Zostanę anarchistą

Przez większość swego życia wydawało mi się, że cieszę się wolnością. Mogę myśleć, mówić, robić praktycznie wszystko, a jedyne ograniczenia wynikają wyłącznie z moich zdolności i możliwości. Nawet w komunie czułem się wolny na swej wewnętrznej emigracji, tworząc sobie mały, prywatny światek, do którego mogłem zapraszać kogo chciałem. Nie ze względu na wiek, który ma swoje prawa i narzuca nowe ograniczenia, ani też nie z powodu tej czy innej konkretnej władzy, coraz mocniej odczuwam utrat ę tego romantycznego poczucia osobistej wolności, którą ogranicza mi się pod różnymi pozorami, równie często, co przewrotnie tłumaczonymi troską o … moje dobro, wolność, bezpieczeństwo.

Nie ma we mnie przekonania obrońców słusznych praw kobiet, że świat sam z siebie powinien szanować moją nietykalność i miliony kamer śledzących już niemal mój każdy krok poza moim mieszkaniem, w jakimś sensie gwarantują mi, że w przypadku napaści wzrasta szansa na złapanie złoczyńcy. Poczucie odwetu na złoczyńcy, nie przywróci mi zdrowia, czy życia. Niemniej bardziej mnie uwiera ta świadomość ciągłej obserwacji, analizy moich zachowań, także pod kątem traktowania mnie, jako potencjalnego zagrożenia dla innych. Tak. Jesteśmy ciągle podejrzanymi o wszelkie bezeceństwa i bardziej chodzi o to by nas na nich złapać niż przed nimi ochronić. Ilość narzędzi, które służą zbieraniu o nas informacji i instytucji, które bez żadnej naszej kontroli, a nawet świadomości te informacje przetwarzają przerasta naszą wyobraźnię. To nie jest kwestia adresu, stanu cywilnego, numeru buta, czy nawet stanu zdrowia. To są informacje, które tylko z pozoru są pod naszą kontrolą. Kilkadziesiąt służb i instytucji państwa, tysiące firm codziennie przejmuje i przetwarza wiedzę na nasz temat, które być może zdradzamy tylko w konfesjonale, gdzie, co prawda wciąż obowiązuje tajemnica spowiedzi, ale dotyczy ona wyłącznie naszej relacji z kapłanem. 99 procent naszych grzechów jest już skatalogowanych w zasobach państwa oraz firm, które dzięki nim mogą docierać do nas z najbardziej wyrafinowanymi ofertami. Zasadniczo nie ma w tym żadnych ograniczeń i tylko krucha litera prawa chroni nas jeszcze przed wykorzystaniem tych informacji w sposób, który uczyni z nas niewolników. Od lat przywykłem do myśli, że moje rozmowy telefoniczne mogą być rejestrowane dla zachowania tzw. Bezpieczeństwa publicznego. W sumie przecież niczego złego w nich nie ma, a nawet gdyby to przecież prawo mówi jasno, że nie mogą być one użyte w procesie przeciw mnie. Ale cóż to. Panowie i Panie od Sowy też, jeśli zdawali sobie sprawę, że są nagrywani, też czuli się bezpieczni. Przecież nikt teoretycznie nie może nagrywać prywatnych rozmów nawet osób publicznych, a tym bardziej ich publikować. W sumie prawo tego zabrania. I co z tego? Czy ja sobie życzę by gigant internetowy nie tylko zbierał, ale analizował, czego szukam w Internecie i na podstawie tego tworzył mój profil konsumencki? Jakie mam przesłanki, że pewnego dnia ktoś nie sprzeda tych informacji, a te odpowiednio spreparowane nie zmuszą mnie do robienia rzeczy, których nie chcę? To nie są spekulacje, urojenia, czy teoretyzowanie. Czy ktoś z Państwa dał radę wymazać swój numer telefonu od namolnie oferujących różne usługi? Kto w Polsce chroni nasze prawa konsumenckie, gwarantuje bezpieczeństwo danych? UOKiK i GIODO? A jaki mamy do nich dostęp?

Sprowadzenie mnie do cyfrowego do poziomu długiego szeregu zer i jedynek, to coś, z czym można sobie jeszcze jakoś poradzić. W sumie w sercu Jaty mam jeszcze poczucie, że cały świat nie ma do mnie dostępu. Gorzej jest z nieznośnym poczuciem utraty wolności słowa i myśli, jakie od lat fundują nam nasze polityczne elity wszelkiej maści. Pisząc felietony w studenckiej rozgłośni w schyłkowej komunie w sumie nie musiałem się zbytnio hamować. Wiadomo, że jako element wrogi nie miałem szans na pracę w ówczesnych mediach państwowych, a więc co najwyżej mogłem dostać zakaz obrażania uczuć ludowej władzy, która na takich jak ja młodzików patrzyła raczej przez palce i z politowaniem., co z kolei dawało mi dość dużą swobodę. Jeszcze więcej wolności było w czasie rozmów w kręgu znajomych. Wystarczyło zachować zasady dobrego wychowania i można było powiedzieć wszystko. Ktoś powie, dziś także. Naprawdę? Chyba nie ma nic gorszego ponad to, do czego doprowadził konflikt dawnych przyjaciół, jak to skuteczne pozbawienie zdecydowanej większości Polaków prawa do posiadania własnego zdania. Zwrócenie uwagi na oczywiste błędy u uchybienia z miejsca ustawia nas po jakiejś stronie i bezpowrotnie zamyka możliwość zmiany. Nikogo nie interesuje racjonalność, logika, przyzwoitość. Jak się raz nie opowiesz, ale tylko zwrócisz oczywistą uwagę, albo pochwalisz, to na sto procent jesteś lemingiem, albo oszołomem. Każdy musi być do czegoś zapisany i zaliczony, albo stanowić milczącą większość, bez prawa do głosu. Ten szantaż stosowany przez jednych i drugich niszczy wolność słowa i wypowiedzi. Posiadanie własnych poglądów, zdania pozbawia nie tylko części praw obywatelskich, ale co gorsza daje pretekst do bezpardonowego ataku dworu klienteli przyssanych do tego czy owego stołu, broniących swego stanu posiadania. Donosicielstwo, niszczenie godności poprzez bezpardonowy hejt w Internecie znany niegdyś, jako ostracyzm, niszczy nie tylko [publiczna debatę, ale i społeczeństwo, sprowadzając nas do roli milczących baranów prowadzonych na rzeź.

Nie chcąc żyć w świecie, w którym Wielki Brat Orwella byłby miłym misiem z okienka, ani tym bardziej stracić zdolność samodzielnego myślenia i jego werbalizacji, coraz bliżej mi do ludzi z kręgu darknetu, który z miejsca handlu bronią i prochami, staje się przestrzenią wolności słowa i myśli. Stąd już tylko krok bym na starość został konserwatywnym anarchistą.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


8 − siedem =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>