Koniec dowolnej miłości?

Przez lata zastanawiałem się czemu zadeklarowane i walczące feministki plus wspierających ich panów nie drażniło sprowadzanie przez show-biznes kobiety do postaci skąpo odzianej istoty, której zadaniem było skłanianie do wyboru pomiędzy masłem a margaryną lub zadawalającej chucie tzw. macho, czyli gromady niedojrzałych emocjonalnie lub wprost nieco wybrakowanych fizycznie i psychicznie facetów. Branże reklamowa, rozrywkowa i porno żerowały na kobietach bezwzględnie czyniąc z nich w najlepszym przypadku bezwolne wieszaki na ubrania, bez głosu najmniejszego sprzeciwu sufrażystek. Więcej słyszało się o obrońcach zwierząt futerkowych, czy walczących o prawa Indian amazońskich, niż o tych którzy by protestowali przeciwko konkursom na Miss wszelakie. Nikt nigdy nie ukrywał, że choćby na ten wielki  i mały ekran najkrótsza droga wiodła przez łóżka producentów, reżyserów, sponsorów czy aktorów. Ba kolorowe magazyny na pierwszych stronach umieszczały gorące romanse na planach zdjęciowych, czy zmiany partnerów gwiazd telewizyjnych anten.  Seks był wpisany niemalże w konstytucje świata reklam i rozrywki. Owszem od czasu do czasu ktoś kogoś oskarżył o molestowanie, nadużycia wobec nieletnich, narkotyki etc. Sprawa znikała z gazet zaraz po pierwszej ugodzie z pokrzywdzonymi, suto opłaconej przez kolejną gwiazdę. Ile spraw było sfingowanych, a ile nawet nie ujrzało światła dziennego nie wiadomo. Faktem jest to, że oprawcy spokojnie odbierali kolejne nagrody, podpisywali kontrakty i rozdawali  miliony zdjęć fanom, uczestniczyli w kolejnych upojnych przyjęciach, szaleństwach na jachtach, epatując półnagimi ciałami, ustanawiając kolejne wzorce szczęścia i sukcesu. Sukces był przepustką do szczęścia. A szczęście to wolność i dowolność, także ta zahaczająca o ból i przemoc. Wielkim można było więcej, Roman Polański latami unika odpowiedzialności chroniony nie tylko przez adwokatów, ale i rządy państw. Biznes jest biznes. Pieniądz, który można było zarobić na kolejnym filmie, reklamie była ważniejszy niż człowiek.

I oto niemal z dnia na dzień na naszych oczach dokonuje się coś na poziomie przewrotu kopernikańskiego. Nikt nie tylko nie broni Kevina S ., ale nie waha się wyrzucić mnóstwo pieniędzy za usunięcie go ze zmontowanego już filmu, zakończyć legendarny serial. Spacey staje się początkiem serii. Producent, aktorzy, dziennikarze, politycy. Dzień po dniu, konferencja po konferencji. Tak zmienia się świat nie tylko „szołbiznesu”. Padają mity, pomniki. Rewolucja seksualna wydaje się ponosić klęskę. A świat uważany za lewacki  i postępowy staje … pruderyjnym i konserwatywnym obyczajowo.  Czyżby czeka nas powrót epoki wiktoriańskiej? Golizna zniknie z reklam, swoboda obyczajów z rozrywki? Tak, ale pod warunkiem, że da się to przeliczyć na pieniądze. Wolność seksualna być może już się przejadła Być może pokazano już wszystko i zarobiono na tym pieniądze. Być może czas na inne emocje, inne wartości. Być może ktoś to przeliczy i zadecyduje co przyniesie więcej kasy. Tego ja nie wiem, choć cały czas czekam na nasze polskie wyznania. Na podjęcie śledztwa w sprawie pedofili na Dworcu Centralnym, ujawnienie listy klientów dilera celebrytów. Czekam nie dla zaspokojenia jakiejś żądzy sensacji, ale by zrozumieć zawrotne kariery nie tylko w świecie polskiej rozrywki, ale i polityki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


9 − cztery =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>