Polokultura

Zdecydowanie  nie chcę nikogo urazić, czy obrazić, ale patrząc na zdjęcia z festiwalu disco polo, rwie mnie jak ząb pytanie dokąd doszliśmy przez 30 lat jako społeczeństwo. Jeszcze w latach 80 tych wydawaliśmy ostatnie pieniądze żeby dostać się na koncert Republiki, Perfectu, Lady Pank,  TSA, T.LOVE, etc. Koncertów organizowanych w największych halach, czy nawet na stadionach. Dziś hale i stadiony wypełnia Zenek Maryniuk, którego Oczy zielone wylansował po jednym meczów Kamil Grosicki.

Kultura jest czymś co definiuje nas jako ludzi zarówno indywidualnie jak i zbiorowo. I jakkolwiek nie uznaję za przejaw kultury tarzania się w śmieciach, plucia komuś pod nogi, eksperymentowania z profanowaniem wszelkich świętości, niezależnie od religii, a także odmawiam przymiotnika kulturalny każdemu, kto kłamie, wyzywa innych, to także trudno mi się pogodzić, że mój naród definiowany jest przez pryzmat częstochowskich rymów w przekazie, wobec kutego folklor ludowy wydaje się poezją.

Nie jestem fanem muzyki poważnej. kina moralnego niepokoju. Też lubię oderwać się od rzeczywistości oglądając Bonda, czy Misia. Słucham popu, smooth jazzu, hard rocka. Na pewno nie jestem przykładem snoba, zapatrzonego we własne widzi mi się, odmawiającego innym prawa do muz lekkich. Zdarza mi się na weselu zatupać, a nawet zatańczyć ten czy ów kawałek. To naturalne, że taka muzyka, piosenka ma pełne prawo funkcjonować. Ale czy to oznacza, że ma dominować? Zagłuszać coś co nie tylko karmi nasze codzienne uczucia, ale zmusza zadawania sobie pytań wyższego rzędu? Nie mam nic przeciwko temu że przy grillu wytupiemy, a nawet wykrzyczymy refren Zenka, ale gdy jednocześnie znajdziemy czas i miejsce dla kogoś kto słowem, obrazem, dźwiękiem zmusi nas zadania sobie pytania kim jestem, po co tu jestem, co zrobić by uczynić świat lepszym. Tego raczej nie znajdziemy w prostych rytmach i przekazie, że żyję tylko po to by pić, jeść i bawić się.

Obrońcy narodu i polskiej kultury żyją w sosie wielkiego międzynarodowego spisku, którego celem  jest nasze  wyjałowienie  intelektualne i kulturowe. Straszą nas multikulti i uchodźcami. A jednocześnie milczą, gdy  w prime time narodowej telewizji królują disco polo i romskie romanse. Gdzie Panie Jacku Kurski wychowany na Okudżawie, i Wysockim  jest miejsce na kulturę nawet nie wysoką, ale ciut wyższego rzędu? Gdzie młodzi wrażliwcy mają pokazać się publice? Narodowy Rządzie gdzie to wsparcie kultury na szczeblu lokalnym? Środki na sale, zajęcia, instruktorów.   Nie wystarczy potępić, a nawet zakazać Klątwy. Łatwo wydać zaoczny wyrok na Idę, a nawet zamówić antyPokłosie. To tylko słowa i gesty, bo czynem jest wydanie 80 tys złotych na kwadrans sylwestrowego  playbacku. 80 tys. złotych to miesięczny budżet ośrodka kultury powiatowego miasta.

Łatwo jest szukać wrogów na zewnątrz, trudno się uderzyć we własne piersi i przyznać, że podczepiając do tego co tanie, łatwe i przyjemne by zyskać podobną popularność dla zdobycia paru punktów w sondażach, sami kopiemy grób temu co ten naród definiuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem + 1 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>