Podpis

Choć może media sugerują, co innego, ale to nie ekspertyza podpisu L. Wałęsy, ale podpis Donalda Trumpa pod decyzją odmawiającą obywatelom kilku państw islamskich wjazdu do USA, okazał się bardziej emocjonujący dla wielu moich rodaków. Odkrywam to podobnym do państwa zaskoczeniem, bo sam też nie przywiązałem do tego jakiejś szczególnej uwagi, ale kilka gorących rozmów szybko zmieniło mój pogląd. Wymiany zdań były, bowiem tak zaangażowane, że moje zazwyczaj ucinające polityczne dysputy żarty zostały przyjęte na serio i musiałem się gęsto tłumaczyć. Decyzja 45 prezydenta USA podzieliła moich rozmówców dokładnie według wyznaczonej przez nie tylko polskie media granicy. O dziwo ta granica nie jest tożsama z linią frontu politycznego, co by oznaczało, że w tej kwestii przynajmniej moi znajomi starają się mieć własne zdanie.

Odrzuciwszy wszelkie opowieści o miłych egipskich kelnerach lub niesympatycznych, czy nawet nachalnych muzułmanach z Belgii, czy Francji, muszę przyznać, że część moich znajomych sięga głębiej do gazet, czy Internetu, niż tylko lead’y z pierwszej strony. Odwołują się do historii, przywołują cytaty, ba niektórzy deklarują, że sięgają po Koran. Z tym ostatnim to jednak myślę, że delikatnie blefują, bo raczej są to wyrywane z kontekstu cytaty lub nierzadko zmyślone pod tezę nieistniejące sunny, których pełno jest na antyislamskich stronach. Niemniej Donald Trump przyczynił się do czegoś, co dawno postulowałem w kontekście Polski, czyli nie dyskusji, ale wpierw edukacji na temat islamu.

Udawanie, że islam i jego społeczne oraz polityczne konsekwencje, to coś, przed czym wystarczy zatrzasnąć nasze granice, to myślenie nie tylko magiczne, ale zagrażające naszej, nie waham się użyć tych słów, wolności i tożsamości. Odmowa przyjmowania uchodźców z krajów islamskich, zakaz budowy w Polsce meczetów nie uchroni nas przed zagrożeniem terroryzmem, z którym zerojedynkowo utożsamiany jest islam. Tymczasem nawet nie wiedza, ale proste doświadczenie z polskimi potomkami krymskich Tatarów, nakazuje jednak wstrzemięźliwość przed wydawaniem takich osądów. Islam wbrew temu, co czytamy i słyszymy nie jest religią jednolitą. Już po śmierci Mahometa pojawiły się dwa zasadnicze nurty, nie tylko konkurujące między sobą, ale nawet się zwalczające. Wiara proroka niesiona po świecie napotykała różne kultury, z których czerpała nie tylko kulturowe inspiracje. Czy ta oczywistość powinna nas skłaniać do bezrefleksyjnego otwierania drzwi? Oczywiście, że byłaby to naiwność. Ale życie w świadomości, że każdy obcy nosi pas szahida, to najzwyczajniej koszmar.

Islam w Polsce jest od wieków. Jak dotąd jego wyznawcy byli wierni nowej ojczyźnie0, oddając za nią swe życie? Od połowy XX wieku muzułmanie zaczęli szturmować Europę. Nie w sformowanych armiach, ale pojedynczo, rodzinami. Najpierw zapraszani do odbudowy powojennej Europy, potem na potrzeby starzejących się społeczeństw. Dziś przypuszczają atak na granice Unii Europejskiej, która jawi się im jak Ziemia Obiecana. Na razie Polska nie jest w ich rozkładzie jazdy, ale za kilkanaście lat może się to zmienić. Przestańmy się oszukiwać. Ktoś musi zająć miejsce milionów młodych dziś Polaków, którzy wyjechali już na stałe na Zachód. Milion Ukraińców już dziś buduje polską gospodarkę. Za 10 – 15 lat będziemy potrzebowali znacznie większego dopływu rąk do pracy. Alternatywa jest jedna, albo zaczniemy lepiej płacić młodym Polakom, albo już dziś wzorem Niemiec przygotujmy dobre programy asymilacyjne.

PS

A co do podpisu L. Wałęsy, to ja się czuję luksusowo, bo nie muszę zmieniać zdania. Niech w lustro patrzą sobie Ci, co wiedzieli od dawna, ale im to jakoś nie przeszkadzało.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− 3 = trzy

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>