Człowiek spoza układu.

Przez osiem lat swych rządów Platforma Obywatelska swych rządów, wytykała Prawu i Sprawiedliwości obstrukcję wszelkich ponad partyjnych spotkań, czy inicjatyw. PiS przyjął konsekwentną politykę odmawiania legitymowania swą obecnością władzy, z którą organicznie się nie zgadzał.  PO nie sprawiała wrażenia szczególnie tym faktem zmartwionej, ale dla jakości życia publicznego tego typu postawy są co najmniej degradujące. Dziś Prawo i Sprawiedliwość nazywa swą opozycję totalną, a ta stara się odróżnić od rządzących obstrukcją. Gdyby nie fakt, że rzecz dotyczy naszej Ojczyzny, można by uznać takie relacje za niedojrzałe i śmieszne. Niestety dotyczą one ludzi podejmujących codziennie tysiące decyzji mających wpływ na nasze, obywateli życie.

Politykom PO wydaje się, że przyjęcie postawy PiS sprzed dwóch lat, sprawi, że za następne dwa lata znużony obecnymi rządami elektorat padnie na kolana i powierzy im władzę nad sobą. Stosowanie w politycy prostych analogii, to prosta droga do klęski. PiS rzeczywiście było twardą opozycją, bo tego oczekiwał jego elektorat, uznający każdy kontakt z władzą PO-PSL za ocieranie o zdradę. Wyborcy PO mogą równie nienawidzić obecnej władzy, ale oczekują od swej partii choćby pozorów konstruktywności, a przede wszystkim inicjatywy. A z tym akurat PO ma więcej niż kłopot.

PiS nie jest partią bezbłędną. Ba, popełnia seryjne błędy i co gorsza zdarza się mu w nie bezkrytycznie brnąć. Szczzególnie boli powielanie poprzedników i to rozkoszne tłumaczenie, że tamci też robili to samo. Jednak przy takiej opozycji jakiej przewodzi PO można pozwolić sobie na nawet o wiele za dużo. Platforma nie jest opozycją totalną. Platforma jest opozycją totalnie nieporadną, a czasami nawet śmieszną, do tego stopnia, że warto postawić pytanie, kogo dziś reprezentującą. Nie mam tu namyśli skojarzeń politycznie zaangażowanych kolegów po piórze, którym w głowie wyłącznie poszukiwanie zagranicznych mocodawców i powiązań. Tymże polecam czasami zimny kompres na głowę, bo pianie zachwytów na przykład na sukcesem AfD, czy Brexitem, M. Le Pen  nie świadczy o przenikliwości poglądów, a o bardzo wielkiej krótkowzroczności. Choć na marginesie szczyty w tej kwestii zdobywa europoseł Czarnecki, który ostatnio błysnął komentarzem, że Merkel i Macron ponieśli w wyborach klęski bo krytykowali Polskę. Cóż, jednak spodziewać się po człowieku, który zanim został eurodeputowanym PiS, zdążył być parlamentarzystą ZChN i Samoobrony i nie widzi  nic zdrożnego w moralizowaniu innych, czy w wspieraniu politycznej kariery najbliższych.  Tolerowanie nie tylko takich wykwitów politycznej przenikliwości wcale nie ujmuje PiS zwolenników, ale systematycznie powiększa ich grono. Dlaczego?

Czy Polacy, a głównie zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości są pozbawieni wrażliwości i umiejętności oceny rzeczywistości? Oczywiście, że nie. Bardzo duża grupa moich znajomych, którzy jeszcze dwa lata temu ostro dopingowali partię J. Kaczyńskiego, dziś wraca do tego bardzo niechętnie, to nie oznacza, że od tej partii się odwrócili, czy zmienili sympatię. Oni nie mają żadnej alternatywy. I nie chodzi o wielkie rowy wykopane pomiędzy partiami, Polacy w większości w dniu wyborów podejmują bardziej racjonalne decyzje niż się partyjnym spin doktorom się wydaje. Dziś o sile PiS nie decyduje program 500 plus (którego nikt nie ośmieli się przez co najmniej 10 lat dotknąć, aż zabije go inflacja), ale bezczynność opozycji, która nie ma lidera, pomysłu, energii by wykorzystać rozliczne okazje. Charyzmatyczność Schetyny, Petru, Kosiniaka, a nawet Kukiza są przedmiotem skeczów kabaretowych, a nie bólu głowy J. Kaczyńskiego i trudno sobie dziś wyobrazić coś co by to mogło zmienić. Niemniej prezes PiS wie, że ten stan nie będzie trwał wiecznie i bliższej lub dalszej perspektywie, albo wewnętrzne konflikty, albo całkowicie przypadkowy trybun ludowy mogę zmieść obecną władzę. O ile konflikty wewnętrzne można kontrolować, o tyle tego drugiego w czasach mediów społecznościowych się najzwyczajniej nie da. Tak jak nikt dziś nie wie kim będzie, kogo będzie reprezentował, na jakiej fali niezadowolenia wypłynie, tak można spodziewać się tego kogoś i mieć pewność, że nie będzie to żaden z obecnych liderów partii opozycyjnych, a nawet można założyć, że nie będzie to człowiek z nimi związany.

Opozycyjni liderzy marzą by w ich przypadku ziścił się sen i polskim Macronie. J. Kaczyński ma i w tym względzie przewagę nad nimi, bo Macron jest we Francji zjawiskiem wtórnym. Polska wykreowała kogoś kto jest pierwowzorem Macorna. Jeśli dokładnie porównać okoliczności karier politycznych i efektowych zwycięstw prezydentów Polski i Francji łatwo dostrzec kto był pierwszy. Polska demokracja przyspieszyła i czeka na człowieka totalnie spoza obecnego układu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


dwa + 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>