Poprawiane życiorysy

28 lat temu wielu ludzi obudziło się w Polsce, która już nie nagradzała talonem na samochód, paszportem, mieszkaniem w wielkiej płycie, działką rekreacyjną nad morzem lub Liwcem, ale w kraju, w którym liczyło się, czy  z tamtą Polską się jakoś jeśli nie walczyło, to przynajmniej nie było się jej pupilkiem. Zaczął liczyć się życiorys. Partyzant z AK, wywłaszczony przez Bieruta, choć raz spałowany na demonstracji, znakomicie gdyby przynajmniej internowany, roznoszący bibułę, były figurant etc. Każdy kto się urodził przynajmniej w latach 60 tych, wie, że takich ludzi z życiorysami wcale aż tak dużo nie było. Nie brakowało jednak takich, którym wyrwano spod głowy poduszkę przez co zdrowo przywalili w deskę. Oczywiście zdecydowana większość Polaków nie była ani bohaterami, ani pupilkami, ale tym niezależnie od czasów wiatr częściej w oczy, niż władza na rękę. A władza choć wydawałoby się odmieniona, twórczo rozwijała motyw wspierania jednych, tępienia drugich, zostawiając samym sobie większość. Oba systemy łączyli … koniunkturaliści. Ludzkie kameleony zmieniające bez wahania sympatie, partie, układy  byle zawsze być jeśli nie przy stole, przynajmniej pod stołem, gdzie po cichutku nie tylko łatwiej przetrwać do następnej zmiany zastawy, ale i zdrowe podjeść można.  Harująca na co dzień większość nawet nie zdaje sobie sprawy, że pod tym stołem istnieje rozwijany przez kolejne ekipy system fundacji, agencji, stowarzyszeń, instytutów zgrabnie przyssanych do budżetu, umożliwiający całkiem fajne synekury. Takie talony na maluchy, mieszkania w wielkiej płycie i paszport made in III RP.

By dostać się do stołu lub co chyba lepsze pod stół jak zawsze potrzebny był i jest życiorys. W PRL naliczono co najmniej kilkadziesiąt tysięcy partyzantów, którzy „zrobili” sobie zdjęcie z Moczarem na białym koniu w lasach świętokrzyskich.  Wszyscy dostali sute renty kombatanckie. Spanie na styropianie lub internowanie też okazało się dla wielu (bo nie dla wszystkich) znakomitą przepustką do lub pod stół. Odszkodowania za internowanie rodzica dostały nawet niemowlaki, ale nie wszystkie. Tak jak w PRL picowano zdjęcia, tak w II RP zaczęła się masowe retuszowanie lub tworzenia od zera życiorysów. Myliłby się każdy kto sądzi, że działo się to 20 lat temu. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że właśnie przeżywamy apogeum tego zjawiska.

Licząc na upływ czasu, ludzką niepamięć, czy przynajmniej na zobojętnienie wobec fałszu, którego tak pełno wokół, pupilki PRL dziś korzystają ze skłócenia styropianowców, gumkują ze swych c.v. przynależność do nieboszczki partii, hojne nagrody i odznaczenia za utrwalanie i wspieranie władzy ludowej, a najbardziej bezczelni wprost obwołują się Wallenrodami. Obserwując ten proces z więcej niż obrzydzeniem, mam czasami ochotę temu czy owemu coś przypomnieć, ale nie wiem czemu jestem pewien, że w prawda w tej konfrontacji jest skazana na porażkę. Władza bowiem ma tę przypadłość, że zawsze potrzebuje lizusów i ludzi zdolnych do każdego świństwa, a nikt tej roboty nie nadaje się lepiej niż ktoś bez moralnego kręgosłupa. Z pewnych powodów takich ceni się wyżej niż tych co w większości cicho pracują na siebie i tych co przy i pod stołem.

Dlatego zamilczę dziś nad tymi co wypierają się pracy  w studenckiej rozgłośni skąd za donoszenie na kolegów zostali wyrzuceni, ani o tych co swe wielkie pieśni patriotyczne pieśni popełniali na całkiem inną okoliczność i z politowaniem popatrzę na tych co 30 – 40 lat temu nie mieli okazji oberwać pałą od zomowca, szukają nad ranem orderów kopiąc się z policjantkami, albo rwą się na blokady z tymi, którymi pogardzają. Trochę z wyboru, trochę z przymusu nie będę płakał, żem z tymi co zawsze pod wiatr, może dlatego, że jak oni w swym c.v. niczego nie chcę poprawiać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


dziewięć − 9 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>