oskara, to naszło na mnie owo olśnienie obyczajowe.

Z jednej strony marzy nam się świat, w którym wolność oznacza brak odpowiedzialności za słowa, czyny, a zwłaszcza uczucia. Świat pszczółek latających sobie z kwiatka na kwiatek, żyjących na próbę, konkubinatów, trójkątów etc. Świat tak zwanej wolnej miłości bez zobowiązań. Taki nowoczesny, jakby to nazwał Kaźmierz Pawlak, z pigułką na miłość, na spokojność, na brak dzieci, na zapomnienie. Jednocześnie tkwimy po uszy w średniowieczu, bo choć sami zajmowalibyśmy się różnymi kwiatkami, to dobrze by zawsze był jeden taki, co by na nas zawsze czekał, był tylko dla nas. Inaczej marzymy o swobodzie i wolności, ale i o wierności, miłości do grobowej deski. Od wieków ludzie starsi, doświadczeni przez życie pouczali młodszych rwących do przodu o wartości zasad, konieczności szanowania uczuć. Kiedy patrzę na swoich znajomych, którzy już nawet nie po 40 tce, ale i po 50 tce, a nie rzadko i później zaczynają „nowe życie”, stwierdzam, że młodzi mają dziś przegwizdane, bo kto ma się dzielić z nimi doświadczeniem, skoro siwe włosy nie są już synonimem stateczności i rozsądku.

Świat nam oszalał niemal z pokolenia na pokolenie. Antykoncepcyjna pigułka uwolniła ludzkość od odpowiedzialności za życie drugiego człowieka. Miłość sprowadziła do wyłącznie, choć pięknego, ale jednak niedającego pełni szczęścia aktu. Seks przestał być pięknym, przez swą intymność, a zaczął być wyłącznie zaspakajaniem fizycznych potrzeb człowieka. Szaleńcze tempo życia wdarło się też do tej najpiękniejszej sfery istoty ludzkiej, uczuć. Nie mamy czasu na coś głębszego, na poznanie się, na okazywanie uczuć, przeżywanie miłości do drugiego rozumianej, jako pełne i bezgraniczne oddanie. Boimy się takiej miłości, bo to oznacza wystawienie się drugiemu człowiekowi, takimi, jakimi jesteśmy, a nie, jakimi sobie siebie wyobrażamy, jakimi chcemy by nas widział świat. Miłość oznacza odrzucenia pozorów, masek, image. Kochać oznacza być akceptowanym i akceptować drugiego z naszymi i jego wadami i niedoskonałościami. Kto zaryzykuje? Skąd mamy mieć pewność, że odrzuciwszy pozory, maski nie staniemy się ofiarami? A jednocześnie, nowoczesność nie zabiła w nas pierwotnego pragnienia miłości bezwarunkowej, wierności po kres dni. Wzrusza nas miłość staruszków w stopniu równym, co romantyczne komedie o tej jedynej, jedynym. Łzę wyciska nawet miłość Shrek’a i Fiony.

Kim chcemy naprawdę być? Czego pragniemy? Co jest prawdziwsze? Co trwa dłużej niż biurowy romans? Mamy jeszcze dość czasu na zadawanie sobie pytań i udzielanie odpowiedzi. Wszystko w życiu ma swoje miejsce i czas. I nie ma sensu tego ponaglać, nie wolnego tego przegapić i nie ma próbować nadrabiać.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ siedem = 9

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>