Piekła nie ma!

Wykrzyczały 3 lata temu nagłówki największych gazet i portali. Telewizje ze swobodnie przytaczanej prywatnej wypowiedzi Franciszka uczyniły sensację godną czerwonego paska. Symptomatyczne, że uczyniły to media niekonieczne związane z Kościołem katolickim, który ze względu na walor nieomylności papieskich wypowiedzi w kwestiach wiary powinien wysłać na przemiał całe swoje dwu tysiącletnie nauczanie, w którym kwestia wiecznego potępienia i kary za grzechy jest jednym z jego fundamentów. Nie ma piekła? Znakomicie. Bóg udziela nam absolutnej dyspensy. Daje wolność nie tylko wyboru, ale i działania. Etyka, moralność, szacunek do drugiego człowieka, własności przestają być potrzebne. Świat bez piekła, to świat także bez Boga, bo jeśli istnieje to niezależnie jak żyjemy po śmierci czeka nas wyłącznie jeszcze lepsza zabawa w niebie. W sumie jakość naszego ziemskiego przestaje mieć znaczenie. Mordercy, gwałciciele, malwersanci, kłamcy, cudzołożnicy nie zostaną odesłani na wieczne potępienie, nie strawi ich ogień piekielny, a dobry Bóg przytuli ich na równi z ofiarami, świętymi, codziennymi bohaterami, dla których skrzywdzenie drugiego człowieka nie mieściło się w głowie. Hulaj dusza nie piekła, kary nie ma.

Czy można sobie wyobrazić świat bez perspektywy konieczności zdania relacji ze swego życia w kontekście konieczności poniesienia kary, czy choćby publicznego ujawnienia „dorobku”? Niektórzy uważają, że już nieraz ludzkość zgotowała sobie piekło. Ale spokojnie wojny światowe, domowe, religijne, obozy koncentracyjne, gułagi, rewolucje, katastrofy ekologiczne to tylko chwile gdy człowiek odrzucał granice swej wolności. Naprawdę jesteśmy w stanie zafundować sobie piekło na ziemi równe, jeśli nie lepsze od najstraszniejszych wizji. Wystarczy zajrzeć co się dzieje za drzwiami naszych domów, gdzie przestają obowiązywać, nie tylko ludzkie prawa. A już nikomu się nie śniło co można wyczyniać w świecie totalnego bezprawia i braku jakichkolwiek hamulców, czyli w Internecie, gdzie pod pozorem wolności słowa i prawa do anonimowości codziennie dokonuje rzeczy, przy których holokaust należałoby potęgować do entej.

Tak jak najlepszym dowodem na istnienie Boga, jest brak dowodu jego nieistnienia, tak niepewność kary ostatecznej i nieodwracalnej jest koniecznym dla istnienia ludzkości hamulcem, byśmy nie unicestwili się w pierwszym lepszym momencie. Czym jest, a raczej jak wygląda to piekło? Można zbyć to pytanie cytatem dotyczącym jego przeciwieństwa, że ani oko, ani ucho i jest tam mieszkań wiele. Zmierzył się z nim Jezus po śmierci czego nie zapowiadał, ale musiał relacjonować swoim uczniom, którzy ten fakt odnotowali zarówno w Ewangeliach, jak i Dziejach Apostolskich. Piekło lub jego odpowiednich występuje praktycznie we wszystkich religiach i jego wyobrażenia jest wypadkową obyczajów, tradycji, poziomem kultry cywilizacji. Piekło jest karą, konsekwencją życia, które nie liczyło się z prawem boskim i ludzkim i oczywiście wiąże się z cierpieniem. W czasach Jezusa piekło, a raczej szeol to było miejsce gdzie dusze – cienie są uwięzione w ciemności  i zapomnieniu. Biernie czekają na przyjście Mesjasza, który ma ich uwolnić. To wizja dość zbieżna ze współczesną wykładnią  naszego Kościoła, która opisuje męki dusz czekających na Boże miłosierdzie w samotności i oddzieleniu od Boga. Jezus schodząc do szeolu idzie tam uwolnić dusze, by nie cierpiały w osamotnieniu, by otrzymały obiecaną nagrodę nieba, zjednoczenia z Bogiem. Święci mężowie opuszczają groby, które są utożsamiane z szeolem, tuż po śmierci Jezusa, co opisują Ewangeliści. Mesjasz składając ofiarę z samego siebie, przez swą śmierć, wybawia tych którzy pomarli w sytuacji grzechu Adama i Ewy, którzy są wśród wędrujących do Boga. Jezus umierając na krzyżu uwolnił od grzechu pierworodnego wszystkich ludzi. Czas w przypadku Boga który po prosty był, jest i będzie niezależnie id istnienia świata jaki ogarnia nasza wiedza i wyobraźnia, nie biegnie, czas się wypełnia, czyli rzeczy wydarzają się w dowolnej kolejności, aż do skompletowania sytuacji we wszystkich jej aspektach. Zatem możemy zapytać siebie już dziś czy Jezus nas uwolnił? Czy też pozostawił w ciemności i zapomnieniu i nieskończonym cierpieniu z powodu utraconej bezpowrotnie szansy na współistnienie w Bogu.

Bogu, którego istnienie jest kwestią naszej wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


3 × sześć =