Zanim zalśni pierwsza gwiazdka

Zanim zalśni pierwsza gwiazdka, gwiazdy polskiej sceny „politycznej’ postanowiły podrzucić nam kilka potencjalnych przyczynków do kłótni nad karpiem.  Na przykład mamy się ścierać kto lepiej wypadł w dwóch debatach na votami zaufania i nieufności. Rozróżniacie je Państwo, a raczej, czy zwróciliście uwagę na to, że coś takiego miało miejsce? Inny pretekst do rzucania w siebie uszami śledzia to plebiscyt na największego aferzystę z KNF. Gość od szumideł kontra „nie zawsze dobry gość” potraktowany bejsbolem.  Mamy też rozstrzygnąć kto odpowiada za podwyżki cen energii, których ma nie być, chociaż muszą być.

Żyjemy w czasach postprawdy, postpolityki, postmodernizmu i wielu innych post, co mniej więcej oznacza, że nie bardzo wiadomi co ma jeszcze jakieś znaczenie w rzeczywistości, w której realność można by wątpić. To kompletne oderwanie od ziemi zawdzięczamy własnemu lenistwu, dzięki któremu decydujący głos o naszym realnym życiu mają ludzie niepotrafiący poradzić sobie sami z sobą. Moja ciocia, która nabyła prawa wyborcze przed wojną, powtarzała mi zawsze, że do władzy należy wybierać ludzi, którzy sami coś w swoim życiu osiągnęli własnymi talentami i ciężką pracą, co można sprawdzić oceniając porządek na podwórku. Uwspółcześniłem tę zasadę i pytany o to samo odpowiadam, że głosuj na kogoś komu pożyczyłbyś swoje oszczędności. Nie narzucam przy tym żadnego ograniczenia, ale każdy w ten sposób zagadnięty zwykle macha z rezygnacją ręką i ze spuszczoną głową kończy dyskusję o polityce.

Oczywiście nie sądzę, by którykolwiek ze znanym mi osobiście polityków różnych partii bardzo się przejął frustracją swoich potencjalnych wyborców, tak jak i zepsutą od 12 lat atmosferą przy świątecznym stole w polskich domach. Z rzadka uczestnicząc w spotkaniach z nimi przypomina mi się bajka Andersena o królu, któremu krawiec oszust uszył cudowne szaty. Nasi politycy nadzy paradują wśród nas odarci ze wszystkiego co definiuje ich jako ludzi. Walcząc o nasze głosy odarli się wzajemnie z godności i szacunku. Jak można szanować kogoś kto uznaje kłamstwo, potwarz za w pełni usprawiedliwionymi osiągnięciem bliżej nie określonego celu? Jak mam szanować kogoś kto ponosząc wyborczą porażkę miast autorefleksji zaczyna od obrzucania błotem zwycięzcy? Skoro przegrał z takim „zerem”, to kim on sam jest?

Król jest nagi! Krzyknęło w bajce niewinne dziecko, któremu uwierzyli ludzie omotani wcześniej PR-owskimi przekazami dnia. W polskiej tradycji w wigilijną noc zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, kto wie czy karp nie zawoła Nie wierzcie politykom, a pies pogodzony z kotem ubrani w żółte kamizelki chórem wyśpiewają „To już jest koniec”.

Nie tylko felietonu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× cztery = 16