ASF

Afrykański pomór świń nie jest nową jednostką chorobową i nie jest plagą zesłaną wyłącznie na polskich rolników. Banał, który jednak w polskiej rzeczywistości zaczyna brzmieć jak szyderstwo., bo ASF spostoszył już kilka krajów w Europie przed nami i choćby z tego względu można oczekiwać zdecydowanych działań w oparciu o doświadczenia innych. Niestety najwyraźniej polskie władze wolą wykazać sie bezradnością i poczekać, że może coś się samo wydarzy,  wyjaśni, np. wirus dokona autodestrukcji, a rolnicy jakoś sobie poradzą.  Dzięki uciekaniu od zaraźliwego problemu on sam nie ucieka, a narasta. Rysowanie na mapie kolejnych stref, wystawianie ostrzegawczych tablic, nakaz wycierania butów i kół przed wejściem do strefy zapowietrzonej, a nawet symboliczny odstrzał dzików, nie zatrzymuje rozwoju choroby, a sytuacja zdecydowanie wymyka się spod jakiejkolwiek kontroli.

To co czytamy na temat ASF może sugerować, że to własnie dziki są głównymi sprawcami nieszczęścia i wystarczy ich prosty odstrzał, by zlikwidować zagrożenie. Tymczasem choć rzeczywiście dziki są nosicielami wirusa, to za jego rozprzestrzenianie w 95 procentach odpowiadają ludzie. Od dwóch lat staramy się przekonać odpowiedzialne instytucje o konieczności przeprowadzenia bardzo zdecydowanej kampanii informującej nie tylko rolników o sposobach przenoszenia sie wirusa. Walenie głową w mur. Macie rację, ale nie. Dlaczego nie? Bo, nie. A może raczej chodzi o pobożne życzenie, że jak się o problemie nie będzie za dużo mówić to on samoistnie przestanie istnieć.  Mokry ciepły lipiec sprawia, że do lasu wybiera się coraz większa liczba zbieraczy runa leśnego, okutanych w ubrania chroniące przed kleszczami. Zbierając jagody czy grzyby dotykamy miejsc na których dziki zostawiają zarażone wydzieliny. Ręce umyjemy, ubranie pozornie czyste uzywamy nie tylko w lesie, ale i w gospdarstwach rolnych. Wirusa nie zabija przejście przez przewód pokarmowy, jest niezmiernie żywotny. Odrobina wyobraźni wystarczy, by wyobrazić sobie, że przygpdny grzybiarz z Wielkopolski może wyeksportować wirus na kilkaset kilometrów. Sposobów na przenoszenie wirusa jest tysiące. Wraz z obszarem występowania w postępie geometrycznym będzie rosła szybkość jego przenoszenia na nowe tereny.  Jeszcze odrobina milczenia i za kilka miesięcy pozostanie nam wyłącznie utylizacja wszystkich stad trzody i trzy lata importu wieprzowiny z zagranicy, a potem lata odbodowy hodowli, zdobywanie rynków. Ten brak edukacji i działania może kosztować dziesiądki miliardów złotych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ 2 = siedem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>