Dobro i zło

Nie da się udawać, że się nie ma niczego do powiedzenie w sprawie zawieruchy po przyjęciu ustawy o IPN. Wypowiadać się można, a nawet należy, ale z pełną świadomością konsekwencji, co dotyczy nie tylko polityków, ale także publicystów, a może nawet bardziej tych drugich, bo pierwszych można wytłumaczyć dyplomacją lub jej brakiem, a drudzy mają obyczaj zmieniać zdanie w zależności kto aktualnie im płaci.

Niezmiennie od lat stronię od zero jedynkowej metodologii w pisaniu o przeszłości. Wybaczam zaangażowanym regionalistom patrzenie na przeszłość przez pryzmat pojedynczych wydarzeń, czy postaci, bo wartością w przypadku ich pracy jest opisywanie spraw jednostkowych umykających podczas procesu tworzenia syntez na potrzeby wyciągnięcia wniosków na poziomie narodu czy państwa.  Praca regionalistów, jakkolwiek posiadająca walor bezcenności, stroni dość często od ogólnego kontekstu, i zazwyczaj emocjonalnie nacechowana. Wyciąganie na jej podstawie wniosków ogólnych  jest uznane za dyskwalifikujące

Skąd ten wstęp? Ano dyskutanci zamiast faktami i wynikami badań historycznych, przerzucają się jednostkowymi wydarzeniami, które zapewne miały miejsce, ale też są trudne do weryfikacji w czasie rozmowy. Do tego dochodzą emocje i polityczne kalkulacje. W efekcie nie ma żadnego dialogu, tylko jatka. I zarzut ten odnoszę do wszystkich uczestników sporu, sam próbując się od niego dystansować, bo jakkolwiek zawodowo specjalizowałem się w okresie 1939 – 1948, to problematyka relacji polsko-żydowskich nie zajmowała poczesnego miejsca. Czemu? A z dość prozaicznego powodu. Był to temat zawsze budzące niezdrowe emocje, a naukowe opracowania jeszcze 20 lat temu traktowano jako niszowe. Jakkolwiek to zabrzmi, to dzięki Sąsiadom T. Grossa podjęto bardzo intensywne profesjonalne badania  historii polskich Żydów, nie tylko w kontekście holokaustu. Niestety wyniki tych prac nie są uwzględniane w tym co ja rozumiem jako politykę historyczną , czyli w rzetelnym informowaniu polskiego społeczeństwa o faktach i skali poszczególnych zjawisk, a jednocześnie burzeniu mitów i fałszywych kalek tworzonych przez historiografię i propagandę zewnątrzną.

To prawda, że prawda obroni się sama, ale żeby tak się stało ona musi być zbadana, opisana i zaprezentowana do powszechnej świadomości. Prawda nie bywa zawsze wygodna, ale jeśli ją będziemy rasować, to po prostu przestanie być prawdą i stanie się kłamstwem.  Nie potrafimy pisać, mówić, myśleć o relacjach polsko – żydowskich. Przykład? Mówimy o 6 mln polskich ofiar II WŚ. Połowa z nich to polscy Żydzi, których zagłada traktowana jest przez obie strony całkiem oddzielnie, więcej w naszej świadomości to są jak gdyby dwie różne historie. Tymczasem to się działo jednocześnie, może według dwóch planów, ale w tym samym miejscu i czasie, z udziałem tych samych ludzi.

W czasie II WŚ zginęło 6 mln obywateli polskich w tym 3 mln wyznawców judaizmu, z których duża część czuła się Polakami.  Praprzyczyną problemu z jakim mamy dziś do czynienia, niezależnie po której sporu stoimy i co o nim myślimy, jest nierozwiązany zarówno przez nas Polaków, jak i stronę Izraelską dylemat jak zdefiniować Żydów zamieszkujących Polskę przed 1939 r. Czy to był inny obcy naród, czy tylko wyznawcy innej religii, wspólnota kulturowa etc. Najlepszym dowodem na to jest konsekwentne używanie zbitki polsko – żydowskie. To Polak nie mógł być starozakonnym, a Żyd chrześcijaninem? Bracia von Krokow z Krokowej walczyli w 1939 r w dwóch armiach polskiej i niemieckiej. Ani jednemu ani drugiemu nie odmawia się polskości i niemieckości.

Spór, z którym mamy do czynienia nie tylko pomiędzy Polską a Izraelem, Polską a społecznością żydowską na świecie, nigdy nie zostanie zażegnany, jeśli wszystkie strony nie stworzą wspólnych definicji rzeczy elementarnych. Dla Niemców Żydem konsekwentnie był każdy potomek innego Żyda do określonego stopnia pokrewieństwa, również ten, który uważał się za Polaka, a jednocześnie wyznawał dowolną religię. A dla nas? Mówimy Żyd, myślimy … . Myślimy to co do nas dotrze wraz z jakąś wiedzą. Dla jednych to będzie kwestia wyznania, dla innych narodowości, polityki, mentalności, czy interesu, ale ten rozrzut skojarzeń tylko potwierdza moją tezę, o braku definicji oraz szczerej opartej na solidnej podstawie naukowej rozmowie. Bez tego będziemy mieli do czynienia ze wzajemnymi atakami, posądzeniami, lękami, żądaniami. Ludzie pamiętają jak wyglądało to bohaterstwo i szmalcownictwo, ale ta pamięć dotyczy jednostkowych przypadków. Historycy już prawie ujęli to w skalę i jednocześni szczegółowo opracowali okoliczności, co sprawia, że potrafimy zrozumieć te liczby. Prawda prowadzi do wzajemnej empatii. Empatia pozwoli nam zrozumieć, rzecz dotyczy 6 mln  ofiar. Przestańmy je dzielić. Lektura choćby donosów na gestapo, czy ubecję, albo współczesne nam wpisy na internetowych forach pokazuję dobrych i złych ludzi. Zbrodniarzy i ofiary.  W jednym i drugim przypadku rzecz dotyczy konkretnych  ludzi, a ich wyznanie i narodowość okazuje się rzeczą wtórną. Mordowali ludzie, ludzi, a wyznanie czy narodowość było tylko pretekstem.

Bóg nie stworzył człowieka jako Żyda, Polaka, Niemca, Eskimosa. I Bóg nie będzie rozlicza nas z narodowości, lecz uczynków. Bycie Niemcem, Żydem, czy Polakiem nie będzie okolicznością łagodzącą.

31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” 40 A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”
44 Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” 45 Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. 46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

PS Tekst dedykuję szczególnie tym, którzy dziś mnie lub bardziej celowo starają się postawić po którejś z wielu stron konfliktu, zapominając o tym, że jeszcze kilka lat temu pisali i mówili coś zgoła odmiennego, a pozbawieni zdolności honorowych nie potrafią połknąć języka. Jak się czegoś nie wie, nie potrafi, nie umie, to się tym nie zajmuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


dziewięć + 3 =