Kobiety

Często próbuje się wmówić światu, że chrześcijaństwo jest z natury rzeczy religią mężczyzn, uzasadniającą ich dominację nad kobietami. Powiedzieć, że wynika to z niewiedzy byłoby zbyt dużym uproszczeniem, zwłaszcza, że sam znam wielu facetów, którzy własne dysfunkcje próbują ukryć pod pozorem prawa do dominacji nad kobietami, czego uzasadnienia próbują doszukać się tradycji lub literze Pisma. Tymczasem każdy świadom swej wiary w zbawienie jakie dokonuje się w Chrystusie, musi zdawać sobie sprawę, że Bóg wysyła na świat swego Syna nie w ognistym rydwanie, nie wyłania się on z otchłani morza, wnętrza wulkanu, ani w żaden inny sposób godny zdaniem nas śmiertelników Stworzyciela, ale wykorzystuje do tego największy cud jaki jest udziałem istot żywych. Jezus przychodzi na ten świat dzięki kobiecie. Młodziutka żydówka z Nazaretu otrzymuje dar większy niż znani nam prorocy i patriarchowie. Może powiedzieć Bogu tak lub nie. Nie zostaje zmuszona do macierzyństwa, do heroicznej walki o przetrwanie swoje i dziecka w świecie ludzi, według których popełniła jeden z najcięższych występków. Siłę do wzięcia odpowiedzialności za wybawienie od grzechów całego świata może dać tylko miłość matki. Przez swoje tak Maria daje nowe szanse na nowe życie każdemu z nas, stając się tym samym naszą matką.

Maria nie jest jedyną kobietą współuczestniczącą w dziele zbawienia na równi z mężczyznami. Kultura, w której dokonuje się zbawienie ogranicza kobiety w prawach i zajęciach.. Tym bardziej należy docenić rolę Elżbiety, która przyjmuje Marię do swego domu. Siostry Łazarza Marię i Martę, Marię Magdalenę, Weronikę i dziesiątki kobiet obecnych na kartach Ewangelii. Ktoś powie, że ich rola jest ograniczona do wykonywania codziennych czynności, w czasie gdy 12 apostołów może swobodnie chodzić za Jezusem i być w pełni jego uczniami. Ale czy bycie przez trzy lata najbliższymi towarzyszami Zbawiciela, świadkami cudów, uczestnictwo w setkach spotkań, bycie, wysłuchanie tysięcy opowieści, sprawiło, że mieli w sobie dość odwagi by pójść za Chrystusem w tą najtrudniejszą drogę? By wytrwać z nim do końca pod krzyżem, zdjąć martwe ciało i złożyć w grobie, a potem cierpliwie czekać na poranek dnia trzeciego?

Gdzie byli Ci odważni mężczyźni od chwili aresztowania po poranek zmartwychwstania? Jeden zdradził, drugi się wyparł. Dziewięciu rozpierzchło się przerażonych po mieście w obawie przed podzieleniem losu nauczyciela. Pod krzyżem odnalazł się najmłodszy Jan, który przyszedł tu za Maryją i kilkoma innymi kobietami. Wszyscy poza Judaszem zabarykadowali się w wieczerniku martwiąc się jak ujść z życiem z Jerozolimy, a potem wrócić do dawnych zajęć. Kto idzie w pierwszej możliwej chwili do grobu? Kto spotyka Anioła, odkrywa pusty grób, oznajamia to uczniom?

Tak naprawdę żadna z wielkich religii tak mocno nie eksponuje roli kobiet jak chrześcijaństwo. I nie chodzi tu tylko o jej początki, ale o nie dającą się ująć w wartości obiektywne rolę w przekazywaniu wiary. Od pierwszych słów „to jest Bozia”, po świadomą naukę skreślenia znaku krzyża przez każdego z nas, po rozróżnienie dobra i zła w relacjach z drugim człowiekiem, po rozpoznanie pierwszych znaków jakie daje nam Bóg. Udział kobiet w przekazie i zrozumieniu Boga czyni je domowymi kapłankami, bez których trud szafarzy sakramentów byłby daremny, również dlatego, że ich też ktoś nauczył prostego gestu złożonych dłoni w modlitwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


trzy + 5 =