Kasty

Wiele się mówi o uprzywilejowanych kastach w Polsce. Objętych immunitetami, zwolnionych z różnych odpowiedzialności prawnych i finansowych, konieczności płacenia kar, objętych przywilejami emerytalnymi, nieuiszczających składek na ZUS, posiadających absurdalne przywileje podatkowe. W kontekście tzw. kasty sądowej wkurza mnie możliwość szastania pozwami przez parlamentarzystów wobec obywateli przy jednoczesnym braku możliwości złożenia zawiadomienia przeciw nim za np. obrażanie mojej inteligencji, uczuć nie tylko religijnych, pogarszanie mojej sytuacji materialnej przez podejmowane błędne decyzje, albo uszczęśliwianie mnie na siłę oczywiście moim kosztem.

Zgadzając się na konieczne dokonanie głębokiego przeglądu nie tylko sądów, ale wszystkich zawodów prawniczych, które współodpowiadają za powszechne wrażenie niesprawiedliwości w Polsce, w pierwszej kolejności apeluję do polityków o sprowadzenie siebie, wzorem wyżej rozwiniętych państw, do poziomu zwykłych obywateli. Jesteście wyjątkowo nielubianą  i niepopularną grupą w Polsce i o dziwo wcale wam to nie przeszkadza. Naród, suweren lub jak inni nas zwią – społeczeństwo w pierwszej kolejności oczekuje od was ograniczenia Bizancjum jakie sobie pod pozorem służby publicznej zafundowaliście oczywiście na nasz koszt. Przemawiacie i czynicie wszystko rzekomo w naszym imieniu, ale dziwnym zbiegiem okoliczności jesteście głusi na nasze postulaty dotyczące ograniczenia immunitetu, możliwości rozliczania was w ciągu kadencji, odebrania przywilejów podatkowych. Skutecznie badacie nasze dochody, ograniczacie dostęp do stanowisk i urzędów, stawiacie oskarżenia o nepotyzm, kolesiostwo, lecz co sami czynicie? W tym momencie przypomina mi się fragment starej księgi ‚Mówią bowiem, ale sami nie czynią.  Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.  Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi „.  Dwa tysiące lat później słowa Jezusa z Nazaretu nie straciły na aktualności. Dziś podobnie wszyscy się pod nimi podpiszą, adresując do drugich z pominięciem siebie.

Ledwie zapowiedziałem tekst na fb a już ktoś zadał mi pytanie, a co ci chodzi.  Inny zapytał o kogo chodzi. Czy jestem aż tak naiwny, że na to uderzenie poza nożycami, odezwą się sumienia? Aż tak naiwny nie jestem. Jak mawiał klasyk „Ty Duda nie mieszaj polityki z moralnością”. Jest też jednak sentencja „Qui tacet consentire videur”. Nie tylko politycy liczą na naszą bierność, ale akurat w ich przypadku to nasze milczące potakiwanie, sprawia, że nie żyje się nam na miarę naszych aspiracji. Egzekwowanie banalnego „mamy prawo wymagać”, jest jedynym antidotum na zapędy każdego bez wyjątku wybrańca, któremu się wydaje, że działanie w naszym interesie można sprowadzić wyłącznie do słów wypowiadanych z coraz gorzej ukrywaną ironią.

PS Tekst nie jest o jednej konkretnej partii, ale o całej klasie politycznej. Ludzi wymykających się tej gorzkiej diagnozie (a są tacy), nie przepraszam, bo niestety swoją biernością wobec działań swych kolegów wspomagają ich. Bo też przypomnę Od tych, którym dano wiele, wiele wymagać się będzie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


4 × = dwadzieścia osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>